Spotkanie, które przemienia nasze życie

Spotkanie, które przemienia nasze życie
(fot. Eole/flickr.com)
Abp Bruno Forte

Istnieje zatem przepaść między zmierzchem Wielkiego Piątku a świtem Wielkanocy. Pusta przestrzeń, w której wydarzyło się coś tak ważnego, że dało początek rozwojowi chrześcijaństwa w historii. Co się wydarzyło? Tam, gdzie świecki historyk może jedynie widzieć niesłychany „nowy początek" ruchu chrześcijańskiego, rezygnując zwyczajnie z próby wyjaśniania jego przyczyn po upadku wielu liberalnych interpretacji narodzin wiary paschalnej, które dążyły do uczynienia z niej czysto subiektywnego doświadczenia uczniów, orędzie zapisane w Nowym Testamencie mówi o spotkaniu ze Zmartwychwstałym jako doświadczeniu łaski. Szczególny wgląd w te przeżycia dają nam opisy chrystofanii.

Pięciu grup opowiadań, które mówią o spotkaniu ze Zmartwychwstałym (tradycja Pawłowa: 1 Kor 15, 5-8; Markowa: Mk 16, 9-20; Mateuszowa: Mt 28, 9-10.16-20; Łukaszowa: Łk 24, 13-53; i Janowa: J 20,14-29 i 21), nie da się tak zharmonizować, aby tworzyły jednolitą całość chronologiczną i geograficzną. Niemniej jednak wszystkie one są zbudowane według tej samej struktury, pozwalającej dostrzec pewne zasadnicze cechy doświadczenia, o jakim mówią. Zawsze odnajdujemy w nich inicjatywę Zmartwychwstałego, proces rozpoznania ze strony uczniów oraz misję, która czyni z nich świadków tego, co „słyszeli, co ujrzeli własnymi oczami, na co patrzyli i czego dotykały ich ręce” (por. 1 J 1, 1). Inicjatywa należy do Zmartwychwstałego. To On ukazuje się im żywy (por. Dz 1, 3). Formę czasownikową ófte (użyta w 1 Kor 15, 3-8 i Łk 24, 34) można odczytać zarówno w sensie strony czynnej („dał się zobaczyć", „ukazał się"), jak i biernej („był widziany”). Zatem doświadczenie ludzi w początkach chrześcijaństwa nie było tylko wytworem ich serca, lecz miało charakter obiektywności, było czymś, co „wydarzyło się” im, nie czymś, co „stało się" w nich. Krótko mówiąc, to nie wzruszenie wiary i miłości stworzyło jej przedmiot, lecz sam żyjący Pan w nowy sposób wzbudził miłość i wiarę w Niego, zmieniając samo serce uczniów.

Naturalnie nie wyklucza to procesu duchowego, który był konieczny dla pierwszych świadków, aby uwierzyli własnym oczom, to znaczy aby otwarli się wewnętrznie w wolności sumienia na to, co dokonało się w Jezusie Panu. O tym właśnie mówi stopniowe dochodzenie do poznania Zmartwychwstałego przez uczniów, podkreślane z troską w tekstach Nowego Testamentu, wbrew możliwym pokusom entuzjastycznym. Jest to proces, który prowadzi od zdumienia i zwątpienia do rozpoznania Zmartwychwstałego: „Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go" (Łk 24, 31). Ten proces świadczy o subiektywnym i duchowym wymiarze doświadczenia leżącego u źródeł wiary chrześcijańskiej. Gwarantuje też przestrzeń wolności i bezinteresownej zgody w spotkaniu z Panem Jezusem. Człowiek dochodzi do wiary nie przez ominięcie zwątpienia, ale przez pokonanie go w akcie zawierzenia, który - choć nie jest tylko racjonalny - nigdy nie wyklucza również racjonalnego rozeznania znaków, jakie są nam dawane.

Doświadczenie paschalne - nierozdzielnie obiektywne i subiektywne - prezentuje się wreszcie jako doświadczenie przemieniające. Z niego rodzi się misja, która rozszerzy się aż po krańce ziemi. Spotkanie ze Zmartwychwstałym przemienia uczniów z przelęknionych uciekinierów w odważnych świadków Pana, który ich posyła: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu" (Mk 16, 15). Z wielką mocą głoszą o Nim, że „Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami" (Dz 3, 15). Tak jak to będzie w przypadku Pawła i wszystkich świadków Zmartwychwstałego, nie głosi się niczego innego, jak tylko Tego, którego się spotkało, którego się doświadczyło i nadal doświadcza w sposób żywy i przemieniający. Jest to doświadczenie - tak wtedy, jak i dziś - potrójnej „tożsamości w sprzeczności". Pierwszą jest ta między Chrystusem wskrzeszonym i Tym upokorzonym na Krzyżu; druga - między uciekinierami z Wielkiego Piątku a świadkami Paschy; trzecia - między świadkami Zmartwychwstałego a tymi, którym głoszą oni słowo życia, aby także oni byli tymi samymi i już nie tymi samymi dzięki spotkaniu, które zmienia życie. W Zmartwychwstałym zostaje rozpoznany Ukrzyżowany. To rozpoznanie, które wiąże największe wywyższenie z największą hańbą, sprawia, że strach uczniów przekształca się w odwagę i stają się oni nowymi ludźmi, zdolnymi kochać godność życia otrzymaną w darze bardziej niż samo życie, a więc gotowymi do męczeństwa. Ich głoszenie - owoc niemożliwej do powstrzymania obfitości serca - dotyka i przekształca życie tego, kto wierzy ich słowu, a wierząc, otwiera się na nowe życie ofiarowane w Jezusie, Panu i Chrystusie.

Dlatego właśnie to pierwotne orędzie, kerygmat dobrej nowiny, streszcza się w krótkiej i bogatej formule: „Jezus jest Chrystusem", „Jezus jest Panem". Nie jest to zwyczajne przypisanie jakiegoś tytułu pewnemu podmiotowi, lecz opowiadanie historii, która jest historią samoudzielania się Boga ludziom i wobec tego historią naszego zbawienia, dokonanego przez upokorzenie i wywyższenie Syna Bożego, który przyszedł do nas. Odnosząc do Upokorzonego na Krzyżu przymiot „Chrystusa - Mesjasza" i uznając w Nim „Kyriosa - Adonaj", którym to tytułem wiara biblijna określała Boga Przymierza, formuła paschalna opowiada historię Jego chwalebnego wywyższenia, przejście, dzięki któremu On, Opuszczony w Wielki Piątek, jest rozpoznawany na tym samym poziomie co Boska istota jako Pan mający tę samą władzę co Bóg, Zbawca ludzkości. Wyznanie paschalne ukazuje potrójne wyjście: wyjście od Ojca, wyjście od siebie i wyjście ku Ojcu.

 

Pan Jezus, ukazujący się jako żyjący, przede wszystkim staje jako Syn, który z miłości do nas zgodził się przeżyć wyjście od Ojca. On jest Słowem, które wyszło z Ciszy, Bramą żyjącą i świętą, wprowadzającą nas w najbardziej wzniosłą ciszę Boga. Przyjąć Go w wierze znaczy słuchać - w posłuszeństwie Jemu, Słowu, które stało się ciałem - Ciszy początków, z których pochodzi. To właśnie pozwala nam zrozumieć sam termin revelatio (objawienie), zawierający ideę odsłonięcia i ukrycia czegoś objawionego, Słowa, które mówi, milcząc i odsłania, zakrywając. Kiedy zapomni się o tej dialektyce objawienia, coraz bardziej narzucać się będzie idea objawienia jako całkowitego otwarcia. W ten sposób zostanie zburzona droga do triumfu ideologii, tego chełpliwego twierdzenia, że się rozumie wszystko - również tajemnicę Boga! - które inspirowało totalitarną wizję świata, podłoże wszelkiej przemocy nad drugim. Bóg Jezusa Chrystusa jednak nie jest taki. On jest zupełnym przeciwieństwem Boga całkowitej i pozbawionej dyskrecji manifestacji wszystkiego. Jest Bogiem, który sprzeciwia się pysznym i nie może być w żaden sposób zamknięty w idealnych formułach, mających wyjaśnić wszystko. Na Jego objawienie odpowiada się przez postawę, którą Nowy Testament nazywa „posłuszeństwem wiary" słuchaniem tego, co ukryte. Tak więc posłuszeństwo Słowu okazuje się przez słuchanie Ciszy, z której ono pochodzi. Ten przyjmuje Chrystusa, który wyszedł od Ojca, kto pozwala się zrodzić na nowo z wysoka, w ciszy kontemplacyjnego słuchania oraz w pokornym i wiernym przyzywaniu Boga żyjącego...

W Jezusie Zmartwychwstałym ukazuje się ponadto najwyższe wypełnienie wyjścia od siebie, przeżytego aż po opuszczenie Krzyża. To ono jest drogą Jego wolności. Zgadzając się istnieć dla Ojca i dla ludzi, Jezus był wolny od siebie samego w sposób bezwarunkowy, przeżywając bezpowrotne wyjście od siebie z miłości do Ojca i do ludzi. Właśnie w ten sposób obalił On mur wrogości. W godzinie Krzyża, u szczytu swojej drogi wolności Jezus ofiaruje siebie jako Opuszczony, wolny od siebie z miłości do Ojca i do nas, aż po zgodę na absolutne opuszczenie. Wreszcie Jezus przeżywa wyjście z tego świata do Ojca, do chwały, od której przyszedł. W swoim zmartwychwstaniu ofiaruje się jako świadek inności Boga w stosunku do tego świata, „Ostatniego" w stosunku do „przedostatniego". On jest Dawcą Ducha Świętego, źródłem wody żywej, która urzeczywistnia w czasie dar Boga, i prowadzi ludzi do swej chwały, kiedy będzie wszystkim we wszystkich. To trzecie wyjście Syna Człowieczego przypomina nam, że chrześcijaństwo nie jest religią zwycięstwa tego, co negatywne, lecz jest i pozostaje, pomimo wszystko i wbrew wszystkiemu, religią nadziei i że chrześcijanie zatem - również w świecie, który nie lubi już stawiać sobie pytania o sens - mają na sercu Odwiecznego i dlatego nie przestają proponować umiłowania Prawdy zbawczej jako sensu życia i historii wszystkich.

Objawienie, które dokonało się w zmartwychwstaniu Pana Jezusa, wzywa więc uczniów, aby zdali sprawę z nadziei, która jest w nich, z łagodnością i poszanowaniem dla wszystkich (por. 1 P 3, 15), sami bowiem stali się miejscem wtargnięcia Innego, który ofiarował się nam w trojakim wyjściu Syna Człowieczego. Jego wyjściu powinno odpowiadać nasze. Na płaszczyźnie osobistej i kościelnej wymaga to bycia uczniami Jedynego, sługami z miłości i świadkami sensu. Uczniowie Zmartwychwstałego są wezwani przede wszystkim, aby być uczniami Jedynego. Tak jak Jezus wychodzi od Ojca i żyje całkowicie w posłusznym Jego słuchaniu, tak uczeń jest wezwany, aby potwierdzać prymat Boga, a przez to prymat kontemplacyjnego wymiaru życia, zachowując serce stale zasłuchane w odwieczne źródło, które w Chrystusie zostało dla nas otwarte i podarowane.

Po drugie, uczniowie Zmartwychwstałego są wezwani, aby podążyć za Jezusem w Jego bezpowrotnym wyjściu od siebie, czyniąc się sługami z miłości na wzór Tego, który wychodzi od siebie, oddając siebie samego aż po najwyższe opuszczenie Krzyża. Od uczniów wymaga się, aby stawali się solidarni szczególnie z najsłabszymi i najuboższymi spośród swych towarzyszy drogi, nigdy nie wymawiając się od historii cierpienia i łez, w której ich Pan i Nauczyciel zamieszkał i pozwolił wznieść swój Krzyż, aby ukazać na nim potęgę swego paschalnego zwycięstwa. Wreszcie jako uczniowie Tego, który przeżywa swój powrót do Boga Ojca w zwycięstwie nad śmiercią, chrześcijanie są wezwani, aby byli świadkami najgłębszego sensu życia i historii, pokładając nadzieję w Tym, który otworzył człowiekowi bramy Królestwa. Wymaga to bycia gotowym do zapłacenia ceny świadectwa temu, co ostatnie, w codziennym trudzie. Zaangażowanie w prawdę nieskrępowaną, w pełni objawioną w Zmartwychwstałym, rodzi zapał misyjny w Kościele.

Chrystus żyjący stawia nam zatem pytania w głębi naszego serca: Czy On jest dla mnie Panem, który daje mi życie, tak iż mogę powiedzieć ze św. Pawłem: „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2, 20)? Czy przeżywam stale i w sposób ciągle nowy spotkanie z Nim, w Jego Słowie, w sakramentach Kościoła, w więziach miłości? Czy jestem świadkiem Zmartwychwstałego? Czy przyznaję Bogu absolutny prymat w moim życiu, chcąc we wszystkim być uczniem Jedynego? Czy przeżywam wyjście od siebie samego, starając się dokonywać coraz to nowych wyborów miłości i służby? Czy jestem świadkiem najgłębszego sensu życia i historii, gotowym zdać sprawę z nadziei Zmartwychwstałego, który przemienia serce i życie? Odpowiedź na te pytania skłania do modlitwy o dar, który Zmartwychwstały udziela każdemu stworzeniu - Jego Ducha.

Fragment pochodzi z książki – Rekolekcje Papieskie: Podążając za Tobą światłem życia, abp. Bruno Forte, Wydawnictwo WAM.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Spotkanie, które przemienia nasze życie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.