Macierewicz: tezy raportu MAK są fałszywe

Wszystkie podstawowe tezy raportu MAK są fałszywe; raport nie wskazuje ani jednej prawdziwej przyczyny katastrofy smoleńskiej - ocenił w poniedziałek szef parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia tej katastrofy Antoni Macierewicz (PiS).

 

Jego zdaniem, polskie władze skompromitowały się, oceniając raport jako niekompletny.

 

"Wszystkie podstawowe tezy, które raport MAK sformułował, są fałszywe" - oświadczył Macierewicz w poniedziałek na konferencji prasowej w Sejmie. Tymczasem - w jego ocenie - premier Donald Tusk nie kwestionuje zasadniczych ustaleń MAK.

 

Premier powiedział w czwartek, że raport MAK nie jest kompletny oraz że Polska zwróci się do Rosji z wnioskiem o podjęcie rozmów w celu uzgodnienia wspólnej wersji raportu. Z kolei szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że raport, choć niekompletny, jest "rzetelny" i "przybliża nas do prawdy".

 

"Jak może być rzetelny raport, nie uwzględniający jednej z zasadniczych przyczyn katastrofy?" - pytał polityk PiS.

 

Macierewicz podkreślił, że samolot Tu-154M "nigdy nie był na kursie i ścieżce na ostatnich kilometrach" lotu do Smoleńska. Jak mówił, maszyna pod koniec lotu była źle naprowadzana. Co więcej - jego zdaniem - są podstawy, aby sądzić, że błędne komunikaty kontrolerów lotu, za które odpowiadają "nieustaleni ludzie z centrali moskiewskiej", nie były wynikiem pomyłki.

 

Według posła, przyczyny katastrofy trzeba szukać dalej. Jak podkreślił, zająć się tym musi międzynarodowa komisja? "Organa, które się dotychczas tym zajmowały, reprezentowane przez administrację pana Tuska, straciły wszelką wiarygodność" - ocenił Macierewicz.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.18

Liczba głosów:

22

 

 

Komentarze użytkowników (45)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~gość2 18:26:15 | 2011-01-24
  Osobiście uważam, żę spece od PiaRu, to całkiem niezgorsi bajkopisarze. Pełen szacun!

Może  i są nieźli ale przy PiaRowcach Ziobry to jak  analfabeci przy (nomen omen)braciach  Grimm.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dobra gęś 18:22:03 | 2011-01-24
ciąg dalszy ...

Także podczas odsłuchiwania rozmów z czarnych skrzynek nasi agenci byli obecni i także kopiowali wszystko, co udało się tylko wychwycić. Udało im się również spenetrować smoleńskie lotnisko – porobili zdjęcia i nagrania wideo na całym Siewiernym, dokumentując stan radiolatarni, świateł, radaru, pasa, a nawet barak zwany wieżą kontroli lotów. Udało się też od wielu obecnych na smoleńskim lotnisku Rosjan wydobyć bezcenne informacje, jak działało lotnisko i jak przebiegały przygotowania do przyjęcia polskiego prezydenta. To właśnie dlatego śledczy wiedzą, że wbrew twierdzeniu Rosjan istnieje nagranie wideo pracy radaru na wieży. Moskwa nie wydała nam nagrania, bo twierdzi, że zacięła się taśma w magnetowidzie".
To chyba pierwsza w światowej historii sytuacja, kiedy minister jakiegoś państwa przyznaje oficjalnie, głośno i w mediach, że oto na terytorium innego państwa działali tajni agenci.
Nie wiem, może się nie znam, a może wytłumaczą mi to światłe lemingi, ale puszczanie takiej informacji jest wg. mnie samobójstwem dyplomatycznym.
Takie obwieszczenia zawsze kończyły się zerwaniem stosunków dyplomatycznych.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dobra gęś 18:20:42 | 2011-01-24
Od lat jesteśmy regularnie bombardowani niewiarygodnymi, spektakularnymi sukcesami naszego bohaterskiego premiera i jego dzielnej, niestrudzonej ekipy.
Można rzec, że Donald i jego ludzie, to herosi na miarę Supermana i Spidermana. Osobiście uważam, żę spece od PiaRu, to całkiem niezgorsi bajkopisarze. Pełen szacun!
Dziś, dzięki uprzejmości niestrudzonej Wirtualnej Platformy, mogłem się dowiedzieć rzeczy, których nie wymyślił by autor najlepszych książek politycal fiction. Wogóle przyznać należy, że Wirtualna Platforma wiedzie prym w reklamowaniu nienamacalnych dokonań (nie)rządu i krytykowaniu Kaczyńskiego za coś, czego nie zrobił, ale z pewnością zrobić chciałby jak nic!
Dziś otóż, Miller - ten od śłedztwa - wyjawił coś, czego żaden średnio rozgarnięty, nawet wiejski polityk nigdy w życiu i pod żadnym pozorem nie powiedziałby głośno!
Pozyskanie nagrań z wieży, tak, tych których rzekomo nie ma z powodu zacięcia się magnetofonu, nastąpiło dzięki spektakularnej akcji polskich specsłużb tuż po katastrofie!
Specsłużby! Mniam. Myślę, że Wajda już kreśli scenariusz, na podstawie którego wyreżyseruje wartki jak woda w kałuży film akcji, a Jandą i Olbrychskim w rolach głównych.
Nie o wizji przyszłego przeboju kinowego jednak chciałem, a o tajno - jawnej akcji polskich super agentów wywiadu.
W całej arcyfantastycznej wypowiedzi Millera - tego od MSWia, zastanawiające jest jedno stwierdzenie.
"To właśnie oni (super agenci) spowodowali, że Polska ma nagrania rozmów załogi smoleńskiej wieży – zostały one nagrane bez wiedzy Rosjan, którzy mieli naszemu akredytowanemu i jego ekipie tylko pozwolić odsłuchać te zapisy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ciekawy 17:47:46 | 2011-01-24
Dlaczego w Rosji nie brano pod uwagę zamachu terrorystycznego na nasz rządowy samolot? Wygodniej było oskarżyć śp. Prezydenta o naciski na lądowanie niż przeczesać okoliczne zarośla i zagajniki w poszukiwaniu ukrytych bandytów z ręczną wyrzyutnią rakiet samonaprowadzających? Przecież tam co roku są zamachy. Czy ekstremiści kaukascy nie byli w stanie przeprowadzić takiej akcji, by na Putina i Miedwiediewa spadł ciężar dokonania zamachu?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gość2 17:26:02 | 2011-01-24
 Ciekawe czy PiS złożył kondolencje Czeczeni z powodu śmierci ich obywatela na lotnisku w Moskwie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~realista 17:10:12 | 2011-01-24
Tezy raportu MAK są fałszywe.


Oczywiście przecież żaden prawdziwy Polak nie mógł popełnić błędu to wykluczone!!Polacy nigdy powtarzam nigdy nie popełniają błędów a wręcz śmiesznym i niegodnym jest posądzanie synów Narodu Polskiego o nie przestrzeganie procedur przecież każde dziecko wie że Polak zawsze słynął i słynie z przestrzedania przepisów i procedur i w tym względzie może być wzorem dla świata podobnie zresztą jak Rosjanin.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Brook 16:27:20 | 2011-01-24
Tezy raportu MAK są fałszywe.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~są fałszywe 23:41:16 | 2011-01-23
Z drugiej zaś strony to, że załoga Jaka rozmawiała z załogą tupolewa, zawarte jest w ruskich stenogramach i nie mogło zostać przez ruskich speców majstrujących przy zapisach z VCR wykasowane; więc tę część stenogramów możemy uznać za wiarygodną. Ale (z trzeciej strony), jeśli faktycznie Wosztyl był z kolegami na płycie, a nie w Jaku, to... nie mógł słyszeć przez radio ani ostatnich sekund dialogu załoga-”wieża” przed zwiększeniem obrotów silników, ani tego, co mówiła/krzyczała załoga potem, czyli czy np. zgłaszała „mayday”, czy informowała o awaryjnym lądowaniu itd. Możemy zarazem być w stu procentach pewni, że Ruscy dokonali retuszu ostatnich kilkudziesięciu sekund zapisu VCR i nie wiadomo, czy ten fragment w ogóle będzie do odzyskania dla polskiej prokuratury, ponieważ ów zapis wyjaśniałby dokładnie, co się naprawdę stało i co w pobliżu wojskowego lotniska odkryła załoga Tu 154M. A teraz uwaga (nie tylko KaNo): jeśli... czekiści czekający w pułapce się pospieszyli? Wiemy na pewno, że chcieli samolot sprowadzić jak najniżej, by go zniszczyć (zapewne za pomocą środków wybuchowych). Możemy też z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, iż zaaranżowali uprzednio „pobojowisko” na Siewiernym na „powypadkowe” (gdyby eksplozja zniszczyła samolot w stopniu niemal całkowitym) – coś w końcu mediom musieli czekiści pokazać, by można było z pomocą promoskiewskich ekspertów stulać przez wiele miesięcy o „głupim wypadku”.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~są fałszywe 23:40:04 | 2011-01-23
 Jeżeli jednak Tu 154 M nie zszedł na oczekiwaną przez czekistów wysokość, bo załoga tupolewa odkryła, że jest sprowadzana w pułapkę, to czy czekiści nie mogli na Siewiernym narobić huku odpaleniem przygotowanych dla tupolewa (mającego ich zdaniem przyziemić lub zejść na „zalecaną wysokość”) ładunków wybuchowych (nie zainstalowanych na pokładzie tylko w planowanej okolicy przyziemiania)? JAKIŚ DŹWIĘK przecież musiał się w ramach inscenizacji wydobyć, by zebrani na płycie ludzie mieli jakiś „znak” (no bo przecież nie dowód), że doszło do katastrofy. Nie był to jednak, podkreślam, dźwięk spadającego i roztrzaskującego się blisko stutonowego cielska, bo przy takiej kolizji z ziemią rumor byłby przeogromny (szczegółowo tę kwestię zanalizował A-Tem, więc odsyłam do jego komentarzy pod moimi ostatnimi postami). Nie mógł to być też chyba, wbrew temu, co pisze KaNo (i co ja sam pisałem przez pewien czas; modyfikuję więc tu swoje poglądy), dźwięk wysadzanego samolotu, ponieważ, gdyby maszyna została wysadzona – zarówno jej części, jak i szczątki ludzkie i przeróżne rzeczy z pokładu tupolewa, rozrzucone byłyby na wieluset metrach wokół epicentrum. Na pobojowisku wszystko przecież wyglądało tak, jakby było zgrupowane na dość niedużym i wąskim obszarze, co zresztą, jak pamiętamy z wyznań E. Klicha, miało „dowodzić”, że żadnej eksplozji nie było. Ten wygląd „miejsca katastrofy” jednak nasuwał i nasuwa skojarzenia z... wysypiskiem(!), nie zaś z miejscem po wypadku lotniczym. Pomijając już kwestię „koryta”, które musiałby wyżłobić żłobiący glebę kadłub, to gdzie są ślady koziołkowania tych wielkich i ciężkich części (które znamy ze zdjęć) po ziemi na Siewiernym?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~są fałszywe 23:36:18 | 2011-01-23
Odpowiedni badacze, a więc tacy, jak pozostający na usługach Kremla badacze katastrof z MAK.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?