Somalia jest wroga dziennikarzom

(fot. PAP/EPA/STUART PRICE)

Ze wszystkich krajów świata nie ma bardziej niebezpiecznego i wrogiego dziennikarzom niż Somalia. W tym roku zabito tam już 15 reporterów.

 

Abdullahi Fanah miał 32 lata i pracował jako dziennikarz dla agencji informacyjnej SABA z położonego na przeciwległym brzegu Morza Czerwonego Jemenu. W ostatni piątek września został zastrzelony, gdy wychodził z domu do redakcji.

Tego samego dnia mieszkańcy jednego z północnych przedmieść somalijskiej stolicy Mogadiszu znaleźli na ulicy okaleczone ciało młodego mężczyzny. Zwłoki pozbawione były głowy, a liczne rany i skrępowane na plecach ramiona dowodziły, że prześladowcy znęcali się nad ofiarą. Zabity nazywał się Abdurrahman Mohammed Ali, miał 26 lat i pisywał o sporcie dla miejscowych gazet internetowych.

Tydzień wcześniej trzech innych somalijskich dziennikarzy zginęło w wybuchu bomby wniesionej przez zamachowca samobójcę do restauracji, otwartej niedawno w Mogadiszu przez powracającego z emigracji przedsiębiorcę. Nowa restauracja, symbolizująca nowe, spokojne czasy, szybko zdobyła sobie popularność szczególnie wśród stołecznych polityków i dziennikarzy. Tego samego dnia wieczorem nieznani osobnicy zastrzelili w Mogadiszu czwartego dziennikarza - znanego w mieście reportera radiowego Hassana Jusufa Absuge.

Do tej pory najczarniejszym dla dziennikarzy w Somalii był rok 2009, gdy zginęło tam dziewięciu reporterów. W tym roku w Somalii zabito już 15 dziennikarzy, a dwa razy tyle zostało rannych.
 
Nikt nie przyznaje się do zabójstw dziennikarzy i nikt nie został za nie ukarany. Organizacja Reporterzy bez Granic nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, że zabijani w Somalii dziennikarze nie są przypadkowymi ofiarami przemocy, lecz starannie wybranymi celami. "Wygląda to tak, jakby ktoś próbował przeprowadzić wśród nas czystkę" - powiedział agencji AFP somalijski dziennikarz Hanad Ali.
 
Rok 2012 stał się dla dziennikarzy tak krwawy, mimo że w Somalii dogasa właśnie trwająca od ponad 20 lat wojna domowa i bezkrólewie, a armia rządowa, wspierana przez wojska z sąsiednich krajów: Etiopii, Kenii i Ugandy tłumi ostatnie reduty rebelii. Co więcej, do większości zabójstw dziennikarzy dochodzi w Mogadiszu, kontrolowanym już od ponad roku przez somalijską armię i siły pokojowe Unii Afrykańskiej.

Egzekucje przez ścięcie głowy stały się w ostatnich latach znakiem firmowym dżihadystów, z którymi sprzymierzeni są somalijscy talibowie. Bezgłowe zwłoki Abdurrahmana Mohammeda Alego uznano więc za dowód, że został zabity przez talibów.

"Nie da się zrzucić wszystkiego na talibów - mówi Abdurraszid Del ze stowarzyszenia somalijskich dziennikarzy. - Ilekroć w Mogadiszu zmieniają się władze, w mieście zaraz zaczyna się polowanie na dziennikarzy".

"Władze domagają się, byśmy mówili źle o rebeliantach, rebelianci żądają, byśmy krytykowali władze. Cokolwiek byśmy zrobili, zawsze wychodzi, że źle" - narzeka Abdulkadir Mohammed Abdullah z niezależnej rozgłośni radiowej "Gubdżug".

Mimo wojny domowej i bezkrólewia, w ostatnich latach w Somalii, głównie w Mogadiszu, doszło do niebywałego rozkwitu niezależnych gazet, stacji telewizyjnych, a przede wszystkim rozgłośni radiowych, których w somalijskiej stolicy działa co najmniej dwadzieścia.

"Nikt nie chce, by się o nim mówiło źle, wyciągało na jaw pokątne interesy - mówi Abdurraszid Del. - Politycy aspirujący do władzy domagają się, by ich wychwalać pod niebiosa, wszyscy chcą, by dziennikarze im wyłącznie służyli. Jeśli im się odmawia, zaczynają się kłopoty. Jedni próbują się na nas mścić, inni usiłują zastraszyć, by wymusić posłuszeństwo". Także somalijski rząd stara się cenzurować dziennikarskie materiały, by przedstawiały jego poczynania wyłącznie w dobrym świetle.

Według stowarzyszenia dziennikarzy w Somalii, w tym roku w samym Mogadiszu ponad stu reporterów otrzymało telefony i listy z pogróżkami. Śmiercią grozili im ukrywający się w mieście talibowie, ale także stołeczni politycy i przedsiębiorcy. W obawie o życie z kraju zdecydowało się wyjechać co najmniej 50 somalijskich dziennikarzy.

Według Komitetu na rzecz Ochrony Dziennikarzy od 1991 r., gdy Somalia pogrążyła się w wojnie domowej, zginęło tam prawie 50 dziennikarzy. Połowa z nich zginęła podczas walk. Połowa została zamordowana.

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook