Chrześcijańscy single

eSPe
(fot. wili_hybrid/flickr.com/CC)

Rzeczywistość taka jak "single" w Kościele sprawia wiele kłopotów. Pierwszym są problemy definicyjne. Niby z angielskiego singiel znaczy tyle co "pojedynczy", ale skojarzenia z tym słowem mogą być już bardziej niepokojące dla ludzi wierzących.

 

Otóż single to hedoniści korzystający z życia, preferujący luźne związki i przygodny seks, egocentrycy za wszelką cenę robiący kariery. Obraz singli budują też popularne seriale jak choćby "Seks w wielkim mieście". Atrakcyjność singli odkryli spece od marketingu. To dla tej grupy powstają portale randkowe czy podróżnicze. To na nich szczególnie zależy fachowcom od reklamy, bo single mają chociażby więcej czasu na oglądanie telewizji niż mężatki czy żonaci, a co więcej - dysponują większym budżetem niż rodziny.

 

Single w Kościele


A czy single są atrakcyjni dla Kościoła? Czy można mówić o powołaniu do życia w samotności? Po raz kolejny odczuwamy brak odpowiedniego słownictwa, bo Pan Bóg musiałby być sadystą, gdyby skazywał ludzi na samotność. Możemy za to mówić o powołaniu do życia w pojedynkę. Ojcowie Soboru Watykańskiego II zauważyli, że "niezwiązani małżeństwem" - obok owdowiałych - mogą w "niemałym stopniu przyczynić się do świętości i pracy w Kościele" (por. Konstytucja Dogmatyczna o Kościele, p. 41). Psychiatra Krystyna Osińska nazywa takie osoby "świeckim pustelnikami", a na potrzeby tego tekstu będziemy używać również określenia "chrześcijańscy single".


Wspomniana już Krystyna Osińska w swojej książce Pustelnicy dziś pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku pisze, o samotności z wyboru ludzi świeckich jako "nowej drodze życiowej". Autorka twierdzi, że historia potwierdza takie powołanie, ale motywowane wyłącznie religijnie. W czasie, gdy książka powstawała "świecki pustelnik" uchodził za model nowoczesny. Do tej grupy Osińska kwalifikowała osoby, które rezygnowały z małżeństwa, macierzyństwa czy ojcostwa na rzecz służby innym ludziom (przekonania religijne czy ideowe nie były istotne). Psychoterapeutka Doris Wolf twierdzi, że tylko niektórzy ludzie mają predyspozycje do takiego stylu życia. Doświadczeni duszpasterze, którzy zajmowali się tą kwestią są przekonani, że takie powołanie istnieje, ale jest bardzo trudne.


Cechą powołania do życia w pojedynkę - wg Osińskiej - jest "świadoma decyzja na samotny marsz przez życie", bez wsparcia drugiego człowieka czy wspólnoty. Dodatkowo takim osobom towarzyszy przekonanie, że droga, którą wybrali przyczyni się do najlepszego wykorzystania ich osobowości i zdolności na rzecz realizacji wybranej idei. Paradoksalnie, poświęcenie się zupełne jakiemuś konkretnemu zadaniu powoduje, że samotnym jest się tylko zewnętrznie. Zogniskowanie wszystkich swoich wysiłków przy wykorzystaniu swoich talentów daje poczucie silnego zjednoczenia z konkretnymi ludźmi, grupami czy Bogiem.

 

Wybór drogi


Typową drogą chrześcijańskiego singla byłoby odkrycie tego konkretnego powołania w wieku młodzieńczym, rozeznawanie go, pozytywne potwierdzenie i realizowanie w życiu dojrzałym. Ale świeckimi pustelnikami zostają także - może nawet częściej - ludzie z nietypowymi historiami: kobiety opuszczające zakony, byli seminarzyści, nieszczęśliwie zakochani albo rezygnujący z miłości życia z powodu choroby lub kalectwa, bezdzietni rozwiedzeni czy stosunkowo młodzi owdowiali (taką drogę potwierdzają członkowie Grupy 33). Po uporządkowaniu dotychczasowych spraw, dojściu do wewnętrznej harmonii odkrywa się powołanie do życia w pojedynkę. Wówczas niejednokrotnie taki singiel zauważa drzemiący w nim talent, odnajduje pasję, którą z zapałem zaczyna realizować.


Z punktu widzenia Kościoła o pozytywnej motywacji takiego stylu życia decyduje przeświadczenie, że jest to wolny wybór "ze względu na królestwo niebieskie". Psychologicznie rzecz ujmując, życie w pojedynkę nie musi stanowić problemu ani w rozwoju dojrzałej osobowości, ani w pielęgnowaniu zdrowej duchowości, pod warunkiem, że zaakceptujemy naszą egzystencjalną samotność. Jej powodem jest posługiwanie się przez nas wyłącznie wyobrażeniami o drugim człowieku, w wyniku czego nie mamy bezpośredniego dostępu do wewnętrznej rzeczywistości innych osób, chyba, że jesteśmy mistykami… W tym sensie, każdy ma w sobie coś z singla. W życiu każdego człowieka są zatem nieprzekazywalne sfery, zastrzeżone tylko dla niego, do których nikt inny nie ma dostępu. - Od każdego człowieka zależy czy zrobi z tego smutną i tragiczną sprawę, i będzie na siłę dążył do wyeliminowania czegoś, czego nie da się wyeliminować, czy zaakceptuje tę rzeczywistość i na jej bazie będzie budował relacje z innymi - mówi Danuta Prokulska-Balcerzak, psychoterapeuta z Mazowieckiego Centrum Psychodynamicznego w Warszawie.

 

Katolika problemy w singlowaniu


Ta czwarta droga na tle pozostałych, dobrze ugruntowanych w społeczeństwie - małżeństwa, życia konsekrowanego i kapłaństwa - jawi się jako nietypowa. To z kolei może sprawiać wrażenie oryginalności, ale rodzi też liczne trudności. Zauważalny jest brak specjalistycznych duszpasterstw. W Katowicach funkcjonuje Grupa 33 zrzeszająca osoby stanu wolnego w wieku 25-55 lat. Na swojej stronie internetowej piszą: "Chcemy pokazać, że jesteśmy i że takie życie ma sens. Że nie będąc żoną czy mężem, matką czy ojcem, księdzem czy osobą konsekrowaną, można być szczęśliwym". Na tle wszystkich kościelnych inicjatyw w Polsce stanowi budujący przykład, ale równocześnie wyjątek.


Problemem w odkrywaniu takiego powołania stanowi też wiek. Bo czy można mówić o byciu singlem - w rozumieniu prezentowanym w tym tekście - mając dwadzieścia kilka lat? Jeśli zostaje się samemu nie z własnego wyboru, to trzeba zadać sobie pytanie, czy możliwe jest autentyczne takie powołanie w przypadku niespełna trzydziestolatka. - Okres dorastania (adolescencji), w wyniku różnych zmian kulturowych, wydłużył się. Naturalną rzeczą jest to, że młodzi ludzie, mając zdecydowanie więcej możliwości niż ich rodzice na studiowanie, jeżdżenie po świecie czy rozwój zawodowy po prostu to robią. Niepokojące może być to wtedy, gdy okres ten się przedłuża - zauważa Prokulska-Balcerzak.


Natomiast, jeżeli jest to pozytywne i długotrwałe rozeznawanie tego typu drogi, to można o tym się przekonać stosunkowo wcześnie. Predyspozycją, która może potwierdzić słuszność wyboru tego modelu życia jest zdolność radzenia sobie z własną seksualnością. Carrie Bradshaw, bohaterka Seksu w wielkim mieście, w jednym z odcinków stawia retoryczne pytanie: "Czyż wstrzemięźliwość nie świadczy o dojrzałości?"


Częstym problemem dla osób żyjących w pojedynkę jest także presja otoczenia. Znajomi są ciekawi z kim ich koleżanka czy kolega pojawi się na imprezie, rodzina wypytuje o datę ślubu. Z wiekiem, zainteresowanie tą kwestią maleje - bliscy przyzwyczajają się do życiowej sytuacji ich przyjaciela czy dziecka. Ale dwudziesto- i trzydziestoparoletni single mają z tym kłopot. Sposobem radzenia sobie z takimi sytuacjami może być obracanie ich w żart. - Kiedyś przeczytałam radę pewnej kobiety, która czuła się zakłopotana, kiedy ciocie brały ją za rękę na ślubach i pytały: "a kiedy ty?". Panie przestały, gdy ona zaczęła robić to samo ciociom na ...pogrzebach - mówi z uśmiechem warszawska psycholog.

 

Dar dla wspólnoty


Św. Paweł w siódmym rozdziale Pierwszego Listu do Koryntian, gdzie porusza kwestię życia w pojedynkę czy w małżeństwie pisze: "Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki" (1 Kor 7, 7). Krystyna Osińska również powołanie do życia w pojedynkę nazywa charyzmatem. Jest to dar, któremu towarzyszy pewność, że taki wybór życiowej drogi jest właśnie dla danej osoby właściwy. Charyzmat jest również dawany wspólnocie. Specjalne talenty i uzdolnienia osobiste służą społeczności, w której singiel realizuje swoje powołanie. W nakreślonej rzeczywistości chrześcijańskie single powinny być traktowane tak samo jak małżonkowie, księża i zakonnice. Dlatego też osoby żyjące w pojedynkę są dla Kościoła zarówno skarbem, jak i zadaniem. Kto może pojąć, niech pojmuje!

 

Współpraca: Sylwia Adamczyk, Anna Donabidowicz, Dorota Mazur


Cechy chrześcijańskiego singla:


- miał możliwość zapoznania się ze specyfiką innych dróg - poznał osobę, która proponowała mu małżeństwo, utrzymuje kontakt z zakonnikami czy kapłanami, którzy widzieliby go w swoim zgromadzeniu czy seminarium (jeżeli jest mężczyzną);
- co więcej - jest zdolny do realizowania każdej z wspomnianych dróg, a ludzie, którzy go znają, a są powołani do małżeństwa, kapłaństwa czy konsekracji, są przekonani, że byłby doskonałym mężem, zakonnikiem czy księdzem lub doskonałą żoną czy siostrą zakonną (w przypadku kobiet);
- ma szerokie horyzonty; stawia na samorozwój i samowychowanie;
- nie ulega samozachwytowi, a jeżeli bywa pyszny, to szybko orientuje się i stara nad tym zapanować; jest krytyczny wobec siebie;
- jest samodzielny w myśleniu i działaniu, np. sam potrafi podjąć decyzję o kierunku studiów czy przyszłym zawodzie (ale niekoniecznie musi mieć wyższe wykształcenie);
- zna swoją wartość; nie ma kompleksu "starej panny" czy "starego kawalera";
- nie ulega bezrefleksyjnie wpływom i opiniom innych osób; sam jest przekonujący w słowie i zachowaniu - ma duży wpływ na ludzi w swoim otoczeniu, uznawany jest za autorytet;
(na podstawie K. Osińska, Pustelnicy dziś, Warszawa 1988)


Singiel znaczy pojedynczy


Jeszcze dziesięć lat temu, gdyby zapytano mnie, co oznacza słowo "singiel" odpowiedziałbym, że to płyta z jednym utworem. To zapożyczenie oznacza coś "pojedynczego". Dzisiaj singlem określa się samotnie żyjącego człowieka, z różnych względów niezakładającego rodziny. O wdowcu czy rozwódce nie powiemy już "singiel". To potoczna nazwa nienależąca do salonowej i eleganckiej polszczyzny.
Kiedyś życie samotne nie było aprobowane przez społeczeństwo. Osoby żyjące w ten sposób były napiętnowane. Określenia takie jak "stara panna" lub "stary kawaler" narażały na sprzeczne reakcje w środowisku - budziły współczucie i zarazem drwinę. "Singiel" zastępuje te słowa i jest delikatniejsze aniżeli "stara panna" i "stary kawaler."


Prof. dr hab. Walery Pisarek, językoznawca


Wewnętrzna pojedynczość


Jeśli popatrzymy na zjawisko bycia singlem z perspektywy intrapsychicznej, to w pewnym sensie wszyscy jesteśmy "singlami" - nie jesteśmy w stanie do końca ani przekazać swojego świata, ani przyjąć świata drugiej osoby w taki sposób, by wyzwolił nas z naszej pojedynczości, ponieważ odbieramy świat poprzez nasze wyobrażenie o nim a nie bezpośrednio.


Zaakceptowanie tego faktu jest konieczne do tworzenia relacji i więzi, niekoniecznie tylko z ludźmi. Wówczas może się okazać, że np. naukowiec może mieć wg norm socjologicznych status singla a być w bardzo intensywnej, dającej mu wewnętrzną radość relacji do idei odkrycia czegoś nowego w nauce. I w tej wewnętrznej perspektywie już nie jest singlem, bo jest w relacji.


Studentka, która nie ma chłopaka, wcale nie musi czuć się samotna i nieszczęśliwa, bo może angażować się w jakąkolwiek sprawę, która pochłaniając jej czas i emocje daje możliwość przeżywania więzi. Można nie być singlem w sensie socjologicznym, a być bardzo samotnym z uwagi na brak umiejętności tworzenia emocjonalnych relacji. W byciu singlem zatem rozstrzygające jest to, czy dana osoba potrafi tworzyć wewnętrzne relacje i przekształcać je w więzi.


Danuta Prokulska-Balcerzak, psycholog kliniczny, psychoterapeuta


Charyzmat bezżenności


Św. Paweł w 1 Kor 7 zaleca życie bezżenne (takie jak sam prowadzi) po to, by móc troszczyć się bardziej o sprawy Pana i bardziej Mu się podobać. Dodatkową motywacją jest "krótki czas", tzn., że długość ludzkiego życia jest mocno ograniczona, albo paruzja jest już blisko. Są to motywy religijne, nie ekonomiczne, kulturowe czy moralne. Paweł jednak nie narzuca nikomu bezżenności, ale tylko ją doradza. Mówi, że każdy ma swoje powołanie: jeden do małżeństwa, a drugi do bezżenności. Dla niego i jeden, i drugi stan jest charyzmatem, a nie tylko naturalnym wyborem. Wskazywałoby to, że małżeństwo bez wsparcia ze strony Boga jest trudne czy wręcz niemożliwe. Widzimy to w dzisiejszych czasach…


Każdy człowiek żyjący zarówno w małżeństwie, jak i w pojedynkę należy przede wszystkim do Boga i ma do Niego zmierzać w ciągu życia, aby na koniec wejść do Jego chwały i z Nim się zjednoczyć.


Ks. dr Stanisław Wronka, biblista


Wyzwanie dla Kościoła


Zagrożeniem dla chrześcijańskich wartości, wspólnot i instytucji nie jest singiel jako taki, ale narcystyczny indywidualizm. Single są różni, mają różne systemy wartości. Wielu żyje w pojedynkę z radykalnie innych powodów niż hedonizm i egoizm. Rady księży i publicystów typu: "zaopiekujcie się chorymi i bezdomnymi, to odnajdziecie szczęście i miejsce we wspólnocie" są okrutne. Wynika z tego, że na akceptację i miłość wspólnoty singiel musi sobie zasłużyć, jakoś wytłumaczyć się z braku rodziny, uzasadnić swoją użyteczność, usprawiedliwić. Bo z definicji jest podejrzany, nienormalny, sprawia kłopot, nie mieści się w ramkach. Single to wielkie wyzwanie dla Kościoła i nie da się tego zjawiska zbagatelizować bez szkody dla wspólnoty.


Małgorzata Bilska, socjolog

 

* Czasopismo do kupienia w wersji papierowej: http://boskieksiążki.pl/product-pol-614-KWARTALNIK-eSPe-nr-97-Chrzescijanski-singiels.html lub elektronicznej: http://zixo.pl/espe_nr_97

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.23

Liczba głosów:

57

 

 

Komentarze użytkowników (37)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~25letnisingielprawiczek 00:19:56 | 2015-03-05
A kim są księża? zakonnice ? i inni sakralni? Przecież to też single z wyboru. Ludzie piszecie głupoty, sami wykorzystujecie internet do pisania beznadziejnych artykułów dla większego zysku. Nie różnicie się niczym od wspomnianych tutaj speców od marketingu. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Lidia 19:53:11 | 2014-07-28
A co mam powiedzieć JA, zostawiona przez męża dla innej kobiety. Czy jest taka kategoria w "kościele" nie wdowa, nie panienka. Modlaca się i pytajaca Boga "dlaczego mi dałes taki krzyż". Po 15 latach bycia razem zostąła wymieniona na model zgrabny, powabnby bez wartosci moralnych. Mam 40 lat, mogła bym jeszcze być wspaniałą żoną, jestem wspaniałą matką a co mi pozostało, modlitwa!!! Co z tą "Moją" kategorią wiernych którzy zostali porzuceni przez małżonków którzy nie dotrzymali przysiegi czystosci, wierności i uczciwosci. Modlę sie o cud a jednoczesnie płacze codziennie i szukam rozwiazania...

Oceń 10 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ytus 19:33:53 | 2013-08-31
witam.Jestem kawalerem z wyboru,moje zycie to wlasnie takie singlowanie.Zanim to zrozumialem minelo sporo czasu.Powolania nie mialem ale lubialem sie modlic i zyc zgodnie z wiara az do tego stopnia ze nie mozna bylo tego powiazac z zyciem obok kobiety.Prowadze proste zycie-praca i modlitwa.Nie jestem sam mam sporo przyjaciol i w miejscu zamieszkania i w pracy.ten czas ktory mam z tytulu bezdzietnosci wykozystuje na rozne sposoby miedzy innymi mam czas na refleksje i zglebianie nauki kosciola.Ogolnie niczego mi nie brak,a dodatkowo nauczylem sie nie chciec tego co wkrecilo by mnie w spirale problemow ktore zniszczylyby wiare i doprowadzilo do upadku.Zyjac samemu trzeba uwazac podwojnie.gdy sie zacznie upadac moze nie byc nikogo kto by przestrzegl,obudzil,pomogl.Jednak im mniej z ludzmi tym wiecej z Bogiem i pamietac o bliznich trzeba,dostrzegajmy w nich Chrystusa.

Oceń 12 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~trzynasty 04:41:04 | 2013-07-22
Nie chcesz zostac singlem, trzymaj się w młodości z dala od kościoła, aż do pierwszego dziecka.

Oceń 3 16 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Arkadius 02:20:19 | 2013-07-22
Bardzo często za samotność odpowiada egoizm, egocentryzm.Kobiety szukają facetów z kasą i stanowiskiem, mężczyźni szczupłych, zgrabnych dziewcząt.Stan posiadania lub wygląd zewnetrzny jest utożsamiany z charakterem, zaradnością, pomysłem na życie.Z czasem okazuje się, że ten wymarzony facet zdradza lub traktuje żonę jak prywatną prostytutkę i sprzątaczkę, a ta wymarzona modelka jest zimną, wyrachowaną osobą, której zależy tylko na naszej wypłacie, którą traci na zabawy z kochankiem.W gąszczu życiowych wyborów, potrafimy się zagubić i obciążyć życiowym nieszczęściem.Potem okazuje się, że ta przeciętna, szara myszka, które zerkała w naszą stronę w czasie, który już nie wróci, jest wspaniąłą kochającą żoną, spokojnym, uczynnym mężem, którzy swoim ciepłem, szacunkiem i miłością, stanowią najwspanialszy dar życia.Są małżeństwa w których to kobieta zarabia więcej, są takie, gdzie większe obciążenie budżetem spada na męża.Ludzie zapominają, że w gruncie rzeczy liczy się miłość i ciepło domowego ogniska, a nie pozory i dobre wrażenie na innych.Ale każdy ma prawo do swojego zdania.Pozdrawiam.

Oceń 18 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kaska 01:14:05 | 2013-07-22
Vogel czyzbys pisal z wlasnej perspektywy?  Sama jestem mezatka i mam swietnego meza, ale znam wiele zameznych par,  dla ktorych malzenstwo to droga przez meke.
Znam wiele kobiet, ktore sa niezamezne, a wcale do nieudacznikow nie naleza.
Sa wyksztalcone, robia doktoraty, prowadza firmy, angazuja sie w rozne akcje spoleczne, oddaja sie swoim pasjom, jezdza po swiecie  i... na dodatek sa atrakcyjne fizycznie, swietnie sie z nimi rozmawia. Wielu facetow kreci sie wokol nich, ale one nie chca nieudacznikow, maja swoje wymagania i jedna z nich mi pwiedziala, ze ona nie zamyka sie na malzenstwo, ale za byle kogo nie wyjdzie. W dodatku celibat nie jest dla nich utrapieniem, chociaz czasem lekko im nie jest. W malzenstwie tez sa z tym problemy:) Ja wiecej  miernot widze w malzenstwach i to jest dopiero tragedia.

Oceń 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Vogel 05:14:37 | 2013-06-06
Uśmiałem się czytając to zdanie: "...Wówczas niejednokrotnie taki singiel zauważa drzemiący w nim talent, odnajduje pasję, którą z zapałem zaczyna realizować...". Nie łudźmy siebie i innych. Single to nie są żadne niezwykłe osobowości, indywidua, itp. To są nieudacznicy, życiowe miernoty, które nie wybrały życia w pojedynkę, tylko nie załapały się na nic lepszego. Są to ewolucyjne odpady, po których dobór naturalny posprząta.

Oceń 3 30 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~członkini GRUPY 33 23:26:45 | 2013-06-05
Z rozbawieniem przeczytałam komentarz Autora tekstu na temat działającej w Katowicach Grupy 33, do której notabene należę :))). Nie wiem, czy autor nie zapoznał się w całości z tekstem opisującym charakter naszej grupy, czy też tendencyjnie wyrwał z kontekstu fragment, który nakreślił karykaturalny obraz członków G 33??? Mam nadzieję, że to pierwsze :) Na tej samej stronie http://www.grupa33.katowice.opoka.org.pl/
jest też zdanie: "Pragniemy rozeznać swoje powołanie i zrealizować je zgodnie z wolą Bożą". Nie jesteśmy osobami, które wybrały stan wolny! Owszem, część z nas rozeznała takie powołanie, ale zdecydowana większość nadal szuka. Co roku kilka par z Grupy 33 bierze ślub, są też osoby, które wybierają życie zakonne. Apeluję więc o nie wprowadzanie w błąd :) Najlepiej jednak jest poznać nas osobiście. Zapraszamy!!! Szczegóły spotkań na stronie Grupy 33 w zakładce Aktualności :)

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~quiz 22:11:01 | 2013-06-05
a co jak ktoś jest po rozwodzie?
czy m asie czuć wyobcowany i nie chciany?

Oceń 5 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:-) 11:07:42 | 2012-09-05
Kochani.
Pan Jezus był singlem i wszystko jasne. Czym się martwicie?

Oceń 12 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook