Polityka zagraniczna tematem debaty w TVN24

W piątek wieczorem zakończyła się kolejna przedwyborcza debata telewizyjna. Tym razem tematem była polityka zagraniczna. W debacie udział wzięli: szef MSZ Radosław Sikorski z PO, Marek Siwiec z SLD, Jarosław Kalinowski z PSL i Paweł Kowal z PJN. Nie było przedstawiciela PiS.

 

Była to druga z cyklu debat przedwyborczych w TVN24; poprzednia dotyczyła służby zdrowia i polityki społecznej. Dyskusję o polityce zagranicznej prowadziła Monika Olejnik.

Kolejne debaty mają dotyczyć m.in. infrastruktury i polityki regionalnej, gospodarki i finansów publicznych, rolnictwa. Podczas ostatniej z debat mają się spotkać liderzy partyjni.

PiS odmówiło udziału w debacie TVN24, argumentując, że debaty powinny odbywać się na neutralnym terenie, a relacja powinna być dostępna dla wszystkich mediów.

Pierwsze pytanie podczas piątkowej debaty w TVN24 dotyczyło oceny zachowania polskich władz po katastrofie smoleńskiej i tego czy polski premier grał z premierem Rosji Władimirem Putinem przeciwko polskiemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu.

Kowal wytknął błędy przy wyborze podstawy prawnej badania katastrofy. Zaapelował też do powrót do "jednej polityki zagranicznej.

Z kolei Siwiec mówił o braku współpracy instytucji po polskiej stronie, braku koordynacji. Wyraził ubolewanie, że stosunki z Rosją dotyczą teraz tylko katastrofy smoleńskiej.

Szef MSZ Radosław Sikorski podkreślał, że w związku z tym, że wypadek zdarzył się na terytorium Rosji, to do tego kraju należała jurysdykcja w badaniu wypadku.

Przypomniał, że zarówno w Rosji jak i w Polsce pracowały komisje; w dalszym ciągu toczą się śledztwa prokuratorskie w obu krajach. - Wydaje mi się, że mamy pełną wiedzę o tym wypadku" - ocenił.

Sikorski zwrócił uwagę, że fakt przybycia do Katynia premiera Rosji Władimira Putina miał duże znaczenie polityczne. Sporym osiągnięciem nazwał doprowadzenie do tego, że rosyjska Duma potępiła zbrodnię katyńską.

Jarosław Kalinowski mówił, że zarzut o złą podstawę, w oparciu o którą toczyło się badanie katastrofy nie jest właściwy.

- Dla mnie najsmutniejsze było to, że wokół tragedii wyzwoliły się w kraju niezdrowe i niedobre emocje - mówił europoseł PSL. Podkreślił, że to, iż rosyjska komisja badająca ten wypadek zakończyła prace wcześniej niż polska było niekorzystne dla wizerunku naszego kraju.

Zarówno Radosław Sikorski, jak i Jarosław Kalinowski przekonywali podczas piątkowej debaty, że obecnie nie jest dobry moment, żeby wchodzić do strefy euro, ale Polska nawet nie będąc jej członkiem, powinna mieć wpływ na decyzje gospodarcze UE.

- Wszelki wysiłek, jaki w tej chwili powinniśmy czynić, to żeby nie będąc w strefie euro, być na równi z tymi, którzy w niej są - uczestniczyć we wszystkich decyzjach, które dotyczą sytuacji finansowej, dyscypliny większej, konsolidacji. Wzajemne relacje gospodarcze skutkują i w państwach należących do strefy euro i nienależących - przekonywał Jarosław Kalinowski (PSL).

Podkreślił, że "nie powinniśmy na siłę, natychmiast do strefy euro wchodzić". - Stanowisko, by uczestniczyć w spotkaniach na równych prawach, by były one otwarte, jest właściwym stanowiskiem i jestem pewien , że sojuszników do tego znajdziemy - powiedział

Radosław Sikorski (PO) przypomniał, że zobowiązaliśmy się w traktacie akcesyjnym, że wejdziemy do strefy euro, pozostaje tylko kwestia "kiedy i po jakim kursie". - Pakt "Euro plus" to jest dokładnie to, o co chodzi, czyli aby ci, którzy kiedyś będą żyli zgodnie z zasadami, które były ustanawiane dla tej lepszej, poprawionej strefy euro, mieli wpływ na formułowanie tych zasad - mówił.

Zaznaczył, że premier Donald Tusk "działa bardzo energicznie". - Jest propozycja sześciopaku, żeby te z polskich rozwiązań, dać strefie euro - to, co u nas zadziałało i nas przed kryzysem uratowało - powiedział Sikorski.

- Jeśli chcemy być w tym wewnętrznym kręgu powinniśmy wejść do strefy euro, ale teraz nie byłby optymalny moment. Zaczekamy, aż nasza gospodarka będzie gotowa i w naszym osądzie nasze członkowstwo w strefie euro będzie dla nas bezpieczne - podkreślił.

Radosław Sikorski zapowiedział też podczas debaty tysiąc złotych wyprawki dla polskiego dziecka na Litwie oraz szkolenia w Polsce dla nauczycieli z polskich szkół na Litwie.

- Dzisiaj podjąłem decyzję o sposobie realizacji decyzji prezesa Rady Ministrów i w ciągu miesiąca polskie dzieci w szkołach litewskich otrzymają wyprawkę w wysokości tysiąca złotych. W najbliższych tygodniach 25 nauczycieli z 25 polskich szkół na Litwie otrzyma w Polsce szkolenie plus laptopa, projektor i pomoce naukowe - poinformował Sikorski.

Zapewnił, że Polska będzie "dbać o to, aby Polacy na Litwie mogli utrzymać swoją tożsamość".

Szef MSZ Radosław Sikorski zapewnił w piątkowej debacie przedwyborczej, że Karta Praw Podstawowych obowiązuje w Polsce. Eurodeputowany SLD Marek Siwiec pytał ministra o odmowę jej ratyfikacji.

- Czego się boicie? - pytał Siwiec. Szef MSZ odpowiedział, że uznanie Karty Praw Podstawowych jest częścią Traktatu Lizbońskiego. - I jako takie zostało przyjęte, podpisane przez premiera Donalda Tuska i przeze mnie w Lizbonie, a traktat został ratyfikowany - wyjaśnił.

Karta Praw Podstawowych obowiązuje w Polsce - oświadczył Sikorski i dodał, że Siwiec, jako eurodeputowany, powinien o tym wiedzieć. Szef MSZ przyznał, że jesteśmy częścią protokołu polsko-brytyjskiego, który "modyfikuje bardzo wąską część" sposobu stosowania Karty w Polsce. Jak tłumaczył, była to część umowy z prezydentem Lechem Kaczyńskim, po to, by skłonić go do ratyfikacji Traktatu.

Jak ocenił, odejście z protokołu "wymagałoby powtórnej ratyfikacji we wszystkich państwach członkowskich", ale skutek prawny jest taki, że Karta obowiązuje, "tylko sądy w niektórych wypadkach mogą ją odpowiednio interpretować".

Siwiec skierował drugie pytanie do Pawła Kowala (PJN). Mówił o "zażenowaniu" swojej formacji sposobem działania PiS-u w sprawach zagranicznych, pytał, czy Kowalowi nie jest wstyd, że był wtedy wiceministrem spraw zagranicznych, razem z Anną Fotygą, jako ministrem.

- Słuchając pana miałem wrażenie, że zatrzymał się panu zegarek, nie wiem na którym roku - odparł Kowal. Ocenił, że Siwiec chciałby nieustannie rozważać to, co było w przeszłości. - Czy jest pan gotów do tego, by przestać politykę zagraniczną uprawiać przez pryzmat: kto kogo nie lubi? - pytał eurodeputowany PJN.

- Polityka zagraniczna nie polega obecnie na tym samym, co w średniowieczu - powiedział podczas piątkowej debaty Paweł Kowal z PJN odpowiadając na pytanie, jak powinna wyglądać polityka zagraniczna Polski.

Zdaniem Kowala, Polska powinna szukać partnerów przede wszystkim w Europie Środkowej. - To jest nasz naturalny sprawdzian, czy jesteśmy poważnym graczem na arenie europejskiej (...), czy jesteśmy w stanie umówić się i dobrze żyć ze swoimi sąsiadami - powiedział.

Dodał, że słuchając tego, co się obecnie dzieje w Europie, dochodzi do wniosku, że niektórzy zapomnieli, że "polityka zagraniczna to już nie jak w XIX wieku - smak szampana i uroczyste rauty. Dzisiaj polityka zagraniczna dotyczy każdego, kto nas słucha" - powiedział.

Zdaniem Kowala od zachowania Polski dotyczącego pakietu antykryzysowego UE będzie zależeć, czy polskie firmy będą się rozwijać.

- Z tego wynika, czy rzemieślnicy z Kalwarii Zebrzydowskiej będą mogli za kilka lat sprzedawać swoje meble, czy będziemy mogli spłacać swoje kredyty. A zatem polityka zagraniczna, europejska i walka z kryzysem wymaga dzisiaj przede wszystkim konsolidacji wewnętrznej - powiedział lider PJN.

Kowal uważa, że w Polsce zepsuła się polityka zagraniczna. - Dzisiaj cele strategiczne nie są realizowane nie dlatego, że ktoś nam przeszkadza, ale dlatego, że główni gracze w Polsce nie są w stanie umówić się, co do tych celów i konsekwentnie je realizować - powiedział.

Lider PJN ubolewa też nad tym, że Polska nie jest obecna na spotkaniach ministrów finansów strefy euro. - Ja ubolewam nad tym, że minister finansów (Jacek Rostowski - PAP) nie jest obecny na tych spotkaniach, ubolewam, że na naszych oczach powstaje Europa dwóch prędkości. Ubolewam nad tym, że za 15 czy 20 lat w podręcznikach będziemy mogli przeczytać, że za polskiej prezydencji Europa się nam rozpadła na dwie części - dodał.

Z kolei o tym, że podpisany przez wicepremiera Waldemara Pawlaka kontrakt gazowy z Rosją jest korzystny dla Polski - przekonywali szef MSZ Radosław Sikorski i europoseł PSL Jarosław Kalinowski. Nie zgodził się z nimi Paweł Kowal z PJN.

Szef PJN Paweł Kowal prosił Kalinowskiego o wyjaśnienie, dlaczego przez kontrakt gazowy Polski z Rosją Polacy płacą dzisiaj za gaz najwięcej w Europie.

Polityk Stronnictwa odpowiadał, że w 2006 r., za rządów PiS, zmieniano kontrakt gazowy i wtedy właśnie zgodzono się na 10-proc. podwyżkę.

Przekonywał, że kontrakt wynegocjowany przez ten rząd jest standardowy, a cena surowca jest uzależniona od ceny ropy naftowej. - Raz jest ta cena wyższa, a raz niższa - tłumaczył. Apelował, by nie obrażać się na Rosję, a pragmatycznie z nią współpracować.

Również Sikorski mówił, że minister gospodarki Waldemar Pawlak podpisał korzystny kontrakt. - On nam dał giętkość, możemy brać gazu więcej lub mniej - zwracał uwagę. Przekonywał, że dzięki temu Polska uzyskała kontrolę zarządczą nad gazociągiem.

Europoseł SLD Marek Siwiec przypomniał, że trzecim priorytetem polskiej prezydencji było bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo energetyczne. Jak ironizował, najważniejszym wydarzeniem, które miało miejsce w ramach tych priorytetów było to, że premier Rosji Władimir Putin rozpoczął napełnianie North Streamu gazem.

Prowadząca debatę Monika Olejnik zauważyła, że były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder był przyjacielem Leszka Millera, a Angela Merkel jest przyjaciółką Donalda Tuska, a mimo to powstał Gazociąg Północny.

Kowal powtarzał jednak, że rosyjski gaz w Polsce jest najdroższy. Oświadczył, że w trakcie negocjacji kontraktu ingerować w niego musiała UE. - Nie musiała, tylko na naszą prośbę nas wsparła w negocjacjach - mówił Sikorski. - Nie miała innego wyjścia - ripostował Kowal.

Marek Siwiec (SLD) ocenił słowa Kowala: "to dobrze brzmi, ale gdy był taki moment, kiedy była szansa na wejście do euro (...) wtedy bardzo skutecznie PiS rozwalił ten projekt. Słowacy weszli do euro, a myśmy nie weszli."

Dodał, że rzeczywistość jest bardziej dramatyczna, bo to mylne podejście, że można żyć na dłuższą metę bez euro. - Bez tej waluty żyją tylko bardzo bogaci, albo bardzo biedni - dodał.

Wysłanie polskich wojsk do Iraku było decyzją, która służyła pozycji Polski; obecny rząd "czerpie z tego pełnymi rękami" - powiedział Marek Siwiec (SLD), odpowiadając podczas piątkowej debaty na pytanie szefa MSZ Radosława Sikorskiego (PO).

Sikorski spytał, jak z perspektywy czasu Siwiec ocenia decyzję o wysłaniu polskich wojsk do Iraku. - Czy wtedy można się było zachować mniej entuzjastycznie, tzn. poprzeć koalicję politycznie, ale niekoniecznie wysyłać wojska, czyli zachować się tak, jak zachowaliśmy się my w Libii? - pytał Sikorski.

Siwiec przypomniał, że "tamte decyzje zapadały w cieniu dymów Manhattanu", krótko po zamachu z 11 września 2001 r. - To był taki moment historyczny, kiedy Amerykanie poprosili nas o pomoc, ale nie o pomoc polityczną, ale militarną. Kiedy Stanom Zjednoczonym, którym tak wiele zawdzięczamy, jeśli chodzi o budowę demokracji i wolności w Polsce, mogliśmy pomóc, zamienić braterstwo słów w braterstwo broni. My to zrobiliśmy - powiedział Siwiec.

Podkreślił, że dzisiaj Sikorski, jako szef MSZ, "czerpie pełnymi rękami z tego dorobku". - Dzisiaj nasza pozycja sojusznicza jest bez porównania lepsza, również dlatego, że nasi żołnierze podjęli ryzyko tej misji. (...)Chciałbym, żeby pan to docenił. To była słuszna decyzja, to była trudna decyzja, za którą zapłaciliśmy straszliwą cenę krwi, bo nasi żołnierze tam ginęli, ale decyzja, która służy Polsce, nie tylko jej pozycji w kontaktach z USA, ale również na arenie międzynarodowej - przekonywał Siwiec.

Zdaniem Sikorskiego wojna w Iraku to była wojna z wyboru. - Sadzę, że Stany Zjednoczone zapłaciły zbyt dużą cenę; dziś okazuje się, że nie bardzo je było na to stać i jeszcze przez wiele lat będą płacić za ekonomiczne skutki tych bardzo kosztownych działań w Iraku - uznał szef MSZ.

Eurodeputowany PSL Jarosław Kalinowski oświadczył w piątkowej debacie przedwyborczej, że jego formacja jest przeciwna "pewnej obłudzie" w Unii Europejskiej w sprawie roślin genetycznie modyfikowanych.

Kalinowski, były minister rolnictwa, był pytany przez prowadzącą rozmowę o jego stanowisko wobec GMO.

- Jesteśmy przeciwko pewnej obłudzie, którą obserwujemy w UE, bo będziemy za chwilę mieć taką sytuację, że Czesi będą uprawiać kukurydzę GMO, my nie będziemy uprawiać kukurydzy GMO, bo wprowadzimy taki zakaz, ale nie będzie można wprowadzić zakazu importu kukurydzy do Polski, to jest pewna obłuda - odpowiedział Kalinowski.

Wcześniej przedstawiciel PJN europoseł Paweł Kowal pytał Kalinowskiego o to, kto odpowiada za to, że polscy rolnicy nie będą wystarczająco konkurencyjni w stosunku do rolników we Francji, Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

- Wbrew temu, co dzisiaj w kampanii wielu polityków prawej strony sceny politycznej mówi, podział na tych, którzy mają więcej i mniej, nie biegnie według linii stare i nowe - podkreślił Kalinowski. Zaznaczył, że "Polska w dopłatach (do rolnictwa-PAP) ma więcej niż Portugalia, niemalże tyle samo co Wielka Brytania, Austria, Szwecja i Finlandia".

Szef MSZ Radosław Sikorski mówiąc o sprawach nowego budżetu unijnego podkreślił, że "będzie to batalia, która zdecyduje o szansach cywilizacyjnych Polski na najbliższą dekadę".

- Jesteśmy zdeterminowani, aby dla Polski z tego budżetu uzyskać jeszcze więcej niż w tym budżecie - zapowiedział. Szef MSZ podkreślił, że obecnie jesteśmy rekordzistą Europy w wykorzystywaniu środków europejskich.

Nie możemy ciągle oglądać się do tyłu i patrzeć na rzeczy, które dotyczą żywotnych interesów Polski w przyszłości przez pryzmat osobistych niechęci czy plotek spisanych przez dyplomatów - powiedział w trakcie debaty w TVN24 Paweł Kowal z PJN.

Kowal odpowiadał na pytanie szefa MSZ Radosława Sikorskiego dot. opublikowanych w środę przez "Gazetę Wyborczą" depesz z Wikileaks nt. Anny Fotygi. Z depesz wynika, że amerykańscy dyplomaci oceniali polski MSZ za czasów Fotygi jako zdemoralizowany i osłabiony.

- Wolałbym, żeby między nami był przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości, bo wtedy byłoby wyraźniej widać, że logika, którą przyjęła Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość - z jednej strony propagandy sukcesu, z drugiej strony propagandy klęski - że nie da się już tej logiki utrzymać z powodzeniem dla Polski - powiedział Kowal. - Dziś potrzeba innej polityki zagranicznej - dodał.

Jego zdaniem "w tej depeszy nie ma niczego, czego nie wyrażaliby krytycy ówcześni w polskiej publicystyce". - I ja proponuję panu przestawić zegarek na czas, który dzisiaj biegnie - powiedział, zwracając się do Sikorskiego. - My czekamy, co będzie ze strefą euro, natomiast od dwóch dni kluczowe osoby w polskiej polityce zajmują się plotkami napisanymi przez dyplomatę Stanów Zjednoczonych - powiedział.

- Nie sądzę, żebyśmy musieli politykę zagraniczną oceniać przez pryzmat tego czy ktoś w Waszyngtonie, Paryżu czy Moskwie się uśmiechnął czy skrzywił - powiedział. - Myślę, że jesteśmy zdolni, tak jak tutaj siedzimy, do tego, żeby formułować nasze cele na podstawie naszych myśli, naszych ocen i żeby sobie nawet pewne złośliwości z przeszłości wybaczyć po to, żeby patrzeć w przyszłość - zaznaczył.

Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował, że przebywający w Kijowie były prezydent Aleksander Kwaśniewski "przy aprobacie prezydencji UE" rozmawia z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem jak dokończyć negocjacje ws. umowy stowarzyszeniowej.

- Przy aprobacie prezydencji UE rozmawia z Ukrainą jak dokończyć negocjacje ws. umowy stowarzyszeniowej i jednocześnie jak rozwiązać problemy polityczne - powiedział w debacie dotyczącej spraw zagranicznych szef polskiej dyplomacji. Dodał, że wizyta w Kijowie odbywa się z inicjatywy Donalda Tuska.

Pytany, czy rozmowy Kwaśniewskiego dotyczą też aresztowanej głównej opozycjonistki ukraińskiej Julii Tymoszenko powiedział: o tym właśnie mówimy.

- Julia Tymoszenko prosi, aby jej losu nie wiązać z umową stowarzyszeniową. Umowę stowarzyszeniową zawieramy z narodem ukraińskim - mówił minister. Zaznaczył, że Ukraina to kluczowy partner dla Polski.

Marek Siwiec (SLD) wyraził uznanie dla Sikorskiego, że w czwartek wezwał państwa UE do poparcia polskich propozycji dla krajów Partnerstwa Wschodniego i bronił celu polskiej prezydencji, jakim jest zakończenie negocjacji z Ukrainą ws. umowy dotyczącej strefy wolnego handlu.

Siwiec ocenił, że konsolidowanie polityki UE wobec Ukrainy wymaga od Polski "mocnego wiosłowania".

Nie można ufać nawet najlepszym sojusznikom - mówił w piątkowej debacie wyborczej eurodeputowany Marek Siwiec (SLD) pytany jak się czuje, kiedy wiadomo, że Amerykanie oszukali nas w sprawie istnienia broni masowego rażenia w Iraku.

- Myślę, że najgorzej się powinni czuć Amerykanie w tej sprawie, bo rzeczywiście ta główna przyczyna interwencji w Iraku się nie zmaterializowała - powiedział Siwiec podczas debaty telewizyjnej w TVN24.

- Jakie wnioski z tego płyną? Wnioski z tego płyną takie, że nie można ufać nawet najlepszym sojusznikom. Ja mam takie przekonanie, że jeśli gdzieś został popełniony błąd, mówię tutaj o tej części argumentów materialnych, to myśmy byli nie dość wymagający, jeśli chodzi o współpracę wywiadów - ocenił europoseł. - Potraktowaliśmy partnera, który do tej pory nas w żadnej sprawie nie oszukał, powiedzmy wprost, zbyt łatwowiernie - przyznał Siwiec.

Podkreślił jednak, że "świat bez Saddama Husajna jest lepszy niż z Saddamem Husajnem".

Prowadząca debatę zauważyła, że to Amerykanie poprzez depesze Wikileaks oznajmili całemu światu, że były w Polsce więzienia CIA. Zwracając się do Siwca powiedziała, że Wikileaks to przecież jego ulubione źródła. - Nie moje, tylko źródło ulubione wszystkich, którzy interesują się polityką zagraniczną - ripostował europoseł.

Zaznaczył, że w sprawie ewentualnych więzień CIA toczy się postępowanie w polskiej prokuraturze i to jest instytucja, która powinna opinii publicznej "dostarczyć prawdę". Politykom - jak podkreślił - rekomenduje w tej kwestii "mniej słów".

Szef MSZ Radosław Sikorski zauważył, że sojusznikom trzeba ufać, ale też i sprawdzać. I dlatego - jak mówił Sikorski - negocjując umowę o tarczy antyrakietowej polski rząd bardzo pilnował polskiego interesu. - Mamy różne doświadczenia z sojusznikami, ufaj i sprawdzaj - zalecał szef MSZ.

Siwiec odparł, że jeśli w sprawie wojny w Iraku była "szansa raz w historii, od bardzo dawna, zamienić braterstwo słów na braterstwo broni z takim krajem jak Stany Zjednoczone, to trzeba to robić, to się opłaca".

Od tego, jaka będzie polityka zagraniczna, zależy nasza przyszłość gospodarcza - powiedział w piątkowej debacie przedwyborczej szef PJN Paweł Kowal. Przekonywał, że Polacy chcą, by partie porozumiały się w sprawie polityki zagranicznej i polityki na rzecz rodziny.

Podsumowując debatę, eurodeputowany PJN przekonywał, że jego formacja powstała właśnie dlatego, że Polacy chcą, by w sprawie polityki zagranicznej oraz polityki na rzecz rodziny partie się porozumiały. - Polacy wyczuwają, że to jest sprawa na przyszłość, to jest sprawa strategiczna, że tu nie ma miejsca na osobiste animozje - mówił.

Kowal zaznaczył, że PJN zaczęła działać po to, by "zasiać spokój" między innymi w dziedzinie spraw zagranicznych i polityki prorodzinnej. - Od tego, jaka będzie polityka zagraniczna, zależy przyszłość gospodarcza, nasze kieszenie, możliwości w Europie w przyszłości - powiedział.

W ocenie Kowala, Polsce grozi obecnie to, że "Europa skręciła, a my nie doganiamy, żyjemy jakby ze starym zegarkiem, kłócimy się o swoje wewnętrzne sprawy".

Apelował o spoglądanie w przyszłość. - Tyle było mowy o prezydencji (...), dzisiaj pan (szef MSZ Radosław Sikorski) przychodzi do studia w krawacie prezydencji. Wie pan czego ja się obawiam? Obawiam się, że nie skorzystamy z tej szansy - mówił Kowal.

Poprosił też Sikorskiego o to, by przekazał premierowi Donaldowi Tuskowi "takie przesłanie, by zrobił wszystko, by się nie okazało za ileś lat, w podręcznikach historii, że z polskiej prezydencji zostały tylko krawaty, że w tym czasie stanęliśmy w obliczu Europy dwóch prędkości".

- Dzisiaj musimy od nowa pracować, by w przyszłości (...) nie znaleźć się na jakichś peryferiach Europy - skończył Kowal.

Zdaniem uczestników piątkowej debaty na temat polityki zagranicznej, w kwestii poparcia Palestyny w jej dążeniu, by stać się pełnoprawnym członkiem ONZ, Unia Europejska powinna wypracować wspólne stanowisko.

- Powinniśmy przede wszystkim ustalać wspólne stanowisko w ramach UE. Powstanie nowego państwa nie powinno być źródłem konfliktów i kłopotów. Jestem za tym, żeby tę sprawę, szczególnie, kiedy pełnimy prezydencję, ustalać w konsensusie - mówił Paweł Kowal (PJN).

Radosław Sikorski (PO) podkreślił, że Polska działa na rzecz wspólnego stanowiska europejskiego. - Trudno się wypowiedzieć o rezolucji, której tekstu jeszcze nie mamy, nie wiemy, co Palestyńczycy zaproponują. Nie ma na tym etapie propozycji, aby Palestyna stała się pełnym członkiem ONZ, mówimy w tej chwili o statusie obserwatora być może. Jest to obecnie przedmiotem bardzo intensywnych ustaleń - dodał.

Marek Siwiec (SLD) zachęcał, żeby w tej sprawie odbyć rozmowę międzypartyjną, bo warto mieć wspólne stanowisko. - Tym bardziej, że jest podstawa, żeby to wspólne stanowisko wypracować - zaznaczył. - To jest apel do pana Sikorskiego, ale sądzę, że decyzja powinna zapaść znacznie wyżej, że powinien się w to włączyć pan prezydent - dodał.

Zdaniem Jarosława Kalinowskiego (PSL) stanowiska wspólnego UE raczej nie będzie. - Ja sympatiami jestem po stronie przyszłego państwa palestyńskiego - zadeklarował.

Politycy pytani byli także o szanse Turcji na wejście do UE. - Sprawa Turcji to jest także sprawa naszego stanowiska wobec rozszerzenia Unii i my powinniśmy być w tej sprawie maksymalnie otwarci, jeśli chodzi o Turcję, państwa bałkańskie, w przyszłości także jeśli chodzi o Ukrainę - mówił Kowal.

Sikorski zaznaczył, że Turcja jest oficjalnym kandydatem do członkostwa w UE. - To teraz jest kwestia negocjacji, a my negocjujemy w dobrej wierze - podkreślił.

Zdaniem Siwica, w tej chwili nie ma warunków, żeby Turcja weszła do UE, bo znacząca część Unii tego nie chce.

Marek Siwiec (SLD), podsumowując swój udział w debacie w TVN24, powiedział, że polityka zagraniczna, którą jego partia będzie prowadzić, będzie otwarta na dialog. - Będzie kompetentna, profesjonalna, bardzo otwarta wobec sąsiadów i będzie polityką pozbawioną bufonady - wyliczał.

- Polska polityka zagraniczna, którą będziemy prowadzić, będzie otwarta na dialog (...) nie ponadpartyjny, ale wielopartyjny - powiedział Siwiec. - Ci, którzy są w życiu politycznym mają prawo i obowiązek definiować długofalową rację stanu, długofalowe interesy państwa - podkreślił.

- Polska polityka zagraniczna (...) będzie polityką pozbawioną bufonady, ale też pozbawioną jakichś uprzedzeń, jakichś fobii - powiedział Siwiec. - My chcemy rozmawiać i odbudować polską politykę regionalną, stworzyć lepsze relacje w regionie - podkreślił. - Tak jak to miało miejsce za czasów chociażby prezydenta Kwaśniewskiego - dodał.

- SLD mówi do swoich wyborców: oferujemy jutro bez obaw - powiedział. - Polacy interesują się tym, co się dzieje na giełdzie w Nowym Jorku, bo to tam decydują się ich emerytury, Polacy słyszą, że może upaść Grecja, zastanawiają się czy może upaść Polska - mówił. - Polacy nie chcą tych obaw, które płyną z zagranicy i będziemy tak prowadzić polską politykę zagraniczną, aby Polacy nie martwili się tym, co dzieje się za granicą, albo przynajmniej, żeby rozumieli to, co się dzieje za granicą - podkreślił.

- Polska polityka będzie chroniła inwestorów polskich za granicą, będziemy również myśleli o tym jak dbać o polskie kadry w instytucjach zagranicznych - powiedział Siwiec. Jego zdaniem "dziwne, że procentowo więcej pracuje w Komisji Europejskiej Węgrów niż Polaków, to dziwne, że w innych instytucjach lepsze stanowiska zajmują Czesi". - Jest o co walczyć, a na pewno nie będziemy obiecywać gruszek na wierzbie. Jeśli szef Funduszu Walutowego będzie w zasięgu ręki, to to zrobimy i się tym pochwalimy. Nie będziemy się chwalić tym, że zajmiemy stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy - powiedział. Według niego "to nie będzie polityka pustych obietnic".

Wpływamy na politykę całej UE - dziś żadna decyzja wobec Białorusi czy Ukrainy nie zapada bez nas, uporządkowaliśmy relacje z Niemcami i Rosją, modernizujemy służbę zagraniczną - takie sukcesy polskiej dyplomacji ostatnich lat wymienił szef MSZ Radosław Sikorski.

- Jestem pierwszym ministrem spraw zagranicznych wolnej Polski, który służył pełną kadencję, piątym co do stażu w Unii Europejskiej. Także to pokazuje, że Polska stała się przewidywalnym, statecznym, poważnym partnerem - mówił Sikorski w podsumowaniu piątkowej debaty.

- To co nakreśliłem w pierwszym expose, aby Polska wpływała na politykę całej UE, już mamy. Żadna decyzja w sprawie polityki Unii wobec Białorusi czy wobec Ukrainy nie zapada bez Polski - przekonywał. - Budujemy naszą pozycję, walczymy o jak największy budżet, bo to ma przełożenie na dobrobyt Polaków - dodał.

- Jednocześnie umacniamy naszą markę jako kraju, który walczy o wolność, kocha wolność i umie się nią dzielić z partnerami na Wschodzie i na Południu - podkreślił Sikorski.

W jego ocenie, Polska jest autorem "wielkich unijnych projektów" takich jak Partnerstwo Wschodnie. Przypomniał, że szczyt Partnerstwa odbędzie się w Warszawie jeszcze w tym miesiącu.

- Kolejnym dokonaniem rządu PO-PSL w obszarze polityki zagranicznej - mówił Sikorski - jest uporządkowanie relacji z Niemcami i Rosją. Jak przyznał, nie są one łatwe. - Zawarliśmy korzystne umowy o wolności żeglugi w Cieśninie Pilawskiej, już jest wynegocjowana umowa o małym ruchu granicznym. Dzięki naszej polityce Rosja po raz pierwszy potępiła Katyń, a premier Rosji odwiedził Katyń - zaznaczył.

- Wreszcie modernizujemy polską służbę zagraniczną. Polacy wyrabiają sobie zdanie o MSZ poprzez kontakt z konsulem. A dzisiaj to my pomagamy ewakuować obywateli unijnych z Libii czy z Egiptu - mówił Sikorski. Jak dodał, Polska otwiera nowe placówki, a nasi dyplomaci dysponują najnowszym sprzętem, uzyskując przewagę informacyjną dla jak najskuteczniejszego realizowania naszych interesów.

- Proszę o zaufanie i możliwość kontynuowania tej polityki - powiedział Sikorski.

Jeżeli Europa, a z nią my, chcemy podołać światowej konkurencji, to UE musi zmierzać do pogłębienia współpracy wewnątrzeuropejskiej - powiedział eurodeputowany PSL Jarosław Kalinowski w podsumowaniu piątkowej debaty o polityce zagranicznej w TVN24.

- Rozszerzanie Unii Europejskiej to zwiększanie naszego potencjału (...). Poszerzenie Unii Europejskiej, tego naszego jednolitego rynku, daje siłę - powiedział Kalinowski.

Europoseł PSL uważa, że w polskiej polityce, a "zwłaszcza w spojrzeniu na Wschód", za dużo było do tej pory "emocji i takiego patrzenia czysto politycznego" oraz myślenia, aby "przeciągnąć ze Wschodu naszych sąsiadów na naszą stronę, a szerzej mówiąc na stronę standardów europejskich, podstawowych praw i wolności, które tutaj są respektowane".

W ocenie Kalinowskiego, "trzeba rozmawiać z Rosją, nie obrażać się, nie machać szablą, tylko patrzeć na wymiar ludzki". - Człowiek jest najważniejszy - przypomniał hasło wyborcze PSL.

Kalinowski podkreślił, że dzisiejsza pozycja USA i Rosji nie jest już tak duża, jak dwadzieścia lat temu. - Dwadzieścia lat temu jeszcze mieliśmy świat dwubiegunowy - z jednej strony Rosja, z drugiej strony Stany Zjednoczone. Przez ostatnie dwadzieścia lat dominowały, ale dzisiaj urastają nowe potęgi - Chiny, Indie, Brazylia i wspominana wcześniej Turcja - powiedział.

Polityk PSL dodał, że USA są ważnym polskim partnerem, ale obroty handlowe Polski z Rosją są na poziomie obrotów z Czechami, a z USA - na poziomie obrotów handlowych z Belgią. - Tu widać, jak ważne jest poszerzanie tego jednolitego, wewnętrznego rynku - przekonywał.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?