Storytelling - gawędziarstwo wraca do łask

(fot. Het Nieuwe Instituut / flickr.com / CC BY)

W Wielkiej Brytanii i USA - storytelling, w Hiszpanii - cuentacuentos, w Polsce - bajarstwo. W dobie komputerów sztuka opowiadania zanika; jest jednak grupa ludzi, która kultywuje ten zwyczaj. Dla niektórych stał się on nawet sposobem na życie.

 

Chociaż w bajarstwie wykorzystywane są takie elementy jak przebranie, drobne rekwizyty czy ilustracja muzyczna, nie jest ono aktorstwem. "Bajać może każdy i tak naprawdę robi to każdy z nas, tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Kiedy siedzimy przy stole z rodziną, snujemy jakieś opowieści i rodzinne anegdotki, dzielimy się historią, która nam się podoba, porusza i wydaje nam się ważna. W tym jest trochę bajanie" - powiedziała PAP Martyna Rubinowska, liderka grupy bajarzy "Baśnie Właśnie" z Poznania.

 

Kim są bajarze? Tak naprawdę są to ludzie w różnym wieku i z różnych profesji, którzy jako swoje hobby wybrali opowiadanie. Wśród członków grupy "Baśnie Właśnie" są m.in. właścicielka księgarni "Z bajki", polonistka, która baja swoim uczniom w trakcie lekcji, pani z fundacji "Jeden Świat", która jeździ do Meksyku i zawsze przywozi ze sobą opowieści. Na co dzień każdy zajmuje się czymś innym. Głównie są to osoby około 40. roku życia. Są też siwowłose babcie i siwobrodzi dziadkowie, idealnie pasujący do wizerunku bajarza, jednak takich opowiadaczy nie ma wielu w Polsce.

 

W Konstancinie-Jeziornej funkcjonuje MuBaBaO, czyli Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści, którego założycielem jest jeden z najbardziej znanych polskich gawędziarzy Michał Malinowski. "Dla Malinowskiego bajarstwo stało się sposobem na życie. Jak widać ludzie wciąż chcą być oczarowywani magią słowa, która pozwala im na podróże w świecie wyobraźni i marzeń" - mówiła Rubinowska.

 

Bajarze czasami wymyślają własne, autorskie opowieści, częściej jednak sięgają do zbiorów bibliotek czy swoich kolekcji baśniowych. Nie uczą się ich na pamięć, a podczas warsztatów z bajania uczą nowicjuszy, że kluczem do wiernego oddania historii jest nauczenie się jej planu wydarzeń. "Zdarzają się rzeczy, które są rymowane i czasami fajnie, żeby one tak zabrzmiały, by zachowany był rytm. Zdarzają się też takie baśnie, szczególnie z dalekiego wschodu, gdzie główny bohater ma bardzo długie imię i samo jego wypowiedzenie jest bardzo efektowne, więc warto nauczyć się go na pamięć" - powiedziała Rubinowska.

 

Najstarszą grupą bajarzy w Polsce jest "Studnia O." z Warszawy. W stolicy występuje także "Karawana Opowieści". W Krakowie z kolei znajdziemy "Baśnie na warsztacie", w Bielsku-Białej jest "Galeon opowieści". Większość opowiadaczy występuje indywidualnie, spotkania dla dzieci zwykle prowadzi jeden bajarz, a opowieści dla dorosłych są zazwyczaj występami grupowymi, gdzie jest przynajmniej 2-3 bajarzy. Bajarze pojawiają się tam, gdzie ich zaproszą. Najłatwiej jednak znaleźć informacje o ich występach na portalach społecznościowych.

 

W Poznaniu dwa razy w roku, w kwietniu i listopadzie, organizowana jest "Noc 1000 i jednej baśni". Na spotkaniu może opowiadać każdy. Wystarczy podać tytuł baśni i ramy czasowe występu. Baśniowe noce zaczynają się o 19 i kończą po północy.

 

Ponieważ uczestniczą w nich także rodziny z dziećmi, pierwsze 2 godziny są dostosowane do uszu młodych słuchaczy, później natomiast przedstawiane są baśnie wyłącznie dla dorosłych. Wstęp jest biletowany, jednak cały dochód ze sprzedaży przeznaczany jest na wybrany cel charytatywny.

 

Z kolei grupa "Studnia O." organizuje Festiwal Bajek, Baśni i Opowieści - Czarodzieje Słowa. Na to wydarzenie zapraszani są opowiadacze z różnych stron świata. "Opowiadanie jest popularne we Francji, tam spotkamy wielu bajarzy, a kultura bajania jest żywa. We Francji jest to bardzo rdzenne, nigdy nie wymarło, a bajarzem stawało się z pokolenia na pokolenie, jak u nas szewcem. W Polsce dopiero się to tworzy, nieco sztucznie, dziś to nie jest coś bardzo autentycznego. W Stanach Zjednoczonych jest też bardzo dużo grup, ale ze względu na wielkość kraju, mają bardzo różny charakter" - mówiła PAP Rubinowska.

 

W Hiszpanii zwyczaj cuentacuentos, czyli opowiadania krótkich historii pojawił się w latach 50. jako pomysł na powstrzymanie analfabetyzmu. Od tego czasu historie wędrowały przez biblioteki, domy kultury, przytułki, więzienia, bary i ulice. Obecnie coraz więcej hiszpańskich miast organizuje festiwale opowieści, a puby organizują swoją godzinę cuentacuentos, gdzie można wysłuchać profesjonalnych opowiadaczy.

 

"Popularność bajarstwa jest bardzo intuicyjną, ale trafną reakcją obronną kultury społecznej na to, co dzieje się z językiem - przefabrykowanym, coraz bardziej skrótowym. Dziś dostrzegamy tendencję skrótową: 140 znaków w sms-ie czy na tweeterze" - powiedział PAP prof. dr hab. Rafał Drozdowski, socjolog UAM. Wg. profesora, budując sytuacje, gdzie językowi przywrócona jest pierwotna funkcja komunikacji bezpośredniej, ratujemy estetykę języka. Popularność bajarstwa tłumaczy też znudzeniem hollywoodzkimi produkcjami baśniowymi i potrzebą nadania opowieściom bardziej intymnego i osobistego charakteru.

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook