Requiem za Kaddafiego

Przewodnik Katolicki

Reakcje Watykanu po śmierci Kaddafiego były bardzo chłodne. Nie ma już żadnych wątpliwości. Chrześcijanom arabska wiosna nie pomoże, przeciwnie. "Za Mubaraka i za Husajna żyło się im lepiej niż dzisiaj" - wyznał bez ogródek szef watykańskiej dykasterii społecznej. Przypomniał, że wolność od pewnych dyktatorów nie staje się automatycznie wolnością dla wszystkich. Nawet wolność dla większości to jeszcze nie demokracja. Ta bowiem zakłada poszanowanie każdego, w tym mniejszości religijnych - wyjaśnił kard. Turkson.


Dla Kościoła Libia ma znaczenie niewielkie. Przed rewolucją katolików było kilkadziesiąt tysięcy. Liczba trudna do oszacowania, bo chodzi tu głównie o Filipińczyków pracujących w Libii oraz o migrantów w drodze do Europy. Najdotkliwiej odczuje skutki libijskiej wiosny Stary Kontynent. Choć Kaddafi zachowywał się jak tyran i idiota, w ostatnich latach dało się z nim dogadać. Od zachodnich polityków wymagało to wielu upokorzeń i błazenady, ale Kaddafi powstrzymywał napływ imigrantów, umów dotrzymywał i był gwarantem pewnej stabilizacji. Teraz tuż u naszych granic (mówię z perspektywy włoskiej) może nam wyrosnąć bardzo kłopotliwy, a przy tym zamożny, reżim.


Chrześcijanie w krajach arabskich już od dłuższego czasu podchodzą sceptycznie do tegorocznych rewolt. Różnią się tym od swych przodków, którzy brali czynny udział w dekonstrukcji Imperium Otomańskiego, a potem w dekolonizacji. Za tę dzisiejszą powściągliwość są krytykowani. Co ciekawe, ostatnio wziął ich w obronę iracki ambasador przy Watykanie, Habib Sadr. Zaznaczył, że "arabskie rewolucje to ruch żywiołowy, a nie programowy. Nie wiadomo, czego się można po nich spodziewać. Dochodzą do głosu wielkie emocje, które można skierować na różne tory. Najprawdopodobniej przejmą nad nimi kontrolę ruchy ekstremistyczne, bo one są najlepiej zorganizowane. A wtedy sytuacja chrześcijan zdecydowanie się pogorszy".


Dość sceptycznie o arabskich rewoltach wypowiadają się również miejscowi hierarchowie chrześcijańscy. Nie szczędzą przy tym krytyk pod adresem Zachodu, który w ich przekonaniu nie rozumie, co dzieje się w tych krajach. Mówił o tym ostatnio patriarcha Kościoła syrokatolickiego Youssef III. Jego słowa były bardzo jednoznaczne: w arabskich rewoltach nie chodzi o demokrację, lecz o przepychanki między różnymi nurtami islamu. Dopóki muzułmanie nie zaakceptują rozdziału religii od państwa, nie może być tam mowy o żadnej demokracji.


Trudno się zatem cieszyć ze śmierci Kaddafiego. Nie dziwi mnie barbarzyństwo rewolucjonistów znęcających się nad byłym dyktatorem. Dziwi mnie, że my, jako NATO, przyłożyliśmy do tego rękę. Czy mieliśmy moralne prawo włączać się w wewnątrzislamskie konflikty, w których i tak nie chodzi o człowieka i demokrację?
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook