Oh, yeah...

(fot. Mr. T in DC / flickr.com / CC)

Poświęcanie im zbyt wiele uwagi chyba nie jest właściwe, jednak negowanie działania złych duchów to kompletna ignorancja.

 

Mądrzy ludzie, dawno przed nami, mówili i do dziś mówią, że czemu ulegasz, temu służysz. Można się zastanowić, kiedy okazujemy swoje człowieczeństwo. Czy wtedy, gdy ulegamy naszym żądzom i słabościom (bo któż ich nie ma?), czy wtedy, gdy Nie Swoją Mocą, potrafimy je powściągnąć?


A może czasem "właściwe zachowanie" to tylko poza. Zawsze niepokoili mnie "grzeczni" ludzie. To normalne, że czasem, a nawet często nie wiadomo jak się zachować. Wtedy dociera do mnie rada, żeby zachować się... przyzwoicie. Łatwo się mówi... Wiem, dlatego wygrać można tylko "nie swoją" siłą. Może to dobrze, bo lubimy się przed sobą popisywać i wywyższać. Ci, którzy uważają, że nie potrzebują tej poMocy, w końcu docierają do... ściany. Czyli... bądź mądry i pisz wiersze…
 

Kościół słusznie naucza, że życie jest dobre, choć towarzyszy mu stale "smuga cienia". Czy o tym pisał św. Jan w prologu swego pierwszego listu? Czy owa "smuga cienia", jakaś psychiczna, duchowa ciemność, nie jest mgłą, w której błądzimy?
 

To Chrystus otwiera oczy, uzdalnia do zobaczenia także i tego "cienia". To by czyniło zrozumiałym wściekłość "cienia" i jego "alergię" na Światło. Buddyści mówią o "karmie", chrześcijanie o grzechu pierworodnym, czyli ... "uszkodzeniu" natury. Prorok Izajasz używa terminu "duchem zbłąkani".
 

A my, gdy nas "przyciśnie", mówimy, że życie jest do bani. A gdy jest "nie do wytrzymania", niektórzy mówią, że "wyjdą z siebie i staną obok". Kto wie, czy w tym stwierdzeniu nie kryje się głębokie przesłanie. Jeszcze inni "zalewają robaka". Rozumiem ich, bo to uczucie, bywam odczuwane jako "coś" co nas zżera. Na dłuższą metę będzie to jednak gaszenie ognia... benzyną.
 

Jezus mówi w wielu miejscach o duchowej przyczynie wielu tragedii. Wskazuje tego, który więzi, pochyla, upadla i upokarza ludzi. Kościół przypomina to np. w 407 pkt. katechizmu.
 

Jedni proponują, by o tym "cieniu" zapomnieć, o tej "plamie" nie myśleć... Inni zaś całą uwagę i energię jej poświęcają. Mnie przekonują słowa zanotowane przez św. Faustynę Kowalską w jej "Dzienniczku". Usłyszała i zanotowała tak: "Zamiast na swojej słabości, skoncentruj się na Mocy Mojej Miłości".
 

Oh, yeah...
 

 

Wspomóż Nas
Tagi: tomasz1968

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook