Papież: Rok Miłosierdzia zbliżył wielu ludzi do Kościoła

(fot. EPA/MAURIZIO BRAMBATTI)

Papież Franciszek powiedział włoskiej telewizji katolickiej, że zakończony Rok Miłosierdzia zbliżył wielu ludzi na świecie do Kościoła, i wyraził nadzieję, że przyniesie wiele dobra w codziennym życiu. Ocenił, że "Kościół ubogi dla ubogich" jest możliwy.

 

W nadanym w niedzielę wywiadzie dla stacji włoskiego episkopatu TV2000 i radia InBlu papież, poproszony o podsumowanie zakończonego rano Roku Miłosierdzia, wyraził zadowolenie, że obchodzony był nie tylko w Rzymie, ale we wszystkich diecezjach na świecie.

 

“Informacje, jakie napływają z diecezji, mówią o tym, że ludzie zbliżyli się do Kościoła" - zauważył.

 

Podkreślił, że Rok Miłosierdzia był "wielkim krokiem naprzód" w procesie zapoczątkowanym przez Pawła VI i kontynuowanym przez Jana Pawła II. Franciszek przypomniał, że polski papież położył "bardzo mocny akcent" na miłosierdzie. W tym kontekście przywołał encyklikę "Dives in misericordia" z 1980 roku, ustanowienie święta miłosierdzia i kanonizację Faustyny Kowalskiej, jego orędowniczki.

 

Miłosierdzie, zaznaczył Franciszek, jest potrzebne na świecie, który "choruje na odrzucenie, zamykanie serca, egoizm". Dodał, że jest lekarstwem na chorobę naszych czasów, której nazwy nauczył go starszy ksiądz: "kardioskleroza", rozumiana jako niezdolność do czułości i bliskości, przyczyna "mentalności odrzucania" innych.

 

Jak ocenił, ten Rok Miłosierdzia otworzył serca i sprawił, że wielu ludzi spotkało Jezusa. Wyraził nadzieję, że przyniesie to "dobre, proste rzeczy" w codziennym życiu; nie chodzi o "rzeczy spektakularne" - zastrzegł.

 

Wyraźnie poruszony Franciszek mówił też o najbardziej przejmujących spotkaniach, jakie przeżył podczas tzw. Piątków Miłosierdzia, gdy raz w miesiącu odwiedzał miejsca naznaczone cierpieniem.

 

Opowiedział o wizycie w ośrodku dla kobiet, które wyszły z prostytucji. Rozmawiał tam z młodą Afrykanką, która była bita, torturowana i zmuszana do pracy także wtedy, gdy była w ciąży. Urodziła zimą na ulicy dziecko, które zmarło.

 

"Myślałem nie tylko o tych, którzy ją wykorzystywali, ale także o tych, którzy płacili tym dziewczętom. Czy oni nie wiedzą, że tymi pieniędzmi, wydawanymi dla swej satysfakcji seksualnej, pomagają tym wyzyskiwaczom?" - pytał.

 

Wspomniał także o wizycie na oddziale neonatologii w szpitalu w Rzymie, gdzie rozmawiał z matką dwojga noworodków, opłakującą trzecie dziecko, które zmarło. "Ta kobieta opłakiwała zmarłe dziecko i nie była w stanie pocieszyć się dwojgiem, które pozostały. To miłość do życia, w każdej sytuacji" - powiedział.

 

“Myślałem o zwyczaju pozbywania się dzieci przed narodzinami. To straszna zbrodnia. Pozbywają się ich, bo według nich tak jest lepiej, wygodniej" - zauważył Franciszek. Podkreślił, że to "bardzo ciężki grzech".

 

Papież mówił też o swym pragnieniu Kościoła “ubogiego dla ubogich". "Największym wrogiem Boga, największym, jest pieniądz" - zwrócił uwagę. Przywołał słowa Jezusa, że nie można służyć dwóm panom: Bogu i pieniądzom.

 

Franciszek oświadczył: “Pieniądz jest bożkiem. Widzimy to teraz, w świecie, w którym pieniądz zdaje się rządzić. A pieniądz jest narzędziem stworzonym do tego, by służyć, a ubóstwo leży w sercu Ewangelii".

 

Powtórzył słowa o tym, że "diabeł wchodzi zawsze przez kieszeń".

 

Zdaniem papieża taki Kościół jest możliwy. "Ale zawsze trzeba walczyć, bo pokusa bogactwa jest bardzo duża" - ostrzegł. Franciszek mówił, że pokusa ta psuje duszę i prowadzi do próżności, a potem do "buty i pychy".

 

Pytany o to, jakie sam ma pokusy, papież odparł, że takie same, jak każdy człowiek. Mówił o "słabościach osobowości", takich jak niecierpliwość, egoizm i "trochę lenistwa".

 

Papież wyznał: "poczucie humoru to łaska, o którą proszę codziennie". Wyraził przekonanie, że należy umieć "być dzieckiem w obliczu Boga", wychwalać go z uśmiechem, ale i śmiać się z dobrego żartu.

 

Przyznał też, że śmieszą go pochlebcy. "Bo schlebiać komuś to wykorzystywać drugą osobę dla swego celu, ukrytego lub widocznego, aby osiągnąć coś dla siebie" - wyjaśnił.

 

"To niegodne" - dodał papież i podkreślił, że w Argentynie o pochlebcach mówi się, że "liżą pięty".

 

W związku z przypadającymi 17 grudnia 80. urodzinami papieża pytano też, jaka jest tajemnica jego dobrej kondycji i tego, że nigdy nie jest zestresowany mimo zmęczenia i wielu obowiązków.

 

“Nie wiem, jak to robię, ale ja się modlę. To mi bardzo pomaga" - wyznał. Papież dodał: “Śpię jak kamień. W noc trzęsienia ziemi nic nie czułem. Wszyscy czuli, bo łóżka tańczyły. A ja nie. Śpię sześć godzin, ale jak kamień".

 

"Robię tyle, ile mogę, i nie więcej" - zapewnił Franciszek. 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook