Kazanie ślubne o miłości

(fot. shutterstock.com)

W świecie krąży miłość jak krew, która ożywia ciało. Często tego nie widzimy. Wszędzie tylko zło i ludzka nienawiść. Czym więc jest miłość sprawiająca, że świat się kręci? 

 

"Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! (…) Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego" (J 15, 9-17).

 

"Jak mnie Ojciec umiłował, tak i ja was umiłowałem"

 

Niesamowita jest ta deklaracja Jezusa. Bóg jest pierwszy we wszystkim. Wynika z tego, że nikt z nas nie jest źródłem miłości. "Bóg jest miłością", my możemy tylko ją przyjąć i okazywać dalej. Św. Paweł pisze, że możemy mieć miłość, ale nie być miłością. (Por. 1 Kor 13 nn).

 

Dużą porcję miłości otrzymujemy z urodzenia, przez rodziców, przyjaciół, wychowawców. Dziecko, które nie doświadczyłoby chociaż minimum troski i czułości, umarłoby szybko, nawet, gdyby miało co jeść i pić. Ale nasze baterie miłości są ograniczone. Szybko się wyczerpują. Często się dziwimy, że brakuje nam cierpliwości, że opadamy z sił, słabnie nasza motywacja. Ale to normalne. Jednak poznanie, że każdy z nas jest kochany taką miarą miłości, z jaką Bóg kocha swego Syna, zmienia perspektywę.

 

Miłość kojarzy mi się z bliskością. Tu nie chodzi tylko o życie pod jednym dachem. Miłość to siła, energia, która przyciąga całego człowieka: rozum, uczucia, serce, ciało.Przez miłość rodzi się w nas poczucie jedności z drugim człowiekiem, z Bogiem. To jest coś wspaniałego. Być w jedności, chociaż każdy z nas jest inny.

 

Dobrze wiedzieć też, że nie tylko Bóg, ale jakaś osoba może zakochać się we mnie. Żona lub mąż dostrzega we współmałżonku piękno, ceni go bardziej niż wszyscy wokół. Ojciec czy matka kochają inaczej swoje dzieci niż małżonkowie siebie nawzajem. Bo w przypadku rodziców dochodzą jeszcze więzy krwi. Jeśli widzę, że ktoś mnie zauważył, docenił, że chce ze mną spędzić życie, rodzi się we mnie wdzięczność - to jest też forma miłości. Fundamentalna.

 

"Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich"

 

Miłość nie jest związana tylko z uczuciem, lubieniem bądź nielubieniem. Kto z nas może zdecydować, że w kimś się zakocha? To się rodzi spontanicznie. Natomiast prawdziwa miłość, oprócz tego, że jest darem, wiąże się z naszą wolnością, z oddaniem, wysiłkiem. Tego już nie da się robić spontanicznie. Miłość nie jest ślepa, lecz świadoma.

 

Miłość jest oddawaniem całego życia, a nie tylko uczuć. Uczucia dziś są takie, jutro inne. Szybko się zmieniają. Gdybyśmy wszystko uzależniali od uczuć, to np. mama nie powinna karmić głodnego dziecka w nocy, bo jej się nie chce, raczej chce się jej spać i wolałaby mieć święty spokój. A jednak wstaje z łóżka i karmi. Oczywiście, można mówić, że to instynkt macierzyński, że tak to mamy wgrane. Ale za tym kryje się miłość - oddawanie życia.

 

Intrygujące jednak jest to, że największa miłość dotyczy oddawania życia za przyjaciół, za bliskich, a nie za obcych. Chociaż wydawałoby się, że przecież większym heroizmem byłoby oddać życie za nieprzyjaciół - to się nam przecież wydaje trudniejsze. A jednak Jezus mówi, że największa miłość jest wtedy, gdy oddaję życie żonie, mężowi, dziecku, przyjacielowi. Bo to nie jest jednorazowy heroiczny akt.To postawa, która rozłożona jest na lata, codziennie, wytrwale.

 

"Wytrwajcie w miłości"

 

Miłość wymaga walki, bo będzie poddana próbie. Nic dziwnego, że pierwszym imieniem miłości jest cierpliwość. A co to jest cierpliwość? To nie jest zgoda na zło, jakaś rezygnacja. To patrzenie na zło przez pryzmat dobra, dostrzeganie w sobie, w świecie, w drugim człowieku "światła ukrytego za ciemnością". To rozpoznawanie najpierw tego, co dobre w bliskiej osobie. To również przyjęcie, że bliski człowiek nie spełni wszystkich moich oczekiwań, wszakże tylko Bóg jest źródłem miłości.

 

Wskutek przyzwyczajenia, wspólnego mieszkania, bycia ze sobą, na czoło szybko wysuwają się wady, ograniczenia. Miłość - jak powie św. Paweł - jest nie tylko darem, ale też drogą, ponieważ potrzeba czasu, żeby przyjąć inność drugiego. W obręb tej inności wchodzą także różnice charakteru, słabości, ludzkie wady - te nam jest najtrudniej przyjąć. Dlatego w chwili ślubu rozpoczyna się kolejny etap, a nie zwieńczenie miłości.

 

Cierpliwość jest nieodzowna w życiu. Jest ona najpierw świadomością, że wszystko, co dobre, rozwija się powoli. Aby zburzyć dom, wystarczy kilka godzin pracy buldożera, aby go zbudować i urządzić, czasem potrzeba kilka lat. A człowiek to nie rzecz. Można wprawdzie szybko przeszczepić serce z ciała, ale to, co duchowe zmienia się powoli. Małżonkowie też uczą się miłości latami, każdego dnia, czasem w bólach i nieporozumieniach.

 

"Oznajmiłem wam wszystko"

 

Miłość to zaufanie oparte na poznaniu. Ale bez rozmowy, bez odsłonięcia siebie, bez wsłuchania się w to, co druga osoba chce mi powiedzieć, nie można wzbudzić zaufania i zbudować trwałej relacji. Kiedy się z kimś dzielę nie tym, co wiem na temat aktualnych rozgrywek piłkarskich czy polityki, ale głębszymi sprawami i mam poczucie, że to zostaje przyjęte, rodzi się we mnie radość. Gdy widzę, że ktoś mnie słucha, takie doświadczenie podnosi mnie na duchu. Prosta rzecz, a cieszy.

 

Żeby powiedzieć komuś szczerze o tym, co dla mnie ważne, trudne, z czym się zmagam, ale też o moich radościach i sukcesach, muszę wiedzieć, że ta osoba potraktuje mnie poważnie, nie wyśmieje tego, co mówię, przyjmie z szacunkiem to, co mam jej do powiedzenia. Dlatego nie rozmawiamy z panią w sklepie o swoich prywatnych sprawach.

 

Rzadko myślimy o tym, że jedną z form miłości jest słuchanie. Dlatego wielką ranę zadajemy sobie, kiedy w naszych relacjach brakuje wysłuchania, uwagi, często bez złej woli, tylko z roztrzepania czy rutyny.To nie znaczy, że w małżeństwie nikną wszystkie granice. Każdy z nas jest tajemnicą. I pewnych rzeczy po prostu nie da się wypowiedzieć. Ale bez poświęcania uwagi sobie, nie da się pójść dalej.

 

"Ja Was wybrałem, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie"

 

Jeśli o coś proszę, to znaczy, że jestem w potrzebie. Prośba o coś nie jest oznaką słabości, choć tak to czasem widzimy. To ciemna strona naszego serca sprawia, że nie lubimy być zależni, chcemy być samodzielni, samowystarczalni. Drugą skrajną postawą jest roszczeniowość - wszystko mi się należy. Ale właśnie te dwie postawy najbardziej sprzeciwiają się wzrastaniu w miłości. Także w małżeństwie.

 

Tutaj szczególnie małżonkowie są zdani na siebie, są od siebie zależni, niemal każdego dnia, ale dzięki temu mogą przyjąć dary, mogą prosić wzajemnie o pomoc, mogą się uzupełniać. A tam, gdzie oboje doświadczają braków, pozostaje modlitwa do kogoś, kto jest silniejszy i większy od ich słabości. Po to właśnie jest sakrament małżeństwa.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

4

 

 

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook