Dżihad - czy powinniśmy się go bać?

(fot. dayblakelydonaldson / Foter / CC BY)

Powszechna wiedza o dżihadzie, zwanego błędnie "szóstym filarem islamu", jest żywym przykładem teorii chaosu. Chcesz dowiedzieć się prawdy o islamie? Szukaj w sprawdzonych źródłach, w wypowiedziach specjalistów, w literaturze naukowej. Nie dolewaj oliwy do ognia nienawiści.

 

Mówi się, że gdzie dwóch prawników, tam trzy różne opinie. Nie inaczej sprawa ma się z uczonymi prawnikami muzułmańskimi. Stąd w muzułmańskim prawie religijnym znajdziemy wiele rozbieżnych lub sprzecznych ze sobą zasad w kwestiach, wydawałoby się, kluczowych dla wierzących.

 

Tak właśnie sprawa ma się z dżihadem. W jednym z poprzednich tekstów usiłowałam wytłumaczyć powód istnienia różnych "wersji" danego nakazu w obrębie szariatu. W skrócie przypomnę - nakaz, który muzułmanie znajdują w Koranie, bywa wyrażany lakonicznie lub niejednoznacznie. To pozostawia otwarte, bezkresne wręcz pole do interpretacji. Nierzadko interpretacji naciąganej czy sprzecznej z innymi, już istniejącymi nakazami religijnymi.

 

Interpretacje wersetów Koranu, w formie prawa gotowego do natychmiastowego wcielenia w życie, otrzymują wierzący. Celowo piszę tutaj "interpretacje" w liczbie mnogiej, ponieważ zazwyczaj nie ma jednej spójnej wersji dla wszystkich muzułmanów.

 

W zależności od regionu pochodzenia czy tradycji danej rodziny, nowopowstałe prawo może być łagodne i elastyczne lub konserwatywne i nie pozostawiające miejsca na dowolność czy głos zdrowego rozsądku. Ile szkół religijno-prawnych, tyle wersji.

 

Stąd sprawa z dżihadem jest bardziej złożona niż wydaje się przeciętnemu użytkownikowi internetu. Interpretacji jest kilka i każdy muzułmanin uznaje swoją. Do tego część muzułmanów jest przekonana, że wszyscy myślą dokładnie tak samo jak oni i uzurpuje sobie prawo do głoszenia swojej teorii jako jedynej słusznej. To tylko początek bałaganu.

 

Arabskie słowo ǧihād tłumaczymy na język polski w pierwszej kolejności jako "wysiłek". Inne znaczenia tego słowa to także "walka" czy "zmaganie z czymś". Praktykę dżihadu po raz pierwszy zastosowano tuż po emigracji Muhammada wraz z pierwszymi wyznawcami do Medyny.

 

Nawróconych na islam w Medynie przybywało na tyle szybko, że rozwijająca się osada nie mogła wyżywić wszystkich imigrantów. Dlatego bóg miał zesłać prorokowi objawienie, w którym zezwalał na napadanie na mekkańskie karawany kupieckie (karawany niewiernych, którzy prześladowali pierwszych muzułmanów). Tak narodziła się idea świętej wojny.

 

W epoce podbojów i rozszerzania muzułmańskich wpływów na Bliskim Wschodzie, dżihad oznaczał świętą wojnę z poganami, których należało nawrócić wszelkimi sposobami. To był okres, kiedy dżihad utracił charakter konieczności dla przetrwania i zaczął być narzędziem polityki.

 

Podkreślam, że wspomniane nawracanie za wszelką cenę nie dotyczyło tak zwanych ludów Księgi: chrześcijan czy żydów. Ci mieli uznać muzułmańską administrację państwową i płacić należny podatek. Mogli pozostać przy swojej wierze i żyć na swojej ziemi.

 

W okresie, kiedy islam urósł do rangi imperium i wiernym przyszło przekuć miecze na sierpy, ideę walki z niewiernymi przekuto na walkę z pokusami, z wewnętrzną słabością i grzechem. Do tej pory, zwłaszcza w szyizmie, ten rodzaj dżihadu nazywamy dżihadem wielkim, dżihadem pokoju.

 

Nie jest zatem prawdą, że jest tylko jeden rodzaj dżihadu - święta wojna dla nawracania niewiernych. Nie jest też prawdą, że dżihad jest tylko zmaganiem z własną słabością, gdyż u podstaw jego powstania legła sprzeczna z chrześcijaństwem idea przemocy.

 

W samym Koranie, nawet w jednej surze, znajdujemy sprzeczne wersety na temat dżihadu. Jedne nakazują żyć w pokoju, inne nawołują otwarcie do przemocy :

Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę; Bóg nie miłuje najeźdźców! (…)

Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciw wam, zabijajcie ich! Taka jest odpłata niewiernym!

Ale jeśli oni się powstrzymają... - zaprawdę, Bóg jest przebaczający, litościwy!
I zwalczajcie ich, aż ustanie prześladowanie i religia będzie należeć do Boga.

A jeśli oni się powstrzymają, to wyrzeknijcie się wrogości, oprócz wrogości przeciw niesprawiedliwym! (Koran 2, 190 -193).

 

Nie ma tu czarno-białego, prostego rozwiązania.

 

Na przestrzeni wieków kolejne ugrupowania radykałów odwoływały się do idei małego dżihadu, dżihadu przemocy, dla wyniesienia swoich chorych ambicji politycznych do rangi świętości.

 

Obecnie również jest to narzędzie polityczne o wiele bardziej niż religijne. Narzędzie grania na emocjach tłumu, wykorzystywania ludzkiej bezsilności, bezczynności, braku edukacji (najwięcej wojowników dżihadu, mudżahedinów, rekrutuje się obecnie z biednych wiosek, obozów dla uchodźców czy afrykańskich slumsów). Narzędzie szybkiego prania mózgu zafundowane masom przez sterujących nimi przywódców sekt czy obwołujących się kalifami pseudo-religijnych fanatyków.

 

*  *  *

 

Od ataku na WTC w 2001 roku słowo ǧihād wydaje się być jednym z najbardziej popularnych arabskich słów. Współczesna praktyka dżihadu, zwanego (błędnie!) "szóstym filarem islamu", jest żywym przykładem teorii chaosu. 

 

Nawoływanie jednego mułły do agresji w małej wiosce w Iraku czy Afganistanie doprowadza do katastrofalnych konsekwencji na skalę światową. Sterowanie umysłami za pomocą dżihadu w małych społecznościach doprowadza do wielu tragicznych śmierci, fali grozy i nienawiści.

 

Nie daj się porwać tej fali. Nie wierz w każdy obejrzany w internecie filmik. Chcesz dowiedzieć się prawdy o islamie? Szukaj w sprawdzonych źródłach, w wypowiedziach specjalistów, w literaturze naukowej. Nie dolewaj oliwy do ognia nienawiści. Niech przed dżihadem ratuje nas nie przemoc, ale Duch Święty i Jego dar rozumu.

 

 

 

Anna Wilczyńska - arabistka, absolwent Wydziału Orientalistyki UJ, twórczyni bloga islamistablog.pl. Zajmuje się zagadnieniami prawa muzułmańskiego i nauczaniem języka arabskiego. Wolontariusz Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć w Krakowie, które oferuje bezpłatną pomoc prawną uchodźcom w Polsce.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.62

Liczba głosów:

58

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~tadlam 20:03:08 | 2018-05-16
Słowa Jezusa "poznacie ich po owocach" wydają sie w tym miejscu trafne. "Uczeni w Pismie" nie rozstyrzygną żadnej kwestii z zakresu religii. Słowa w Pismach są wieloznaczne, zapisy raczej poetyckiej niz naukowej natury. Stąd u Jezusa "moje słowa to duch i życie". Muzułmanie, wierząc że Koran nie został napisany, a spadł z nieba, zdradzają niewolniczą zależność od słów , podobnie niebezpieczną jak w przypadku dowolnych sekt fundamentalistycznych. To, co kto ma w sercu, wychodzi na jaw w czynach. Panujące chrzescijaństwo ma za sobą podobnie krwawe epizody jak islam. W obu wypadkach religia była i jest ideologią państwa i prawa. Osaczenie Trumpa przez ortodoksów zydowskich i protestanckich już zaczyna przynosić krwawe owoce. Obie strony nadają na tej samej fali fanatyzmu i trzymania się wersetów (wybranych) ze świętych ksiąg. Na tym tle jawi sie postać Jezusa jako istoty nie z tego świata. Jezus nie pasuje do żadnej religii, jak i ci, którzy w Jego imieniu całowali po rękach i błogosławili swoich katów. Łatwo zauważyć, jak boska istota, wyrażająca się w tryumfie ducha nad materią widocznym w jego krzyzowej śmierci, nie pasuje do religii Proroka (wg Koranu Jezus został wniebowzięty a nie zamordowany). Boskość Jezusa nie jest równiez na rękę religii, która materializuje jego obecność w naczyniu na ołtarzu (równiez wskutek niewolniczo wąskiej interpretacji zapisu jego słów "to jest moje ciało"). Myślę, że gdyby odłączyć ludzi od wszyskich 'świętych ksiąg" i pozostawić sam na sam z "duchem i życiem" owoce takiego życia zbliżyłyby się do tych, jakie przynosił Jezus i ci, którzy szli za jego przykładem - nie w oparciu o wywody uczonych w pismach, ale jak "owce za pasterzem", siłą duchowego instynktu. Duch, nie zagłuszany słowami, dociera do głębszych pokładów ludzkiej istoty niż język skrępowany regułami gramatyki, syntaktyki czy semantyki. I wydobywa z nas dobro, którego brak w bijatykach o słowa. I to są zdrowe owoce, o których mówił Jezus.
.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook