Warufakis: Grecja potrzebuje "mowy nadziei"

(fot. PAP/EPA/YANNIS KOLESIDIS)

Minister finansów Grecji Janis Warufakis w niedzielę zaapelował do Niemiec o "mowę nadziei", sygnalizującą, że UE jest gotowa pójść na ustępstwa ws. oszczędności. Szef KE Jean-Claude Juncker ubolewał, że nie otrzymał od greckich władz nowych propozycji reform.

 
W zamku Elmau w Bawarii, gdzie do poniedziałku trwa szczyt G7, przewodniczący Komisji Europejskiej wezwał premiera Aleksisa Ciprasa do przekazania mu w "bliskiej przyszłości" nowej listy reform.
 
"Mój przyjaciel Aleksis Cipras obiecał mi, że do ubiegłego czwartku wieczorem zaprezentuje mi alternatywną propozycję (reform). Nie otrzymałem jej" - oświadczył Juncker.
 
W Atenach źródło rządowe, na które powołuje się agencja AFP, dało do zrozumienia, że propozycja przedstawiona na początku tygodnia powinna być podstawą do dyskusji oraz że innych propozycji nie będzie. "Grecki rząd (...) czeka z zainteresowaniem na komentarze na temat swych propozycji" - oświadczyło źródło.
 
Ateny od miesięcy prowadzą negocjacje z KE, Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) i Europejskim Bankiem Centralnym (EBC). Instytucje te domagają się reform strukturalnych w zamian za odblokowanie kolejnej transzy pomocy dla zagrożonej bankructwem Grecji w wysokości ok. 7,2 mld euro. Plan pomocowy dla Grecji wygasa 30 czerwca.
 
Odblokowanie tych pieniędzy jest kluczowe, gdyż grecka kasa jest pusta i zbliża się termin spłaty zadłużenia. W tym miesiącu Grecja powinna zwrócić MFW 1,6 mld euro, a latem - 6 mld euro EBC.
 
By przyspieszyć pogrążone w impasie negocjacje instytucje przedstawiły Atenom listę reform, które obejmują cięcia emerytalne i uelastycznienie rynku pracy.
 
Jednak Cipras odrzucił te propozycje, nazywając je absurdalnymi. Minister Warufakis w niedzielnym wywiadzie dla dziennika "Proto Thema" uznał je wręcz za obraźliwe.
 
Ponadto grecki minister finansów zaapelował na swym blogu do niemieckiej kanclerz Angeli Merkel o "mowę nadziei" przypominającą tą skierowaną do Niemiec w 1946 roku. Przemówienie miałoby być sygnałem, że Unia jest gotowa wstrzymać żądania dotyczące wprowadzania oszczędności przez Ateny. Warufakis porównał sytuację Grecji do sytuacji Niemiec po drugiej wojnie światowej, gdy amerykański sekretarz stanu James F. Byrnes w Stuttgarcie wygłosił historyczne przemówienie. Mowa ta oznaczała odejście od karnego traktowania Niemiec ze strony krajów, które pokonały je, oraz dała obywatelom nadzieję na rozwój i odbudowę - napisał Warufakis.
 
"Siedemdziesiąt lat później to mój kraj, Grecja, potrzebuje takiej szansy" - zaznaczył. "Większych oszczędności wymaga się od gospodarki, która już jest na kolanach z powodu największej w czasach pokoju dawki oszczędności" - dodał.
 
"Żadnej propozycji redukcji zadłużenia. Żadnego planu zwiększania inwestycji. I na pewno, na razie, żadnej +mowy nadziei+ dla tego upadłego narodu" - napisał minister.
 
Warufakis podkreślił, że Grecja jest zdeterminowana, by sprawić, że jej gospodarka znowu stanie się konkurencyjna. Jednak jego kraj potrzebuje "mowy nadziei", która dodałaby obywatelom ducha.
 
Zdaniem greckiego ministra Merkel mogłaby takie przemówienie wygłosić w Atenach, Salonikach lub "jakimkolwiek innym greckim mieście". Powinno ono oznaczać "zerwanie z ostatnimi pięcioma latami, podczas których dodawano nowe pożyczki do długu, który już był niemożliwy do utrzymania, a warunkiem były kolejne dawki karnych oszczędności" - uważa.
 
W sobotę wieczorem prezydent Francji Francois Hollande i kanclerz Merkel rozmawiali telefonicznie z szefem greckiego rządu. Wszystkie te manewry mają na celu uniknięcie bankructwa Grecji, które mogłoby doprowadzić do opuszczenia przez kraj strefy euro, zwanego skrótowo "Grexitem".
 
"Wykluczam możliwość +Grexitu+, bo tego nie chcę" - podkreślił w niedzielę Juncker.
 
"Unia Europejska jest gotowa pójść bardzo daleko, by znaleźć kompromis z greckim rządem" - zapewnił w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Welt am Sonntag" szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz. "Mogę tylko ostrzec grecki rząd przed kolejnym odrzucaniem wyciągniętej dłoni. Czas płynie i mogłoby to mieć dramatyczne konsekwencje" - dodał.
 
Ale w Atenach minister ds. energetyki Panajotis Lafazanis ocenił, że "nie ma wiele miejsca na pozytywny wynik". Zdaniem tego przedstawiciela eurosceptycznego skrzydła rządzącej w Grecji Syrizy instytucje "chcą zniszczyć kraj od strony socjalnej i upokorzyć rząd".
 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.33

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook