5 zasad świętego papieża Jana, które mogą zmienić Twoje życie

św. Jan XXIII (fot. [Public domain], via Wikimedia Commons)

Życie św. Jan XXIII wypełniały wymagające próby. Wyszedł z nich zwycięsko dzięki wytrwałej wierności kilku zasadom.

 

Trzymaj się wskazówek świętych

 

Młody Angelo wyniósł z domu rodzinnego nie tylko tradycyjną cześć do Matki Bożej, ale także wielkie nabożeństwo do św. Jana Chrzciciela i św. Józefa. Wpływ tego pierwszego widać szczególne w imieniu Jan, które wybrał zaraz po wyborze na Stolicę Piotrową; czuł bowiem, iż Pan powierzył mu podobną misję. Do Opiekuna Pana Jezusa również żywił ciepłe uczucia, co najpełniej wyraża modlitwa, którą sam ułożył na jego cześć:

 

Również i Ty zaznawałeś przeciwności, trudu i zmęczenia; ale właśnie przez te starania o zapewnienie bytu materialnego Twój duch osiągnął najgłębszy pokój, cieszył się niewypowiedzianą radością z obcowania z Synem Bożym, Tobie powierzonym, i z Maryją, Jego najmilszą Matką.

 

Niech zrozumieją ci, których otaczasz swoją opieką, że nie są samotni w swojej pracy, niech umieją odkrywać obok siebie Jezusa, przyjmować Go z wdzięcznością i strzec Go wiernie, tak jak Ty to czyniłeś.

 

Można odnieść wrażenie, że św. Józef był pierwszym nauczycielem świętości Angela i że ten ostatni stale kontemplował nazaretańskiego Cieślę i brał z niego przykład. Mówi o nim niejednokrotnie: "mój drogi przyjaciel, przykład i opiekun".

 

Potem w seminarium duchownym przedstawiano mu jako wzór Alojzego Gonzagę, Stanisława Kostkę i Jana Berchmansa, świętych młodzieńców z zakonu jezuitów zmarłych w młodym wieku. Kolejne wielkie postaci, które go zainspirowały, to św. Franciszek Salezy, św. Karol Boromeusz i kardynał Cezary Baroniusz, od którego przejął potem swą biskupią dewizę "Posłuszeństwo i pokój". Ich przykład sprawił, że był on nie tylko przeniknięty tradycyjną klasyczną pobożnością potrydencką, lecz także otrzymał od nich jakby zaczyn autentycznej reformy Kościoła.

 

Jesteś (za) bardzo przywiązany do swojej wizji życia? Posłuchaj czego pragnie Bóg

 

Najważniejszym postanowieniem Angela Roncallego, które przesądziło o jego losach, było zaprzestanie układania sobie planów na życie i całkowite zdanie się na Boga. Trzymał się go przez całe życie, niczym alpinista liny.

 

(fot. Paco Marí [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons)

 

Rezygnacja z własnego pomysłu na życie nie oznaczała jednak dla niego biernego oczekiwania na decyzję przełożonych. Wprost przeciwnie: duchowość św. Ignacego inspirowała go do takiego rozważania Ewangelii - i przypatrywania się poprzez nią Jezusowi - aby dzień po dniu odkrywać wolę Bożą i zgodnie z nią podejmować działania, które odbiegały często od obowiązujących kanonów i norm. Wiedział przy tym dobrze, że taki sposób rozeznawania wiąże się niejako z przekreśleniem samego siebie i nabraniem dystansu do swoich naturalnych talentów i upodobań.

 

Ostatnie słowa skierował do Polaków. Posłuchaj, co miał nam do powiedzenia święty papież [WIDEO] >>

 

Dzięki takiemu podejściu Angelo był zawsze przygotowany na śmierć i nie obawiał się odejścia z tego świata. Był bowiem pewien, że koniec nadejdzie dopiero wtedy, gdy zdoła wykonać wszystkie swe ziemskie prace zgodnie z wolą Bożą. Nie odczuwał więc lęku, że umrze przedwcześnie, zanim zdąży wykonać to, co do niego należy. W konsekwencji starał się żyć dniem dzisiejszym i pracował tak, jakby niebawem miał umrzeć. Był jednak zawsze gotowy podjąć się nowych zadań. I co ciekawe, z czasem myśli o śmierci stawały się jego pocieszeniem, a nie strapieniem.

 

We wszystkim dąż do prostoty

 

Wytrwała medytacja Ewangelii wzbudziła w Angelu zamiłowanie do prostoty. Z czasem uwidoczniała się ona we wszystkich jego myślach, słowach i uczynkach.

 

Jako papież ułożył wspaniałą pochwałę prostoty, jakby rozeznając we własnym sumieniu i uzasadniając na nowo swój niepowtarzalny styl sprawowania pontyfikatu:

 

Ten jest prosty, kto nie wstydzi się dawać świadectwa Ewangelii nawet wobec tych, którzy w tym widzą tylko słabość i dziecinadę, oraz wyznawać ją w pełni, przy każdej okazji i wobec wszystkich; kto nie da się oszukać ani pociągnąć przez cudze osądy i nie traci pogody ducha, bez względu na ustosunkowanie się innych do siebie.

 

Przyznał także, że z biegiem lat koncenreował się coraz bardziej na prostych przejawach pobożności, unikając równocześnie form elitarnych i wyszukanych. Na co dzień był jedynie wierny medytacji Pisma Świętego, modlitwie brewiarzowej, adoracji Najświętszego Sakramentu, różańcowi i pobożnym lekturom tylko kilku wybranych autorów.

 

Ufaj Bożemu miłosierdziu

 

Ufność w Boże miłosierdzie nie ograniczała się dla Angela jedynie do pobożnej praktyki modlitewnej. Gdy wielbił Boga przede wszystkim z powodu tego właśnie przymiotu, oczyszczał się w nim także sam obraz Stwórcy, serce otwierało się na ludzkie nędze, a oczy przestawały osądzać bliźnich. Coraz lepiej rozumiał, że miłosierna miłość Boga jest jedynym trwałym fundamentem ludzkiej godności. Pisał:
 
Nie potrzebuję być mistrzem w dziedzinie polityki, strategii, wiedzy ludzkiej, bo tam aż nadto jest nauczycieli. Ja mam głosić miłosierdzie i prawdę, a w ten sposób przysłużę się także społeczeństwu. Jest bowiem powiedziane w psałterzu: "Miłosierdzie i prawda spotkały się z sobą, sprawiedliwość i pokój pocałowały się" (Ps 84, 11). Moje nauczanie musi się dokonywać słowem i przykładem: przez głoszenie zasad i przestróg oraz przez przykład własnego postępowania, które ma być zachętą do dobrego dla wszystkich: dla katolików, prawosławnych, dla Turków i Żydów; słowa poruszają, lecz przykłady pociągają.

 

Tak rozumiane miłosierdzie szczególnie dobrze uwidocznia się w ostatniej encyklice Jana XXIII "Pacem in terris", która wprowadza słynną zasadę możliwości współpracy katolików ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, nawet jeśli są innowiercami lub kierują się fałszywymi ideologiami.

 

Nieoczekiwanie z największym aplauzem encyklikę przyjęli… komuniści, gdy tylko zrozumieli, że Jan XXIII zdjął z nich etykietę "dogłębnie przewrotni", którą przykleiła im encyklika Piusa XI Divini Redemptoris z 1937 roku. W PRL jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku zapadła decyzja dotycząca budowy pomnika tak bardzo tolerancyjnego papieża. Stoi on do dziś na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu i jest koszmarnie brzydki.

 

(fot. Siliesiac [CC BY-SA 3.0], from Wikimedia Commons)

 

A jednak nie przestaje świadczyć o tym, że zaskarbić serca wrogów Kościoła potrafi jedynie ten, kto w swym działaniu odwołuje się bezpośrednio do Bożego miłosierdzia.

 

Spleć swoją codzienność z Jezusem

 

Wiemy, że jako kleryk stawiał sobie często zbyt wygórowane wymagania co do ilości pobożnych praktyk i czasu przeznaczonego na nie. Z biegiem lat nauczył się jednak umiaru także w tej dziedzinie, zwłaszcza gdy ustalił sobie czytelny rytm modlitwy w zgodzie z normalnymi zajęciami. Zdawał sobie jednak doskonale sprawę z tego, że musi się modlić więcej i dłużej, szczególnie w okresach osobistych kryzysów.

 

(fot. David Avelar [CC BY-SA 3.0], from Wikimedia Commons)

 

Równocześnie Angelo bardzo się starał, aby Jezus był jedynym powiernikiem jego smutków i kłopotów. Nie chciał bowiem użalać się na cokolwiek przed ludźmi. Świadectwem jego zażyłości z Nim niech będzie piękna modlitwa, którą napisał w Wigilię Bożego Narodzenia 1902 roku, gdy ważyły się losy jego powołania kapłańskiego, a serce było jeszcze bardzo niespokojne:

 

Jezu, czekam na Ciebie. Źli ludzie Cię odepchnęli. Na dworze wieje lodowaty wiatr, a oni pozwalają, byś cierpiał chłód. Przyjdź do mego serca. Jestem biedakiem, ale Cię ogrzeję, jak tylko potrafię. Niech ucieszy Cię przynajmniej moje pragnienie godnego przyjęcia Ciebie, kochania Cię i poświęcenia się dla Ciebie. Ty jesteś bogaty, a znasz moje potrzeby. Jesteś płomieniem miłości i oczyścisz moje serce z wszystkiego, co nie jest zgodne z Twoim Najświętszym Sercem. Jesteś samą świętością i obsypujesz mnie łaskami przynoszącymi prawdziwy postęp duchowy.

 

Przyjdź, o Jezu, mam Ci tyle do powiedzenia i tyle trosk do powierzenia! Tyle pragnień, tyle przyrzeczeń, tyle nadziei. Chcę Cię adorować, ucałować Twe czoło, o mały Jezusku, ofiarować się Tobie raz jeszcze na zawsze. Przyjdź, o Jezu, nie zwlekaj, przyjmij moje zaproszenie, przyjdź.

 

Wybrane fragmenty pochodzą z książki Jacka Święcickiego "Jan XXIII. Wypróbowany święty".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.21

Liczba głosów:

33

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook