Sto jachtów w regatach Sydney - Hobart

PAP/PR

Załogi stu jachtów, m.in. z Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i USA, szykują się do słynnych regat Sydney-Hobart (630 mil), które tradycyjnie rozpoczną się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Organizatorzy przewidują, że start 65. edycji obserwować będzie z lądu i morza około pół miliona widzów.

Rok temu po raz czwarty z rzędu najszybszy był australijski Wild Oats XI. Jednostka dowodzona przez Marka Richardsa żeglowała jeden dzień, 20 godzin, 34 minuty i 14 sekund. Do własnego rekordu trasy, ustanowionego w 2005 roku, zabrakło niespełna dwóch godzin (1 dzień, 18 godzin, 40 minut i 10 sekund).

Właściciel Wild Oats XI, ekscentryczny milioner z Melbourne Bob Oatley, zapowiada w australijskich mediach kolejny sukces. Jak poinformował, jacht przeszedł gruntowne zmiany. Jego długość zwiększono do ponad 30 metrów, co bezpośrednio przekłada się na prędkość. "W sprzyjających warunkach możemy pokonać trasę w 24 godziny" - uważa Oatley. Cztery lata temu załoga tego jachtu zdobyła dwie nagrody, bowiem triumfowała zarówno w klasyfikacji przelicznikowej, jak i bezwzględnej. Taki przypadek zdarzył się po raz pierwszy w historii.

W klasyku Sydney-Hobart prowadzonych jest kilka klasyfikacji, ale najważniejsze są dwie - według kolejności mijania mety oraz z zastosowaniem przelicznika IRC Handicap uwzględniającego parametry jachtów.

Najstarszym skipperem będzie w tym roku Syd Fisher. Legenda tych regat ma 82 lata i po raz 41. szykuje się do pokonania trasy na jachcie Ragamuffin. Był najszybszy w 1988 i 1990 roku, a w 1992 zwyciężył w klasyfikacji przelicznikowej. Od kilkudziesięciu lat jest jednym z największych mecenasów żeglarstwa nie tylko w Australii, ale i na świecie. Był sześciokrotnie kapitanem reprezentacji kraju w regatach Admiral's Cup. W 1979 roku jego team wygrał te prestiżowe, drużynowe mistrzostwa świata. Jest kawalerem Orderu Imperium Brytyjskiego.

Trasa regat z Sydney do Hobart wiedzie przez trudną i niebezpieczną do żeglugi Cieśninę Bassa. Ze względu na warunki atmosferyczne - możliwe huraganowe wiatry dochodzące do 80 węzłów (ok. 150 km/godz.), niebezpieczne prądy oraz sięgające kilkunastu metrów fale - uważana jest za jedną z najtrudniejszych na świecie. W 1998 roku żeglugę w sztormie sześć osób przepłaciło życiem. Spośród 115 załóg aż 71 wycofało się, siedem opuściło łodzie, a pięć jachtów zatonęło.

Po raz pierwszy regaty te rozegrano w 1945 roku. Ich pomysłodawca, oficer Royal Navy John Illingworth chciał, by wielka impreza żeglarska pomogła otrząsnąć się Australijczykom z koszmaru wojennego, a zarazem stanowiła początek tworzenia nowoczesnego jachtingu. Przez wiele lat wyścigi na Morzu Tasmana były najważniejszymi regatami Southern Cross Cup. Kiedy w 1975 roku amerykański jacht Kialoa Johna Killroya ustanowił wspaniały rekord trasy, rozpoczęła się batalia o jego poprawienie. Australijczycy z wygranej uczynili sprawę narodową. Rekord został pobity dopiero w 1996 roku, ale dokonał tego niemiecki Maxi ILC Morning Glory, dowodzony przez Hasso Platnera.

Zainteresowanie Sydney-Hobart jest ogromne, szczególnie na Antypodach. Kilka milionów miłośników żeglarstwa w Australii i Nowej Zelandii wykupiło specjalną usługę telefonii komórkowej, by mieć natychmiastowy dostęp do informacji z przebiegu wyścigu. "Oprócz oficjalnej strony internetowej wprowadziliśmy po raz pierwszy usługę SMS dla użytkowników telefonów komórkowych, ponieważ nie zawsze możliwy jest dostęp do komputera. Abonament za usługę kosztuje dolar i 10 centów oraz 55 centów za każdą wiadomość" - poinformował prezes Cruising Yacht Club of Australia (CYCA) Mark Woolf.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Sto jachtów w regatach Sydney - Hobart
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.