List biskupów ws. "Amoris Laetitia" [PEŁNY TEKST]

(for. © Mazur/catholicnews.org.uk)

Publikujemy pełną treść głośnego (i chwalonego przez Franciszka) listu biskupów regionu Buenos Aires, w którym czytamy o możliwości dopuszczenia rozwodników żyjących w ponownych związkach do Komunii świętej. 

 

Szanowni Kapłani,

 

Z radością przyjęliśmy adhortację apostolską Amoris Laetitia, która przede wszystkim wzywa nas do darzenia coraz większą miłością małżonków i do motywowania młodzieży, aby ta opowiadała się za małżeństwem i rodziną. To są ważne tematy, które nigdy nie powinny zostać zaniedbane ani przysłonięte przez inne kwestie. Papież Franciszek otworzył różne drzwi dla duszpasterstwa rodziny, a my jesteśmy wezwani do wykorzystania tego czasu miłosierdzia i przyjęcia jako Kościół pielgrzymujący bogactwa, które przynosi nam adhortacja w swych różnych rozdziałach.

 

 

Obecnie zatrzymamy się wyłącznie przy rozdziale VIII, ponieważ odnosi się on do "wytycznych biskupa" (AL 300), które mają pomóc w rozeznaniu możliwego dostępu do sakramentów przez niektóre osoby rozwiedzione żyjące w ponownym związku. Uważamy za stosowne, by jako biskupi tego samego regionu duszpasterskiego przedstawić kilka kryteriów minimalnych. Oferujemy je Wam z uwzględnieniem prawa każdego biskupa do ich precyzowania lub uzupełnienia na terenie swojej diecezji.

 

1) W pierwszej kolejności przypominamy, że nie jest stosowne mówić o "pozwoleniach" do przystępowania do sakramentów, lecz o procesie rozeznawania przy towarzyszeniu duszpasterza. Jest to rozeznawanie "osobiste i duszpasterskie" (AL 300).

 

2) Na tej drodze duszpasterz powinien przekazać szczególnie podstawowe przepowiadanie, czyli kerygmat, który pobudzi i odnowi osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem.

 

3) Towarzyszenie osobiste to via caritatis. Jest ono zaproszeniem do podążania "drogą Jezusa: drogą miłosierdzia i integracji" (AL 296). Ten szlak wymaga od kapłana okazania duszpasterskiego miłosierdzia, które przyjmuje penitenta, wysłuchuje go uważnie i ukazuje matczyne oblicze Kościoła. Natomiast penitent wezwany jest do przyjęcia czystej intencji i dobrego postanowienia postawienia całego swego życia w świetle Ewangelii i wprowadzania miłości w czyn.

 

4) Ta droga nie musi koniecznie prowadzić do sakramentów, lecz może skierować ku innym formom ściślejszej integracji z życiem Kościoła takim jak: większa obecność we wspólnocie, uczestnictwo w grupach modlitewnych i formacyjnych, zaangażowanie w różne posługi kościelne itp. (por. AL 299).

 

5) Gdy jest to wykonalne w konkretnych warunkach danej pary małżonków, szczególnie gdy obydwoje są chrześcijanami kroczącymi drogą wiary, można im zaproponować życie we wstrzemięźliwości seksualnej. Amoris Laetitia nie pomija trudności związanych z takim wyborem (por. AL przypis 329) i pozostawia otwartą możliwość przystępowania do sakramentu pojednania, kiedy się upadnie w tym postanowieniu (por. AL przypis 364 według nauczania Jana Pawła II w liście do kardynała Williama Bauma z dnia 22.03.1996).

 

6) W innych bardziej skomplikowanych okolicznościach i kiedy nie można było stwierdzić nieważności małżeństwa, wyżej wymieniona opcja może nie być wykonalna. Niemniej jednak jest nadal możliwa droga rozeznawania. Jeśli dochodzi się do rozpoznania, że w konkretnym przypadku istnieją okoliczności łagodzące odpowiedzialność i winę (por. AL 301-302), szczególnie jeśli bierze się pod uwagę dobro dzieci z nowego związku, Amoris Laetitia otwiera możliwość przystąpienia do sakramentów: pojednania i Eucharystii (por. AL przypisy 336 i 351). One dzięki sile łaski przyczyniają się do dalszego dojrzewania i wzrostu takich osób.

 

7) Należy jednak unikać rozumienia tej możliwości jako nieograniczonego dostępu do sakramentów dla osób żyjących w sytuacjach nieregularnych albo uznania, że jakakolwiek sytuacja to usprawiedliwia. Proponuje się natomiast rozeznanie, które pozwoli ocenić odpowiednio każdy przypadek. Na przykład szczególnej ostrożności wymagają sytuacje "nowego związku zawartego po niedawnym rozwodzie" lub "kogoś, kto wielokrotnie nie wypełniał swoich zobowiązań rodzinnych" (AL 298). Odnosi się to również do swego rodzaju apologii lub afiszowania się z własną kondycją, "jakby była częścią ideału chrześcijańskiego" (AL 297). W tych trudniejszych sytuacjach jako pasterze powinniśmy towarzyszyć z cierpliwością, szukając jakiejś drogi integracji (por. AL 297, 299).

 

8) Zawsze jest ważne, aby osobom żyjącym w sytuacjach nieregularnych wskazywać drogę do stanięcia w swym sumieniu przed Bogiem. Do tego pożyteczny jest "rachunek sumienia" proponowany przez Amoris Laetitia (AL 300), szczególnie odnośnie do tego, "w jaki sposób zachowywały się wobec swoich dzieci" i opuszczonego małżonka. Gdy doszło tu do niesprawiedliwości, która nie została naprawiona, dopuszczenie do sakramentów byłoby szczególnie gorszące.

 

9) Może być niekiedy wskazane przystępowanie do sakramentów w sposób poufny, zwłaszcza gdy przewiduje się jakieś sytuacje konfliktowe. Jednocześnie nie można zaniedbywać prowadzenia wspólnoty do wzrastania w duchu zrozumienia i przyjęcia, co nie może jednak wiązać się z powstaniem zamieszania odnośnie do nauki Kościoła na temat nierozerwalności małżeństwa. Wspólnota jest narzędziem miłosierdzia, które jest "niezasłużone, bezwarunkowe i bezinteresowne" (AL 297).

 

10) Rozeznawanie się nie kończy, ponieważ "jest dynamiczne i zawsze powinno być otwarte na nowe etapy rozwoju i nowe decyzje pozwalające na zrealizowanie ideału w pełniejszy sposób" (AL 303) według "prawa stopniowości" (AL 295) i z zaufaniem w pomoc łaski Bożej. Jesteśmy duszpasterzami, dlatego pragniemy przyjąć słowa papieża: "Zachęcam duszpasterzy, aby słuchali z miłością i spokojem, ze szczerym pragnieniem, aby dojść do sedna dramatu osób i zrozumieć ich punkt widzenia, aby pomóc im żyć lepiej i rozpoznać własne miejsce w Kościele" (AL 312).

 

Biskupi regionu Buenos Aires, 5 września 2016 roku

 

 

Tekst hiszpański ze strony aica.org (Agencia Informativa Católica Argentina)

 

 

Tłumaczenie: Wojciech Bojanowski SJ

 

Przeczytaj pełny tekst tłumaczenia odpowiedzi papieża Franciszka.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.63

Liczba głosów:

128

 

 

Komentarze użytkowników (10)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

frajakub 19:24:50 | 2017-12-01
Cokolwiek nie napiszą i nie powiedzą, my bądźmy wierni Chrystusowi!

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Andrzej 14:42:50 | 2016-09-15
Jeszcze jedno dopowiedzenie:

Jeżeli człowiek nie ponosi odpowiedzialności za grzech, to w myśl tej koncepcji Marcina Lutra PanJezus zbawia go w sposób automatyczny - bez jego udziału.

Oceń 11 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Andrzej 14:14:41 | 2016-09-15
jotbe8: Zasadniczo już na etapie przyjęcia kerygmatu (co jest ujęte w tym liscie) ten człowiek jeśli się nim przejmie powinien dążyć do nawrócenia. Jeśli wieć to nastąpi to wszystkie następne kroki są zbyteczne bo nastąpi odejście od grzechu.

Ale jeśli uzna się, że w pewnych sytuacjach cudzołóstwo nie jest grzechem, albo uzna się naukę Marcina Lutra o zniewolonej przez Boga woli człowieka, to odpowiedzialność za grzech człowieka ponosi sam Bóg, bo on w myśl tej nauki jest przyczyną zła a człowiek popelnia grzech, bo jest zmuszany różnymi okolicznościami, by go popelniać, a więc nie czyni  grzechu w sposób, za który miałby odpowiadać. Nie ponosi więc winy moralnej, bo nie czyni go dobrowolnie. Nie ma się więc z czego nawracać. Może trwać w grzechu. Okoliczności go usprawiedliwiają - jego trwanie w grzechu. I tu wracamy do źródła takiego myślenia: dzieło o zniewolonej przez Boga woli człowieka Marcina Lutra. Człowiek nie ponosi odpowiedzialności za zło które czyni, gdyż nie jest bytem wolnym w stosunku do Boga tzn. że zło go usidła w taki sposób, że nie jest w stanie z nim zerwać. A więc za zło, które czyni człowiek Luter odpowiedzialnym czyni Boga - Jezusa Chrystusa. Bardzo jasno mówi o tym ks. prof. Tadeusz Guz https://youtu.be/OC8S5ksTnKQ?t=9m22s . Człowiek nie ponosi odpowiedzialności za zło, bo ma -wg Lutra - zniewoloną przez Boga wolę.

Oceń 29 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jotbe8 11:33:40 | 2016-09-15
Zasadniczo już na etapie przyjęcia kerygmatu (co jest ujęte w tym liscie) ten człowiek jeśli się nim przejmie powinien dążyć do nawrócenia. Jeśli wieć to nastąpi to wszystkie następne kroki są zbyteczne bo nastąpi odejście od grzechu.

Oceń 8 23 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 23:33:18 | 2016-09-14
Jeśli zaś zgoda na dopuszczenie cudzołożników do komunii świętej się potwierdzi powstanie kwestia natury fundamentalnej, mianowicie herezja na szczeblu pontyfikalnym i konsekwencje tego stanu rzeczy.
Rad bym usłyszeć jak Kościół zamierza ów problem rozwiązać? 
 

Oceń 42 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 23:17:12 | 2016-09-14
Trzeba postawić sprawę jasno.
Zmiana nauki Kościoła poprzez dopuszczanie cudzołożników do komunii świętej, którą jak niestety wszystko na to wskazuje próbuje wprowadzić Franciszek nie ma dla katolików mocy wiążącej.
  

Oceń 47 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 18:13:43 | 2016-09-14
Jezus Chrystus "rozeznał" tę sprawę i powiedział - "kto pojął rozwiedzioną cudzołoży".  Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych powinniśmy otaczać miłością bliźniego, ale nie oznacza to możności zmiany w słowach Chrystusa. Szczególnie trudna i smutna jest sytuacja osób porzuconych i tu rola duszpasterza, spowiednika i otoczenia jest niezwykle ważna.

Oceń 35 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

asyz 18:04:02 | 2016-09-14
„Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych” (Mt 24,24).

Oceń 46 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Andrzej 15:44:18 | 2016-09-14
Do tego pożyteczny jest "rachunek sumienia" proponowany przez Amoris Laetitia (AL 300), szczególnie odnośnie do tego, "w jaki sposób zachowywały się wobec swoich dzieci" i opuszczonego małżonka. Gdy doszło tu do niesprawiedliwości, która nie została naprawiona, dopuszczenie do sakramentów byłoby szczególnie gorszące.

Dlaczego używany jest czas przeszły? Przecież dopóki trwam w drugim cudzołożnym związku, to nie ma mowy o żadnej - ani boskiej ani ludzkiej sprawiedliwości. Niesprawiedliwość (zdrada, łamanie przymierza z Bogiem) może byc jedynie naprawiona wtedy, kiedy mam dobra wolę zerwania z grzechem i otwarciem się na powrót do sakramentalnego współmałżonka. Ktoś powie, że to czasami niewykonalne. Tak po ludzku to nie jest wykonalne, ale z Bogiem wszystko jest mozliwe. Ale aby Bóg mógł wkroczyć ze swoją łaską, to najpierw musi być wola zerwania z grzechem, czyli Spowiedź Święta ze wszystkimi 5 warunkami poprawnej Spowiedzi.. 

Oceń 56 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 13:04:31 | 2016-09-14
Weźmy sobie dla porównania jasny przekaz Ewangelii i jakze zmataczony przekaz biskupów. Ewangeliczne tak,tak, nie, nie zamieniona na grę słowek typu "nieergularna sytuacja" etc.

Stawiam po raz kolejny publiczne pytanie, czy Kościół naprawdę wierzy w nierozerwalność ważnie zawrtego małżeńśtwa?

Bo ten list pokazuje, iz wazneijsze jest smoczoczucie  człowieka od głoszenia ewangelicznej prawdy. A bez tej prawdy nie można mówić o miłosierdziu.

Oceń 53 6 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook