Ksiądz w relacji do kobiet

Życie Duchowe
(fot. shutterstock.com)

Dobre, dojrzałe relacje księdza z kobietami wymagają przede wszystkim przejrzystości moralnej. Kapłan o czystym sercu wie, że kobiety, z którymi ma do czynienia, są mu powierzone jako owieczki, które z nakazu Jezusa ma paść w duchu troski i miłości.

 

W Kościele większość praktykujących wiernych to kobiety. Nie należy jednak na tej podstawie wyciągać pochopnych wniosków, że są one bardziej pobożne. Dojście do takiej konkluzji jedynie w oparciu o zewnętrzne praktyki religijne byłoby niesprawiedliwe dla mężczyzn.

 

Faktem jest natomiast, że kobiety posiadają inną wrażliwość religijną niż mężczyźni, dzięki której w sposób bardziej zaangażowany korzystają z proponowanego wszystkim duszpasterstwa. Chętniej też włączają się w różnego rodzaju inicjatywy kościelne o charakterze wspólnotowym i charytatywnym. Mężczyzna zapytany, czy chodzi co niedzielę do kościoła, odpowie, że nie jest fanatykiem. Wielu mężczyzn, choć uważa się za religijnych, nie czuje potrzeby regularnego praktykowania wiary. Trzeba jednak być bardzo ostrożnym, by - powołując się na te fakty - nie odsądzać mężczyzn od czci. Wiary nie mierzy się przecież jedynie zewnętrznymi praktykami religijnymi.


Do tej odmiennej wrażliwości religijnej kobiet i mężczyzn trzeba odnosić się z szacunkiem. Jest ona bowiem związana - jak się zdaje - nie tyle z samą "naturą" mężczyzny czy też kobiety, ile bardziej z kulturą i tradycją. Wystarczy porównać religijność mężczyzn i kobiet w największych religiach, by się o tym przekonać. W judaizmie i islamie to przede wszystkim mężczyźni praktykują religię, a kobiety jedynie - jakby z męskiej "łaski" - mogą im towarzyszyć w wydzielonych dla nich miejscach.

 

Kobiety w Kościele

 

Lekceważenie przez księży uczestnictwa kobiet w codziennym życiu Kościoła byłoby samobójczym golem. Gdyby w naszych kościołach na codziennej liturgii zabrakło kobiet, księża sprawowaliby ją w samotności. W wielu rodzinach to właśnie kobiety, jako strażniczki domowego ogniska, podtrzymują płomyk wiary i przekazują go kolejnym pokoleniom. Jeżeli nie czynią tego wobec własnych dzieci, ponieważ na wzór mężczyzn prowadzą aktywne życie zawodowe, zaniedbanie to usiłują nieraz naprawiać wobec wnuków.


W czasach komunistycznych prześladowań to właśnie babcie przekazywały wnukom wartości religijne: opowiadały im o Bogu, uczyły katechizmu, modlitwy. Tak było w sowieckiej Rosji i wielu krajach komunistycznych. I dzisiaj trzeba zachęcać babcie, by przekazywały wiarę swoim wnukom. Babcie, kobiety dojrzałe, które nabyły doświadczenia, mają większy dystans do życia, lepiej wiedzą, co jest naprawdę ważne. Właśnie dlatego doceniają wartość wiary, modlitwy i życia duchowego. Miłość do wnuków każe im podzielić się tą życiową mądrością.

 

Poznanie samego siebie

 

Dobre, dojrzałe relacje księdza z kobietami wymagają przede wszystkim przejrzystości moralnej. Kapłan o czystym sercu wie, że kobiety, z którymi ma do czynienia, są mu powierzone jako owieczki, które z nakazu Jezusa ma paść w duchu troski i miłości. W powikłanych nieraz relacjach księży z kobietami, w których bywa wiele emocjonalnych ran zadanych sobie wzajemnie, jest zawsze gdzieś nieprzejrzysta moralnie postawa księdza, który usiłuje zagarnąć i przywłaszczyć sobie coś, co do niego nie należy. To miłość do Chrystusa staje się najpewniejszą gwarancją, że ksiądz nie nadużyje zaufania kobiet, które powierzają się jego pieczy.


Wielu mężczyzn wikła się w dwuznaczne relacje z kobietami, ponieważ nie znają siebie samych, naiwnie odczytują swoje potrzeby emocjonalne i nie chcą uznać własnych słabości. Kiedy mężczyzna kieruje się chorą męską dumą, nie jest w stanie zobaczyć własnej kruchości emocjonalnej i moralnej. Kobiety, które często posiadają o wiele głębszą intuicję od mężczyzn, zwykle łatwo wyczuwają ich słabe strony i dostrajają się do nich. Może właśnie dlatego niektórzy księża są wręcz bezradni wobec kobiet: zarówno wobec ofiarowanych im uczuć i kobiecego poświęcenia, jak też ich pretensji i żalów spontanicznie przez nie wyrażanych, gdy czują się zawiedzione w swych oczekiwaniach.


Im głębiej kobieta została w życiu skrzywdzona, im bardziej w przeszłości nadużyto jej zaufania, tym łatwiej wyczuwa emocjonalne męskie głody i zagubienia. Dobre poznanie siebie i swojej wrażliwości emocjonalnej pozwala mężczyźnie nabrać zdrowego dystansu do postaw i zachowań kobiet, z którymi ma na co dzień do czynienia. Tylko w ten sposób będzie mógł rozeznać, jak winien w danych sytuacjach się zachować. To ksiądz - mężczyzna pełniący ważną funkcję religijną i społeczną, do której latami przygotowywał się w seminarium, winien jako pierwszy czuć się odpowiedzialny za to, co dzieje się w jego relacjach z kobietami.

 

Kobiety, spragnione męskiego oparcia i poczucia bezpieczeństwa, rzucają się nieraz z pełnym, ale nieco może bezkrytycznym zaufaniem w relacje z księżmi. Ich minimalne nieraz zainteresowanie, życzliwość, męską serdeczność i emocjonalne ciepło odczytują fałszywie przez pryzmat własnych potrzeb. W chwili zauroczenia gotowe są zrobić dla księdza wszystko i to w sposób dość naiwny. W takiej sytuacji ksiądz musi przyjąć zasadę oddzielania swoich osobistych potrzeb i pragnień od pełnionej przez siebie funkcji duszpasterskiej.


Kiedy ksiądz ma do czynienia z kobietami mało świadomymi swych kobiecych pragnień i oczekiwań, staje przed trudnym zadaniem. Musi bowiem wykazać się niezwykłą umiejętnością, wręcz sztuką, by zachować się wobec nich z kulturą i życzliwością, ale jednocześnie z dystansem i wewnętrzną wolnością. Księża, którzy boją się własnej męskości, a co za tym idzie także relacji z kobietami, w takich sytuacjach zachowują się często w sposób nierówny: raz przybierają maskę sztywności i surowością, innym razem zewnętrznej serdeczności.

 


Jednak także kobiety, szczególnie te o skomplikowanej emocjonalności, zachowują się nierówno, a niekiedy wręcz prowokacyjnie i zalotnie. Oscylują między emocjonalnym nagradzaniem i karaniem mężczyzn, przyjmowaniem ich i odrzuceniem. Nieświadomy siebie i emocjonalnie bezradny mężczyzna - ksiądz łatwo popełnia wówczas błędy. Ważne, by w takim emocjonalnym zmieszaniu nie podejmował istotnych decyzji sam, ale szukał wsparcia w dialogu z osobą zaufaną: z przyjacielem, kierownikiem duchowym, a gdy sytuacja jest skomplikowana, w rozmowie z dobrym terapeutą. W emocjonalnej męsko-damskiej matni księdza i kobiety, tworzonej nieraz całymi latami, może dobrze rozeznać się tylko ktoś doświadczony.

 


Wielkim błędem popełnianym przez wielu księży jest łączenie posługi duszpasterskiej wobec kobiet z prywatnymi sprawami. Naiwni księża często nie zdają sobie sprawy, że w relacjach męsko-damskich nic nie jest "za darmo". Wcześniej czy później, zwykle jednak wcześniej, trzeba za wszystko zapłacić. Po krótkim okresie zakochania i miłosnej euforii nierzadko dochodzi do ostrego konfliktu i wzajemnego oskarżania się właśnie dlatego, że każda ze stron wystawia własny rachunek.


Aby ksiądz nie był bezradny wobec zachowań kobiecych, winien więc poznać nie tylko samego siebie, ale także odmienność kobiecej psychiki. Musi zrozumieć jej potrzeby, pragnienia, wrażliwość emocjonalną i sposoby reagowania. Wielu kleryków i księży, przez całe lata przebywając w męskim gronie, traci wyczucie wobec dziewczyn i młodych kobiet. Traktują je podobnie jak swoich seminaryjnych kolegów: zmniejszają naturalny dystans emocjonalny, pozwalają sobie na lekkie żarty, uwagi z podtekstami czy niestosowne komplementy. W poznaniu odnoszenia się księdza do kobiet pomocna może okazać się dla niego uważna obserwacja swoich relacji z rodzonymi siostrami, szkolnymi koleżankami, a zwłaszcza z własną matką. To ona przecież jest pierwszą kobietą w życiu każdego mężczyzny. Relacje z nią stają się prototypem wszystkich późniejszych relacji mężczyzny z kobietami.

 

Szacunek księdza wobec kobiet

 

Księża winni zachowywać się wobec kobiet z największym szacunkiem. Wyraża się on w uznaniu ich autonomii, wolności oraz kobiecych potrzeb i pragnień. Im bardziej zraniona jest kobieta, z którą ksiądz ma do czynienia, z tym większym szacunkiem winien się on do niej odnosić. Kobiety poniżane przez ojców alkoholików, braci, mężów czy kochanków oczekują od księży przede wszystkim szacunku dla ich bólu oraz współczucia w ich poniżeniu.


Bardzo często księża jako duszpasterze są bezradni wobec bezmiaru ich bólu, zagubienia psychicznego i moralnego oraz życiowych powikłań, ale wbrew temu mogą im zawsze okazać szacunek, współczucie i ludzką serdeczność. Jednak obiecywanie kobietom w ich trudnej sytuacji egzystencjalnej stałego oparcia emocjonalnego i psychicznego może przerastać możliwości księdza. Każdy ksiądz w takiej sytuacji musi sam dokonać rozeznania i podjąć decyzję. Z pewnością nie ma tu jednego rozwiązania dla wszystkich. Każdemu człowiekowi, który zgłasza się z prośbą o pomoc, kapłan winien dać świadectwo Bożego miłosierdzia i nadziei. Księża, którzy pragną pomagać swoim parafianom w sposób głębszy i bardziej zaangażowany, winni organizować na terenie swych parafii poradnie, do których mogliby odesłać osoby potrzebujące głębszego wparcia emocjonalnego i psychologicznego.

 

Nie krzywdzić kobiet

 

Każdy ksiądz winien nosić w sobie głębokie pragnienie, by żadnej kobiety w swoim życiu nie skrzywdzić. A co robić, kiedy kapłan uwikłał się jednak w relację z kobietą? Przede wszystkim należy szukać pomocy w dialogu ze spowiednikiem, kierownikiem duchowym, a w sytuacji poważnej z przełożonym. Lękowe ukrywanie uwikłania z kobietą zwykle pogłębia go i komplikuje. Dobrze oddaje to opowiadanie o relacji króla Dawida z Batszebą. Grzech maskowany, zakrywany kłamstwami staje się źródłem kolejnych upadków. Szczerość w takich chwilach bywa trudna, ale dzięki niej ksiądz buduje trwałą zaporę, stawia tamę rozlanym wodom lęku, wstydu i poczucia winy.

 

Szczerość wobec przełożonego przywraca księdzu trzeźwe myślenie o swojej odpowiedzialności jako mężczyzny i jako księdza. Ksiądz uwikłany w niedojrzałe, krzywdzące relacje z kobietą nie idzie do przełożonego, by ten rozwiązał problem, ale by pomógł mu w znalezieniu uczciwego i sprawiedliwego wyjścia. Kościół, diecezja, zakon nie mogą być dla księdza zakrystią, do której schowa się przed odpowiedzialnością za nieuczciwe i krzywdzące zachowania wobec kobiety.


Ksiądz, który skrzywdził kobietę, musi naprawić wyrządzoną krzywdę w takim zakresie, w jakim to możliwe. Może się to wyrazić w pokornym przeproszeniu za wyrządzoną krzywdę oraz daniu czytelnego świadectwa własnego nawrócenia: "Byłem nieuczciwy wobec Pana Boga i wobec ciebie".

 

Wiązać kobiety z Kościołem, a nie z sobą

 

Cóż księża w parafiach, instytucjach charytatywnych i tylu tylu innych dziełach zrobiliby sami bez kobiet? Doprawdy niewiele. Kościół docenia współpracę z kobietami. Winna być ona jednak oparta na zdrowych i sprawiedliwych zasadach. Oto kilka uwag o współpracy księży z kobietami.


Po pierwsze, ksiądz nie powinien prowadzić kobiet ku sobie, ale ku Bogu i wiązać je z Kościołem, a nie z sobą. W razie zmiany na pełnionej przez niego funkcji, zaangażowane we współpracę z nim kobiety będą kontynuowały pracę. Współpracując z kobietami, księża winni nieustannie podkreślać, że pracują oni wspólnie dla ludzi, dla Kościoła, dla Pana Boga. Próby dawania "gratyfikacji emocjonalnej" kobietom przez księdza, z którym współpracują, jest handlowaniem fałszywą monetą. Gdyby kobieta chciała coś robić w parafii jedynie ze względu na uczuciowy związek z księdzem, należałoby takiej współpracy odmówić. Wcześniej czy później współpraca ta stanie się źródłem konfliktu. Po pewnym czasie kobiety te czują się zwykle wykorzystywane, a wtedy wystawiają księdzu wysoki rachunek. Bywa to nierzadko źródło konfliktu w parafii.


Po drugie, zasady współpracy księży z kobietami muszą być jasne. Trzeba klarownie pytać, na jakich zasadach się angażują we współpracę z księdzem. Sprawy wynagrodzenia za pracę kobiet nie należy opierać na niesprecyzowanych ogólnikach typu: "Jakoś to później mi ksiądz wynagrodzi". Musi być jasne, jakie są oczekiwania w tym względzie. Jeżeli zatrudniane przez nas kobiety nie mają z czego żyć, za ich pracę należy się im godziwa zapłata. Powiedzmy wprost: to nieuczciwe, gdy ksiądz żyje ponad stan, a jednocześnie nie płaci lub też płaci bardzo mało kobietom pracującym w instytucjach kościelnych, nieraz tylko dlatego, że nie mają one odwagi upomnieć się o godziwe wynagrodzenie. Ludzką krzywdą w Kościele nie zbuduje się niczego dobrego. Zapłata musi być uczciwie uzgodniona. Wobec kobiet, które angażują się dobrowolnie jako wolontariuszki, konieczne jest wyrażanie wdzięczności. Dziękujemy jednak nie tylko we własnym imieniu, ale także w imieniu tych, którzy korzystają z ich zaangażowania i pracy.


Księża nie powinni raczej korzystać - lub z największą ostrożnością - z ofiarności kobiet w załatwianiu swoich osobistych spraw i problemów. Może to rodzić oczekiwania emocjonalne, których ksiądz nie będzie w stanie spełnić. Kiedy pewne kobiety deklarują wielką chęć pomagania księdzu, należy gruntownie rozeznać motywacje, dla których to robią. Tylko kobiety dojrzałe uczuciowo, samodzielne, mające życiowe oparcie we własnej rodzinie, małżeństwie, wspólnocie kościelnej, są w stanie rezygnować z gratyfikacji emocjonalnej, materialnej i każdej innej.


Księża z najwyższym uznaniem winni odnosić się do kobiet, które włączają się w parafialną modlitwę: przez żywy różaniec, adorację Najświętszego Sakramentu, okolicznościowe nabożeństwa. Proboszczowie winni zauważać i doceniać starsze panie, które nieraz codziennie przychodzą na Msze święte, chwalić je, podtrzymywać na duchu, dyskretnie wskazywać parafianom jako przykład. To one podtrzymują nieraz płomień żywej modlitwy w parafii. To dzięki nim parafia nie jest jedynie komórką kościelnej struktury, ale żywą misyjną wspólnotą, mistycznym Ciałem Chrystusa.

 

 

Już wkrótce ukaże się letni numer kwartalnika "Życie Duchowe" (67/2011), a w nim między innymi artykuł Józefa Augustyna SJ pt. "Ksiądz w relacji do kobiet".


Józef Augustyn SJ (ur. 1950), rekolekcjonista, kierownik duchowy, autor licznych publikacji z zakresu duchowości oraz pedagogiki chrześcijańskiej. Ostatnio opublikował: Co zabrać ze sobą? Po trzecim tygodniu "Ćwiczeń duchowych" (red.); Kwadrans szczerości; Aby nas bolało cierpienie innych.

 

Życie Duchowe

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.59

Liczba głosów:

58

 

 

Komentarze użytkowników (112)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Effa 10:41:33 | 2013-05-26
Bardzo dziękuję za opublikowanie świetnego tekstu... Aż żal, że pewnie niewielu kapłanów z niego skorzysta........ a nawet gdyby to przeczytali, to czy potrafili by tak postępować?
Wydaje mi się, że do tego potrzebna jest cała formacja..... i wiedza psychologiczna oraz w wielu przypadkach terapia kleryka/kapłana....
Sama znam przypadki wykorzystywania kierownictwa duchowego do zaspokajania chorych oczywiście potrzeb.... Zgłoszenie nawet do przełożonego (chodzi o zakon) nic nie daje...... Ten "umywa" rączki twierdząc, że nic nie może!!?? I proceder trwa.....

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gosia 21:16:19 | 2013-05-25
I jeszcze jedno...

"W judaizmie i islamie to przede wszystkim mężczyźni praktykują religię, a kobiety jedynie – jakby z męskiej „łaski” – mogą im towarzyszyć w wydzielonych dla nich miejscach."

- proszę księdza, zdanie to jest z gruntu błędne i ubliżające tym właśnie religiom. Owszem, kobiety mają wydzielone miejsca do modlitwy, ale nie dlatego, że są traktowane przez swoje religie jako gorsze, tylko dlatego, aby i mężczyźni i kobiety mogli się lepiej skupić na modlitwie. Równie dobrze mogę spytać, czemu kobiety są oddzielone od mężczyzn w zakonach katolickich skoro jest u nas taka równość.  Niby gdzie indziej to kobiety są dopuszczone z męskiej łaski, a u nas jest taki raj, że kobiety mogą decydować Kościołem? Otóz nie mogą.
Księdza przesłanie: "szanujmy kobiety, bo kobiety stanowią większość naszych owieczek" sugeruje jakoby Kościół należał do mężczyzn. A nie należy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gosia 20:54:03 | 2013-05-25
W pełni zgadzam się z Anną. A osobiście uważam, że zdominowanie instytucjonalnego Kościoła przez mężczyzn jest nienaturalne i niezdrowe. Księża nie rozumieją wrażliwości kobiet i prezentują wiernym aspekty wiary z wyłącznie męskiego punktu widzenia, co się ma nijak do punktu widzenia wiekszości wiernych, czyli kobiet.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anna 22:46:03 | 2012-07-01
Przy takich tematach pojawia się pytanie o kapłaństwo kobiet...

Dotąd nikt o tym nie wspomniał. Dlaczego miałoby się pojawiać? Czy rozwązałoby to jakieś damsko- męskie problemy? Uważasz, że proboszczki byłyby bardziej odporne na pokusy? Teraz przynajmniej jak ksiądz "pójdzie w szkodę" to nie trzeba szyć specjalnych szat liturgicznych w wersji ciążowej. Ani dostosowywać nabożeństw do godzin karmienia.


Jaka pogarda wobec kobiet i wobec życia.
"przynajmniej nie trzeba szyć specjalnych szat liturgicznych" - oszczędność pieniędzy? W czym gorszy brzuch, w którym zaczyna się życie od brzucha otyłego kapłana? I czy godziny karmienia niemowląt to coś bardziej poniżającego od godzin karmienia kapłanów? 
Pogarda, pogarda i pogarda wobec kobiet. Jakie to smutne.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~z Panem Bogiem 15:13:00 | 2011-05-27
Świetne studium relacji nie tylko ksiądz-kobieta, ale w niektórych sytuacjach także mężczyzna (nie duchowny)-kobieta. Szczególnie kiedy dochodzi do spotkania osób wolnych (rozwiedzionych) z osobami zamężnymi

Dopóki człowiek będzie używał rozumu, wszystko będzie ok.


Bo "jak rządzą mną żądze to sam sobą nie rządzę",



więc wnioski nasuwają się same.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

JurekS 13:00:42 | 2011-05-27
Świetne studium relacji nie tylko ksiądz-kobieta, ale w niektórych sytuacjach także mężczyzna (nie duchowny)-kobieta. Szczególnie kiedy dochodzi do spotkania osób wolnych (rozwiedzionych) z osobami zamężnymi

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Galicyjski Krakus 08:59:22 | 2011-05-27
"Kolejny seksistowsko-galicyjski artykuł. o. Augustyna..."

Odezwała się liberalna warszawka...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 13:48:26 | 2011-05-26
Leszku, nie rozumiemy się. Ja wcale nie wteierdzę że miałam prawo ulec emocjom, i ze nie masz racji mówiąc o pewnej dozie wrogości w mojej wypowiedzi. Jak najbardziej nie należe do ideałów :-).

No to się prawie dogadaliśmy - choć prawie stanowi jednak pewną różnicę ;-)
Ale ja również nie należę do ideałów :-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ona 08:55:18 | 2011-05-26
Leszku, nie rozumiemy się. Ja wcale nie wteierdzę że miałam prawo ulec emocjom, i ze nie masz racji mówiąc o pewnej dozie wrogości w mojej wypowiedzi. Jak najbardziej nie należe do ideałów :-).

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 08:37:32 | 2011-05-26
Styl w jaki to piszesz, słownictwo i zwroty jakich używasz nie świadczą o tym abyś pisała z troską. Potwierdzają raczej wrogość.
Własnie o to mi chodzi. Takie podejście do rozmówcy, w którym doszukujemy się tylko błędów i złych intencji powoduje, że nie jesteśmy ocalić z tej wypowiedzi nic dobrego.

Dobre sobie...
Skoro właśnie o to Ci rzekomo chodziło, to dlaczego w mojej wypowiedzi doszukujesz się tylko błędów i złych intencji, nie ocalając z tej wypowiedzi nic dobrego? Po prostu jesteś obłudna. Nie zauważasz belki w swoim oku a bierzesz się do wyjmowanie słomek z cudzych oczu.

Leszku, jestem ciekawa, czy nigdy nie kiedyś dostałeś ostrą reprymendę  np. ze strony swojej mamy ? Czy w takiej sytuacji koncentrowałeś się na tym że użyła niewłaściwych słówi w związku z tym jest twoim wrogiem , czy raczej byłeś w stanie przyjąć z tej wypowiedzi jakąś naukę, rozumiejąc ze matka też człowiek i moze się czasem unieść emocjami ?

Nie sądzę abym w stwierdzeniu:
Styl w jaki to piszesz, słownictwo i zwroty jakich używasz nie świadczą o tym abyś pisała z troską. Potwierdzają raczej wrogość.
użył niewłaściwych słów ulegając emocjom. Ale nawet gdybyś chciała uznać że uniosłem się emocjami i użyłem niewłaściwych słów, to zgodnie ze swoimi pouczeniami powinnaś rozumieć że też jestem człowiekiem więc też mogę czasem unieść się emocjami, i powinnaś być w stanie przyjąć z mojej wypowiedzi jakąś naukę.
A Ty, zamiast tego, usiłujesz dowodzić, że twierdząc iż wypowiedzi wrogie księżom to nie wrogie wypowiedzi ale wyraz troski, a piszac o tym miałaś prawo jako człowiek ulec emocjom. Wychodzi więc na to, że Twoje pouczenia mają służyć wyłącznie usprawiedliwianiu Twoich działań...

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook