Tak wyglądała ostatnia Msza św. Ojca Pio. "Stygmaty... Jezus go opuścił" - mówili świadkowie

WAM

"Będę się modlił za was na wieki" - powiedział przed śmiercią ojciec Pio. Przeczytajcie o historii ostatniej Eucharystii, którą sprawował.

 

Kościół wypełniony ludźmi po brzegi, rozświetlony lampami i świecami. Nie jest to ulubiona atmosfera ojca Pio, który kocha ciszę i półmrok zachęcający do medytacji.

 

Ale pielgrzymów jest wielu, wielu wiernych, którzy chcą w niej uczestniczyć. Dlatego przełożeni postanowili sprawować uroczystą liturgię, a ojciec Pio, jak zawsze, okazuje posłuszeństwo. Jest to jednak dla niego swoiste wstępowanie na górę.

 

Współbracia podtrzymują ojca Pio, podprowadzają go pod ręce do ołtarza, sadzają, są przy nim. Wygląda to na drogę krzyżową z licznymi cyrenejczykami, którzy pomagają Jezusowi w drodze.


Ojciec Pio jest blady, zagubiony, oślepiony zbyt mocnym światłem. Głos ma słaby, niepewny. Być może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej jest już nie przy ołtarzu, ale w innej rzeczywistości: tej, o którą ocierał się przez całe życie, a która teraz otwiera się przed nim, radosna i oczekująca.

 

Do niego Ojciec Pio wysyłał najcięższe przypadki <<


"Trudno będzie zostawić moje dzieci" - myśli. "Moje dzieci... nie można bardziej kochać w Chrystusie. Serce się poszerzało, a teraz może ogarnąć cały wszechświat. Ale to Boże dzieło, tak wielka miłość jest tylko Jego dziełem. Nie pamiętajcie o mnie, nie pamiętajcie o ręce, ale o kierunku, który wam zawsze pokazywałem".


W chwili podniesienia ojciec zdejmuje rękawiczki, jak zawsze to robił. A wszyscy mogą widzieć jego nienaruszone dłonie: już nie ma stygmatów.


- Jego dłonie - mówi jakiś człowiek pośród tłumu. - Stygmaty... Jezus go opuścił.
- Nie - odpowiada Francesco Morcaldi, stary bur- mistrz i wytrwały obrońca ojca, klęczący obok. - Nie, nie zostawił go samego, czeka na niego. To jest największy cud.


Pod koniec mszy ciało ojca odmawia posłuszeństwa. Wysiłek jest zbyt wielki, ale zakonnik nie upada na ziemię. Osuwa się na ręce współbraci, którzy stają się jednym i unoszą go, jak gdyby to czynił rodzic z małym dzieckiem.

 

A wszyscy obecni tam wierni stają się jednym. Wylękniony szmer, który unosi się pośród ławek, jest jednym głosem. Wszyscy zrozumieli, że nadchodzi koniec. Unoszą dłonie spowite różańcami, płaczą i modlą się.


Współbracia zanoszą ojca do jego celi w otoczeniu przerażonych zakonników, wzywają lekarza.


- Czuję się lepiej. Podprowadźcie mnie do okna, chcę pożegnać wszystkich - mówi ojciec Pio. Następnie chwyta brata Guglielma za rękaw habitu: - Proszę was o przebaczenie, wszystkich. Sprawiłem wam kłopot, nie? Przepraszam, wybaczcie mi. Módlcie się zawsze, także za moją duszę. Ja będę się modlił za was na wieki.

 

Obejrzyj wideo:

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?