„Pomaga mi widzieć świat pod innym kątem"

„Pomaga mi widzieć świat pod innym kątem"
(fot. Lawrence OP/flickr.com)
John Trenchard CSsR / Wydawnictwo Homo Dei

Czasami mówi się, że nikt nie otrzymuje mapy na resztę życia. To, co miało miejsce w historii, już się dokonało, ale nie mamy pewności co do naszej przyszłości; nawet więzi rodzinne nie są stałe. Dziecko rozpoczynające naukę w szkole w Birmingham może ukończyć szkołę w Nowym Jorku, mając inną „matkę" lub innego „ojca". Brak mapy w życiu, tak jak na lądzie, może doprowadzić do zgubienia kierunku, znużenia oraz narastającego niezadowolenia z życia.

Prawdziwa modlitwa pomaga nam zakorzenić się w życiu jednej Osoby, która wskazuje kierunek i, jak wyraził to sam Jezus, proponuje „ukojenie dla dusz waszych" (Mt 11, 30). W tej książce poznajemy, czym jest modlitwa, jakie są trudności w modlitwie i jak się modlić. Lecz modlitwa jest stratą czasu, jeśli nie czyni różnicy

Wielu ludzi modli się, ponieważ ma nadzieję, że pomoże im to poczuć różnicę, to znaczy: poczuć się lepiej. Być może wyobrażają sobie, że modlitwa odbuduje ich poczucie wartości, i są rozczarowani, gdy to nie nastąpi.

Prawdą jest, że modlitwa może być ciężką pracą. Testem naszej modlitwy nie jest to, jak się czujemy, lecz jak postanawiamy działać. Nie oceniamy jakości naszej modlitwy według naszych emocji, lecz na podstawie naszego codziennego życia. Aby zrozumieć, co to oznacza, pomocne może być zastanowienie się nad tym, jakie znaczenie modlitwa ma dla niektórych chrześcijan.

„To pomaga mi radzić sobie z życiem"

- opowieść Keitha
Keith jest policjantem, spędza dosyć dużo czasu sam ze sobą: na przykład, czasami gdy siedzi w swoim samochodzie na poboczu drogi, może wykorzystać spokojną chwilę na modlitwę. „Modlitwa - mówi - pomaga mi być samokrytycznym. Mogę powiedzieć do Boga »przepraszam«. Zrobiłem to i mam nadzieję, że nie zdarzy się ponownie. Mogę również kierować rozważania do wewnątrz - o całym moim życiu, dziękując Bogu za moje wspaniałe dzieci, co daje mi siłę do radzenia sobie z codziennością. Dla mnie modlitwa osobista jest ważniejsza od Mszy Św.".

„Pomaga mi być szczęśliwą"

- opowieść Pam
Pam jest młodą matką. Mówi: „Modlitwa ustawia mnie we właściwym miejscu. Jest to miejsce, w którym jestem bardzo szczęśliwa. Zazwyczaj jestem całkiem niezła w narzekaniu, lecz modlitwa z pewnością pomaga mi być szczęśliwą tam, gdzie jestem, i daje mi siłę, która nie pochodzi ode mnie. Zwykle patrzę na modlitwę jako otrzymywanie pewnego rodzaju umocnienia, lecz zmieniłam nastawienie z proszenia i żądania na dziękczynienie. Dzięki modlitwie mogę zrobić o wiele więcej - dla siebie samej i dla innych".

- opowieść Ti ma
Tim jest emerytem. Przez większość swojego życia był „niewierzący". Kilka lat temu stracił żonę i w tej bolesnej sytuacji zaczął myśleć o tym, co naprawdę ma znaczenie. Mówi: „Modlitwa całkowicie mnie odmieniła: lub raczej mój związek z Bogiem odmienił mnie dzięki modlitwie. Modlitwa utrzymuje mnie na właściwej drodze i wpływa na moje poczucie sensu istnienia, a także na to, co myślę o sobie, o świecie, a wreszcie na moje poczucie szczęścia. Wydaje się mi, że modlitwa czyni mnie dużo młodszymi".

- opowieść Kathleen
Kathleen jest babcię, która trzydzieści lat temu straciła dwójkę dzieci. „Modlitwa ustawia sprawy w odpowiedniej perspektywie - mówi. - Kiedy chwalisz Boga, zaczynasz widzieć rzeczy Jego oczami: sytuacja może się nie zmienić, lecz patrzysz na nią z innego punktu widzenia. Modlitwa pomaga mi żyć - jak pszczoły w ulu potrzebują królowej matki do przetrwania, tak modlitwa utrzymuje mnie w kontakcie z Bogiem i pomaga mi widzieć świat pod innym kątem. Na przykład, kilka lat temu prosiłam Boga, aby uczynił mnie bardziej szczęśliwą; wtedy nagle zrozumiałam, że mam już wszystko, czego potrzebowałam do szczęścia, wewnątrz siebie samej".

 

> Wdzięczność i uznanie okazywane w modlitwie prowadzą nas do uwielbienia. Prawdziwa modlitwa prowadzi do prawdziwego uwielbienia razem z innymi. Dla katolików oznacza to modlitwę, gdzie tylko jest to możliwe, w domu, a przede wszystkim podczas Eucharystii, gdzie celebrujemy naszą więź z Bogiem i nasze zaangażowanie we wzajemną służbę. „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18, 20), powiedział Jezus, przypominając nam, że modlitwa zbliża nas nie tylko do Boga, ale też do siebie nawzajem.

Najnowsze badania zachowań noworodków tuż po urodzeniu wykazały, że wkrótce po otrząśnięciu się z traumy po porodzie spędzają nawet do godziny, wpatrując się w twarz matki, jeśli mają taką możliwość, przed zaśnięciem. Niektóre szpitale rutynowo ignorują znaczenie tego pierwszego kontaktu twarzą w twarz. Faworyzują one ideę, że zarówno matka, jak i niemowlę »potrzebują odpoczynku« po wysiłku. Może się to wydawać uzasadnione na pierwszy rzut oka, lecz jeśli zarówno rodzic, jak i dziecko są w dobrym stanie zdrowia, znacznie lepiej dla nich jest, żeby pozostawali w bliskim kontakcie wzrokowym przez pierwszą godzinę. W ten sposób w tym kluczowym momencie może się rozpocząć nawiązywanie głębokiej więzi między nimi".

Ten opis pierwszych chwil od narodzenia dziecka podany przez Desmonda Morrisa (w książce Babywatching wydanej przez Jonathan Cape) znajduje odbicie w Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian. Paweł mówi nie o narodzinach dziecka, lecz o naszych ponownych narodzinach. Mówi: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz" (1 Kor 13, 12). Tak jak więź niemowlęcia z matką rodzi się na zawsze dzięki ich kontaktowi twarzą w twarz, tak każdy z nas może oczekiwać doskonałego zjednoczenia z Bogiem, gdy zobaczymy Go „twarzą w twarz".

W tej książce chcieliśmy pokazać, że doskonała modlitwa wiąże się z doskonałą miłością między Bogiem i nami: a miłość ta, jeśli jest prawdziwa, rozciąga się na innych. W życiu jest wiele sytuacji umożliwiających nam doświadczenie miłości - miłość przyjaciół, miłość w małżeństwie, miłość rodziców i dziecka, miłość matki i noworodka. Jezus w swoim nauczaniu odnosi się do każdej z nich. Zazwyczaj są to pozytywne doświadczenia, lecz mogą być również bardzo bolesne, ponieważ w każdej miłości jest tak wiele miejsca na nieporozumienie. Zjednoczenie w miłości nadal nie jest pełne, a nieuniknionym ryzykiem związanym z nią może być jej wyczerpanie i agonia.

Co dotyczy miłości ludzkiej, może również mieć miejsce w naszej relacji z Bogiem. Pełne zjednoczenie z Bogiem nastąpi dopiero w przyszłości w wyniku spotkania „twarzą w twarz", gdy opuścimy nie łono naszej matki, lecz grób, gdy staniemy się „do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (1J 3, 2). Tego dnia zobaczymy siebie samych w świetle chwały Bożej, a nasze zjednoczenie z Nim będzie tak doskonałe, że zgodnie ze słowami św. Augustyna: „będzie jeden Bóg miłujący samego siebie". Tego dnia spełni się wreszcie nasze pragnienie bycia w jedności z sobą.

Tymczasem żyjemy w świecie, w którym naszym zadaniem jest „poznanie siebie" i, co trudniejsze, zadanie „miłowania siebie", aby zobaczyć Boga, który „rozbił swój namiot wśród nas". W tym życiu nie spotkamy się z Bogiem twarzą w twarz i możemy jedynie czasami odczuwać Jego obecność. W tej książce poznaliśmy niektóre powody, dlaczego tak się dzieje. Podejmowanie różnych sposobów modlitwy może być pomocne. Lecz, w końcu, nie powinny nas zaskoczyć trudności, które przypominają nam, że musimy jeszcze pokonać długą drogę, zanim będziemy mogli być „podobni do Boga".

Pozostaje jednak ważne, abyśmy w perspektywie swojego życia zachowali obraz wizji „twarzą w twarz" oraz abyśmy starali się w jej stronę zmierzać. Kiedyś matka trójki dzieci stwierdziła: „Dla mnie modlitwa była najtrudniejsza, gdy musiałam zgodzić się na wycięcie macicy 11 lat temu. Modlitwa była dla mnie trudna, ponieważ postarzałam się i czułam złość. Lecz modlitwa jest jak przekonywanie ze strony rodziny: musisz to zrobić i żyć dalej".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

„Pomaga mi widzieć świat pod innym kątem"
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.