Chciał wreczyć marihuanę Tuskowi w sejmie

Zarzut uprawy konopi indyjskiej usłyszał lobbysta Tomasz O., który chciał wnieść do Sejmu doniczkę z sadzonką tej rośliny - poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji, podinsp. Maciej Karczyński. Mężczyźnie grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

 

Tomasz O., po przedstawieniu mu zarzutów, został zwolniony. Będzie odpowiadał z wolnej stopy. Nie zastosowano wobec niego żadnego środka zapobiegawczego.

 

Karczyński wyjaśnił, że zarzut został przedstawiony w piątek wieczorem. Dodał, że ma to związek z badaniami w policyjnym laboratorium substancji w roślinie, którą Tomasz O. chciał wnieść do Sejmu.

 

O postawieniu zarzutów lobbyście jako pierwsza poinformowała stacja TVN24.

 

Tomasz O., który w poniedziałek chciał wnieść do Sejmu m.in. doniczkę z sadzonką konopi indyjskiej, po przesłuchaniu w charakterze świadka został zwolniony z aresztu; wówczas nie przedstawiono mu zarzutów. Podczas zatrzymania mężczyzna miał przy sobie również torebkę środków, które określił jako "materiały kolekcjonerskie". Przeprowadzone w policyjnym laboratorium testy tych środków nie potwierdziły zawartości substancji narkotycznych.

 

W ciągu kilku dni miały być znane jednak wyniki testów na substancje znajdujące się w roślinie.

 

Tomasz O. ma przepustkę wystawioną przez Kancelarię Sejmu, upoważniającą do działalności lobbingowej na terenie parlamentu. Na podstawie tej przepustki chciał w poniedziałek wejść do Sejmu, jednak uniemożliwiła mu to Straż Marszałkowska, właśnie ze względu na sadzonkę konopi.

 

Jak mówił w poniedziałek lobbysta, sadzonkę konopi chciał wręczyć premierowi Donaldowi Tuskowi. Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej Kancelarii Sejmu wynika, że Tomasz O. chce działać na rzecz ochrony praw i wolności osób uzależnionych od substancji psychotropowych.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~nieroztropność... 13:30:47 | 2010-10-16
no niestety wychowuje się przykładem, który zawsze idzie z góry...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~za "NEWSWEEK" palił 13:28:27 | 2010-10-16
no i co tak młodych ośmieliło ???

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~za "NEWSWEEK" palił 13:27:19 | 2010-10-16
"Newsweek" zapytał premiera nie tylko o używki i religię, ale także o wczesne dzieciństwo, które niezbyt dobrze kojarzy się Tuskowi. Głównie ze względu na ojca. "Był dla mnie surowy. Jak coś zmalowałem, nie wahał się sięgnąć po pas i mnie lał - opowiada Donald Tusk. "Dlatego poczułem nawet jakąś ulgę po jego śmierci, o czym myślę dzisiaj z pewnym zażenowaniem" - dodaje.
Młody Donald buntował się nie tylko przeciw ojcu. Jako nastolatek nosił długie włosy i spodnie dzwony. Przyjaciele premiera wspominają też, że nie stronił od tanich win. Nie ukrwa też, że zdarzało mu się palić trawkę. "Życie w hotelach robotniczych i ten typ pracy nie sprzyjają lekturom Platona" - mówi "Newsweekowi" Tusk. Marihuanę dostawał od kolegi.
W podstawówce też nie był święty. Jak wspomina jego szkolny kolega Sławomir Neumann: "Donald zawsze chciał stać na czele. Był liderem grupy, która rządziła klasą. Z racji nazwiska wyzywali mnie od hitlerowców, rysowali swastyki na ubraniu. Nie mam pretensji, bo byliśmy wtedy dzieciakami. Ale bardzo to przeżywałem" - opowiada "Newsweekowi".
 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~myslacy 09:07:29 | 2010-10-16
tusser po francusku znaczy kaszlec. Moze tusk pochodzi od tego samego slowa, a wszystko przez papierosy...

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook