"Te warunki muszą być złagodzone"

(fot. I am not a squirrel / flickr.com / CC BY)

Znany amerykański ekspert ds. Ukrainy Adrian Karatnycky uważa, że Unia Europejska postawiła Ukrainie zbyt surowe warunki podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Jego zdaniem błędem jest m.in. uzależnianie tego od uwolnienia byłej premier Julii Tymoszenko.

 

- Nie chodzi tu bowiem o prezydenta (Wiktora) Janukowycza czy ukraińskie elity, tylko o cały naród. Umowa stowarzyszeniowa ma poparcie wszędzie, nawet na wschodniej Ukrainie. Jeżeli Europa chce, żeby Ukraina zintegrowała się z Europą, wprowadziła lepsze standardy demokracji, poprawiła warunki dla biznesu, to stowarzyszenie z UE będzie do tego ogromną zachętą. Czy Ukraina obecnie spełnia te standardy, to inna sprawa, ale nie powinna być karana blokowaniem umowy stowarzyszeniowej. Pamiętajmy, że np. Maroko ma umowę stowarzyszeniową z UE, a nie jest to przecież kraj specjalnie demokratyczny - powiedział Karatnycky związany obecnie z waszyngtońskim think tankiem Atlantic Council.

 

Ekspert przyznał, że w zamian za stowarzyszenie z UE "Europa powinna domagać się pewnych koncesji od Ukrainy", np. reform konstytucyjnych, które zagwarantują choćby odpowiednią liczbę obserwatorów międzynarodowych podczas wyborów.

 

Jego zdaniem sensowne byłyby też ewentualne sankcje skierowane przeciw wybranym przedstawicielom rządu ukraińskiego odpowiedzialnym za łamanie praworządności i "wybiórczą sprawiedliwość", czyli wytaczanie procesów z motywów politycznych. Jej przykładem był proces i uwięzienie Julii Tymoszenko.

 

W orędziu o stanie państwa w czwartek prezydent Janukowycz ponownie wezwał Unię Europejską do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Nie wspomniał jednak ani słowem o warunkach stawianych przez UE, w tym o sprawie Tymoszenko.

 

Komentując jego wystąpienie, Karaktyncky wyraził opinię, że ukraiński prezydent blefuje. "Janukowycz prowadzi grę, balansuje między warunkami UE a wymaganiami wewnętrznej polityki ukraińskiej. Liczy na to, że Unia ustąpi pierwsza" - powiedział.

 

Co przewiduje? "Rząd ukraiński zwolni Julię Tymoszenko, aby mogła wyjechać za granicę na leczenie, z założeniem, że jeśli wróci, to do więzienia".

 

Ukraina uzyskała ostatnio status obserwatora w tzw. Unii Celnej łączącej Rosję, Białoruś i Kazachstan, ale według eksperta Atlantic Council Janukowycz "nigdy nie zgodzi się na wejście Ukrainy do tego związku".

 

- W Unii Celnej wszystkie reguły są ustalane de facto przez Rosję. To nie jest organizacja rządzona zasadami konsensu, ale zasadą większości, a Rosja w niej dominuje. Ukraina nie pójdzie na ograniczenie suwerenności. Po drugie, ukraińscy oligarchowie są temu przeciwni, bo obawiają się rosyjskiego kapitału i rosyjskich oligarchów - powiedział Karatnycky. - Ukraina nie ma więc wyboru: integracja z Europą czy z Rosją", może wybierać tylko między "integracją z UE albo pozostaniem w szarej strefie, co byłoby najgorsze - podsumował ekspert.

 

Jego zdaniem UE oprócz zawarcia umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą powinna także zachęcać ją do "dywersyfikacji źródeł energii, aby zmniejszyć jej zależność od Rosji".

 

Karatnycky, który był w zeszłym tygodniu na Ukrainie, zwraca uwagę na liczne problemy jej gospodarki i rozczarowanie rządami Janukowycza.

 

- Sytuacja ekonomiczna Ukrainy nie jest dobra. Jest mało prawdopodobne, by doszło do umowy z MFW o refinansowaniu długu ukraińskiego. Rząd utrzymuje wysokie stopy procentowe, aby wspierać hrywnę i przez to zniechęcać do wymiany jej na dolary, ale sprawia to, że wysoki koszt zaciągania kredytów hamuje działalność biznesu - powiedział ekspert.

 

- Janukowycz ma zespół młodych doradców ekonomicznych, którzy przekazują mu tylko dobre wiadomości. Początkowy wzrost PKB za jego rządów zawdzięcza on odbiciu po zapaści za kadencji Julii Tymoszenko. Elity biznesu i oligarchowie oczekiwali od niego znacznie więcej. Liczyli, że stworzy lepsze warunki dla zagranicznych inwestycji. Janukowycz przeprowadził częściową deregulację, ale na prywatyzacji skorzystali głównie jego najbliżsi stronnicy polityczni - powiedział.

 

Przypomniał, że nie wykorzystuje swego potencjału także rolnictwo Ukrainy, m.in. dlatego, że większość rolników uprawia ziemię dzierżawioną na długie okresy, ale nie posiada jej na własność.

 

- Odniosłem wrażenie, że nikt nie jest obecnie zadowolony z rządów Janukowycza, nawet w jego Partii Regionów. Potwierdzają to sondaże popularności kandydatów prezydenckich. Prowadzi w nich Witalij Kliczko (bokser, który wkroczył do polityki - red.), a przed prezydentem jest nawet lider opozycji Arsenij Jaceniuk - dodał.

 

Adrian Karatnycky dostrzega jednak i optymistyczne sygnały mogące wskazywać na wolę uzdrowienia aparatu sprawiedliwości, takie jak zmiana na stanowisku szefa Biura ds. Szczególnie Ciężkich Przestępstw. - Jest nadzieja, że to może być sygnał zmiany kursu, pozytywny dla Julii Tymoszenko - powiedział.

 

Podkreślił też, że mimo korupcji i kumoterstwa Ukraina "nie jest państwem autorytarnym", a media są kontrolowane przez rząd w mniejszym stopniu niż w Rosji. - Stacje telewizyjne na Ukrainie kontrolują oligarchowie, a nie grupy wpływu Janukowycza - powiedział.

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.57

Liczba głosów:

7

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Mr. W. 09:18:17 | 2013-06-07
Tak   n a p r a w d ę  wygląda Ukraina:
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=7944
  Jeżeli  ktoś chce wiedzieć

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?