Wiara na wycieraczce

ks. Artur Stopka
(fot. shutterstock.com)

Przed laty modne było wśród krajowych polityków obejmujących rozmaite funkcje i urzędy deklarowanie, że partyjne legitymacje zostawiają na portierni, w szatni, a nawet na wycieraczce. Miało to dowodzić ich bezstronności przy podejmowaniu decyzji leżących w zakresie kompetencji, którymi dysponowali. Miało też być podkreśleniem, że w żadnej mierze nie zamierzają w swych działaniach dbać szczególnie o interesy ugrupowania politycznego, do którego należą. Przyłapałem się na tym, że im bardziej ktoś zapewniał, tym większą nieufność we mnie budził. I nie tylko we mnie. "Jak mam ufać człowiekowi, który przekraczając próg urzędu nagle przestaje mieć poglądy?" - pytała mnie wówczas pewna nastolatka.

 

Są w Polsce miejsca, gdzie katolicy nie stanowią 95 procent mieszkańców. Zdarza się, że przedstawiciele różnych wyznań rywalizują między sobą o to, którzy z nich prowadzą lepsze, bardziej chrześcijańskie życie. W jednym z takich miejsc usłyszałem anegdotę o katoliku, który "dla dobra wiary zaparł się wiary". Bohater historyjki wracał późnym wieczorem na rowerze z gospody, w której za kołnierz nie wylewał. Mocno pijany nie zdołał się utrzymać na drodze i wpadł do rowu, odnosząc przy tym poważne kontuzje. Gdy został znaleziony, krzyczał podobno "Nie jestem katolikiem! Nie jestem katolikiem!". Nie chciał, aby jego upadek (w sensie dosłownym i przenośnym) zaszkodził opinii całej wspólnoty wiary, do której należał i którą reprezentował.

 

Obydwie przytoczone wyżej opowieści kojarzą mi się z sytuacją, jaka powstała ostatnio wokół prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Ten znany prawnik otrzymał wysokie papieskie odznaczenie. Nie dość, że je przyjął, to jeszcze zrobił to publicznie, nie chowając tego faktu przed mediami. Mało tego. "Jestem szczęśliwy, bo jestem Polakiem, chrześcijaninem i katolikiem. To Kościołowi zawdzięczamy w dużej mierze to, że po latach zaborów i totalitaryzmów możemy mówić i myśleć po polsku" - skomentował całe wydarzenie. Nie trzeba było długo czekać. Zaraz posypały się na niego gromy, inwektywy i oskarżenia, że przyjęcie kościelnego medalu wpłynie na jego bezstronność.

 

Nie trzeba było długo czekać, by pojawiło się w przestrzeni publicznej pytanie: "Czy prezes Trybunału Konstytucyjnego ma prawo być katolikiem?". Dokładnie tak zostało sformułowane. Aż się prosi je rozszerzyć. Czy ma prawo być katolikiem Prezydent RP, premier, każdy minister? Ale też czy ma prawo być katolikiem na przykład burmistrz, w którego gestii leżą różne decyzje dotyczące miejscowej parafii?

 

Biorąc pod uwagę nasilającą się tendencję do radykalizowania nie tyle postaw, ile żądań, można się spodziewać postulatu, by ludzie obejmujący ważne funkcje i urzędy byli prześwietlani pod kątem swojej wiary i religijności. A jeśli należą do Kościoła albo innej wspólnoty, niech w obecności świadków z nich występują i publicznie wyrzekają się wiary. W imię tolerancji, niezawisłości i niezależności.

 

Tylko na pozór brzmi to absurdalnie. Czasy, gdy przyznawanie się do wiary uniemożliwiało obejmowanie wyższych, decyzyjnych stanowisk, wcale nie minęły. Nie tak znowu dawno pewien deklarujący się jako praktykujący katolik włoski polityk nie został unijnym komisarzem do spraw sprawiedliwości, ponieważ postawiono w wątpliwość jego zdolność do podjęcia działalności politycznej w sferze praw obywatelskich. Ile trzeba, aby podobny mechanizm przenieść do naszego kraju?

 

Wyznawanej wiary nie da się zostawić w szatni, na portierni czy wycieraczce. Człowiek wierzący ma obowiązek się nią kierować nie tylko w życiu prywatnym, ale również zawodowym. Stawianie w wątpliwość prawa człowieka do postępowania według jej wskazań, gdy obejmuje się jakiś urząd albo funkcję, może doprowadzić do bardzo groźnych skutków. Dlatego nie można lekceważyć wydarzeń, które mają miejsce wokół prezesa Trybunału Konstytucyjnego po przyjęciu przez niego koleśnego medalu i publicznym wyznaniu "Jestem Polakiem, chrześcijaninem, katolikiem". Chociaż niektórzy chętnie zrównaliby ich rangę z memami wyśmiewającymi poświęcenie fastfoodu w Żywcu albo windy w budynku mieszczącym Urząd Miejski i starostwo w Brzesku. W tej pierwszej kwestii chodzi o principia. W drugiej chyba jednak głównie o ozdobniki.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.84

Liczba głosów:

31

 

 

Komentarze użytkowników (35)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Fiks MIrosław 15:19:13 | 2015-02-02
Pan Michnik boi się Ewangeli Jest taki rozdział J 3. mówiący miedzy innymi dlaczego się ktoś jej obawia.Paradoksem jest to że własnie poddając sie oczyszczającej mocy SŁOWA człowiek wchodzi we światło PRAWDY.A człowiek będący z PRAWDY i jest Urzendnikiem Państwowym wysokim urzędnikiem To człowiek dobrego zaufania .W ludziach w których nie ma światła Ewangelii czyli prawdy Boga amających władze można porównać do kretów które będą ryć pod siebie i dla siebie kosztem narodu któremu służą.Nie ufam ludziom w których nie ma Prawdy Ewangelii .Bo na czym ma polegać zaufanie do tych ludzi.Co jest ich żródłem odniesienia chyba tylko mrok i ciemnośc .Ale powiem też smutną prawde ze jestnazbyt wielu którzy kupcza łaską Prawd Ewangelicznych. są sprzedajni tak po stronie konsekrowanych jak najbardziej przedewszystkim świeckich i to srawia że zaufanie społeczne spadło do krytycznego momentu jak jest to dzisiaj.Społeczeństwo nie ufa juz tak Kościołowi jak kiedyś .I w samym wnetrzu nastały wewnętrzne spięcia jat bardziej chce pisać o stronie świeckiej koścoła cośw stylu ja Pawła a ja Apollosa  w co może też nieopatrznie weszli konsekrowani ??.Papież owił o 15 grzechach Watykanu.A ja mysle o grzechu który jest we wnętrzu nas wierzących wszystkich .Kościół jest dla grzeszników i kierowany przez nas grzesznych .Ale zle się dzieje gdy sie swej grzeszniosci nie wyzbywam a jest to owszem proces łaski która działa w cierpliwości i miłości ,To się przekłada w prostej lini na spadek zufania dla Kościoła dochodzenia krecich ludzi do władzy     

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~WDR 05:10:43 | 2015-01-30
Przewodniczący TK do Moniki Olejnik: "Pani redaktor, gdyby pani kiedykolwiek powiedziała dobre słowo o katolikach czy o Kościele to bym był rzeczywiście zdziwiony"

I teraz wystarczy to, zgodnie z prawdą, rozszerzyć na Gazetę Wyborczą i mamy pełen obraz z kim mamy do czynienia.

Oceń 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sy 18:45:09 | 2015-01-29
Rafalala chwaliła się już jakiś czas temu, że jedna ze stacji telewizyjnych zaproponowała jej własny program! Teraz zdradziła, że będzie on nosił tytuł Rafalala Show.
Rafalala na swoim Facebooku chwaliła się jakiś czas temu, że będzie brała udział w próbnych nagraniach. Jeśli wszystko poszłoby zgodnie z planem, to gwiazda dostałaby własny program w telewizji. I wszystko wygląda na to, że się udało (albo Rafalala nauczyła się pewnych zachowań od Izabeli Kisio-Skorupy i również zaczęła ubarwiać rzeczywistość), gdyż na profilu Niny Kukawskiej pojawił się wpis:

- Kochani mam już tytuł programu Rafalala Show! - napisała.

http://m.se.pl/rozrywka/plotki/rafalala-bedzie-miala-swoj-program-w-telewizji_519430.html

Oceń 1 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ks. Maciej 15:28:55 | 2015-01-29
Na straży wiary prawdziwej. Zjawiska cudowne w polskim katolicyzmie ludowym
Zjawiska cudowne należą do "naturalnego" pejzażu katolicyzmu ludowego czy też religii w ogóle. (...) Istnieją jednak w Polsce ośrodki, w których zachodzi dość mocne napięcie między głoszonymi tam poglądami a oficjalna nauka katolicką reprezentowaną przez hierarchów Kościoła. Niniejsza praca koncentruje się głównie na jednym z takich ośrodków - Sanktuarium Matki Bożek Królowej Pokoju w Oławie, na które arcybiskupów metropolita wrocławski kardynał Józef Gulbinowicz nałożył interdykt zabraniający wiernym odwiedzania tego miejsca. Jakkolwiek będzie to studium jednego przypadku, podejmę tu ryzyko wysunięcia pewnych uogólnień dotyczących całego ruchu mirakularnego - Oława oddziałuje bowiem na kilka innych, związanych z nią miejsc cudów w Polsce. (...) Wydaje się, że specyfika ruchu mirakularnego w Oławie oraz oficjalne stanowisko Kościoła sytuują ten ruch na obrzeżach Koscioła katolickiego. Wydaje się też jednak, że uczestniczy ruchu sami siebie na tych obrzeżach nie widzą.
http://www.nomos.pl/products/226/p/268
Polecam

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rafi 10:17:00 | 2015-01-29
Cóż, trzeba próbować zrozumieć skąd takie larum. Myślę że wynika to z braku zaufania pewnych osób do Kościoła Katolickiego. Czy ktoś się temu dziwi?

Oceń 1 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~!! 00:33:15 | 2015-01-29
"Zaraz posypały się na niego gromy, inwektywy i oskarżenia, że przyjęcie kościelnego medalu wpłynie na jego bezstronność."

Histerie rozpętała Gazeta Wyborcza. Naśladujmy Franciszka i nazywajmy rzeczy po imieniu!

Oceń 10 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomi04 19:19:09 | 2015-01-28
pod tym tekstem jakis cyrk sie z komentarzy tworzy, a samego tekstu tez mi sie nie chce komentowac, wiec zamilkne

Oceń 1 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gng 18:55:10 | 2015-01-28
Wchodzę do firmy, instytucji czy urzędu, gdzie widać symbole chrześcijańskie i natychmiast wzrasta poziom mojego zaufania - jakbym dostrzegł poczucie odpowiedzialności!  

Oceń 9 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~o. Rafał 17:52:47 | 2015-01-28
http://www.esprit.com.pl/273/Jezus-mowi-do-ciebie.html

ZAMÓW PRZEZ INTERNET JESZCZE DZIŚ A W PREZENCIE DOSTANIESZ PIĘKNE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO PAPIEŻA FRANCISZKA

BESTSELLERSarah Young
Jezus mówi do ciebie
"Przyjdź do mnie ze wszystkimi swoimi słabościami: fizycznymi, emocjonalnymi i duchowymi. Odpocznij w Mojej kojącej Obecności, pamiętając, że nie ma dla Mnie nic niemożliwego. Oderwij swój umysł od problemów, aby skupić się na Mnie. Pamiętaj, że mogę uczynić nieskończenie więcej, niż prosisz czy rozumiesz. Jednak zamiast przekonywać Mnie, abym zrobił to czy tamto, staraj się dostroić do tego, co już czynię."

Te słowa pochodzące od samego Jezusa usłyszała w swoim sercu Sarah Young, pisarka chrześcijańska, w czasie osobistej rozmowy z Panem. Słów tych było więcej, zaczęła je więc spisywać.

Jak sama mówi, odczuła potrzebę słuchania Boga „z piórem w ręku”. Kiedy zaczęła się dzielić tym doświadczeniem z bliskimi jej ludźmi, zauważyła, że słowa te stają się dla nich źródłem wielkiej duchowej radości i szczęścia. Tak powstała książka Jezus mówi do ciebie, którą przeczytało już ponad 8 milionów ludzi na całym świecie. Przetłumaczono ją na 25 języków. Fenomen tej książki kryje się w tym, że każdy, kto będzie ją czytał, dostrzeże, że są to słowa skierowane bezpośrednio do niego. To, co Jezus uczyni dzięki tym słowom w Twoim sercu, jak zmieni Twoje życie, jest jeszcze tajemnicą. Zmieni je jednak na pewno.

Oceń 4 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~antypolonizm 17:50:04 | 2015-01-28
"Czy ma prawo być katolikiem Prezydent RP, premier, każdy minister? Ale też czy ma prawo być katolikiem na przykład burmistrz, w którego gestii leżą różne decyzje dotyczące miejscowej parafii?"

CZY  POLAK  MA  PRAWO  BYĆ  KATOLIKIEM ?

Czy jest granica tego szaleństwa?! Austriacka gazeta wzywa Polskę, by przyznała się do udziału w Holokauście! A na stronach Yad Vashem można przeczytać o „polskim obozie”…

http://wpolityce.pl/historia/231592-czy-jest-granica-tego-szalenstwa-austriacka-gazeta-wzywa-pols...

Przedsiębiorstwo Holocaust konsekwentnie stręczy o KASĘ, a tu z prywatyzacji Lasów Państwowych mimo ostatniego nocnego zamachu w sejmie nic nie wyszło.

Oceń 12 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?