Mieszkaliśmy razem przed ślubem, ale... - świadectwo

(fot. shutterstock.com)

Witam, mam na imię Michał i mam 26 lat. Jestem żonaty, ponad rok po ślubie. Chciałem podzielić się z Wami świadectwem dotyczącym współżycia przed ślubem jako że bardzo mało jest takich świadectw mężczyzn.


Przed ślubem znaliśmy się półtora roku, a współżycie zaczęliśmy wkrótce po poznaniu się. Z początku nie widzieliśmy w tym nic złego - oboje żyliśmy dość daleko od Kościoła, przy czym wiara mojej żony była uśpiona. W przeszłości w dzieciństwie i młodości jej wiara była żywa, a zmieniło się to po przeniesieniu do większego miasta i rozpoczęciu studiów.


Z moją wiarą było zupełnie inaczej. Choć moi rodzice naprawdę wierzyli, modlili się, chodzili do kościoła i mnie ciągle wysyłali - ja zawsze od Kościoła uciekałem. Być może było to spowodowane faktem że od dzieciństwa żyłem w grzechach ciężkich, z których nie mogłem się wyplątać.


Był jeden moment, w którym moja wiara zmieniła się o 180 stopni. Wierze, że było to spowodowane wstawiennictwem mojego zmarłego taty i mojej mamy, która zawsze się za mnie modliła. Przeżyłem bardzo głębokie nawrócenie, czułem nieustającą potrzebę wgłębiania się w wiedzę o współczesnych objawieniach Maryjnych i nie tylko. Przeczytałem też Dzienniczek Siostry Faustyny i zacząłem czytać Pismo Święte.


To wszystko zaczęło mnie odmieniać, a wraz ze mną zmieniała się też moja jeszcze wtedy dziewczyna (później narzeczona). Zaczęliśmy walczyć, ale było to bardzo trudne, często upadaliśmy i wiązało się to z ogromnymi wyrzutami sumienia.


Przełomowym momentem było moje pójście do spowiedzi po raz 2 od pierwszej Komunii Świętej. Nie dostałem rozgrzeszenia ponieważ mieszkaliśmy razem. Poczułem za to ogromną potrzebę zmiany mojego życia.


Następnego dnia poszedłem ponownie do spowiedzi z silnym postanowieniem poprawy, miałem ogromne pragnienie przyjęcia Komunii Świętej, chociaż ten jeden raz. Dostałem rozgrzeszenie pod warunkiem czystości. Przystąpiłem do Komunii. Miłość Pana Jezusa zalała mnie jak tsunami. Chciałem płakać i skakać z radości jednocześnie. Postanowiłem powiedzieć mojej już wtedy narzeczonej, że chcę, abyśmy zamieszkali oddzielnie. Zgodziła się od razu, mimo że było to z pozoru bardzo trudne - znalezienie tańszych pokoi w dużym mieście dla nas obojga było niemal nieosiągalne (w naszym mieście bardzo trudno o lokum w niskiej cenie).


Ku naszemu zdziwieniu chyba całe niebo się poruszyło, bo moja narzeczona znalazła mieszkanie tego samego dnia po wykonaniu pierwszego telefonu. Ze mną było bardzo podobnie. Zaczął się piękny okres w naszym życiu narzeczeńskim - chodziliśmy na randki, tęskniliśmy za sobą i staraliśmy się z całych sił żyć w czystości, ale przede wszystkim mogliśmy wreszcie żyć w łasce uświęcającej.


6 miesięcy przed ślubem mieszkaliśmy oddzielnie. Ślub był wspaniały, choć skromny. Wszystko się udało. Zachęcam do życia w czystości w narzeczeństwie nawet jeśli teraz żyjcie w grzechu. Zobaczycie jak odmieni się wasze życie, będziecie szczęśliwsi i wszystko okaże się łatwiejsze.


Pan napełni was radością jakiej jeszcze nie zaznaliście wcześniej! Do dziś mam wrażenie, że ktoś prowadzi nas za rękę. Mimo wszelkich trudności i obaw codzienności, z każdego problemu udaje się znaleźć wyjście i wiemy, że nie jest to naszą zasługą. Podejmij walkę! Będzie bardzo trudno i czeka Cię wiele upadków, ale ta walka odmieni Wasze życie!
 

Kup i wesprzyj redakcję DEON.pl: 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.71

Liczba głosów:

196

 

 

Komentarze użytkowników (208)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

aneta2 13:58:52 | 2016-12-05
Z tych obrazków to Deon mógłby dosć opasły świerszczyk zrobić.
Oj, kołdra chyba niebawem uchyli się mocniej , coby  lajków było  jeszcze więcej, czyli ... no  inteligentnie.
  

Oceń 39 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

marian.broda 16:24:58 | 2016-02-10
A ja właśnie przed ślubem żyłem w czystości po ślubie okazało śię że jasteśmy nie dopasowani 3 miesiące i rozwód z unieważnieniem ślubu kościelnego nie dało się nic załatwić  bo małżeństwo było skonsumowane i bądź mądry kupiłem kota w worku.

Oceń 26 73 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MagdalenaZofiaKarolina 09:15:08 | 2015-11-18
piekne swiadectwo!
Seks przed malrzenstwem to niby nic, sama przyjemnosc i wogule nie trzeba sie zastanawiac, przeciez "wszyscy" to robia... a nieczystosc czlowieka to najukochanszy grzech szatana

Oceń 41 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anna Zdziarska 19:38:55 | 2015-11-16
Zastanawiam się dlaczego to świadectwo tak bardzo porusza, bulwersuje. Szczególnie tych co żyją w grzechu. Nie powinno to ich wogóle interesować, a na pewno wkurzać. 

Oceń 35 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:)) 19:12:36 | 2015-02-11
uśmiałam sie xD
dobrze że od pol roku nie chodze do kościoła i nie mam takich problemów

Oceń 36 162 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Życiowy 19:01:46 | 2015-02-10
Ale nieżyciowe pieprzenie. To nie brak seksu sprawia, że jest szczęście między dwojgiem ludzi, ale sposób w jaki się traktują

Oceń 84 188 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Artur 21:04:06 | 2015-02-09
Piękne świadectwo. Przepraszam, może nie powinienem, razi mnie jednak ten ton komentarzy, negacja, mentorstwo, czasem wulgaryzmy.  Odechciewa się dawać świadectwo. Ja wolę każde świadectwo rozumieć, nie oceniać. 

Oceń 72 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ewelina33 15:38:36 | 2015-02-09
Dziwię się, że skoro macie takie podejście do życia, wchodicie w ogóle na stronę Deon. Ale modlę się za Was, bo to znaczy, że jesteście na drodze poszukiwania. Jesteście biedni, bo nie doświadczyliście miłości Boga. Gdybyście ją poznali, i wierzyli, że Bóg to Osobę,a nie historyczna postać, nie mielibyście wątpliwości jak należy postepować. Tu nie chodzi o literę prawa, bo współżycie małżeńskie jest owocem miłości i radością Boga. Smuci się, gdy najpierw młodzi myśląć, że świata poza sobą nie widzą i już zawsze będą razem, oddają się sobie, a potem przychodzi ból, rozczarowanie, fikcyjne poczucie szczęścia, które wiąże się z uzyskaniem przyjemności, nie mówiąc o porzuceniu, czy aborcjii... Bóg jest smutny, bo wie, że zło rodzi zło, a On pragnie przede wszystkim mojego szczęścia :) Kiedy żyję w Nim zgodzie, to przyjmuję Jego zasady z miłości, jak dziecko przyjmuje zasady Rodziców, którzy pragną jego szczęścia, bo widzą dalej i głębiej. Jestem szczęśliwa. Cenię moją wartość i ceni ją mój mąż, który czekał na mnie do ślubu, mimo, że przeszliśmy chwile próby. Zaprosiliśmy Boga do naszego życia i wcale nie czujemy się przez to ograniczeni...  Wręcz przeciwnie. Mądrze korzystamy z wolności. Przez to, że mój mąż był w stanie zrezygnować ze współżycia przed ślubem z miłości do mnie, upewniło mnie, że jest to człowiek odpowiedzialny, któremu naprawdę na mnie zależy i sznuje mnie! Dziewczyny, jesteście takie naiwne, uganiając się za przelotnymi miłostkami, które z wielką Miłością nic wspólnego nie mają. Ale to od Was zależy, jak w życiu będziecie traktowane. Tylko czy macie odwagę zmierzyć się z pytaniem, co jest dla Was prawdziwym szczęściem...

Oceń 135 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~magu 14:01:07 | 2015-02-09
Zesrałem się z tego uniesienia

Oceń 36 146 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Rumka 13:53:16 | 2015-02-09
Tekst pisany przez publicystę , nie ma nic wspólnego z realną historią ,
wymysł fantazji ludzkiej żeby nie napisać kłamstwo

Oceń 20 80 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook