Spotkanie olimpijczyków po 50 latach

Dwukrotny złoty medalista olimpijski w trójskoku Józef Szmidt oraz Jarosława Jóźwiakowska, Danuta Walkowiak oraz Celina Jesionowska uhonorowani zostali w stołecznym Muzeum Sportu i Turystyki złotymi medalami Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

 

Asumpt do spotkania dała przypadająca właśnie 50-rocznica Igrzysk XVII Olimpiady w Rzymie w 1960 roku, w których biało-czerwoni zdobyli 21 medali - cztery złote, sześć srebrnych i jedenaście brązowych. Były to wówczas igrzyska najbardziej udane dla polskich sportowców w historii ich olimpijskich startów.

 

W poniedziałek z zaproszenia organizatorów spotkania skorzystało dziewięciu medalistów z Rzymu z dwukrotnym złotym mistrzem igrzysk (Rzym i Tokio) trójskoczkiem Józefem Szmidtem na czele. Wrażeniami podzielili się ponadto srebrne medalistki Jarosława Jóźwiakowska (skok wzwyż), Elżbieta Krzesińska (skok w dal), srebrni szabliści w turnieju drużynowym Wojciech Zabłocki i Ryszard Zub oraz brązowi: kajakarze - Danuta Walkowiak (k-1), Władysław Zieliński (k-2), lekkoatleci - Kazimierz Zimny (5000 m), Celina Jesionowska (sztafeta 4x100 m) oraz bokser Leszek Drogosz. Obecni byli także zapaśnicy, hokeiści na trawie i koszykarze. W rozmowach często przewijały się nazwiska znakomitych trenerów, twórców udanego występu, m.in. Zygmunta Szelesta, Jana Mulaka, Andrzeja Krzesińskiego, Tadeusza Kępki, Tadeusza Ulatowskiego, Felisa Stamma i Klemensa Roguskiego.

 

"Przed konkursem byłem tak skupiony, że nie pamiętam wszystkich szczegółów rywalizacji. Wiedziałem tylko, że muszę zdobyć złoty medal. Wszyscy tego ode mnie oczekiwali. Byłem przecież rekordzistą świata" - wspominał Józef Szmidt, który złoty sukces powtórzył cztery lata później w Tokio.

 

"Medal olimpijski cieszy, nawet ten brązowy. W pojedynku o srebro wyprzedził mnie o dwie dziesiąte sekundy, a właściwie o pierś Niemiec Hans Grodotzki, z którym nigdy nie przegrałem" - mówił na spotkaniu Kazimierz Zimny.

 

O szaleńczej podróży na tor regatowy Lago Albano, po tym jak nie przyjechał po zawodniczki autobus olimpijski, opowiadała brązowa medalistka w kajakarskich jedynkach Daniela Walkowiak. "Z koleżanką złapałyśmy przygodnego kierowcę, który własnym autem przywiózł mnie na start w momencie, kiedy zawodniczki już po rozgrzewce siedziały w kajakach. Ruszyłam ostro, ale na finiszu wyprzedziły mnie Rosjanka i Niemka" - powiedziała Walkowiak.

 

"Czekanie na finał było dla mnie męczarnią. Jadłem głownie owoce, z trudem przełykałem udko kurczaka i obmyślałem taktykę na bieg finałowy, w którym przyszło zmierzyć mi się aż z trzema zawodnikami ZSRR. Taktyka przyniosła mi sukces i złoty medal, pierwszy w konkurencjach biegowych po 28 latach oczekiwań po triumfie Janusza Kusocińskiego w Los Angeles. 8 minut 34 i sześć dziesiątych sekundy, złoty medal i rekord olimpijski. Już więcej niczego nie pragnę" - czytała z pamiętnika nieżyjącego już mistrza olimpijskiego z Rzymu w biegu na 3000 z przeszkodami Zdzisława Krzyszkowiaka, żona Krystyna Krzyszkowiak.

 

Z nieukrywanym wzruszeniem o sukcesach bokserów w Palazzo dello Sport opowiadał zdobywca olimpijskiego brązu Leszek Drogosz. "Z tamtej siódemki zostało nas już tylko czterech. To byli wspaniali koledzy. Ze zdobycia brązu nie byłem zadowolony. Ciągle chciałem być złotym medalistą. Dziś, po latach, brąz pomaga mi w życiu. Szkoda, że wówczas nie organizowano mistrzostw świata. Na pewno powiększylibyśmy i tak pokaźny medalowy dorobek bokserów" - powiedział "czarodziej" ringu. Podopieczni trenera Feliksa Stamma zdobyli w Rzymie siedem medal, jeden złoty, trzy srebrne i trzy brązowe.

 

O perypetiach zdrowotnych poprzedzających start w Wiecznym Mieście opowiadała Elżbieta Krzesińska. Na sześć tygodni przed olimpijskim startem doznała w Spale kontuzji nogi, chodziła o kulach. Do mobilizacji zachęcił ją artykuł jednego z czołowych dziennikarzy zatytułowany "Zachodząca gwiazda". 

"Nie mogę się poddać. Zaleczyłam w błyskawicznym tempie kontuzję i pojechał do Rzymu. Nie mogło mnie tam zabraknąć. Wszak przed czterema laty zdobyłam w Melbourne złoty medal" - zwierzała się Elżbieta Krzesińska, która w Rzymie dorzuciła do kolekcji srebrny medal. Do pełni szczęścia zabrakło dwunastu centymetrów. O tyle wyprzedziła ją Rosjanka Wiera Krepkina, której - jak przystało na wielkiego sportowca - pomagała ustawić rozbieg.

 

Wszyscy podkreślali, że ten udany występ był wynikiem wieloletniej sumiennej pracy, zawodników, trenerów i działaczy.

 

Polscy medaliści Igrzysk XVII Olimpiady w Rzymie w 1960 roku

 

złote

Kazimierz Paździor (boks, waga lekka)
Zdzisław Krzyszkowiak (lekkoatletyka, bieg na 3 000 z przeszkodami)
Józef Szmidt (lekkoatletyka, trójskok)
Ireneusz Paliński (podnoszenie ciężarów, waga do 82,5 kg)

 

srebrne

Jerzy Adamski (boks, waga piórkowa)
Tadeusz Walasek (boks, waga średnia)
Zbigniew Pietrzykowski (boks, waga półciężka)
Jarosława Jóźwiakowska (lekkoatletyka, skok wzwyż)
Elżbieta Krzesińska (lekkoatletyka, skok w dal)
Marian Kuszewski, Emil Ochyra, Jerzy Pawłowski, Andrzej Piątkowski, Wojciech
Zabłocki, Ryszard Zub (szermierka, turniej drużynowy szablistów)

 

brązowe

Brunon Bendig (boks, waga kogucia)
Leszek Drogosz (boks, waga półśrednia)
Marian Kasprzyk (boks, waga lekkopółśrednia)
Danuta Walkowiak (kajakarstwo, K-1, 500 metrów)
Stefan Kapłaniak, Władysław Zieliński (kajakarstwo, k-2, 1000 metrów)
Tadeusz Rut (lekkoatletyka, rzut młotem)
Kazimierz Zimny (lekkoatletyka, bieg na 5000 metrów)
Teresa Ciepły, Halina Górecka, Barbara Janiszewska, Celina Jesionowska (lekkoatletyka, sztafeta 4x100 metrów)
Jan Bochenek (podnoszenie ciężarów, waga do 82,5 kg)
Teodor Kocerka (wioślarstwo, jedynki)
Tadeusz Trojanowski (zapasy, styl wolny, waga do 60 kg)

Wspomóż Nas
Tagi: sport, olimpizm

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?