"Obecnie nie ma potrzeby zamykania granic Polski"

(fot. Tupolev und seine Kamera / Foter / CC BY)

Zdaniem ekspertów obecnie nie ma potrzeby, by Polska wprowadzała kontrole na swoich granicach. - Polska nie leży na głównym szlaku przepływu uchodźców - wskazuje dr Tomasz Kubin z Uniwersytetu Śląskiego. - Być może taka potrzebna się pojawi, jeśli kryzys w Niemczech będzie się pogłębiał - uważa prof. UAM w Poznaniu Artur Wejkszner.

 

Z powodu fali uchodźców w niedzielę kontrolę na swoich granicach przywróciły Niemcy. Zabezpieczenie swoich granic wzmacniają Austria, Słowacja, Czechy i Holandia, a Węgry przyspieszyły budowę 175-kilometrowego ogrodzenia na granicy z Serbią. Minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska poinformowała we wtorek, że sytuacja na polskich granicach jest stabilna. Premier Ewa Kopacz zapewniła, że zewnętrzna granica UE, która przypada na Polskę, jest dobrze i skutecznie chroniona.

 

Zdaniem dr. Tomasza Kubina, politologa z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, nie ma obecnie potrzeby czasowego zamykania granic Polski. - Polska nie leży na głównym szlaku przepływu uchodźców. Trudno spodziewać się, żeby w najbliższych tygodniach - jeśli nie dojdzie do eskalacji napływu tych ludzi do Europy - było o wiele więcej osób, które przez Polskę chciałyby przedostać się dalej na Zachód - ocenił.

 

Według niego zamykanie granic to jedynie "przesuwanie problemu" i regres w procesie integracji europejskiej.

 

- Ci uchodźcy już są w Unii Europejskiej. Jeśli Niemcy, Austria czy Węgry będą zamykać swoje granice, to coraz większy problem będą miały te kraje - jak Grecja czy Włochy - które już mają u siebie uchodźców, którzy nie będą mogli udać się gdzieś dalej - powiedział dr Kubin.

 

- W skali całej UE zamykanie granic to tylko przesuwanie problemu z jednego państwa do innego. Uchodźcy są w Unii i pewnie dalej będą napływać. To, co mogłoby pomóc, to niedopuszczenie do tego, żeby uchodźcy w ogóle dostawali się do UE. Ale jak chronić dziesiątki greckich wysp? Możliwości logistyczne są ograniczone, siły i środki, jakie mamy nie wystarczają, żeby skutecznie chronić zewnętrzne granice morskie - dodał politolog.

 

Również ekspert w dziedzinie zagrożeń asymetrycznych, prof. UAM Artur Wejkszner z Zakładu Studiów Strategicznych poznańskiej uczelni, uważa, że obecnie nie ma potrzeby, by Polska wprowadzała kontrole na swoich granicach. Jednak jego zdaniem mogą pojawić się okoliczności, które uzasadniałyby taki krok - chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom.

 

- Jeśli mówimy o aktualnym zagrożeniu dla Polski, to takiej potrzeby nie widzę. Natomiast jeśli kryzys w Niemczech będzie się pogłębiał, jeśli Niemcy będą przyjmować kolejne dziesiątki tysięcy osób, siłą rzeczy to zagrożenie będzie rosło i taka potrzeba się pojawi - powiedział PAP ekspert.

 

- Bezpieczeństwo obywateli każdego państwa jest najważniejsze. Jeśli UE nie będzie w stanie tego zapewnić, a nie widać szansy by to się stało w najbliższej przyszłości, to zawieszenie układu z Schengen będzie jedynym rozwiązaniem także dla Polski - dodał. Jego zdaniem, mając na względzie skalę i charakter problemu imigrantów w Europie, "zawieszenie układu z Schengen będzie początkiem jego końca".

 

- Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, kto przybywa do Niemiec czy Austrii. Trudno jest nam wykluczyć, że wśród tych osób są i takie, które mają jakieś związki z ruchem dżihadystycznym. Jako Europejczycy narażamy się na bardzo duże niebezpieczeństwo związane z faktem, że wolny przepływ osób multiplikuje zagrożenie na wszystkie państwa w strefie Schengen - powiedział.

 

W ocenie Wejksznera, decyzja Niemiec o przywróceniu kontroli na granicach jest dobra, choć spóźniona. Jego zdaniem nie należy zezwalać osobom niesprawdzonym, bez dokumentów, na poruszanie się po terenie UE, zwłaszcza po terytorium strefy Schengen, nie narażając się na niebezpieczeństwo. Za błąd uznał brak dużych obozów dla uchodźców w państwach granicznych UE.

 

Jak podkreślił, napływ imigrantów do Polski powinien być ściśle kontrolowany. - Jeśli dopuścimy do tego, co stało się w Niemczech, gdzie przyjmowano tysiące osób bez żadnej kontroli, zagrożenie dla Polski byłoby duże i rosnące. Liczę, że procedury przyjmowania imigrantów zostaną określone w taki sposób, aby nasze służby mogły zweryfikować, czy trafiające do nas osoby zagrażają naszemu bezpieczeństwu - powiedział.

 

- Mamy moralny obowiązek przyjmować uchodźców, nie mamy obowiązku przyjmować imigrantów - zwłaszcza takich, którzy nie są w stanie potwierdzić, udokumentować swojej tożsamości - podsumował Wejkszner.

 

Dr Tomasz Kubin zauważa jednak, że choć kraje - w ramach zamykania granic - zamykają linie kolejowe i główne przejścia drogowe, pozostają "zielone granice", których pełne uszczelnienie jest niemożliwe.

 

- Niemcy zapowiedzieli, że przyjmą imigrantów. Po tygodniu musieli się z tego wycofać, bo okazało się, że nie mają miejsc w ośrodkach. Z granicami może być podobnie: mówimy "chronimy granice", a potem okaże się, że nie jesteśmy w stanie tego skutecznie robić - powiedział dr Kubin.

 

- Zamykanie granic to regres w procesie integracji, bo Europa bez granic to jedno z najbardziej namacalnych dla każdego człowieka osiągnięć procesu integracji - mówił naukowiec.

 

- Decyzja o zamykaniu granic, o kontrolach, to trochę działanie po to, by pokazać ludziom, że coś robimy i nie czekamy z założonymi rękami. Nie ma się co czarować - politycy działają także pod presją elektoratu. Problem, o którym obecnie dyskutuje się w UE, to rozdział 160 tys. uchodźców, ale już teraz jest ich więcej. Nawet jeśli dogadamy się co do tych 160 tys., pozostanie pytanie, co z resztą. Nikt nie przedstawia żadnej propozycji - wskazał politolog.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook