Bycie eko nie jest drogie. 5 bardzo prostych trików dla każdego, kto chce zadbać o planetę

Bycie eko nie jest drogie. 5 bardzo prostych trików dla każdego, kto chce zadbać o planetę
(fot. unsplash.com)

"Zero waste" to nie smutna lista restrykcji ani moda dla bogatych. To samoświadomość, życie w poczuciu dbania o planetę i swoje zdrowie. Dziś Światowy Dzień Środowiska - dobry moment na początek aktywnej troski o nasz Wspólny Dom. Oto kilka naprawdę prostych pomysłów, jak zacząć.

Po co znowu o tym mówić?

Chyba każdy z nas przyzna, że 2020 idzie na rekord - styczeń to powodzie w Indonezji, pożary w Australii, trzęsienie ziemi w Turcji i rekordowe opady w Brazylii. W lutym padł rekord temperaturowy na Antarktydzie, w marcu przeżywaliśmy ciąg dalszy katastrofalnych w swoich skutkach ulew w Brazylii, w kwietniu wyspy na Pacyfiku zniszczył doszczętnie cyklon Harold, a niewyobrażalna susza w Europie Środkowej dała się we znaki w polskim rolnictwie i doprowadziła do pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym oraz w okolicy Czarnobyla. W maju Indie i Pakistan nawiedził najsilniejszy cyklon w historii pomiarów. Koniec maja to dla Polski pomarańczowe światło powodziowe, gdyż deszcze nawalne powodują podnoszenie się gwałtowne poziomu wody w rzekach.

Czy w 2020 roku ktoś jeszcze może uważać, że zmiany klimatyczne to wymysł oszołomów, który chcą nam wcisnąć droższe zamienniki z lnu? Świat się zmienia i to na naszych oczach. I oczywistym jest, że Ziemia zmieniała się od zawsze i to naturalny bieg rzeczy. Jednak, przez działalność człowieka, zmiany te postępują zdecydowanie za szybko, nie pozwalając organizmom na identyfikację w nowych warunkach i adaptację.

Spójrzmy jeszcze przez chwilę na suszę w Polsce. Czy nadchodzące powodzie oznaczają, że problem suszy zniknął? Oczywiście, że nie. Utarło się, że powódź i susza to przeciwległe bieguny. Że albo jest susza, albo powódź. Wbrew pozorom, susza zawsze niesie za sobą powódź. Jeśli jeszcze raz spojrzymy na wykresy opadów deszczu, nie pada go wcale mniej, niż 50 lat temu – po prostu pada inaczej. Nawalnie padający deszcz nie wchłania się tak dobrze w glebę, która jest wyschnięta. Tak wiec jeśli nie pada mniej i częściej, tylko więcej i rzadziej, to deszcz tylko spływa prosto do rzeki. Co oznacza, że jeśli mamy suszę i nagle przez kilka czy kilkanaście dni pada deszcz, możemy zacząć się obawiać powodzi. Tak dzieje się właśnie teraz. Więcej przeczytasz o tym TUTAJ

Jaki jest bardzo prawdopodobny los terenów Polski? Mało prawdopodobna jest pustynia, przynajmniej taka w klasycznym tego słowa znaczeniu. Bardziej nazwałbym to stepem. Zaczną wymierać gatunki drzew i krzewów nieodporne na wysokie temperatury, małą wilgotność i długie okresy suche. Pierwsze odpadną drzewa iglaste, później owocowe. Zostaną potężne dęby, buki, starodrzewia słowiańskie. Okolica zacznie ubożeć, zaczną dominować suche trawy. Oczywiście, jest to proces naturalny, ale jak już wspomniałem - my go wyjątkowo przyspieszyliśmy.

Zmiany klimatyczne nie dzieją się „gdzieś”, w bliżej nieokreślonym „tam”, tylko tu, u nas w Polsce, w której przyjdzie żyć naszym dzieciom. I to od nas zależy, czy będziemy, w imię wygodnictwa, przyzwyczajeń, czy po prostu lenistwa dokładali swoją cegiełkę do tej karuzeli zagłady, czy staniemy w otrzeźwieniu i zaczniemy walkę o przyszłość.

Właśnie dlatego warto zająć się tematem zero-waste – czyli życia bez odpadów. Albo przynajmniej less-waste – mniej odpadów. To coś, co każdy z nas może zrobić, żeby aktywnie przeciwdziałać zmianom klimatycznym.

O tym pamiętaj, zanim zaczniesz wprowadzać zmiany

Chcę pobudzić do działania tych, którzy, choć mają w sercu zarodek do zmiany życia, boją się, że będą zmuszeni wydać nieprawdopodobne ilości pieniędzy na działania, które w skali światowej i tak nic nie znaczą. Że od dzisiaj będą musieli wstawać o 4:30, żeby wydoić migdały na mleko migdałowe, kupować w tych drogich ekosklepach, pożegnać się na zawsze z krakowską suchą czy zrezygnować z kawki na mieście.

Z drugiej strony, jeśli macie zapał do zmiany życia w związku ze zmianami klimatu, chciałbym go… ostudzić. Bardzo cieszę się, jeśli chcecie hodować na balkonie wszystkie warzywa, kupować tylko produkty pakowane w papier, pozbyć się ze swojego życia plastiku na zawsze, stać się wegetarianinem, najlepiej od teraz. Jest to dobry kierunek, ale nieprzemyślane, zbyt emocjonalne i niezaplanowane decyzje mogą tylko pogorszyć sprawę, zniechęcić do ekologii. Możecie wydać mnóstwo pieniędzy, pochwalić się kilkoma zdjęciami na mediach społecznościowych i nic z tego nie będzie.

Istnieje złoty środek - kilka takich działań, które można i warto wprowadzić w życie na początku swojej drogi z ekologią. Bo oczywiście możesz nagle wyrzucić swojego bardzo dobrego mopa za 35 złotych, tylko po to, żeby kupić bambusowego mopa z ekolnianym włosiem za 200. Możesz do północy zjeść całe mięso i chorować po tym 3 dni, tylko dlatego, że podjąłeś decyzję, że od jutra nie jesz mięsa, bo jego produkcja szkodzi planecie. Możesz oczywiście przejrzeć wszystko co masz w domu, zrobić czystkę i wyrzucić cały plastikowy asortyment, bo zostałeś oświecony, ze plastik jedzą ryby w oceanach i trzeba z nim skończyć. Możesz, ale to nic nie da, wygeneruje więcej szkód niż pożytku, ciebie narazi na niepotrzebne wydatki i zniechęci do ekologii, a znajomi najprawdopodobniej uznają cię za chorego. A chyba nie o to chodzi, żeby ekologii robić taki słaby PR.

Zmiany klimatyczne nie dzieją się „gdzieś”, w bliżej nieokreślonym „tam”, tylko tu, u nas w Polsce, w której przyjdzie żyć naszym dzieciom.

1. Sięgaj po wielorazówki

Pierwszą, fundamentalną rzeczą, którą trzeba zmienić, aby ratować środowisko nie jest wcale usunięcie plastikowych słomek z popularnej sieci fast-food, zwiększenie udziału recyklingu w Polsce czy zakładanie kompostownika na balkonie. To są ważne rzeczy, ale to są skutki. Najpierw musimy zmienić myślenie.

XXI wiek wykształcił w nas i podsycił szkodliwą przypadłość – kiedy coś się psuje, wyrzucamy to i kupujemy coś nowego. Napędza to już i tak rozbujany do granic możliwości konsumpcjonizm. Wmówiono nam, że potrzebujemy smartfona najwyższej generacji, który poza ceną, wiele nie różni się od swojego poprzednika. Przyspieszający swoje obroty świat dał nam sklepy samoobsługowe (które wiążą się z możliwością zmacania każdej bułki, owocu i w zasadzie każdego produktu przez wszystkich klientów) i zamiast pieczywo odbierać od pracownika, wkładamy je do plastikowych jednorazowych reklamówek, które swój żywot kończą po 20 minutach. Podobnie jest z owocami, które przecież mają swoją naturalną ochronę przed wszelkiej maści drobnoustrojami. 

Pierwszą zmianą, jaką musimy w sobie wszyscy wykształcić, a która nie kosztuje zupełnie nic, to myślenie do przodu, wielorazowe. Świadoma decyzja, ze nie chcę już korzystać z produktów jednorazowych. To kieruje nas do konkretnych działań, które są konsekwencjami podjętej decyzji.

Tak więc kup lub uszyj torby wielorazowe, najlepiej z naturalnego materiału, z wytrzymałymi rączkami, siatki na owoce i warzywa, kup porządny trymer do brody lub depilator do nóg, zamiast wciąż kupować jednorazowe maszynki, zadbaj o trwały i wydajny temperaturowo kubek termiczny do kawy (coraz więcej kawiarni obniża cenę kawy na wynos dla klientów posiadających swoje kubki), znajdź niedaleko sklep mięsny i poproś o pakowanie w papier, zamiast wciąż kupować szynkę w plastiku z dyskontu.

Warto zacząć pić wodę kranową. Utarło się w Polsce, że woda z kranu jest niezdrowa, a przynajmniej nieapetyczna, rodem jak z filmu „Miś”. A tymczasem polska kranówka na przestrzeni ostatnich kilku dekad zmieniła się nie do poznania. Mamy jedną z najczystszych wód kranowych w Europie, możemy śmiało ją pić (często względy smakowe zależą od źródła, tego, czy woda była uzdatniana, czy źródlana), a tymczasem mamy niezwykle niski procent ludzi pijących wodę z kranu.

Większość z nas daje się nabrać celebrytom, że ta wspaniała butelkowa woda mineralna jest niezwykle bogata w minerały, mikroelementy, gdy ta prosto z kranu ma ich znacznie więcej i to za darmo. Picie wody z kranu jest tańsze, ekologiczne i dostępne od ręki. Nie napędzamy sztucznej koniunktury. Producenci wody nie produkują wody, tylko plastik.

2. Zmień podejście do chemii gospodarczej

Co można zastać w przeciętnej łazience? Żel pod prysznic ze znanej sieci drogeryjnej, kilka butelek szamponu, odżywek, pasta do zębów, lakier do włosów, może jakaś pianka albo olejek kokosowy do końcówek, koszyk z perfumami, wszelkiej maści produkty do czyszczenia łazienki, może płyn do podłóg.

Zastanów się, ile w skali miesiąca produkujesz plastiku, kupując i zużywając każdy z tych produktów? Jeśli już policzyłeś, tak szacunkowo, zadam kolejne pytanie: a ilu z tych produktów naprawdę potrzebujesz?

To jest nasze następne wspólne zadanie – ograniczanie. Zastanów się, czy ten produkt, który chcesz kupić, naprawdę jest ci potrzebny – czy naprawdę potrzebujesz tylu płynów, kosmetyków, chemii? Jeśli odpowiedź brzmi NIE, to kiedy będziesz na zakupach, ogranicz swoje zakupy i zmniejsz swój udział w konsumpcjonizmie. Jeśli odpowiedź brzmi TAK, to zadam ci kolejne pytanie: a czy znasz składy tych produktów, czy wiesz jak są produkowane, czy z poszanowaniem dla środowiska? Jeśli odpowiedź brzmi NIE, to zastanów się, czy nie jesteś w stanie zamienić tego produktu na coś, co zrobisz w domu? To wcale nie musi być trudne.

Mamy w domu elektryczny piekarnik. Gdy kiedyś robiłem w nim grzanki z masłem i ziołami, nie zauważyłem, że masło się wytopiło i jego duża ilość spadła na dno piekarnika. Tam zastygła i przy każdym kolejnym używaniu piekarnika utrwalała się. Kupiliśmy kilka różnych preparatów, szumnie reklamowanych w telewizji. Wiecie, o co chodzi: zakamieniona bateria w łazience, pani psika tym produktem, przeciera szmatką i czyściutkie. Oczywiście u nas nie zadziałało tak spektakularnie. W ogóle nie zadziałało.

Znajomi powiedzieli, żeby skorzystać z sody i octu. Nie chciałem początkowo wierzyć, ze jak zasypię to przypalenie sodą i zaleję octem, dam temu kilka minut, brud zniknie. Ale dokładnie tak się stało. Bez chemii, drogich produktów, plastiku. Teraz sody i octu używamy absolutnie wszędzie, powoli odstawiamy kolejne płyny i preparaty.

I ta zasada dotyczy nie tylko łazienki, ale i kuchni, jedzenia, czy w zasadzie czegokolwiek w naszym życiu. Już bez większego trudu i z coraz mniejsza przebitką cenową kupić można zamienniki, które produkowane są w sposób zrównoważony: bambusowe szczoteczki do zębów, produkty pakowane w PLA, czyli biodegradowalny ekoplastik produkowany z trzciny cukrowej lub kukurydzy.

3. Pamiętaj, że opakowania mają znaczenie

Kiedy już dojdziemy do tego, że dany produkt jest nam niezbędny do życia, ale nasz ulubieniec jest pakowany w plastikową butelkę, w plastikowy woreczek i jeszcze kilka plastikowych naklejek, może warto poszukać zamiennika, który uda się kupić albo bez opakowania, albo w opakowaniu biodegradowalnym.

Zacznę od produktów spożywczych. Dawniej mleczarz przynosił butelki z mlekiem pod drzwi, a zabierał puste, wiele produktów kupowało się na wagę, bardzo lokalnie, zdrowo i smacznie. Dzisiaj niemal wszystko pakowane jest w plastik (nawet metalowe puszki mają w środku powłoczkę z plastiku, podobnie owijki do wędlin i serów na stoiskach z obsługą). Nauczyliśmy się szybkiego życia. A dzisiaj, chyba bardziej niż kiedykolwiek, potrzebny nam człowiek myślący, który wie, czego chce oraz co jest dla niego dobre, a co mu szkodzi.

W wielu dużych miastach znaleźć można sklepy „zero waste”, które sprzedają swoje produkty bez opakowania. Można do nich przyjść ze swoimi słoikami, siatkami, kartonikami i kupić ulubione kasze, makarony czy mięsa bez zbędnego opakowania. Super rozwiązaniem jest także kupowanie owoców i warzyw na lokalnych targach i zabieranie ze sobą słoików do kiszonych ogórków, siatek do warzyw i wytłoczek do jajek. Wszystko smaczne, wielorazowe i lokalne, co jest wyjątkowo dobre dla naszego zdrowia, lokalnych przedsiębiorców, ale przede wszystkim dla środowiska.

Jeśli chodzi o chemię gospodarczą, wiele produktów da się zamienić na takie, które pakowane są w sposób zrównoważony, tj. „Plastik-frei”, tzn. bez plastiku. Przerzuciliśmy się na szampon w kostce, zamieniliśmy pastę do zębów na tabletki (rozkrusza się je między zębami, zwilża szczoteczkę i szczotkuje później, jak normalną pastą), a szczoteczki na bambusowe. Żona przymierza się do produkcji swojego własnego płynu do płukania. Mówi, że produkcja jest banalna.

Najgorszą rzeczą, jaka nam została wpojona to bezrefleksyjność i przyjmowanie wszystkiego a priori, jak używanie mydła w płynie z plastikowej buteleczki z pompką, jednorazowe pieluchy składające się głównie z nieprzetwarzalnego plastiku, czy przecieranie okularów jednorazowymi chusteczkami nawilżonymi.

4. Ogranicz mięso

Jedzenie mięsa jest nieekologiczne. I tego nie zmienimy. Ale jesteśmy w stanie zmienić nasze przyzwyczajenia kulinarne na te, które są lepsze dla nas i dla środowiska.

Chodzi o życie zrównoważone – czy w mojej diecie nie ma za dużo mięsa, czy jem mięso pochodzące z hodowli zrównoważonej, czy jest to mięso dobrej jakości, bez chemii i antybiotyków, które później dostają się do środowiska. Bo to kolejne kłamstwo, które rozdmuchany konsumpcjonizm nam wmówił – człowiek jest mięsożerny i musi mięso jeść ciągle, a jeśli je tylko warzywa to albo będzie słaby i senny, albo umrze na anemię. A w wielu przypadkach jest dokładnie odwrotnie. Brak warzyw w diecie skutkuje brakiem witamin, a te powodują zmęczenie, senność, osłabienie.

Jeśli nie chcesz przejść na dietę wegetariańską, polecam ograniczenie spożycia mięsa do 1 lub 2 razy w tygodniu. Dajcie sobie czas, nawet kilka lat. Powoli odkładajcie mięso na bok, zastępując je zamiennikami warzywnymi, pełnymi smaku umami. Polecam pomidory suszone, płatki drożdżowe, czy prażoną cebulę lub czosnek. Internet pełen jest przepisów, gdzie da się fantastycznie wykorzystać kaszę, warzywa i najeść się bez zapychania mięsem, najczęściej wątpliwej jakości.

Najgorszą rzeczą, jaka nam została wpojona to bezrefleksyjność i przyjmowanie wszystkiego a priori, jak używanie mydła w płynie z plastikowej buteleczki z pompką, jednorazowe pieluchy składające się głównie z nieprzetwarzalnego plastiku, czy przecieranie okularów jednorazowymi chusteczkami nawilżonymi.

5. Zmieniaj myślenie

Nie rzucaj się nagle na wielkie decyzje, szumne postanowienia. Świat nie pamięta żadnej dobrej rewolucji, a zna jedną wspaniałą ewolucję. Do zmiany życia i dobrych owoców tego potrzeba czasu. Wprowadzaj powoli w swoim życiu zasadę 5R-7R:

- REFUSE – ODMAWIAJ – nie zgadzaj się na niepotrzebne opakowania, odmawiaj wyciągu z terminala, nie bierz ulotek, nie kupuj produktów, których produkcja lub skład nie szanuje środowiska

- REDUCE – OGRANICZAJ – ogranicz ilość produktów w twoim życiu, nie kupuj rzeczy zbędnych, zużyj te, które masz i nie kupuj nowych, prowadź możliwie najbardziej minimalistyczne życie

- REUSE – UŻYJ PONOWNIE – żyj wielorazowo, nie korzystaj z produktów, opakowań i rozwiązań jednorazowych, korzystaj wielokrotnie z produktów, zmieniaj im funkcję (wykorzystaj starą miskę jako doniczkę, słoik jako opakowanie do makaronu albo – coś, co wszyscy znamy – pudełko po lodach do trzymania koperku w zamrażalniku) 

- RECYCLE – SEGRAGUJ I PRZETWARZAJ – prowadź sumienną segregację odpadów, dbaj o każdy odpad z myślą o tym, że jest to kolejny surowiec, sam w domu zrób ze starych bluzek szmatki do czyszczenia, a ze starej poszewki siatkę do trzymania ziemniaków

- ROT – KOMPOSTUJ – załóż w ogrodzie, na balkonie, w piwnicy kompostownik i wytwarzaj naturalny biohummus albo dbaj o oddawanie odpadów bio do odpowiedniego kosza na śmieci

Opcjonalnie są jeszcze dwie zasady R:

- REPAIR – NAPRAWIAJ – kiedy popsuje cię się cokolwiek, zadbaj o naprawę, zamiast kupować nowe

- REMEMBER – PAMIĘTAJ – stale się ucz, ciągle poprawiaj błędy i żyj radośnie.

* * *

Życie zero/less-waste to nie smutna lista restrykcji ani moda dla bogatych. To samoświadomość, życie w poczuciu dbania o planetę i swoje zdrowie, a przede wszystkim ciągła nauka. Nie chodzi o to, że człowiek raz dowie się, jak żyć eko i koniec – uczymy się ciągle, popełniamy błędy, wracamy do starych przyzwyczajeń i łapiemy się na jednorazowości. Ale to przecież nie powód do smutku – trzeba wstać i wrócić na dobrą drogę. Bo stawka jest tego warta.

Z wykształcenia planista i urbanista, z zawodu inspektor od kontroli dróg, z zamiłowania pasjonat komunikacji zbiorowej, a z wyboru mieszkaniec Krakowa. Absolwent Politechniki Krakowskiej, całkowicie oddany idei „miasta dla ludzi”, wierzący w utopię miasta zielonego i zrównoważonego. Na zabój zakochany w swojej żonie, Krakowie i Solarisach Urbino 18.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Bartosz Bartosik, Adam Bodnar

Obywatel PL to Ty

  • Czy nasza demokracja jest zagrożona?
  • Skąd w nas tyle podziałów?
  • W którą stronę zmierza reforma sądownictwa?
  • Kim są najbardziej wykluczone osoby?

O coraz mocniejszych pęknięciach w społeczeństwie, próbach manipulacji Polakami i...

Skomentuj artykuł

Bycie eko nie jest drogie. 5 bardzo prostych trików dla każdego, kto chce zadbać o planetę
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.