Wojewoda: ukarać sprawców i organizatorów

(fot. PAP/Leszek Szymański)

Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski liczy, że zebrany materiał, dotyczący poniedziałkowych incydentów w Warszawie podczas Marszu Niepodległości pozwoli ukarać sprawców burd, ale też organizatorów manifestacji.

 

Według Kozłowskiego to organizatorzy marszu, w tym Artur Zawisza i Robert Winnicki, ponoszą główną odpowiedzialność za incydenty, do których doszło w Warszawie w poniedziałek.

 

Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Płocku wojewoda mazowiecki ocenił, że policja w prawidłowy sposób reagowała na incydenty w trakcie Marszu Niepodległości, które określił jako lokalne.

 

"Liczę na to, że jest odpowiedni materiał dowodowy, że duża część z tych, którzy zostali zatrzymani, zostanie przykładnie ukarana, że to odstraszy tych, którzy chcieliby w przyszłym roku to powtórzyć" - powiedział Kozłowski.

 

"Liczę też na to, że przebieg wczorajszych zdarzeń pozwoli sformułować zarzuty, i to jest chyba najważniejsze, wobec organizatorów tej demonstracji i pozwoli ich ukarać, bo to liderzy tej demonstracji, pan Artur Zawisza, Winnicki, oni przede wszystkim ponoszą odpowiedzialność za te wszystkie wydarzenia, które wydarzyły się w Warszawie" - dodał wojewoda mazowiecki.

 

Kozłowski przyznał, że poniedziałkowe popołudnie spędził w siedzibie stołecznej komendy policji, obserwując sposób kierowania podejmowanymi przez funkcjonariuszy działaniami. "Wydaje mi się, choć nie jestem fachowcem, że zastosowana taktyka była właściwa. (...) W przyszłym roku, jeżeli dojdzie do podobnej demonstracji, mamy wiele materiału do przemyślenia" - ocenił.

 

Wojewoda dodał, iż "patrząc z perspektywy trzeciej już tego typu demonstracji", jak poniedziałkowy Marsz Niepodległości "udało się uniknąć pewnych zdarzeń z poprzednich lat". "Te zdarzenia miały charakter punktowy, lokalny, dość szybko były przez policję opanowywane. Przykre jest, że te zdarzenia dotknęły placówkę dyplomatyczną obcego państwa. W przyszłym roku na pewno policja podejmie działania, żeby do tego nie dopuścić" - podkreślił Kozłowski.

 

Zaznaczył jednocześnie, iż nie wyobraża sobie, by w trakcie przyszłorocznego Marszu Niepodległości powtórzyły się incydenty, jak te z poniedziałkowej manifestacji w stolicy. "Mam nadzieję, że znajdziemy zgodne z ustawą o zgromadzeniach publicznych podstawy prawne, by ograniczyć możliwość takiego manifestowania, które stwarza zagrożenia dla mieszkańców miasta, placówek dyplomatycznych" - dodał.

 

Pytany o możliwość wcześniejszych prewencyjnych działań policji, w tym zabezpieczenia newralgicznych miejsc na trasie marszu, Kozłowski odpowiedział: "W demokratycznym kraju interwencja policji musi być uzasadniona konkretnym zdarzeniem. Nie sposób aresztować wszystkich zanim do zdarzenia dojdzie. Tak bywało w poprzednim systemie, sam byłem zatrzymywany prewencyjnie. Dzisiaj na szczęście policja nie działa tak, jak milicja w systemie komunistycznym".

 

Kozłowski zauważył, iż rację ma prezydent Bronisław Komorowski "przypominając, że niesłusznie odrzucono jego inicjatywę o zakazie zasłaniania twarzy podczas zgromadzeń publicznych".

 

"Gdzieś pomiędzy jedną wolnością chronioną, wolnością do manifestowania swoich poglądów podczas zgromadzeń, a innymi wolnościami - do życia w spokoju, poczucia bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania, ta równowaga, ten kompromis, zostały zachwiane na korzyść tych, którzy chcą tę wolność zgromadzeń wykorzystywać w celach przestępczych. Smutne to" - dodał wojewoda.

 

Kozłowski spotkał się z dziennikarzami w Płocku przed konsultacjami społecznymi z udziałem m.in. komendanta mazowieckiego policji Cezarego Popławskiego na temat bezpieczeństwa w tym mieście.

 

Podczas organizowanego we wtorek przez narodowców Marszu Niepodległości doszło - podobnie jak w poprzednich latach - do burd. Poszkodowanych zostało 19 osób, 14 przewieziono do szpitali. Rannych zostało 12 policjantów. Zniszczono m.in. kilka samochodów. Policjanci użyli pałek, gazu pieprzowego oraz broni gładkolufowej z gumowymi kulami. Marsz został rozwiązany przez ratusz na żądanie policji, mimo to demonstranci przeszli całą zaplanowaną trasę.

 

Podczas marszu zatrzymano 72 osoby w związku z napaścią na funkcjonariuszy, chuligaństwem i niszczeniem mienia. Wśród zatrzymanych jest jedna osoba podejrzewana o podpalenie instalacji "Tęcza" na pl. Zbawiciela oraz trzy w związku z podpaleniem kabiny wartowniczej przy ambasadzie, próbami wejścia na jej ogrodzenie oraz obrzucania terenu ambasady racami.

 

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.73

Liczba głosów:

11

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~PanB 03:33:27 | 2013-11-13
PO ZAKOŃCZENIU WNIKLIWEGO ŚLEDZTWA POLSKA PROKURATURA niezwłocznie przekaże spalone resztki BUDKI stronie rosyjskiej. POwołana została już specjalna POwska komisja d/s POdpaleń POd przewodnictwem Myszkina - Mięsiołowskiego specjalisty od karaluchów i much plujek. Ziemia pod BUDKĄ już została niezwykle starannie przekopana i przesiana na głębokość 1.5 m - twierdzi archeolog E. Kopacz. Ustalono też, że wszystkiemu winni są piloci, a w kabinie generał...pijany. I niedługo Szczynukow vel Komorowski się znowu wypróżni, że ta prawda jest arcyboleśnie prosta.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?