Bp Andrzej Czaja o związkach niesakramentalnych

(fot. areta ekarafi/flickr.com/CC)

Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych, jeśli tylko wierzą i dbają o żywą więź z Bogiem, jak najbardziej należą do Kościoła, do tego Bożego Domu, który sam Bóg założył z myślą o naszym zbawieniu - podkreśla w rozmowie z KAI bp Andrzej Czaja.

 


Czy osoby żyjące w związkach niesakramentalnych mają swoje miejsce w Kościele?

Bp Andrzej Czaja: Ojcowie Soboru Watykańskiego II w konstytucji dogmatycznej Lumen Gentium określają Kościół jako "zgromadzenie tych, którzy z wiarą spoglądają na Jezusa". Dlatego osoby żyjące w związkach niesakramentalnych, jeśli tylko wierzą i dbają o żywą więź z Bogiem, jak najbardziej należą do Kościoła, do tego Bożego Domu, który sam Bóg założył z myślą o naszym zbawieniu. Ich stan trwania w grzechu nie wyklucza przynależności do społeczności Kościoła. Przecież święty Kościół jest społecznością grzeszników, ustanowiony dla nas ku nawróceniu i świętości. W przypadku ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych brak łaski uświęcającej poważnie rzutuje na ich możliwość czerpania z dziedzictwa łaski i prawdy. Nie czyni ich jednak gorszymi przed Bogiem, w znaczeniu bycia członkami drugiej kategorii w Kościele.

Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych nie mogą jednak przyjmować Komunii Św., otrzymać rozgrzeszenia, zawrzeć sakramentalne małżeństwo, czy być chociażby rodzicem chrzestnym. Na czym zatem polega ich bycie w Kościele?

- Przede wszystkim od dnia chrztu stali się dziećmi Bożymi. Należą do tej powszechnej w świecie rodziny dzieci Bożych. Jako członkowie tej rodziny należą do Bożego Domu, zatem mogą czerpać z tego wszystkiego, co w ten Dom włożył Pan Bóg, z całego dziedzictwa łaski i prawdy, przede wszystkim z samej obecności Jezusa Chrystusa i działania Bożego Ducha. Powinni też angażować się w budowanie tego Domu - Kościoła. Bardzo pięknie ukazują ten obraz Kościoła jako Budowli Bożej ojcowie Soboru Watykańskiego II (Lumen Gentium, nr 6). Dom Boży zbudowany na kamieniu węgielnym, którym jest Jezus Chrystus i którego fundamentem są apostołowie, jest w ciągłej budowie. My wszyscy jesteśmy jego kamieniami i zarazem budowniczymi. Ponadto wszyscy, także żyjący w związkach niesakramentalnych, mają obowiązek troszczenia się o tych, którzy do tego Kościoła jeszcze nie należą, którzy jeszcze Chrystusa i Ewangelii nie odkryli oraz o tych, którzy zatracili żywą więź z Chrystusem. Niewykluczone, że wierni żyjący w związkach niesakramentalnych, którzy sami odczuwają wielki głód Jezusa eucharystycznego, mogą nieraz mieć w sobie nawet więcej dynamizmu ewangelizacyjnego i zatroskania o żywą wiarę swoich domowników.

Czy osoby żyjące w związkach niesakramentalnych będą zbawione?

- Tego nie możemy wykluczyć. Nikomu nie możemy odmówić możliwości zbawienia. To starałem się przekazać w czasie nabożeństwa w katedrze opolskiej w Niedzielę Palmową przemawiając dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Natomiast podobnie jak my wszyscy muszą się bardzo troszczyć, czy wręcz jak podpowiada św. Paweł "zabiegać z bojaźnią i drżeniem" o to, by nie zmarnować i nie zlekceważyć łaski zbawienia. Takie niebezpieczeństwo istnieje, gdy człowiek przestaje się zabiegać o wewnętrzną i żywotną łączność z Bogiem.

Trzeba podkreślić, że nikt z nas nie jest w stanie sam siebie zbawić. To Jezus jest zbawieniem. Dla naszego zbawienia Jezus tak wiele uczynił: wyzwolił nas z niewoli grzechu, śmierci, piekła i szatana, zadośćuczynił Bogu i pojednał nas z Bogiem, otworzył nam niebo. Swoim nauczaniem o Królestwie Bożym obudził wiarę w świecie, założył też Kościół i ustanowił sakramenty - jako szczególne środki zbawienia, których niczym się nie da zastąpić. Mamy także dostęp do skarbnicy Bożego słowa.

W sytuacji, gdy droga czerpania z łaski Bożej przez sakramenty jest niedostępna, tym bardziej trzeba pamiętać o tej możliwości uświęcenia i z niej korzystać. Bywa, że nie doceniamy skuteczności zbawczej słowa Bożego, które jest nośnikiem Bożego Ducha, bo jest natchnione. Kiedy czytam Pismo święte i je rozważam swoim sercem, jak Maryja, to przyjmuję Bożego Ducha i staję się Jego świątynią.

W katedrze mówiłem także o innych sposobach kształtowania żywej więzi z Bogiem. Dlatego jeżeli ktoś wierzy i pragnie komunii z Bogiem, troszczy się o nią, to nie możemy mu odmówić możliwości zbawienia. Natomiast Panu Bogu zostawiamy to, jak tego dokona.

Czy samo trwanie w grzechu jest marnowaniem możliwości zbawienia?

- Sam grzech dla Boga nie jest barierą nie do pokonania, jeżeli widzi w nas dobrą wolę, szczere pragnienie życia z Nim oraz ducha pokuty i ofiary. Ostatecznie miłosierdzie Boże jest ponad wszystkim. Choć odmawiamy spowiedzi i Komunii św. człowiekowi żyjącemu w związku niesakramentalnym, nie jest wykluczone, że człowiek taki wewnętrznie wszystko odżałował i związany jest z Chrystusem. Zewnętrzne okoliczności nie muszą być wyrazem wewnętrznego nastawienia człowieka. Tym bardziej nie powinniśmy przyjmować postawy arbitra. Nie nam sądzić! Zadaniem Kościoła jest służyć zbawieniu, którego dawcą jest wyłącznie Bóg. Unikajmy przeto postawy starszego brata z Jezusowej przypowieści o Synu Marnotrawnym, który przecież nic nie traci przez to, że młodszy brat został na powrót przyjęty pod dach Ojcowskiego domu.

Jesienią odbędzie się synod poświęcony problemom rodziny. Czy możemy się spodziewać także zmian w odniesieniu do dyscypliny Kościoła wobec osób żyjących w związkach niesakramentalnych, aby mogli m.in. przyjmować Komunię Św.?

- Trudno oczekiwać takiego nowego odniesienia się do dyscypliny sakramentalnej Kościoła. Natomiast można przypuszczać, że ojcowie synodu pomogą nam zdynamizować szeroko rozumiane duszpasterstwo rodzin, w tym konkretną posługę wobec osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Naszym zadaniem jest niewątpliwie otoczenie przyszłego nadzwyczajnego zgromadzenia synodu biskupów żarliwą modlitwą, aby dzieło to przyniosło jak najlepsze owoce.

 

 

 

 

Bp Andrzej Czaja, "Szczerze o Kościele. Rozmawia Tomasz Ponikło" - Z książki dowiemy się, kim jest Bóg chrześcijan i o tym, co to znaczy wierzyć w Kościół - zachęca Wydawnictwo WAM, które książkę opublikowało.

 

- Przekonamy się, jakie są pożytki z grzechu pierworodnego. Poznamy opinię biskupa na temat odejść księży a także kondycji polskiej teologii. Przeczytamy o ewangelizowaniu proboszczów i o związkach Kościoła z polityką… >> Chcę przeczytać tę książkę

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.21

Liczba głosów:

58

 

 

Komentarze użytkowników (147)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~oset 11:00:02 | 2014-04-30
Herezja - grzech jest jak chwast, a ten pleni się szybko.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kevin 09:50:15 | 2014-04-30
UWAGA, HEREZJA, UWAGA, HEREZJA!
Jakbym nie przeczytał nazwiska biskupa, to bym myślał, że to mówi kard. Marx, Kasper, lub sam Bergoglio. Szkoda, że taka mowa wychodzi od polaka, który powinien trzymać zdrowej wiary w tym czasie schizmy w Kościele.

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zbawienie bez nawrócenia 18:39:14 | 2014-04-17
Ks. Biskup powiedział: "Nie znaczy to, że nie ma możliwości zbawienia w tej waszej konkretnej sytuacji, która jest nie do naprawienia. Powiedzieliśmy sobie rok temu, że nie jest ono wykluczone. Bóg bardzo pragnie zbawienia nas wszystkich. Wasze zbawienie nie jest więc zagrożone, jeśli jest wiara w waszym sercu i o nią się troszczycie".

Czy można troszczyć się o wiarę nie nawracając się, czyli nie porzucając cudzołożnego współżycia i nie dopuszczając możliwości nawrócenia sakramentalnego współmałżonka i powrotu do niego?

Oceń 7 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Adam 23:13:19 | 2014-04-16
Grzech jest grzechem. Jak człowiek żyjący w grzechu może żyć w żywej relacji z Bogiem, skoro to łaska Boża jest życiem duszy? Tożto się kupy nie trzyma. Przez takie wypowiedzi Kościół traci autorytet. Chyba, że to jest ten etap, że biskupi idą na drogi i między opłotki, żeby siłą zaciągać na Ucztę kogo spotkają, a dopiero później nastąpi selekcja na tych godnych, i tych bez szaty godowej. 

Oceń 9 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MR 21:50:00 | 2014-04-16
 To co mówi ks. Bislup jest przekonywujące i zgodne z nauczaniem Chrystusa. Tytułowa sugestia jest absurdem. Czasem nie trzeba  p. Środy, czy Palikota et tutti quanti. Wystarczy jeden bezmyslny tytuł i mamy zamieszanie i młóckę.

Oceń 6 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Krysta 20:49:50 | 2014-04-16
Od 8 lat żyjemy w tzw związku niesakramentalnym. Mamy trójke dzieci.
Jest nam cudownie ze sobą. Każdy rok jest lepszy od poprzedniego.
Chodzimy do kościoła i oboje z mężem przystępujemy do komunii św.
Nasza spowiedź to spowiedź powszechna przed każdą mszą świętą, to układanie się z Bogiem w czasie codziennej modlitwy. Komunia daje siłę, komunnia daję wiarę, nie zrezegnujemy z niej. Bóg kiedyś to osądzi nie ludzie.

Oceń 7 19 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~basia 19:33:42 | 2014-04-16
No nie, tytuł jest zwykłą manipulacją i nie odpowiada treści!!!

W treści ks. A. Czaja mówi, że ludzie żyjący w związkach niesakramentalnych nie są osobami drugiej kategorii w Kościele i przed Bogiem. Znaczy, że mają swoją wartość i swoje miejsce w Kościele. Ale ani ks. Czaja ani w dokumentach Kościoła nie ma mowy o tym, że na równi przed Bogiem jest małżeństwo sakramentalne jak i niesakramentalne.
Przez pięć lat studiowałam na KULu nauki o rodzinie, więc wiem co Kościół mówi o małżeństwie. A ks. Czaja był moim wykładowcą i promotorem. Przykre, że manipulujecie jego słowami.
Mam nadzieję, że przeczyta ten wasz marny tekst i zareaguje!
Mam nadzieję, że też osoby, które manipulują takim tekstem jeśli świadomie ponoszą odpowiedzialność moralną. Może ktoś czytając wasz tekst zasugeruje się i wybierze drogę, życia bez sakramentu. Ranicie też osoby zranione w małżeństwie, w których jedna strona odeszła i założyła związek niesakramentalny. Pomyślcie o tym.

Oceń 5 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~m 18:11:08 | 2014-04-16
Dziękuję bardzo. Jestem żoną, którą mąż zostawił dla innej. Teraz wiem, że jego nowy związek jest nie jest gorszy od naszego małżeństwa. To się dzieci ucieszą, zawsze to lepiej miec dwie mamy niż tylko jedną, podwójne prezenty będą.

Oceń 12 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tomek 16:31:06 | 2014-04-16
Radczej nie wypowiadajmy się za Pana Boga, On sam to określał niejednokrotnie w Piśmie Świętym. Ślub jest aktem miłości danym przez Pana Boga i skoro wychodzisz za mąż, droga żoną lub Ty się żenisz drogi mężu bądź tego świadomy na sto procent - zresztą wierzę, że skoro nie pasowalibyście do siebie to na pewno Bóg nie dopuściłby WAS razem na ślubnym kobiercu. Egzorcyści uznają, że szatan atakuję głównie kościół (księzy etc.) oraz małżeństwa - to są dwie rzeczy z którymi walczy najzacieklej - tym co są w problemach małżeńskich radziłbym poszukać rozwiązania w Bogu a nie od razu przekreślać Boży Plan któremu Stwórca daje każdej parze podczas Sakramentu Małżeństwa, nawet jesli wczesniej były obawy że do siebie nie pasowaliście...ten artykuł jest zbędny bo jeśli nie można przyjmować spowiedzi i tym samym komunii, to człowek pobożny długo nie pociągnie....będzie bez mocy która daję komunia i spowiedź

Oceń 2 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polonista 13:48:59 | 2014-04-16
Tytuł tabloidowy - nie odpowiada treści. W wywiadzie jest, że osoby żyjące w związkach niesakramentalnych nie są gorsze przed Bogiem, a nie że związki niesakramentalne nie są gorsze.
Poprawcie to, bo niektórzy ludzie nie umieją czytać ze zrozumieniem. 

Oceń 26 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook