Oblicza polskiego feminizmu

Wbrew temu co myśli wielu, feminizm w kraju nad Wisłą nie jest zjawiskiem nowym. Pojawił się w Polsce na długo przed sporami o ustawę antyaborcyjną w latach 90. ubiegłego wieku. Mimo długiej historii feminizm wciąż pozostaje jednak w naszym kraju niepopularny. Dlaczego?

 

Jak pisze Aneta Górnicka-Boratyńska w książce „Stańmy się sobą”, już w połowie XIX wieku słowo „feminizm” oznaczało w polszczyźnie bycie „niepoważnym, śmiesznym, a nawet w kolizji z moralnością”.

 

Jednak zwolennicy i zwolenniczki wyzwolenia kobiet widzieli w tym określeniu synonim radykalnej, odważnej i bezkompromisowej postawy, która miała na celu prawne, ekonomiczne, zawodowe i obyczajowe równouprawnienie płci. Te postulaty trafiały na podatny grunt szczególnie po powstaniu styczniowym, gdy wielu mężczyzn zginęło, wielu pozostawało na zesłaniu a w kraju nagle wzrosła liczba samotnych kobiet bez wykształcenia, posagu i pracy.

 

 

Pionierki - Orzeszkowa i Nałkowska

 

Dlatego nie kto inny jak Eliza Orzeszkowa żądała wtedy dla kobiet dostępu do nauki, studiów uniwersyteckich i zatrudnienia, gdyż były to po prostu warunki umożliwiające przetrwanie w nowoczesnym społeczeństwie. Pod koniec XIX wieku żądania Orzeszkowej weszły do programu polskich sufrażystek, które jednak postanowiły iść o krok dalej. Chciały bowiem realnego uczestnictwa kobiet w strukturach władzy, walczyły o prawa wyborcze dla nich.

 

Odniosły sukces. Kobiety od odzyskania przez Polskę niepodległości cieszyły się pełnią praw wyborczych. Byliśmy wtedy w światowej awangardzie feminizmu, bo prawa wyborcze w pełnym wymiarze ustanowiono dla kobiet w Polsce wcześniej niż w USA (1920 r.), Wielkiej Brytanii (1928 r.), Francji (1944 r.) czy Szwajcarii (1971 r.!).
 

Pierwsze polskie feministki jasno oddzielały sferę publiczną od prywatnej. Walczyły o równouprawnienie polityczne, o udział kobiet w stanowieniu władzy, ale w życiu osobistym poddawały się dyktatowi mężczyzn. Szybko jednak pojawiły się głosy, że tę sytuację trzeba natychmiast zmienić. W 1907 r. na ogólnopolskim Zjeździe Kobiet z trzech zaborów młoda mężatka i pisarka Zofia Nałkowska ośmieliła się wypowiedzieć słowa, które wywołały skandal.

 

Postulowała bowiem ni mniej ni więcej rozluźnienie krepujących kobietę seksualnych rygorów:

 

„Do dzisiejszego zdemoralizowania doszła ludzkość nie przez swobodę życia, lecz przez jego skrępowanie. Im surowsze na życie i miłość nałożymy pęta, tym bardziej zwyrodniale natura nasza będzie usiłowała je obchodzić". Nałkowska widziała w rygorystycznym podejściu błędne koło: „Poświecić mamy wszelkie indywidualne żądania erotyczne dla dobra dzieci - po to, by znów dzieci te poświęcały się w podobny sposób dla dobra następnych pokoleń. Tą drogą - odrzucając z życia całe piękno, cały poryw i żywioł uczucia, uczynimy ze świata jedną wielką stajnię racjonalnej hodowli zwierząt ludzkich”.

 

Nałkowska proponowała wizję nowej kobiecości szokującą pokolenie Orzeszkowej i pokolenie sufrażystek, dla których walka o wyzwolenie społeczne i polityczne kobiet była najważniejsza. Zdaniem autorki „Granicy” kobieta miała być samodzielna i wykształcona, świadomie pozostająca poza tradycyjnymi wzorcami i podziałem ról płciowych. Wedle Nałkowskiej wolność i samorealizacja kobiety objawiać się miały przede wszystkim w prawie do erotycznej rozkoszy. Mówiła o tym w górnolotnych, poetycznych słowach (na bardziej trywialne i codzienne pisanie o sposobach osiągania orgazmu przez kobiety na łamach kobiecej prasy trzeba było jeszcze parędziesiąt lat poczekać…). Stąd jeden już jednak krok dzielił polski feminizm od postulatu pełnej wolności ciała kobiet. Wyrazicielką tej idei była w dwudziestoleciu międzywojennym słynna „gorszycielka” Irena Krzywicka.
 

Krzywicka i Boy - świadome macierzyństwo i homoeroci

 

Krzywicka po raz pierwszy publicznie, jaki pisze jej biografka Agata Tuszyńska, „zdradziła sekret comiesięcznej choroby, demaskując jej rzekomą zagadkowość, kaprysy, niespodziewane odruchy”. Napisała wprost, że krwawienie miesięczne, „proszę samca, rozłupuje krzyże, wyżyma macicę”, co sprawia, że kobieta bliższa jest w te dni w miesiącu pacjentowi Tworek niż normalnemu człowiekowi. Oto dlaczego „co drugi demon jest po prostu niezdrów!” Słowa te wzbudziły w momencie publikacji niesmak wielu kobiet, nawet tych, które mocno popierały postulat kobiecego wyzwolenia.

 

Krzywicka lubiła jednak gorszyć i skandalizować. Przedstawiała zalety małżeństwa koleżeńskiego, nawoływała do swobody seksualnej, nie skrępowanej ślubnymi węzłami.

 

1 2 3  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.07

Liczba głosów:

14

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook