Gdy już nie masz nadziei...

Gdy już nie masz nadziei...
(fot. sxc.hu)

Są w życiu takie momenty, kiedy mamy ochotę zostawić cały świat za sobą, zaszyć się w jakimś spokojnym miejscu, by nie musieć, choć przez chwilę, walczyć z codziennymi problemami.

Jak mamy postąpić, gdy wydaje się nam, że cały świat sprzysiągł się przeciwko nam? Gdzie szukać pomocy, kiedy już zwyczajnie nie mamy sił?

Nie wierzyć w kłamstwo

Sam kilkukrotnie przeżywałem takie momenty. Czasem były one wynikiem nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, czasem były całkowicie zawinione przeze mnie. Szczególnie wtedy, gdy zdawałem sobie sprawę, że sam nawarzyłem sobie piwa, było naprawdę trudno.

Jesli myślisz, że to, w czym tkwisz (tudna sytuacja życiowa, samotność, grzech) jest konsekwencją twoich błędów i że tak będzie już zawsze, musisz zrozumieć i uwierzyć, że to nieprawda. Nawet jeśli zawaliłeś sprawę na wszystkich frontach, zawsze jest droga ucieczki, jakieś wyjście awaryjne.

Szatan często nazywany jest ojcem kłamstwa i to chyba jedno z najtrafniejszych określeń jego działania w stosunku do człowieka. To właśnie on w tych trudnych chwilach wmawia ci, że jesteś zły, że zawiodłeś, dałeś ciała, a teraz musisz po prostu się z tym pogodzić i przestać walczyć.

Nie poddawaj się. Zawsze jest jakieś dno, od którego możesz się odbić. Nie wierz w kłamstwo, nie wierz w to, że jesteś zły. Popełniamy błędy, małe lub większe, ale z natury nie jesteśmy przecież źli. Bóg stworzył nas do bycia dobrymi. Nie udaje się to? Pewnie. Nie jest to jednak powód, by przestać się starać.

Nigdy nie jest za późno, by zmienić swe życie. Jak mawiał brat Roger z Taize - każdy dzień jest po to, żeby zaczynać swoje życie od nowa. Nie wierzysz, że to możliwe - spójrz na historę Jacquesa Fescha, francuskiego mordercy, który nawrócił się w więzieniu, oczekując na karę śmierci (w 2011 roku zakończył się etap diecezjalny jego procesu beatyfikacyjnego).

Nie przeżywaj swoich porażek w samotności, nie zamykaj się w sobie. Ktoś może powiedzieć, że został całkowicie sam i nawet jeśliby chciał się otworzyć, to nie jest w stanie tego zrobić, bo po prostu nie ma przed kim. Ktoś może też powiedzieć, że jego problemy, grzechy lub błędy napawają go takim wstydem, że nie potrafi z nikim o nich rozmawiać. Ale to nieprawda, zawsze jest ON, cierpliwy, życzliwy i skory do pomocy, ON, który mówi: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11,28).

Spróbuj Mu zaufać, otwórz się przed Nim i powiedz Mu o swoich problemach. Przecież niczym nie ryzykujesz.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Gdy już nie masz nadziei...
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.