Znany jezuita: Ojcowie Synodalni powinni zmierzyć się z tymi dwoma kwestiami dotyczącymi osób LGBT

America Magazine
(fot. America - The Jesuit Review / youtube.com)

"Zanegowanie tego przez Kościół może powstrzymać dialog z wieloma rodzajami rodzin" - twierdzi James Martin SJ.

 

Podczas Synodu biskupów poświęconego młodzieży pojawiły się także pytania o sytuację osób LGBT (skrótowiec odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych) które znalazły odzwierciedlenie w dokumencie roboczym Synodu, gdzie czytamy że: "Niektóre osoby LGBT pragną mocniej korzystać z bliskości i doświadczać więcej opieki ze strony Kościoła" (pkt. 197).

 

James Martin SJ w tekście "Reflections on Two L.G.B.T. Questions at the Synod" ("Refleksje na temat dwóch kwestii dotyczących osób LGBT na Synodzie") wychodzi od polemiki z przekonaniem, że kwestie LGBT przez niektórych są widziane jako przede wszystkim "zachodnie" zagadnienie.

 

"Etniczne zróżnicowanie społeczności LGBT na Zachodzie - często zmotywowane poszukiwaniem schronienia czy azylu przed prześladowaniami ze względu na orientację seksualną - ukazuje, że właściwe traktowanie osób LGBT jest wyzwaniem dla Kościoła powszechnego. Coraz więcej katolików na całym świecie właśnie tak się identyfikuje" - pisze Martin na łamach America Magazine.

 

James Martin SJ odpowiada na krytykę kard. Sarah w sprawie katolików LGBT >>

 

Zdaniem jezuity ta sytuacja wywołuje kilka pytań, z którymi powinni zmierzyć się delegaci obecni na Synodzie. Póki co dyskusja skoncentrowała się na dwóch kwestiach. Po pierwsze: czy Synod może używać w swoich dokumentach wyrażenia "LGBT"? Po drugie: czy w stosunku do związków osób tej samej płci, które posiadają dzieci, można stosować termin "rodzina"?

 

James Martin SJ podaje trzy powody, dla których można używać terminu LGBT w dokumentach synodalnych. Pierwszym jest szacunek, do którego zobligowani są katolicy przez Katechizm Kościoła Katolickiego (pkt. 2358). Osoby LGBT często padają ofiarą przemocy słownej, przezywania. Dlatego jeśli same o sobie mówią jako o osobach LGBT, to i inni powinni tak o nich mówić. Jako przykład jezuita przywołuje wyparcie z użycia terminu "Murzyn" (Negro) na rzecz "Afroamerykanina" czy "Czarnego" (w języku polskim analogicznym przykładem jest wyparcie terminu "Cyganie" przez "Romowie"). Jeśli Kościół będzie posługiwał się słowami, które wyszły z użycia, lub w jakiś sposób nie wyrażają szacunku dla drugiego człowieka, to zdaniem jezuity naraża się cały zapraszający do Kościoła dialog.

 

Zwrot "katolicy LGBT" włącza osoby o odmiennej orientacji seksualnej do Kościoła. Jest wiele grup, które identyfikuje się przez określoną charakterystykę, jak na przykład "młodzi katolicy", "Latynoamerykańscy katolicy", "starsi katolicy". "To znak zróżnicowania, a nie podziału" - pisze Martin. Zdaniem jezuity takie dookreślenia wyrażają, że Kościół ma wiele twarzy, bo "liczne są członki, ale jedno ciało" (1 Kor 12, 20).

 

Czasem pojawia się zarzut, że takie podkreślenia służą wyjątkowemu wyróżnieniu głównego elementu tożsamości osoby, ale Martin polemizuje z takim poglądem. Jego zdaniem ma ono funkcję wyłącznie opisową. Podkreślenie jakiegoś wymiaru osobowości nie jest także równe wyrażeniu zgody na ideologię, albo określoną wizję polityczną, ponieważ poglądy osób LGBT są bardzo zróżnicowane. "Z tych wszystkich powodów sugeruję, żeby Synod używał powszechnie przyjętego zwrotu LGBT" - podsumowuje jezuita.

 

James Martin SJ o tym, jak odpowiadać hejterom i "katolickim" trollom w internecie >>

 

Druga kwestia, z którą się mierzy, dotyczy pytania o to, czy osoby tej samej płci będące w związkach i posiadające dzieci można określić jako "rodzinę"?

 

"Jeśli weźmiemy pod uwagę ogromne zróżnicowanie kulturowe na świecie, to obok nuklearnej rodziny złożonej z matki, ojca i dziecka, jest wiele innych rodzajów rodzin. Od strony historycznej rodziny też były zróżnicowane. Przykładowo w samym Piśmie Świętym możemy znaleźć rodziny o różnych układach i rozmiarach" - pisze Martin.

 

"Współcześnie rodziny nie zawsze powstają na skutek małżeństwa, ale tworzą je także więzy miłości i pokrewieństwa. Na przykład samotna matka i jej dziecko; rozwiedziony mężczyzna z adoptowanym dzieckiem; małżeństwo dwójki rozwodników z dziećmi; dziadkowie wychowujący wnuczki; wujostwo opiekujące się bratankami czy siostrzeńcami. Coraz częściej - przynajmniej na Zachodzie - pojawiają się rodziny par niesakramentalnych. Każda z tych grup chociaż nie funkcjonuje w tradycyjnym układzie, to będzie siebie uważać za rodzinę" - wylicza jezuita.

 

"Kościół może nie zgadzać się na niektóre z takich sytuacji, ale nadal odniesie się do nich jako do rodzin" - dodaje James Martin SJ. "Być może nawet niektórzy delegaci synodalni pochodzą z takich nietradycyjnych rodzin, ale będą o nich mówić jako o rodzinach. (…) W takim sam sposób pary gejowskie mogą tworzyć rodziny i zasługują na określenie ich właśnie tym terminem".

 

Drugi powód, który podaje Martin, to uznanie takich rodzin przez prawo cywilne. "Kościół nie zgadza się na małżeństwa osób tej samej płci, lecz coraz częściej pary gejowskie są uznawane przez władze państwowe jako rodziny. (…) Są one rodzinami w sensie prawa" - przypomina.

 

Martin podkreśla, że takie rodziny także są "miejscami, gdzie panuje miłość i troska jednych o drugich, opieka nad dziećmi, starzejącymi się rodzicami oraz większą społecznością - tak samo jak w tradycyjnych rodzinach". "Jeżeli Kościół pragnie skutecznie odnosić się do współczesnego świata, to musi rozważyć używanie słownictwa, którym posługuje się świat. Ponownie - zanegowanie tego przez Kościół może powstrzymać dialog z wieloma rodzajami rodzin" - zaznacza.

 

Po trzecie chociaż sprzeciw Kościoła wobec małżeństw homoseksualnych jest jasny, to może być tak, że rodzice dzieci wychowywanych w takich związkach będą chcieli zapewnić im wzrastanie w wierze. Mogą pragnąć by ich dzieci były członkami Kościoła. "To pewny znak Bożej łaski" i "źródło żywotności Ciała Chrystusa", a same dzieci naturalnie będą patrzeć na swoją sytuację właśnie jako na rodzinę. "Twierdzenie czegoś przeciwnego, będzie powodowało, że te dzieci i młodzież będą się czuły wykluczone z Kościoła".

 

"Rodzina często jest określana jako «mały Kościół», gdzie dzieci po raz pierwszy słyszą o Bogu i miłości. Stąd być może najlepszym powodem dla stosowania terminu rodzina dla tych par i ich dzieci jest to, że są one miejscem gdzie dzieje się miłość" - konkluduje James Martin SJ.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.13

Liczba głosów:

148

 

 

Komentarze użytkowników (11)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

acidechlorique 22:02:50 | 2018-10-20
PRAWIE WSZYSTKIE poniższe komentarze albo ad personam albo nie na temat artykułu - SMUTEK I ŻAL......

Coraz więcej osób wychowuje się w niepełnych albo patchworkowych rodzinach. Także w Polsce jest coraz więcej dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne. Dobrze by było gdybyśmy jako Kościół NA POWAŻNIE przemyśleli jak powinniśmy się do takich osób odnosić i CO IM CHCEMY ZAPROPONOWAĆ

To, co para homoseksualna robi (albo nie robi) w łóżku to sprawa ich samych i ich spowiednika A NIE NASZA, bo nic o danej parze nie wiemy. Mówić takim dzieciom w szkole "Twoi rodzice to zboczeńcy, nie powinniście chodzić do Kościoła dopóki sie nie rozstaną" albo chociaż tak sugerować, to świetny sposób na wychowanie bardzo, bardzo antyklerykalnego pokolenia. SUPER POMYSŁ, GRATULACJE. Może czas nie dopuszczać też do pierwszej komunii jedynaków, BO PEWNIE ich rodzice stosują antykoncepcję hormonalną?

W ogóle nie weryfikujemy, czy para chce żyć po ślubie kościelnym wg katolickich zasad - ludzie biorą ślub kościelny bo np jest ładna architektura albo dziadkom bedzie przykro. Jedna katecheza przed chrztem jako gwarancja, że dziecko będzie wychowywane w wierze to kpina, sami się ośmieszamy. Weźmy się za formację ludzi na różnych etapach życia, bo ona jest dostepna dla 1% katolikow. Łatwiej oczywiście ponarzekać na jezuitę ktory wybiega myślą naprzód...

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

sradomski34 20:48:12 | 2018-10-16
Już raz Jezuitów zlikwidowano. Podstawą były waśnie i zgorszenie. Aktualnie z przerażeniem zaglądam na ten portal, który stanowi współczesną Sodomę i Gomorę ("Zanegowanie tego przez Kosciół, może powstrzymać dialog z wieloma rodzajami rodzin" - sic! ).
Nie zdziwi mnie jak jutro ukaże się artykuł, który w ramach zaistniałej sytuacji migracyjnej w Europie, będzie traktował o zawieraniu związków z kozami, w ramach trzech magicznych słów :" Proszę, dziękuję, przepraszam". Tutaj potrzebny jest Tomas de Torquemada bis - cito!!!

Oceń 20 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Anakin 18:19:31 | 2018-10-16
Kościół zamknięty na rodziny poligamiczne? To już nie sarkazm. To jest już oczywista konsekwencja. Jeśli w komunia seksualnej sa wychowywane dzieci to Kościół je oczywiście musi zauwazyć i uznać. Niezaleznie jak często będą się zmianiali uczestnicy takiej rodziny.

Manson lubi to.

Oceń 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

picassojerzy 18:08:53 | 2018-10-16
Komentarze żenujące. Czy ich autorzy przeczytali co powiedział O.Martin ? Wątpie czy cokolwiek zrozumiały bo niechęć i pogarda wobec Ojca Martin'a przesłoniła rozum. Martin stawia pytania jakie muszą się pojawić. Wśród nas są osoby zarówno żyjące w związkach partnerskich jak i dzieci takich osób. Kościół musi jakoś z tym sie zmierzyć. Wszak wielu z nich ( oby jak najwięcej ) będzie chciało być w Kościele. Wiele państw zalegalizowało związki partnerskie jako małżeństwa. Takich osób będzie przybywało. Potrzebą chwili jest znalezienie sposobu komunikacji z nimi i sposobu na ich ewangelizację.

Oceń 4 42 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

wiktorkowal 13:04:40 | 2018-10-16
Jeszcze się będziecie wstydzić za tego gościa.

Oceń 23 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

owieczka 11:41:37 | 2018-10-16
Powolutku, krok po kroczku, łyżeczka po łyżeczce jeden "znany" (z czego?) Jezuita, zanim kolejny, urabiają, rozmiękczają, tłumaczą...
Wspaniała strategia, bo przecież Bóg jest dobry.
Tylko chyba przez przypadek zostawił nam 10 przykazań i to zupełnie niepotrzebnie, bo przecież Chrystus już nas wszystkich zbawił.
Taka to nowa religia.

Oceń 46 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

qjpus 11:11:02 | 2018-10-16
Podobną zmianę mentalności, tylko w drugą stronę, zawarł w sławnym przemówieniu prezydent JFP: "Nie pytaj co jeszcze kraj może zrobić dla ciebie, a co jeszcze możesz zrobić dla kraju".

Katolewactwo coraz bardziej natrętnie wpycha człowieka w miejsce Boga w Kościele stawianiem sytuacji w sposób, w jaki stawia ją Martin: "nie pytaj co jeszcze Kościół może zrobić dla Boga - domagaj się by coraz więcej Kościół robił dla twoich zachcianek".

Oceń 25 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

thorgi 08:28:15 | 2018-10-16
Deon jak zwykle, tęczowa propaganda 'pełną gębą'. Ten pontyfikat otwiera szerokie drzwi dla fałszywych proroków takich jak James Martin ...

Oceń 87 7 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook