Krejzolskie klimaty, czyli język współczesnej młodzieży

Być dla innych

Jedziemy dziś na tą dżamprezkę. Będzie cool. Krejzolskie klimaty będą, beka na maksa. Taka akcja będzie, że hej, totalny czad.... Nie mam problemu ze zrozumieniem powyższej wypowiedzi, choć jest ona oczywistym przykładem slangu młodzieżowego.

 

 

Zaskoczenie, a zarazem nieumiejętność szybkiej reakcji wywołała odpowiedź mojego wychowanka na jedno z poleceń, które do niego skierowałam: Chyba panią gniecie. Moje zdziwienie było na tyle duże, że w żaden sposób nie zareagowałam na jego niedopuszczalne zachowanie, a chłopiec zaczął się śmiać. Uważam to zdarzenie za krytyczne w mojej pracy pedagogicznej, a język młodzieżowy na tyle interesujący, aby opisać go w tym eseju. Słowa, czy frazy, które użyłam w tym tekście są zaczerpnięte z obserwacji poczynionych podczas podróży SKM (Szybką Koleją Miejską) w drodze na Uniwersytet Gdański. Przeprowadziłam również krótki wywiad z moją siostrą, która jest obecnie w pierwszej klasie liceum, a także sama próbowałam się zastanowić, jakiego języka używam na co dzień, czy „wplatam” między zdania wyrazy, które można zaliczyć do slangu. Ważnym źródłem inspiracji była książka napisana przez Jerzego Bralczyka pod tytułem Polak potrafi. Na początku chciałabym się przypatrzeć samemu zjawisku slangu młodzieżowego, po czym zastanowić się nad relacją młodzież - pedagog.

 

Chodzi mi o zastanowienie się nad kodem językowym, jaki występuje w tej szczególnie ważnej dla mnie komunikacji. Jakiego języka używamy my, pedagodzy? Czy jest on zrozumiały dla młodzieży? A także relacja odwrotna: język młodzieży w kontakcie z osobą nauczyciela/wychowawcy, gdzie znajomość specyficznego języka będzie dla pedagoga zarazem wstępem, „biletem” do „tego” świata. Zanim przejdę do slangu młodzieżowego, chciałabym pokrótce wyjaśnić, czym jest kod językowy. Otóż kod językowy to zbiór wyrazów i reguł rządzących ich łączeniem, wspólny dla nadawcy i odbiorcy. Jest warunkiem porozumiewania się, systemem znaków, dzięki którym przekazujemy informacje. Najważniejszym kodem jest język. Na podstawie powyższej definicji można stwierdzić, że w relacji nauczyciel - uczeń, prawidłowa komunikacja zachodzi, gdy obie strony rozumieją język przekazu. Slang młodzieżowy, co to właściwie za zjawisko? Otóż Słownik języka polskiego podaje, że slang jest to gwara miejska, język jakiejś grupy społecznej, środowiskowej, można też dodać, że jest to najczęściej język ludzi młodych. Powstaje coraz więcej słowników, które tłumaczą słowa używane przez młodzież, jednak słowa zmieniają się bardzo często, powstają nowe, starsze wychodzą z użytku, a słowniki stają się nieaktualne. Zatem slang jest także bardzo elastyczny, a wpływ na jego tworzenie ma grupa, która obecnie wchodzi w okres młodzieńczy. Powstające wyrazy są najczęściej zapożyczeniem z języka angielskiego np. cool (fajnie), pliska (proszę), lukać (patrzeć), czy dżamprezka (przyjęcie, zabawa), nie jak to było niegdyś, gdy slang czerpał z języka rosyjskiego i niemieckiego. Język młodzieżowy korzysta także z innych źródeł, są to zapożyczenia z kultury hip-hopowej, rockowej, masowej oraz mediów. Przykładami są: no to frugo z reklamy napoju, ludzka rzecz pogadać czy heyah z reklam sieci telefonii komórkowych. Pomimo że młodzież stara się być oryginalna i tworzy sama nowe zwroty, czy wyrazy, czasem bezwiednie przejmuje te, które akurat stały się modne w filmach, są to na przykład kwestie Bogusława Lindy z filmu „Psy”: Co ty wiesz o zabijaniu? lub z filmu „Chłopaki nie płaczą”: Przestań się mazać, chłopaki nie płaczą. Bardzo często język używany przez młodzież bulwersuje osoby dorosłe, wywołuje negatywne odczucia, a słysząc wyrazy typu: starzy czy wapniaki (potoczne określenie rodziców) lub buda (szkoła) mamy ochotę zareagować, zwracając uwagę o niestosowności używania takiego języka. Młodzież celowo łamie tradycyjne zasady komunikowania. Im bardziej neguje się autonomiczne formy porozumiewania młodych ludzi, tym częściej są one stosowane i tym dalej odbiegają od obowiązujących norm. Przysłuchując się językowi młodzieżowemu można usłyszeć, że coś jest odjechane, bajeranckie, czy spoko. Innym razem, że jest obciachowe, wieśniackie i lipne. W slangu młodzieżowym odnajdujemy wiele wyrazów wartościujących w sposób negatywny i pozytywny, wyrażają one stosunek młodych do rzeczywistości i do otaczającego świata. Dlatego jedną z cech wyróżniających język młodzieży jest ekspresja oraz mnogość wyrażeń nacechowanych emocjonalnie. Ładny chłopak to ciacho lub towarek, brzydki to pasztet, czy grzyb. Cechę tę można zauważyć też przy powitaniach lub pożegnaniach. Dominują w nich wyrażenia takie jak: dzieńdobryś!, siemanko!, do zobaczonka! Chciałabym się zatrzymać przy wyrazie siemanko, czy inaczej sie ma. To pozdrowienie również wywodzi się z języka angielskiego, gdzie pełna forma brzmi „jak się masz”! Odpowiedzią na to zawołanie, jest taka sama odpowiedź. Pozdrowienie zatem zostało zmienione poprzez opuszczenie pytajnika „jak” i zaprzestanie nosowości „ę”, co daje zwrot siema. Przypatrzeć tu się można złamaniu pewnej konwencji, odnowieniu dawnego zwrotu. Sie ma jest luzackie i swojackie, jak to określa młodzież, ma być spoko i będzie wporzo. Te klimaty mają wyzwalać silne więzi, polegające na założonej z góry akceptacji siebie oraz tego, co robimy. Takiej analizy można by dokonać również z innymi wyrazami, jednak chciałam podać tylko przykład, w jaki sposób młodzi mogą tworzyć swój własny język. Bardzo widocznymi określeniami, których nadużywają ludzie młodzi, są wyrazy mające podkreślać natężenie jakiejś cechy. Można tu wyliczyć wyrazy super, ekstra, mega lub na maksa. Taka tendencja jest formą zabawy językowej i przejawem oryginalności języka młodzieży. Można by tu jeszcze wymieniać wiele słów, fraz, czy zdań, jakie są używane przez osoby młode, jednak interesuje mnie kwestia, czy świadomość używania przez młodzież tego specyficznego języka, pomaga nauczycielom w lepszym komunikowaniu się z tą grupą wiekową. Miejscem, w którym zachodzi proces komunikacji, jest niewątpliwie szkoła, jak podaje D. Barnes „szkoła to miejsce, w którym ludzie do siebie mówią, porozumiewanie się jest czymś najważniejszym, ponieważ kształcenie jest formą porozumiewania”. Nie może być nic bardziej oczywistego. Czy jednak rzeczywiście jest to takie proste? Zdarza się tak, że uczniowie przymuszeni są do tego, aby rozumieć kod nauczycieli, najpierw muszą nauczyć się, jak interpretować polecenia nauczycieli. Jeśli weźmiemy pod uwagę dwa rodzaje kodów (ten używany przez nauczyciela i uczniowski), możemy się domyślać, że wystąpi ryzyko nieporozumienia, a co gorsze nie dojdzie między nimi do dialogu. Dlaczego tak się dzieje, że między nauczycielami, a uczniami występują dwa kody? Odpowiedzi można znaleźć kilka. Otóż po pierwsze, według Basila Bernstaina członkowie klasy średniej lub wyższej (jakimi są zazwyczaj nauczyciele) tworzą dużo szersze struktury poznawcze. Struktura świata opisywanego i poznawanego za pośrednictwem języka jest złożona, oparta na wzajemnych zależnościach przestrzennych, przyczynowych, czasowych itp. Krótko mówiąc, język staje się skomplikowanym, złożonym i uniwersalnym narzędziem, pozwalającym odnaleźć się nauczycielom, ale nie zawsze ten język jest przyswajalny dla uczniów. Druga sytuacja to taka, kiedy dziecko przychodzi do szkoły z językiem, który przyswoiło w domu rodzinnym. W podobny sposób jak rodzina, interpretuje świat i klasyfikuje zjawiska, z którymi się styka. W „drzwiach szkoły” zastaje inny kod językowy, a tym samym ograniczoną możliwość kontaktu z pedagogami. Trzeci przypadek natomiast można rozpatrzyć na podstawie przynależności dziecka, osoby młodej do danej subkultury. Subkultury, szczególnie w okresie dorastania, mają na człowieka równie silny wpływ, jak rodzina. Dlatego też, nastolatek „przesiąka” otaczającym go środowiskiem i przenosi zachowania, ale także język na inne dziedziny swojego życia, w tym też do szkoły.
 
Charakterystyczna jest w związku z tym sytuacja, gdzie młodzież buduje własny kod, który pozwala im określić się i zbudować własną niezależną tożsamość, bez ingerencji z „zewnątrz”. Jest wyrazem buntu przeciwko światu oraz specyficznym kodem, który przez to, że niezrozumiały dla osób spoza środowiska pozwala uniknąć kontroli dorosłych i spowodowanych nią sankcji kontrolnych. Używanie gwary wzmacnia więź środowiskową oraz przekonanie członków grupy o swojej wyjątkowości. Pokrótce charakteryzując język młodzieży można powiedzieć, że jego najważniejszymi cechami są kreatywność oraz łamanie utartych konwencji. W jakim celu? Młodzi ludzie są spontaniczni, otwarci, cenią sobie swobodę, wolność, dobrą zabawę i rozrywkę. Już Jan Kochanowski zauważył, że ”miło szaleć, kiedy czas po temu”. Dlatego słownictwo młodzieży odzwierciedla charakterystyczny dla nich sposób widzenia i przeżywania rzeczywistości. Jest to pewien etap rozwoju świadomości, każdy musi przez niego przejść. Język jest integralną częścią młodzieżowej kontrkultury on najwyraźniej, obok wyglądu zewnętrznego (sposobu ubierania się), zaznacza odrębność młodzieży. Problem polega na tym, że nauczyciele nie są w stanie zaakceptowaćkultury, w tym także języka młodzieżowego, jaki uczniowie wnoszą do szkoły. Nie biorą pod uwagę, że uczniowie chcą tworzyć coś swojego, w tym przypadku język, co dam im poczucie indywidualności. Owszem, slangiem młodzieżowym nie powinny być pisane eseje, czy wypracowania, ale samo zjawisko powinno być rozpatrywane, jako istotne w komunikacji między nauczycielem i uczniami. Nie uważam, że nauczyciele powinni używać slangu młodzieżowego, bo taka sytuacja też nie będzie wychowawcza, a już na pewno nauczyciel nie będzie autorytetem. Nauczyciele powinni nieustannie zastanawiać się nad znalezieniem takiej płaszczyzny w komunikacji, która pozwoliłaby jeszcze lepiej zrozumieć podopiecznych.
 
Na koniec pragnę dodać, że jestem słuchaczką szkoły językowej i dokonując ewaluacji jednego z kursów spotkałam się w ankiecie z pytaniem dotyczącym lektora, a jedna z możliwych odpowiedzi na pytanie była: mega wymagający. Bardzo zaskoczyło mnie takie określenie i pomyślałam: w szkole językowej ankiet nie buduje młodzież, ale ludzie dorośli. Czyżby także do ich słownika wkradł się slang przejęty od młodzieży?

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.43

Liczba głosów:

14

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~ania86100@wp.pl 18:12:12 | 2012-05-04
dobry esej, cenne uwagi. slang mlodych zawsze bedzie istnial. Myślę, że tego sie poczęsci wyrasta w dorosłym życiu. Jedynie my dorośli musimy pilnować sie, aby nie przejąć tego kodu językowego i nie przyswajać go i przekazywać innym. Język młodych musi i może istnieć i nie zagrozi polszczyznie, ale nie pozwolmy na to by zaistnial w miejscach w ktorych nie powinien nigdy zaistniec. Mnie natomiast przerażają niektore czasopisma dla mlodych, BRAVO itd. koszmar językowy. To czasopismo wydają dorośli, a sprzedaż wysoka. ehe

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Katarzyna 16:15:03 | 2012-04-11
Dziękuję za ten esej!

Oceń odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?