"Myślicie, że Kreml odda Noworosję?"

(fot. EPA/Siergiej Kozlow)

Obecna katastrofa ukraińskiej armii w Donbasie jest skutkiem błędnego założenia, iż władze Rosji pogodzą się z całkowitym wojskowym rozgromieniem Noworosji - ocenia w środę komentator wojskowy niezależnej "Nowej Gazieta" Paweł Felgengauer.

 

Określenie Noworosja stosowane jest w Rosji w odniesieniu do "konfederacji" Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) i Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL), proklamowanych przez separatystów na południowym wschodzie Ukrainy przy wsparciu Moskwy. Używa go także prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Po raz pierwszy nazwał Noworosją tę część Ukrainy 17 kwietnia.

 

W Imperium Rosyjskim termin Noworosja był stosowany na określenie przyłączonych do Rosji w XVIII wieku, po wojnach z Turcją, ziem na północ od Morza Czarnego i Morza Azowskiego. Utworzono z nich Gubernię Noworosyjską, która istniała za czasów Katarzyny II w latach 1764-1775 oraz Pawła I - od 1796 do 1802 roku. Ówczesna Noworosja obejmowała m.in. część dzisiejszej Ukrainy - obwody: doniecki, dniepropietrowski, zaporoski, mikołajowski, chersoński i odeski.

 

"Niespodziewany rajd rosyjskich batalionowych zgrupowań taktycznych na tyłach i flance wyczerpanego przeciwnika zaskoczył ukraińskich wojskowych" - konstatuje Felgengauer, uważany za jednego z najbardziej kompetentnych i dobrze poinformowanych analityków. "Kontruderzenie" to - podaje komentator "Nowej Gaziety" - rozpoczęło się 24-25 sierpnia.

 

"Po pomyślnym wyparciu na początku lipca donbaskich separatystów ze Słowiańska, Kramatorska i Artemowska ukraińscy wojskowi skoncentrowali się na dwóch podstawowych zadaniach: blokadzie Doniecka i Ługańska oraz kontroli garnicy z Rosją. Ze Słowiańska, Kramatorska i Artemowska separatyści, znalazłszy się w blokadzie, wycofali się, więc - jak uważali dowódcy ukraińskiej operacji antyterrorystycznej - z dużych miast też się wycofają, zwłaszczą jeśli zostaną odcięci od dostaw broni i dopływu nowych bojowników" - pisze Felgengauer.

 

"Ta od początku błędna strategia doprowadziła siły uczestniczące w operacji antyterrorystycznej do obecnej katastrofy. Opierała się bowiem na błędnym założeniu, iż władze Rosji pogodzą się z całkowitym wojskowym rozgromieniem donbaskiej Noworosji" - dodaje.

 

Komentator "Nowej Gaziety" przypomina, że 18 sierpnia siły biorące udział w operacji antyterrorystycznej zdobyły Iłowajsk, faktycznie zamykając pierścień blokady wokół Doniecka; Ługańsk został okrążony wcześniej.

 

"Właśnie w tym przełomowym momencie, 24-25 sierpnia, rozpoczęło się niespodziewane, potężne rosyjskie kontruderzenie na tyły i flankę wyczerpanego przeciwnika. Doborowe rosyjskie regularne jednostki wojsk powietrznodesantowych, wspierane przez siły specjalne, artylerię, systemy rakietowe i czołgi, w rejonie Amwrosijiwki i ważnego wzgórza Saur-Mogiła rozgromiły ukraińskie zgrupowanie operacyjne +Południe+ (sektor B). Resztki ochotniczych batalionów ukraińskich zostały okrążone w Iłowajsku" - przekazuje Felgengauer.

 

Analityk podkreśla, że rosyjskie Siły Powietrzne w donbaskich bojach na razie nie uczestniczą, jednak artyleria i systemy rakietowe zapewniają nacierającym pełną przewagę ogniową. Według komentatora "Nowej Gaziety" są liczne świadectwa, dowodzące, że nad Donbasem latają rosyjskie samoloty bezzałogowe produkcji izraelskiej Searcher, które pozwalają skutecznie korygować ogień i "obserwować" sytuację tak w porze dziennej, jak i nocnej.

 

Felgengauer zaznacza, że w obecnym kontruderzeniu uczestniczą też siły pospolitego ruszenia, jak w Rosji określa się donbaskich rebeliantów, jednak tylko w rolach wspomagających.

 

Zauważa też, iż "rosyjscy dowódcy zarzekają się, że Federacja Rosyjska w żaden sposób nie bierze udziału w bojach w Donbasie; że bojownicy pospolitego ruszenia w niespotykany w światowej historii sposób w ciągu kilku dni przemienili się w regularne wojsko". "Cóż, nie jest to pierwsza tajna (niewypowiedziana) rosyjska (radziecka) wojna" - podkreśla.

 

Analityk odnotowuje, że "w czasie, gdy w rejonie Iłowajska trwała likwidacja podstawowych sił ukraińskiego zgrupowania +Południe+, inna rosyjska kolumna praktycznie bez walki w asyście różnych formacji pospolitego ruszenia doszła do Morza Azowskiego i zajęła nadgraniczny Nowoazowsk". "Do głównego portu Donbasu - Mariupola - pozostało jej kilkadziesiąt kilometrów" - zaznacza.

 

Komentator "Nowej Gaziety" podaje, że 1 września siły ukraińskie wycofały się z lotniska w Ługańsku, które utrzymywały od maja. "Można tam rozmieścić nowo narodzone Siły Powietrzne Noworosji, ogłaszając, że zostały sformowane ze +zdobycznych+ ukraińskich samolotów myśliwskich, bombowych i szturmowych. Tak jak dzisiaj z rzekomo +zdobycznego+ sprzętu sformowano kolumny pancerne pospolitego ruszenia" - pisze.

 

Felgengauer zauważa, że przedstawiciele DRL i ŁRL ogłosili, że są one gotowe pozostać w składzie Ukrainy, jednak ze specjalnym statusem i własną armią, a także pod warunkiem wycofania z ich terytorium sił ukraińskich.

 

"Taka de facto niezależna Noworosja w składzie Ukrainy będzie powstrzymywać ją od wejścia do NATO i Unii Europejskiej, a właśnie to jest strategicznym celem Kremla - podtrzymanie +pozablokowego+ statusu Ukrainy w nadziei, że w przyszłości różne wewnętrzne kryzysy gospodarcze i polityczne wyniosą do władzy w Kijowie jakieś siły prorosyjskie" - konstatuje.

 

Analityk podkreśla, że "dobrze się stanie, jeśli Ukraińcy pokojowo wycofają się z Donbasu, godząc się na długotrwały rozejm i negocjacje; w przeciwnym razie nasi żołnierze będą zmuszeni ich stamtąd wyprzeć". "Taka szeroka ofensywa bez udziału Sił Powietrznych jest praktycznie niewykonalna" - wyjaśnia Felgengauer.

 

 

 

 

Wspomóż Nas
Tagi: rosja, ukraina

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.44

Liczba głosów:

9

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

jazmig 17:54:18 | 2014-09-03
Skoro obserwatorzy OBWE zaprzeczają informacjom, jakoby rosyjskie wojska wkroczyły do Ukrainy, to cała powyższa analiza traci sens, jak chodzi o obciążania Kremla tą wojną.

Realia sa takie, że wojska ukraińskie dostały lanie od powstańców, którzy połączyli swoje siły. Wcześniej osobno walczyli powstańcy Donbasu i Ługańska, a teraz walczą oni pod jednolitym dowództwem.

Broń i amunicję mają oni z magazynów wojskowych, które tam były rozlokowane, a obecnie również od wojsk ukraińskich, które się poddały.

Ukraina nie ma już praktycznie zawodowego wojska, a poborowi nie chcą walczyć ze swoimi współobywatelami, natomiast powstańćy, ktorych domy bombardują Ukraińcy, mają ogromną motywację.

Skoro ktoś nie bierze pod uwagę umotywowania wojska, to jest kiepskim analitykiem. Nie bez powodów nawet w sowieckiej armii byli kapelani wojskowi.

Oceń 2 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kemot 14:50:49 | 2014-09-03
Rosyjskie źródło tej informacji z mapką pokazującą kierunki natarcia wojsk rosyjskich. Komentarz w zasadzie zbędny:
http://www.novayagazeta.ru/columns/65084.html

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rolnik 14:30:25 | 2014-09-03
Rosja (i wcześniej ZSRR, to w zasadzie to samo) wypacza dyplomację, mając ją za czczą gadaninę. Dyplomacja służy Rosji wyłącznie do zmylenia przeciwnika i do przykrycia rzeczywistych działań płaszczem bardziej lub mniej ordynarnych kłamstw. Tymczasem kraje zachodu, ceniące logikę i myślenie twórcze, mające na celu wypracowanie wspólnego dobra, jakiegoś konsensusu, wciąż sądzą, że z Rosją można się dogadać. Nie można. Rosja złamie każde porozumienie. Rosjanie na "białe" mówią "czarne". Z Rosją można rozmawiać wyłącznie przez akcję, przez politykę czynów dokonanych. Rosjanie próbę porozumienia uważają za przejaw słabości. Pod względem polityki władze rosyjskie niewiele różnią się od dzikusów: Kali ukraść dobrze, Kalemu ukraść - źle. Im wcześniej to wszyscy pozostali zrozumieją, tym lepiej dla reszty świata. Sankcje to działanie. Ćwiczenia USA na terenie Ukrainy to działanie. Znalezienie alternatyw dla rosyjskiego gazu to działanie. To wszystko dobrze. Ale próba negocjacji, spisania ustaleń, to słabość. Acha - Rosja zakręci gaz w tą zimę, proszę się na to przygotować. To też element wojny, którą toczy. Oczywiście, że niewypowiedzianej. Wypowiedzenie wojny to przecież element dyplomacji, a to - tak, według Rosji słabość i głupota. Po co wypowiadać wojnę i ponieść konsekwencje tego aktu, jeśli można ją toczyć bez jej wypowiadania i nie ponosić tych konsekwencji.

Oceń 6 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kemot 14:19:08 | 2014-09-03
Ten artykuł niezależnej od Kremla rosyjskiej gazety dedykuję użytkownikowi Deona o nicku "jazg".

Oceń 6 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook