Ekspert prawa kanonicznego: przysięga zobowiązująca skrzywdzonych do zachowania tajemnicy jest nie do obrony

(fot. IV Horton / Unsplash)

"Mając na uwadze konieczny szacunek dla osób skrzywdzonych przez nadużycia seksualne, zobowiązanie do składania takiej przysięgi jest po ludzku nie do obrony" - pisze ks. dr Jan Dohnalik.

 

Jeśli zgodnie ze wskazaniami Kongregacji Nauki Wiary z 2011 roku fundamentalną zasadą działania Kościoła w sprawach dotyczących wykorzystania seksualnego małoletnich ma być dobro osób skrzywdzonych, trzeba koniecznie wziąć pod uwagę ich zranioną wrażliwość. Skoro według Kodeksu prawa kanonicznego przysięga jako "wezwanie imienia Bożego na świadka prawdy" (kan. 1199 § 1 KPK) to akt religijny, może być ona odebrana jako dodatkowy ciężar i wzbudzać poczucie winy w przypadku jakiegokolwiek naruszenia sekretu. Ponadto taka sakralna formuła może przypomnieć traumatyczne zobowiązania do milczenia nakazywane przez sprawców, którymi byli duchowni. Powinno się jej unikać także dlatego, że niejednokrotnie przysięga może być odczytana jako nakaz milczenia o zaistniałej krzywdzie, a nie o samym zeznaniu. Tymczasem w zamyśle prawodawcy celem tego zobowiązania nie jest "zasznurowanie ust" poszkodowanym, ale zachowanie dyskrecji postępowania, które z natury rzeczy dotyka danych wrażliwych.

 

Przysięga jest "po ludzku nie do obrony"

 

Dlatego uważam, że praktyka sądów kościelnych automatycznego stosowania przysięgi o zachowaniu tajemnicy wymaga pilnej i gruntownej rewizji. W sprawach karnych, mając na uwadze konieczny szacunek dla osób skrzywdzonych przez nadużycia seksualne, zobowiązanie do składania takiej przysięgi jest po ludzku nie do obrony. Powinno się stosować w nich co najwyżej przyrzeczenie lub obietnicę zachowania sekretu (por. Dignitas connubii, art. 167 § 3) po jasnym wyjaśnieniu,  że zobowiązanie dotyczy zachowania w dyskrecji treści pytań i odpowiedzi, a nie milczenia o fakcie, że osoba została skrzywdzona. Taka obietnica jest składana bez krucyfiksu, Biblii i religijnego słownictwa, a więc jest łatwiejsza do zaakceptowania i nie powoduje nowej traumy. Uroczystą formułę przysięgi należy pozostawić wyłącznie dla zobowiązania do mówienia prawdy, a również i ją stosować wyłącznie za zgodą osób zeznających, gdyż przysięga "dokonana pod przymusem jest nieważna" (kan. 1200).

 

Należy w tym miejscu przywołać nowe motu proprio papieża Franciszka Vos estis lux mundi z 9 maja 2019 roku. Artykuł 4. tego dokumentu jest przełomowy w sprawie odejścia od nadmiernej dyskrecji dotyczącej kanonicznych postępowań. Zawiera on niezwykle istotną zasadę: "osobie składającej zawiadomienie nie można narzucać żadnego obowiązku milczenia w stosunku do treści tegoż zawiadomienia" (VELM, art. 4 § 3). W tym kontekście trzeba podkreślić,  że żądanie przysięgi o zachowaniu tajemnicy już na etapie zgłoszenia przestępstwa jest w świetle cytowanego przepisu po prostu niedozwolone.  Ponadto w tym samym artykule motu proprio zostaje sformułowana inną ważna norma prawna: "fakt sporządzenia zawiadomienia nie stanowi naruszenia tajemnicy urzędowej" (VELM, art. 4 § 1). Oznacza to między innymi, że tajemnica obowiązująca w sądach kościelnych nie wyłącza z obowiązku informowania o przestępstwie, o jakim dowiedział się sędzia w czasie procesu małżeńskiego.

 

Co z sekretem papieskim?

 

Natomiast sekret papieski w sprawach najcięższych przestępstw (delicta graviora) nadal obowiązuje. Normy De gravioribus delictis (2010), zawierają lakoniczny przepis:  "sprawy tego rodzaju są objęte sekretem papieskim"(art. 30 par. 1). Jednak nowe motu proprio podkreśla w ostatnim artykule obowiązek stosowania norm kanonicznych bez uszczerbku dla prawa państwowego, szczególnie w zakresie obowiązku zawiadamiania o przestępstwie (por. VELM, art. 19). Jest to deklaracja spójna z dotychczasowymi wytycznymi i praktyką Kongregacji Nauki Wiary. W ich świetle sekret papieski nie stanowi przeszkody w informowaniu państwowych organów ścigania o zaistniałym przestępstwie.

 

Sekret papieski ma chronić dobre imię osób, których dotyczy postępowanie kanoniczne, daje także pewną gwarancję niezależności procesów kościelnych i ochrony dokumentów. Z drugiej strony stanowi przeszkodę zarówno w przekazaniu pełnej informacji skrzywdzonym, jak i w kształtowaniu przejrzystej postawy wobec społeczeństwa. Dlatego możliwość jego częściowego zniesienia lub przynajmniej złagodzenia w sprawach dotyczących seksualnego wykorzystania dzieci i młodzieży była przedmiotem debaty w czasie watykańskiego szczytu w lutym 2019 roku i nadal jest dyskutowana w odpowiedzialnych dykasteriach kurii rzymskiej.

 

Podsumowując: zarówno sekret papieski, jak i zobowiązanie procesowe do jego zachowania ma na celu ochronę postępowania oraz dobrego imienia osób w nie zaangażowanych. Podobnie jak w procedurach państwowych sekret ma służyć temu, by postępowanie było skuteczne, a stosowany w słusznych granicach pomaga także osobom pokrzywdzonym. Natomiast praktyka powszechnego zobowiązywania religijną przysięgą do zachowania tajemnicy, niekiedy stosowana bezrefleksyjnie w sprawach karnych, niesłusznie traktowana jako konieczna, mogła obciążać osoby skrzywdzone i pogłębić wrażenie, że Kościół chciał te sprawy zataić lub ukryć. Dlatego należy odstąpić w kościelnych procedurach karnych od przysięgi o zachowaniu tajemnicy, zobowiązując do niej - jeśli jest taka potrzeba - jedynie poprzez przyrzeczenie lub obietnicę. Trzeba także podkreślać, że sekret nie dotyczy mówienia o zaistniałym fakcie i doznanej krzywdzie, ale tego, co zostało powiedziane w ramach prowadzonego postępowania. Nowe motu proprio papieża Franciszka otwiera perspektywę większej transparencji postępowań - gdyż zakazuje zobowiązywania do tajemnicy zgłaszających przestępstwo i stanowi, że zgłoszenie takiego przestępstwa nie stanowi naruszenia sekretu urzędowego (por. VELM, art. 4).

 

To skrót ekspertyzy "O zobowiązaniu do zachowania sekretu w kościelnej procedurze karnej" autorstwa ks. Dohnalika. Całość możesz przeczytać na stronach COD >>

 

ks. Jan Dohnalik jest kapłanem archidiecezji krakowskiej, doktorem prawa kanonicznego, absolwentem Wydziału Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Obecnie pracuje jako kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego oraz Delegat Biskupa Polowego ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Jest stałym współpracownikiem działającego przy Akademii Ignatianum w Krakowie Centrum Ochrony Dziecka

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.5

Liczba głosów:

14

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Wojciech Kwiatkowski 23:11:11 | 2019-06-14
Dziękuję za ten bardzo mocny i potrzebny artykuł. Oby jak najwięcej było ludzi w naszym Kościele, którzy umią przystosować prawo do cierpienia człowieka, a nie odwrotnie.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

pelozar 22:23:42 | 2019-06-13
Mam pytanie do autora tekstu. Podczas zeznań w sprawie o stwierdzenie nieważności małżeństwa też przysięga się na Biblię, że zachowa się milczenie. Uważam, że taką przysięgę powinień  ewentualnie złożyć ksiądz przyjmujący zeznania a nie osoba, która jest stroną w sprawie, szczególnie, że czesto jest ona także ofiarą (niezdolnego do podjęcia obowiązków małżonka). Przysięga milczenia w tym przypadku także pogłębia ból osób składających trudne zeznania. Proszę o wyjaśnienie powyższej kwestii. 

Oceń 6 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?