Franciszek do Ukraińców: codziennie pamiętam o Ukrainie [DOKUMENTACJA]

(fot. PAP/EPA/CLAUDIO PERI)

"Chciałbym wyjawić wam pewien sekret: w nocy, kiedy układam się do łóżka i rano kiedy wstaję, zawsze spotykam się z Ukrainą" - powiedział dziś papież odwiedzając bazylikę św. Zofii.

 
Jest ona rzymską siedzibą Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK).

 

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

 

Kiedy wchodziłem, trochę tak sobie myślałem: biedni wierni ukraińscy: papież Argentyńczyk, prefekt Kongregacji - Argentyńczyk, i arcybiskup większy, który był biskupem w Argentynie! Nauczył się wszystkich argentyńskich szaleństw!

 

Wasza Świątobliwość, drogi bracie Światosławie, drodzy biskupi, kapłani, bracia i siostry, pozdrawiam was serdecznie, ciesząc się, że jestem z wami. Dziękuję wam za wasze dzisiejsze powitanie i za waszą wierność, wierność Bogu i Następcy Piotra, za którą często trzeba było płacić wysoką cenę.

 

Wchodząc do tego świętego miejsca z radością patrzyłem na wasze twarze. Jeśli jesteśmy tutaj, zgromadzeni w braterskiej wspólnocie, to musimy również dziękować wielu twarzom, których już nie widzimy, ale które były odbiciem miłosnego spojrzenia na nas Boga. Myślę w szczególności o trzech postaciach: pierwszą jest kardynał Slipyj, którego sto dwudziesta piąta rocznica urodzin była wspominana w ubiegłym roku. Pragnął i zbudował tę wspaniałą bazylikę, aby jaśniała jako proroczy znak wolności w latach, kiedy uniemożliwiono dostęp do wielu miejsc kultu. Ale z cierpieniami znoszonymi i ofiarowanymi dla Pana pomógł zbudować kolejną świątynię, jeszcze wspanialszą i piękniejszą, budowlę z żywych kamieni, którymi wy jesteście (por. 1 P 2, 5).

 

Druga postać to biskup Czmil, który zmarł czterdzieści lat temu i tutaj został pochowany: osoba, której wiele zawdzięczam. Zawsze będę pamiętał, kiedy jako młody człowiek - miałem 12 lat uczestniczyłem w jego Mszy. On mnie nauczy służyć, czytać wasz alfabet, odpowiadać. Od niego nauczyłem się piękna waszej liturgii. Trzy razy w tygodniu jemu służyłem; z jego opowieści zyskałem żywe świadectwo o tym, jak bardzo wiara została wypróbowana i ukształtowana pośród straszliwych prześladowań ateistycznych minionego wieku. Jestem bardzo wdzięczny jemu i waszym licznym "bohaterom wiary": tym, którzy, jak Jezus, siali ziarno na drodze krzyżowej, rodząc żniwo obfite. Prawdziwe zwycięstwo chrześcijańskie jest zawsze pod znakiem krzyża, naszego sztandaru nadziei.

 

Trzecią osobą, o której chciałbym wspomnieć jest kardynał Husar, z którym razem byliśmy mianowani kardynałami, a który był nie tylko "ojcem i głową" waszego Kościoła, ale także przewodnikiem i starszym bratem wielu. Wasza Świątobliwość [abp Szewczuk] nosi go w swoim sercu, a wielu na zawsze zachowało jego miłość, uprzejmość, czujną i modlitewną obecność aż do końca. Niewidomy, ale patrzył ku temu, co poza tym światem. Ci świadkowie przeszłości byli otwarci na przyszłość Boga i dlatego dają nadzieję teraźniejszości. Niektórzy z was być może mogli mieć łaskę, by ich poznać. Kiedy przekraczacie próg tej świątyni, pamiętajcie, wspominajcie ojców i matki w wierze, ponieważ są one podstawami, które nas wspierają: ci, którzy nas nauczyli Ewangelii swoim życiem, wciąż nas ukierunkowują i towarzyszą nam w drodze. Arcybiskup większy mówią o mamach i babciach, które na Ukrainie odważnie przekazywały wiarę. Mężnie chrzciły dzieci i wnuki. Także i dziś, dobro jakie czynią te kobiety tu w Rzymie i we Włoszech, opiekując się dziećmi, jako opiekunki przekazują wiarę w rodzinach, z których niektóre są letnie w przeżywaniu wiary. Ale wy macie mężną wiarę. Przychodzi mi na myśl czytanie mszalne minionego piątku, kiedy Paweł przypomniał Tymoteuszowi o wierze, budowanej w oparciu o wiarę matki i babci. W waszym życiu jest mama i babcia, które przekazały wiarę. Ukraińskie kobiety są heroiczne. Naprawdę. Trzeba dziękować Panu.

 

W pielgrzymowaniu waszej rzymskiej wspólnoty trwałym punktem odniesienia jest ten kościół rektorski. Wraz z ukraińskimi wspólnotami greckokatolickimi na całym świecie jasno wyraziliście wasz program duszpasterski jednym zdaniem: żywa parafia jest miejscem spotkania z żywym Chrystusem. Chciałbym podkreślić dwa słowa. Pierwszym jest spotkanie. Kościół jest spotkaniem, jest miejscem, w którym można uleczyć samotność, gdzie można pokonać pokusę izolowania się i zamykania się w sobie, gdzie można czerpać siłę, aby przezwyciężyć wycofanie się. Wspólnota jest zatem miejscem, w którym można dzielić radości i trudy, gdzie można nosić ciężary serca, niezadowolenie z życia i tęsknotę za domem. Tutaj Bóg na was czeka, aby wasza nadzieja stała się jeszcze pewniejszą, ponieważ kiedy spotykasz się z Panem, wszystko zostaje przeniknięte Jego nadzieją. Życzę wam, abyście zawsze czerpali tutaj chleb na pielgrzymkę każdego dnia, pocieszenie serca, uzdrowienie ran. Drugie słowo to żywy. Jezus jest żyjącym, zmartwychwstał i żyje, dlatego spotykamy Go w Kościele, w liturgii, w Słowie. Zatem każda jego wspólnota może mieć woń życia. Parafia nie jest muzeum pamięci o przeszłości lub symbolem obecności na terytorium, ale jest sercem misji Kościoła, gdzie przyjmujemy i dzielimy nowe życie, to życie, które pokonuje grzech, śmierć, smutek, każdy smutek i zachowuje młodość serca. Jeśli wiara zrodzi się z tego spotkania i przemówi do życia, to skarb, który otrzymaliście od waszych ojców, będzie dobrze strzeżony. Będziecie umieli w ten sposób ofiarowywać bezcenne dobra waszej tradycji młodym pokoleniom, które przyjmują wiarę, zwłaszcza wówczas, gdy postrzegają Kościół jako bliski i żywy.

 

Chciałbym również wyrazić wdzięczność wielu kobietom, które w waszych wspólnotach są apostołkami miłości i wiary. Jesteście cenne i wnosicie do wielu włoskich rodzin głoszenie Boga w najlepszy sposób, kiedy za pośrednictwem waszej posługi troszczycie się o ludzi poprzez troskliwą i dyskretną obecność. Zachęcam was do traktowania waszej pracy, męczącej i często niezadowalającej, nie tylko jako pracy, ale jako misji: jesteście punktem odniesienia w życiu tak wielu osób starszych, siostrami, które sprawiają, że nie czują się samotne. Niesiecie pociechę i czułość Boga tym, którzy za życia są gotowi przygotować się na spotkanie z Nim. Jest to wspaniała posługa bliskości i zażyłości, podobająca się Bogu, za którą wam dziękuję. Wy, które opiekujecie się staruszkami, widzicie, że odchodzą oni do życia przyszłego, może zapominacie ich imiona, bo się zmieniają osoby, którymi się opiekujecie, ale to oni o otworzą wam bramę do życia wiecznego.

 

Rozumiem, że będąc tutaj wasze serce tęskni za ojczyzną, pulsuje nie tylko miłością, ale także niepokojem, przede wszystkim z powodu koszmaru wojny i trudności gospodarczych. Jestem tutaj, aby wam powiedzieć, że jestem blisko was: blisko sercem, blisko modlitwą, blisko, gdy celebruję Eucharystię. Tam błagam Księcia Pokoju, aby umilkła broń. Proszę Go też, abyście nie musieli już więcej ponosić ogromnych ofiar, żeby utrzymać waszych bliskich. Modlę się, aby nadzieja nigdy nie wygasła w sercach każdej osoby, ale odradzało się męstwo, by iść naprzód, aby zawsze zaczynać od nowa. Dziękuję wam w imieniu całego Kościoła, udzielając wam wszystkim i osobom, które kochacie mego błogosławieństwa. I proszę was bardzo, abyście się za mnie modlili.

 

Chciałbym też wyjawić wam pewien sekret: w nocy, kiedy układam się do łóżka i rano kiedy wstaję, zawsze spotykam się z Ukrainą. Dlaczego? Bo kiedy wasz arcybiskup większy przybył do Argentyny, gdy go zobaczyłem, to pomyślałem, że jest ministrantem, ale był biskupem i wykonał w Argentynie wspaniałą pracę. Dość często się spotykaliśmy. Potem pojechał na Synod i wrócił jako arcybiskup większy, żeby się pożegnać. W dniu kiedy się ze mną żegnał, podarował mi małą ikonę Matki Bożej Włodzimierskiej. W Buenos Aires umieściłem ją w moim pokoju i rano i wieczorem modliłem się przy niej. Stało się to dal mnie nawykiem. Później mnie się przytrafiło, że pojechałem do Rzymu i nie mogłem już wrócić do Buenos Aires. On może wrócić, ale ja nie! Kazałem, aby mi przywieziono trzy brakujące tomy brewiarza, rzeczy najpotrzebniejsze i tę ikonę Matki Bożej Włodzimierskiej. Co wieczór, zanim udam się na spoczynek całuję Matkę Bożą, a rano także ją pozdrawiam. Można więc powiedzieć, że zaczynam dzień i kończę go po ukraińsku. Zachęcam was do modlitwy do Matki Bożej i was pobłogosławię, a chciałbym to uczynić razem z waszym arcybiskupem.

 

Zdrowaś Mario…

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Papież Franciszek 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook