"Dla Boga nie ma nic niemożliwego"

(fot. shutterstock.com)

Ksiądz, z którym rozmawiałam o moich duchowych rozterkach, powiedział: "Patrz na znaki, jakie Pan Bóg ci daje". Na pierwszym postoju poznałam małżeństwo z czwórką dzieci, na kolejnym to samo.

 

Zawsze z mężem myśleliśmy, żeby mieć trojkę dzieci. Mieliśmy już dwie córki, mijały lata, a ja nie zachodziłam w ciążę. Bardzo pragnęłam synka.

 

Umówiłam się z lekarzem w klinice na kolejne szczegółowe badanie, by znaleźć odpowiedź, dlaczego tak się dzieje.

 

Niestety po wizycie lekarz oświadczył: ,,Nie ma szans na to, żeby pani zaszła w ciążę, a w tym miesiącu na pewno".

 

Po tej informacji szłam ulicą i bardzo płakałam. Przechodziłam obok kościoła sióstr dominikanek na Gródku w Krakowie i przypomniałam sobie o moich trzech koleżankach, które były w ciąży. Postanowiłam wstąpić do sióstr i złożyć intencje o ich szczęśliwy przebieg ciąż i porodów, ale nagle przyszła mi myśl, żeby również dołączyć siebie, chociaż lekarz twierdził inaczej. Tak też zrobiłam. Druga myśl jaka mi przyszła do głowy to, że ja tu jeszcze przyjdę podziękować.

 

Wieczorem pojechaliśmy na wczasy. Modliłam się do Ojca Świętego, Jana Pawła II.

 

Miesiąc później okazało się, że jestem w ciąży. Zastanawiałam się, jak to możliwe. Jest tylko jeden lekarz, Jezus, powiedział mój mąż.

 

Siostry dominikanki wymodliły to za wstawiennictwem świętego Dominika.

 

Dla mnie to cud. Ciąża przebiegała idealnie, a ja czułam się fantastycznie mimo moich prawie czterdziestu lat.

 

Termin porodu przypadł na drugiego kwietnia. Synek urodził się 31 marca a 2 kwietnia, w dniu rocznicy śmierci Jana Pawła II, poszliśmy do kościoła Franciszkanów w Krakowie z dwudniowym cudem, aby podziękować Ojcu Świętemu za Miłosza Karola.

 

Chwała Panu!

 

Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Może uczynić cud w każdym momencie życia.

 

Ale to jeszcze nie koniec cudów w naszym życiu. Mając trójkę dzieci i będąc najszczęśliwszą mamą, pojawiło się nagle pragnienie kolejnego dziecka. Miłoszek miał 3 latka, a ja miałam tak ogromne pragnienie kolejnego dziecka. Po ludzku nieco dziwne. Historia się powtórzyła, znów nie mogłam zajść w ciążę.

 

I wtedy z dnia na dzień, za namową ukochanej szwagierki, postanowiłam pójść na pielgrzymkę na Jasną Górę. Niosłam ze sobą dwie intencje: pierwszą, aby Maryja wstawiła się za mną i jeśli taka jest wola Boża, to żeby Bóg dał mi kolejne dziecko oraz drugą ,aby nasze nastoletnie córki poszły również kiedyś na pielgrzymkę.

 

Ksiądz, z którym rozmawiałam o moich duchowych rozterkach, powiedział: "Patrz na znaki, jakie Pan Bóg ci daje". Na pierwszym postoju poznałam małżeństwo z czwórką dzieci, na kolejnym to samo.

 

Na ostatnim postoju spotkałam małżeństwo, które chciało ugościć pielgrzymów, ale ze względu na to, że żona miała na dniach rodzić zrezygnowali z tego, ale przyszli powitać pielgrzymów w Myszkowie.

 

I ja wtedy podzieliłam się z nimi moją intencją pielgrzymkową, pomimo niemłodego wieku. I wtedy ten młody chłopak mówi: "To super, bo nas jest czwórka rodzeństwa, a na to żona, nas również jest czworo". To były te znaki.

 

Minęły dwa lata, pragnienie nie ustępowało, a dziecko się nie pojawiało.

 

W lipcu organizowaliśmy z naszą wspólnotą Rio w Częstochowie dla młodzieży i pojechaliśmy z rodziną do służby i pomocy. Tam usłyszałam jedno zdanie, które cały czas brzmiało mi w uszach: "Pan Bóg nie daje pragnień, których nie chciałby zrealizować".

 

Ufałam Panu do końca, zgadzając się na jego wolę, wbrew wszystkiemu.

 

Po kolejnej rozmowie z kapłanem, tym razem w Warszawie na stadionie na spotkaniu z ojcem Johnem Bashoborą, usłyszałam: "Spójrz na Elżbietę, spójrz na Sarę. Pan Bóg jest Bogiem pełnym niespodzianek" Wlał w moje serce nadzieję i radość. Tam też były słowa poznania, że jest tutaj 21 kobiet, które będą cieszyć się narodzinami upragnionych dzieci w najbliższym roku.

 

Tydzień później zaszłam w ciążę. W dniu, w którym odwieźliśmy córki, bo wybierały się na pielgrzymkę na Jasną Górę dowiedziałam się, że jestem w ciąży.

 

Maryja wysłuchała obu intencji. Siedem lat po Miłoszku urodziłam drugiego synka - Antoniego Franciszka. Drugi prezent i niespodziankę od Pana Boga. Chwała Panu za te wszystkie cuda, które czyni w naszym życiu każdego dnia.

 

 

*  *  * 

Chcemy Was zaprosić do złożenia świadectwa. Dlaczego? Bo świadectwo jest najskuteczniejszą i najbardziej insprującą metodą do wzajemnego budowania i inspirowania się w wierze. Dlatego jeśli czujesz, że w Twoim życiu wydarzyło się coś, czego nie powinienieś zachować tylko dla siebie, ale powinienieś się tym z innymi podzielić, to nie zastanawiaj się dłużej, tylko po prostu siadaj i pisz.

 

 

 

 

 

dodał(a): Admin_DEON.pl
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook