Gowin i Kozłowska-Rajewicz o konwencji RE

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin rozmawiał we wtorek wieczorem z pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania Agnieszką Kozłowską-Rajewicz o konwencji RE dot. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. Strony pozostały przy swych stanowiskach. - Będziemy dalej rozmawiać. Rozbieżności interpretacyjne to nie jest kwestia jednej rozmowy - powiedziała PAP Kozłowska-Rajewicz.

 

O spotkanie dotyczące konwencji poprosiła w piątek Kozłowska-Rajewicz. Gowin mówił wcześniej, że krytycznie ocenia treść konwencji Rady Europy z maja 2011 roku dotyczącej zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej. Uznał go za dokument "będący wyrazem ideologii feministycznej", który "tak naprawdę służy zwalczaniu tradycyjnej roli rodziny i promowaniu związków homoseksualnych". Z kolei Kozłowska-Rajewicz, odnosząc się do tych słów, oświadczyła w poniedziałek, że "równość nie zagraża rodzinie ani dzietności; żaden z artykułów konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet nie dotyczy związków homoseksualnych ani ich promowania".

 

- Minister Gowin wyjaśnił podczas spotkania zastrzeżenia resortu do konwencji; wskazywał, że dokument zawiera pozytywne rozwiązania, ale są w nim także zapisy, które budzą wątpliwości - powiedziała zeczniczka ministra sprawiedliwości Patrycja Loose. Dodała, że podczas rozmowy szef resortu sprawiedliwości zapewnił, iż MS podejmuje wszelkie działania, aby zwalczać przemoc wobec kobiet i zgadza się m.in. z postulatem ścigania z urzędu przestępstwa zgwałcenia. Zastrzegła także, że ostateczna decyzja w sprawie podpisania konwencji będzie należała do premiera, zaś opinie resortu nie są wiążące.

 

Pomiędzy mną a ministrem sprawiedliwości są rozbieżności jeśli chodzi o interpretację konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, inaczej rozumiemy pojęcie stereotypu - powiedziała we wtorek pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz po wieczornym spotkaniu z Jarosławem Gowinem.

 

Jak wyjaśniła, ona i Gowin inaczej rozumieją 12. artykuł Konwencji Rady Europy o zwalczaniu przemocy domowej i przemocy wobec kobiet. Chodzi o ten fragment artykułu, w którym mowa jest o stereotypach. - Różnice nie są duże, różni nas rozumienie jednej frazy, ale przez to inaczej rozumiemy cały artykuł. Te różnice prowadzą do zupełnie innych wniosków jeśli chodzi o rozumienie całej konwencji. Pan minister pozostał przy swoim zdaniu - zagraża to rodzinie, dlatego treść tego artykułu powoduje, że cała konwencja jest sprzeczna z konstytucją - powiedziała Kozłowska-Rajewicz.

 

Dodała, że ona tych zagrożeń nie widzi. - Możliwe, że oboje pozostaniemy przy swoich zdaniach -uznała.

 

Podkreśliła, że ona i Gowin inaczej rozumieją pojęcie stereotypu, a także relacje pomiędzy stereotypem a tradycją oraz stereotypem a aktami przemocy wobec kobiet. - Cała konwencja opiera się na założeniu, że stereotypy powodują, iż kobiety częściej padają ofiarą przemocy. Pan minister nie widzi tego związku - wyjaśniła.

 

Jej zdaniem obie strony powinny jeszcze raz pochylić się nad konwencją i uważnie ją przeczytać w kontekście przedstawionych w czasie rozmowy argumentów. Zapowiedziała, że chce teraz przeprowadzić analizę konwencji pod kątem możliwych interpretacji art. 12. poprzez treść pozostałych artykułów.

 

Dodała, że podczas spotkania okazało się, że nie ma różnic pomiędzy nią a Gowinem w rozumieniu pojęcia "gender". Zbliżone jest także stanowisko resortu sprawiedliwości w sprawie trybu ścigania gwałtu. Ministerstwo chce, żeby odstąpić od trybu wnioskowego, a sprawa wszczynania byłaby po złożeniu zawiadomienia o przestępstwie, odrębny wniosek nie byłby potrzebny. Ofiara miałaby prawo odmówić składania zeznań, ale nie skutkowałoby to automatycznie przerwaniem postępowania.

 

W spotkaniu oprócz Kozłowskiej-Rajewicz i Gowina brał także udział wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski. Spotkanie trwało około dwóch godzin.

 

Pełnomocniczka ds. równego traktowania wskazywała wcześniej, że "artykuły konwencji, w których resort sprawiedliwości dostrzega zagrożenie dla tradycyjnego modelu rodziny, mówią o obowiązku usuwania przez państwa strony tych elementów tradycji, religii lub społecznych stereotypów, które nakazują lub pozwalają na akceptację przemocy, poniżenia czy zniewolenia kobiet". Zaznaczała, że równość nie zagraża ani rodzinie, ani dzietności, a konwencja w żaden sposób nie blokuje realizowania się kobiet w modelu tradycyjnym, a jedynie przeciwstawia się aktom przemocy wobec nich.

 

Jej zdaniem jedyną przeszkodą prawną do szybkiej ratyfikacji konwencji jest obecny - wnioskowy - tryb ścigania za gwałt. Jak oceniła, jest to tryb niedobry i niesprawiedliwy, który nie chroni ofiar przemocy. Prace nad tą kwestią trwają już w MS. W wywiadzie dla PAP wcześniej Gowin pytany o tryb ścigania zgwałceń mówił, że według planów resortu sprawa "wszczynana byłaby z urzędu, ale ofiara mogłaby odmówić zeznań, co automatycznie skutkowałoby umorzeniem sprawy". - Chodzi o to, żeby respektować poczucie godności tych ofiar gwałtu, które nie chcą, aby sprawa była prowadzona. Wydaje mi się, że nasza propozycja w sposób najlepszy wyważa te racje - mówił minister.

 

Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej została przedstawiona do podpisu w maju 2011 r. w Turcji. Do tej pory została podpisana przez 19 państw wchodzących w skład Unii Europejskiej i pozostających poza Wspólnotą.

 

Na początku marca premier Donald Tusk mówił, że - choć będzie to jeszcze wymagało "trochę dyskusji" - konwencja ws. zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej niebawem zostanie przedstawiona do ratyfikacji. "Kilka spraw wymaga wyjaśnienia albo nawet przewalczenia (...) jest bardzo poważny dylemat prawny, czy gwałt ścigany jest na wniosek ofiary, czy z urzędu. Opowiadamy się zdecydowanie za tym, żeby był ścigany z urzędu, chociaż wiemy, że to rodzi także konsekwencje, które mogą być dotkliwe dla ofiary" - zaznaczał premier.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.75

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (9)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~leszek 14:28:03 | 2012-04-18
Dyskutantom poniżej gratuluję bujnej wyobraźni i fantazji. Jak widać, ministrem sprawiedliwości "każdy być może". Nie trzeba się znać na prawie, trzeba mieć tylko fantazję i umiejętność czytania tego, czego nie ma.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 14:15:12 | 2012-04-18
 Co to znaczy "wykorzenianie zwyczajów opartych na  stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn". To znaczy, że  tradycyjne role rodziców są "stereotypowe" i zaraz znajdą się mądrale, którzy będą dowodzić, żę dziecku w trakcie socjalizacji wpoić role męskie i żeńskie mogą dwie panie, lub dwóch panów i piesek sąsiadki. A najlepiej uznać że te role to stereotyp i przesąd i kay może być według własnego wyboru kobietą lub mężczyzną ( lub psem sąsiadki). 
Sto kilkadziesiąt lat temu pewien dziennikarz "Gazety Reńskiej" wymyślił za swoim biurkiem cudowny system gospodarczy i społeczny. Eksperyment ten  ostatecznie zbankrutował, kosztowa, ł zycie dziesiątków milionów ludzi,śmiecie do dziś lecą nam na głowy no to czas znaleźć nową zabawkę.   

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~witek 12:30:21 | 2012-04-18
A jak należy rozumieć że "Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn."
Gdyby pozostało pojęcie niższości kobiet to bym to zrozumiał, ale gdy mówimy o stereotypach to ja mogę zrozumieć to tak, że np na lekcjach o wychowaniu w rodzinie należałoby w programie przewidzieć nauczanie, że pozostawanie kobiet w domu w celu opieki nad dziećmi jest szkodliwe społecznie i krzywdzi kobiety. Oczywiście to jak ten tekt będzie interpretowany będzie zależało kto w danym momencie będzie przy władzy, jeśli np Palikot czy lewica, to taka interpretacja jest wysoce prawdopodobna

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 11:32:19 | 2012-04-18
Na przykładzie ministra Gowina widać zresztą szerszy problem, czyli dobór ludzi na odpowiedzialne stanowiska nie według kompetencji, a według klucza ideologicznego. Premierowi był potrzeby jakiś "katolik" do swojego rządu, więc wybrał "katolika" na stanowisko mimnistra sprawiedliwości jako element układanki, a nie osobę mająca kompetencje w tym zakresie. Owa konwencja to przecież dokument prawny, a nie literacki czy filozoficzny. I pewnie z tej przyczyny minister Gowin wyczytał w tym dokumencie treści które tam nie istnieją. To że kompromituje sam siebie czy rząd to mnie akurat niewiele obchodzi. Ale niestety także kompromituje Polskę. Konwencja, oczywiście, może być dokumentem dobry, a może być złym. Ale dyskutując z tym dokumentem trzeba przedstawiać merytoryczne argumenty odnoszące się do treści, tak jak to uczyniły kraje mające zastrzeżenia. Jak minister Gowin powie, ze Polska nie ratyfikuje dokumentu jako promującego zachowania homoseksualne, to juz niestety ośmieszy nie samego siebie, ale kraj który reprezentuje. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 10:59:59 | 2012-04-18
Ideologiczna orientacja RE jest lewacka i to min. Gowimn słusznie bierze pod uwagę. Merytoryczna analiza dokumentów może prowadzić na manowce. Kontekst też jest ważny. Np. merytoryczna analiza Konstytucji PRL da wynik, że ta Konstytucja była OK.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 10:51:43 | 2012-04-18
Tutaj niestety pewnie tkwi problem także ministra Gowina - merytoryczną analizę zastepuje się zmyślaniem i fantazjowaniem, na zasadzie : "ja wiem swoje lepiej". Tutaj się także utrwala stereotyp katolika, jako człowieka co nie czyta i nie myśli, ale funkcjonuje na zasadzie owego Jasia ze znanej angdoty, któremu się wszystko kojarzy z jednym. W wypadku ministra Gowina, to "promocja homseksualizmu" i "niszczenie rodziny". 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 10:41:07 | 2012-04-18
Dokument do tej pory został podpisane przez 19 krajów

I co z tego ? Przed kilku laty wiele krajów kupiło szczepionki przeciw grypie, a Polska nie i okazało się, że słusznie było nie kupować.
nikt nie dojrzał promowania "ideologii feministycznych" czy "promowania ideologii homeksualnej" czy "niszczenia tradycyjnej roli rodziny".

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc nie we wszystkich krajach jednakowo to widzą, nic w tym dziwnego.
skuteczne i praktyczne narzędzie do ochrony kobiet przed przemocą.

Zaraz się okaże, że ta przemoc to m.in. brak prawa do aborcji na życzenie i brak zgody na 'małżeństwo' pani z panią.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 09:38:45 | 2012-04-18
 Dokument do tej pory został podpisane przez 19 krajów, jako pierwszy dokument podpisała Turcja. Kilka krajów zgłosiło zastrzeżenia do niektórych zapisów. Jakoś jednak nie wypatrzył w dokumencie zagrożeń wypatrywanych przez ministra Gowina, nikt nie dojrzał promowania "ideologii feministycznych" czy "promowania ideologii homeksualnej" czy "niszczenia tradycyjnej roli rodziny". Nie dojrzał z tej prostej przyczyny, że niczego takiego tam nie ma. Natomiast wszyscy dojrzeli to, na co minister Gowin okazał się być ślepym - czyli skuteczne i praktyczne narzędzie do ochrony kobiet przed przemocą. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 07:57:12 | 2012-04-18
"Artykuł 12 - Obowiązki ogólne

Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn."

Od razu przychodzi na myśl Magdalena Środa, która Artykuł 12 wykorzysta do uzasadnienia swojej walki z Kościołem.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?