Drugi dzień protestu lekarzy ws. recept

(fot. PAP/Grzegorz Michałowski)

Poniedziałek jest drugim dniem protestu lekarzy przeciwko zapisom dot. kar w umowach z NFZ na wypisywanie recept refundowanych. Część z nich nie określa na receptach stopnia odpłatności. Niektórzy pacjenci mają problemy z zakupem leków ze zniżką.

 

W niedzielę - w pierwszym dniu protestu - pacjenci korzystali tylko ze świątecznej pomocy medycznej; przychodnie były nieczynne. Lekarze, z którymi rozmawiała PAP podkreślali, że skala protestu będzie widoczna dopiero w poniedziałek.

 

Naczelna Rada Lekarska wezwała medyków, by w ramach protestu przeciwko wzorom umów z NFZ wypisywali tylko pełnopłatne recepty. Chodzi o zapis mówiący o nakładaniu na lekarzy i lekarzy dentystów kar umownych w wysokości 200 zł za nieprawidłowości na recepcie. W proteście uczestniczą największe organizacje lekarskie: Federacja Porozumienie Zielonogórskie, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, Stowarzyszenie Lekarzy Praktyków oraz Polska Federacja Pracodawców Ochrony Zdrowia.

 

Protest ma przebiegać w kilku formach. Lekarze, jak podali w sobotę, mają zapisywać leki na drukach recept opracowanych przez NRL - nie zawierają one informacji o stopniu odpłatności pacjenta i uprawnieniach do refundacji. Drugą formą będzie powrót do pieczątki ze styczniowego protestu: "Refundacja do decyzji NFZ". Medycy mogą też używać nazw międzynarodowych leków oraz wypisywać medykamenty spoza listy leków refundowanych, a także nie wpisywać kodu NFZ na receptach. W takich sytuacjach pacjenci mogą mieć problemy z wykupieniem leków z przysługującą im zniżką.

 

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz podkreślił w niedzielę, że protest lekarzy to kolejna eskalacja żądań, zmierzająca do całkowitego zniesienia odpowiedzialności. Dodał, że pacjenci w placówkach, które podpisały umowy z NFZ mają prawo do otrzymania recepty na lek refundowany.

 

Także Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska przypomina, że każdy ubezpieczony korzystający ze świadczeń zdrowotnych w placówce posiadającej kontrakt z NFZ ma prawo do otrzymania recepty z przysługującą zniżką, a obowiązkiem lekarza jest taką receptę wypisać.

 

RPP apeluje od osób, które mają problemy z otrzymaniem prawidłowo wypełnionej recepty refundowanej, by jak najszybciej zgłaszali się do dyrektora danej placówki medycznej o wystawienie recepty z należną refundacją. Jeśli nie okaże się to skuteczne - osoby takie powinny skontaktować się z Biurem Rzecznika Praw Pacjenta za pośrednictwem ogólnopolskiej bezpłatnej infolinii 800-190-590 (nr dla tel. komórkowych i stacjonarnych) czynnej pn. - pt. w godz. 9.00 - 21.00.

 

Kozłowska prosi, aby pacjenci zarówno w zgłoszeniach telefonicznych, jak i pisemnych przekazywali niezbędne dane: swoje imię i nazwisko, adres, nr tel. kontaktowy, adres placówki, w której została wystawiona recepta, datę zdarzenia, nazwę leku, adres apteki, jeśli recepta została już zrealizowana. Jeśli jednak pacjent będzie chciał zachować anonimowość, zostanie to uszanowane i nie wykluczy podejmowania działań.

 

Rzecznik zapowiedziała, że w zależności od uzyskanych informacji, będzie wszczynała postępowania wyjaśniające w sprawach indywidualnych. W przypadku, kiedy sygnały od pacjentów będą dotyczyły jednego świadczeniodawcy, może wydać postanowienie o wszczęciu postępowania w sprawie stosowania praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów. Jeżeli świadczeniodawcy nie przekażą w określonym terminie informacji, o które wnioskuje RPP, może na nich zostać nałożona kara do 50 tys. zł.

 

Natomiast, jeśli świadczeniodawca nie odstąpi od bezprawnych praktyk pomimo wydania przez rzecznika decyzji o uznaniu działań za naruszające zbiorowe prawa pacjentów, RPP w takim przypadku może nałożyć karę do 500 tys. zł. Rzecznik może także zgłosić sprawę do prokuratury. W resorcie zdrowia została uruchomiona całodobowa infolinia dla pacjentów - pod numerem telefonu 22 831 17 94 oraz adresem e-mail: [email protected] Wszystkie zgłoszenia od pacjentów, kierowane na ten adres będą przekazywane do Rzecznika Praw Pacjenta. Przydatne informacje można znaleźć też na stronie Rzecznika: bpp.gov.pl

 

NRL i związki zawodowe lekarzy podkreślają, że prezes NFZ Agnieszka Pachciarz zlikwidowała w umowach na wypisywanie recept zapis o obowiązku zwrotu kwoty nienależnej refundacji, a w to miejsce wprowadziła karę 200 zł za każdy błąd, pomyłkę w oznaczeniu odpłatności za lek. Według lekarzy, biorąc pod uwagę zawiłość list refundacyjnych w powiązaniu z koniecznością znajomości CHPL (wskazań rejestrowych każdego preparatu handlowego) - możliwość uczynienia takiej pomyłki, nawet przez najbardziej starannego lekarza, jest bardzo duża.

 

Zdaniem OZZL, jeżeli lekarz zrobi taką pomyłkę tylko w 1 proc. wypisywanych leków (np. jeden lek na 100 leków wypisywanych dziennie) to odda NFZ miesięcznie 4 tys. zł. Według lekarzy kara to w ogromnej większości przypadków kwota refundacji, jaką NFZ przeznacza na lek, bo rzadko kiedy finansowanie pojedynczego leku wynosi więcej niż 200 złotych (często jest to np. 10 zł, 17 zł, 35 zł).

 

Z kolei prezes NFZ podkreśla, że kary dla lekarzy "mają co do zasady służyć wychwyceniu skrajnych przypadków". "Przedstawiliśmy liberalny i bardzo konkretny katalog kar, którego celem są dwie rzeczy: chronienie praw pacjenta oraz ochrona dokumentu, zasad wystawiania recept. Recepta jest specjalnym dokumentem" - mówiła w sobotę Pachciarz.

 

"Z około dziesięciu propozycji Naczelnej Rady Lekarskiej uwzględniliśmy w całości osiem. Wydawało się, że to dość dużo" - zwróciła uwagę prezes NRL, mówiąc o dyskusji nt. kar za niewłaściwe wypisanie recept na leki refundowane.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~nie czyń drugiemu 12:02:44 | 2012-07-02
Obecny rząd w Polsce jest bardzo słaby.
Słabość państwa polskiego i słaba jakość polityków polskich.
Minister Spraw Zagranicznych mówi: „mam nadzieję na lepsze.”
Bez wykonania czegokolwiek? To jest polityk?
Nadzieję możemy mieć my, naród polski,
że wreszcie wezmą się do roboty sami,
a nie tylko będą słuchać co powie rząd Niemiec,
jakie powinien premier kroki zrobić w Polsce.
Premier słucha się rządu niemieckiego, bo w U.E. Niemcy rządzą
a o Polaków nawet nie myśli się martwić.
Rząd Platformy Obywatelskiej jest bardzo nieudolny, l
ubi bawić się w afery, zachowuje się gorzej jak dzieci.
Nie rozumiem takich ludzi: jeżeli mają odwagę być nieuczciwymi
to powinni mieć odwagę do tego przyznać się w momencie
ujawnienia prawdy a oni na oczach całego narodu kłamią
i tak bezczelnie się wymigują, że na to patrzeć nie można.
Lecz od innych to wymagają prawdomówności i praworządności.

A teraz zapraszam Panią byłą Minister Zdrowia – Ewę Kopacz,
aby zorganizowała Białe Miasteczko wzorem lat ubiegłych pod swoją siedzibą,
aby mogła razem z personelem medycznym manifestować sprzeciw wobec rządu. Mądre przysłowie powiem JEJ –„nie rób drugiemu tego, co tobie nie miłe”.
joasia

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~głos na pustyni ? 11:32:34 | 2012-07-02
"Wzywamy, jako obywatele Rzeczypospolitej Polskiej
wszystkich posłów i senatorów Rzeczypospolitej Polskiej
do niezwłocznego podjęcia swych konstytucyjnych obowiązków
ochrony suwerenności i interesów państwa polskiego
oraz przestrzegania Konstytucji."

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?