Cyfrowe otępienie. Niepokojące zjawisko, które nie pozwala nam budować normalnych relacji

Blogi
(fot. shutterstock.com)

Jechałam pociągiem na trasie Kielce - Wrocław, służbowo. Usłyszałam rozmowę młodego małżeństwa. Długo zajęło mi, aby to zrozumieć. Do czego zmierzamy? Do unicestwienia samych siebie i naszej wolności.

 

Obserwując współczesny świat, coraz częściej zauważam, iż większość naszego społeczeństwa ma obsesję na punkcie cyfrowych gadżetów, tj. smartfonów, smartwatchy, tabletów i innych tego typu wynalazków technologicznych. Przerażeniem napawa mnie widok młodych ludzi jadących pociągiem i przez większą część podróży bezceremonialnie wlepiających wzrok w swoje telefony.

 

Cóż, zamiast określeniem pokolenie JPII nazwałabym ich pokoleniem on-line. Tak samo przerażają mnie rodzice nie umiejący spędzać czasu ze swoimi dziećmi, a w zamian za to wręczający im nowe cacuszko technologiczne wraz z bajką lub grą. Jako psycholog i pedagog często zadaję sobie pytanie: Czy to na pewno jest nam potrzebne? I racjonalnego wytłumaczenia nie ma. Jakkolwiek ironicznie to zabrzmi: nie masz Internetu = nie żyjesz. I nie jest to bynajmniej żart wyssany z palca, a realia społeczeństw XXI wieku. Co z takiej młodzieży wyrośnie? Aż włos mi się na głowie zjeżył.

 

Moda XXI wieku

 

2007 rok to przełomowy czas w badaniach nad zachowaniami on-line. Specjaliści stwierdzili, że przedstawiciele szczególnie młodego pokolenia, aczkolwiek nie tylko, dzięki swojej obecności w świecie wirtualnym, coraz częściej doświadczają deficytów uwagi i koncentracji, problemów z pamięcią i uczeniem się, niskiego poziomu samokontroli oraz stanów takich jak depresja i chroniczna męczliwość.

 

Oczywiście można szukać wielu wytłumaczeń dla tego zjawiska, jednakże przerażające jest to, że ludzie spędzają więcej czasu w świecie wirtualnym niż realnym. Z psychologicznego punktu widzenia wiąże się to z brakiem umiejętności przebywania ze sobą, rozmowy i wchodzenia w głębsze relacje. Oczywiście to zjawisko nie dotyczy jedynie życia w społeczeństwie portali społecznościowych takich jak Facebook, Twitter, Instagram itd., ale także braku kultury korzystania z sieci. Znów lekko ironizując, powiem, że chyba jedynym plusem jest to, że jeżeli chcemy uniknąć z kimś kontaktu, to możemy go "odfriendować" albo w najgorszym wypadku zablokować.

 

W realnych relacjach tak się nie da. Można uniknąć oczywiście kontaktu, choć istnieje ryzyko spotkania osoby nielubianej nawet przypadkowo.

W kontekście mody XXI wieku przeraża mnie to, że komunikacja tak naprawdę leży i chyba się nie podniesie. Rozumiem różnice pokoleniowe itd., ale bez przesady. Dawniej ludzie pisali listy, spotykali się, wychodzili ze sobą, a dziś wystarczy Facebook, kliknięcie "lubię to" i Ego zostaje połechtane.

 

Aby zobrazować całą paranoję sytuacyjną, posłużę się przykładem. Jechałam sobie pociągiem na trasie Kielce - Wrocław, służbowo. Bez telefonu z Internetem, albowiem znacząco zmieniłam swój światopogląd w tym zakresie i uważam, że powinien służyć on do komunikacji, bez tabletu, bez smatwatcha, a z książką. Oczywiście, ponieważ lubię obserwować sobie świat, i nie jest to żadne skrzywienie, ani zawodowe, ani żadne inne, usłyszałam "inteligentną" rozmowę młodego małżeństwa.

 

- Anka to wstawiła super zdjęcie, a jej mąż napisał jej «Kocham Cię Myszko». Ty nigdy nie nazwałeś mnie «Myszką».

- Ależ kochanie, ja nie muszę pisać ci tego przez Facebooka, bo mam ciebie obok.

- Ale ja chciałabym, żebyś mi napisał.

 

W kontekście tej rozmowy nasunęło mi się pytanie: Do czego zmierzamy? Do jednej wielkiej zabawy w udawanie kogoś, kim nie jesteśmy, i prześcigania się przed innymi znajomymi co to nie my. Pytanie tylko po co.

 

Długo zajęło mi, aby to zrozumieć, i przeraża mnie, że większość ludzi 90% czasu spędza w świecie wirtualnym z nieumiejętnością rozwinięcia w sobie pasji, rozmowy itd.

 

Kolejny raz zapytam: Do czego zmierzamy? Do unicestwienia samych siebie i naszej wolności.

 

Cyfrowe dzieci, tabletowi rodzice

 

Myśląc o tym niebezpiecznym zjawisku, nasuwa mi się porównanie skurczonego świata. Owo skurczenie polega na ograniczaniu samych siebie poprzez uzależnienie od telefonu, tabletu, komputera itd. Współczesne dzieci już dawno zapomniały, jak to jest skakać w deszczu po kałużach, wisieć na trzepakach, a co dopiero jak rozmawiać ze sobą. To, co szczególnie mnie przeraża, to to, że takie "cyfrowe dzieci" mogą spędzać godziny przed swoimi cudownymi urządzeniami technologicznymi. Co więcej, nie rozwijają swoich mięśni, pamięci, nie są świadome ryzyka, jakie może czekać na nie poza bezpieczną przestrzenią domu, wchodzą w niebezpieczne relacje z nie wiadomo kim w Internecie, są wycofane społecznie i nie znają innej formy rozrywki.

 

Z pedagogicznego punktu widzenia dużą rolę odgrywają tu rodzice, którzy powinni uświadomić dzieciom, że oprócz świata wirtualnego warto nawiązywać kontakty realnie, mieć pasje, rozwijać się. Oczywiście nie zabraniając dzieciom korzystania z Internetu, a przez uczenie, jak z niego korzystać bezpiecznie itd. Dziecko powinno wiedzieć, że Internet niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw i jednocześnie może pociągać bardzo bolesne konsekwencje. Oprócz tej wiedzy warto dziecku wyznaczyć limity czasowe korzystania z Internetu i używać niektórych urządzeń jako urozmaicenia zabawy, nagrodę, a nie alternatywę.

 

Czy są powody do zmartwień?

 

Cyfrowe otępienie jest bardzo niepokojącym zjawiskiem, które powinno dostarczyć powodów do zmartwień. Zgodnie z dziedziną nauki, jaką jest neuropsychologia, wiadomo, że mózg człowieka rozwija się w kontakcie z danym bodźcem/bodźcami. Im jest ich więcej, tym dla nas lepiej.

W przypadku Internetu natomiast - tym dla mózgu gorzej.

 

Dlaczego? Bo nie pozwala to na badanie świata fizycznie, a uczy życia wirtualnego i uwstecznia.

 

Podsumowując, należy pamiętać, że to w naszych rękach leży przyszłość kolejnych pokoleń. W związku z tym nie powinniśmy bać się stawiania dzieciom zasad i ograniczeń oraz uczenia ich poprawnych zachowań w sieci.

 

Nawet Steve Jobs zabronił dzieciom korzystania z iPada i używania innych cyfrowych gadżetów w nocy oraz w weekendy.

 

 

Tekst pochodzi z bloga msbkatarzynaoberda.blog.deon.pl

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.78

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

blockajoana 22:29:14 | 2019-02-05
Ciekawe jak będzie wyglądała szkoła za 50 lat, czy przetrwa w takiej formie jak dzisiaj.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook