Jak dobrze pościć w Poście? [WYWIAD]

(fot. Michał Lewandowski)

"Jak ktoś nie ma jedzenia, to nie jest ascetą, tylko po prostu jest głodny. Jak ktoś nie ma co jeść to nie ma wyboru, po prostu głoduje" - mówi ks. Grzegorz Strzelczyk. 

 

Michał Lewandowski: Wieść gminna niesie, że w czasie rekolekcji ksiądz nie je.

 

Ks. Grzegorz Strzelczyk: W czasie głoszenia rekolekcji często poszczę. Ale nie zawsze.

 

Dlaczego?

 

Post jest niczym innym jak modlitwą wstawienniczą, tyle tylko, że na poziomie ciała. Kiedy potrzebne jest więcej koncentracji, więcej sił "duchowych", to poszczę. Pościć można robiąc też inne rzeczy. Dlatego mogę się modlić w ten sposób w czasie innych czynności.

 

Czyli tylko duch?

 

Nie tylko, bo człowiek kiedy pości, to ma wyostrzone zmysły. Tak jest przynajmniej u większej części ludzkich osobników.

 

To pomaga?

 

Dla mnie to jest dobry sposób. W czasie rekolekcji to działa. Czuję różnicę.

 

Dzisiejszemu światu pasuje poszczenie?

 

Jest moda na ascezę.

 

Ale jest trudniej pościć, bo jest więcej wszystkiego wokoło.

 

Łatwiej.

 

Dlaczego łatwiej?

 

Bo jak ktoś nie ma jedzenia, to nie jest ascetą, tylko po prostu jest głodny. Jak ktoś nie ma co jeść to nie ma wyboru, po prostu głoduje. Pościć może ten kto ma co jeść i z tego rezygnuje. Asceza możliwa jest tylko wtedy, kiedy mamy zapewniony elementarną stabilność i dobrobyt. Wtedy jest się czego wyrzec.

 

Żyjemy w kulturze nadmiaru?

 

Tak. Choć w tej kulturze zaczynają pojawiać się prądy zauważające, że ten nadmiar nam szkodzi. Sięgamy po ćwiczenia jako narzędzie, zaczynamy być kulturą ćwiczącą.

 

Co to jest "kultura ćwicząca"?

 

Taka, w której ćwiczenie staje się jednym ze sposobów życia (albo na życie). Zwłaszcza, jeśli chodzi o ćwiczenia fizyczne. Sytuacja w naszej kulturze jest o tyle dziwna, że najpierw się obżeramy, a dopiero potem to zrzucamy...

 

Wróćmy do ascezy.

 

W tradycyjnym ujęciu ona ma przede wszystkim wyrabiać wolę w człowieku. Asceza poprzez mierzenie się z pokusą wynikającą z potrzeby, pomaga wypracować silną wolę. To jest długodystansowy cel ascezy. Ta siła przydaje się potem na innych polach. Poszczę, bo szukam narzędzia, do wzmocnienia wzmocni mojej woli.

 

Chodzi tylko o jedzenie?

 

Od wszystkiego, co jest dobre, można pościć. Od rzeczy złych powinniśmy się powstrzymywać, żeby nie grzeszyć. Natomiast nie należy robić wyrzeczeń z obowiązków. Obowiązki trzeba wypełniać.

 

Czy można pościć od informacji?

 

Zastanawiam się, czy to jest bardziej kwestia postu czy kwestia higieny. Nam ta liczba informacji, jaką mamy teraz, chyba jednak szkodzi. W związku z tym, kwestia powstrzymani się od ich nadmiernego konsumowania nie jest sprawą postu, ale bardziej obowiązku moralnego wynikającego z potrzeby dbałości o własne zdrowie. Ala tu bedzie trudno ocenić, jakie dawki są zdrowe, jakie konieczne itd.

 

Czyli można grzeszyć tym, że przyjmujemy na siebie zbyt wiele informacji?

 

Tak, to jest jedna z form nieumiarkowania  w konsumowaniu. Wydaje mi się, że przesyt informacji może mieć jeszcze bardziej zgubne skutki niż przesyt pokarmu. Badania pokazują, że nie radzimy sobie z taką ilością danych. I potem nasz mózg robi niefajne rzeczy.

 

Jakie niefajne rzeczy?

 

Następuje rozregulowanie naszych naturalnych mechanizmów odsiewania informacji, co może skończyć się tym, że będziemy odsiewać rzeczy potrzebne. Druga sprawa: jesteśmy rozkojarzeni. Problemy ze skupieniem mogą przekładać się na problemy ze snem i inne problemy zdrowotne. To generuje problemy relacyjne, zaczynamy mieć problemy w komunikacji, etc.

 

Rozpad relacji społecznych?

 

Albo przetworzenie ich ku nowej formie.

 

Jakiej formie?

 

To może być kolejny etap ewolucji na którym musimy się zaadaptować do nowej sytuacji.

 

Czyli to nie jest złe?

 

Inaczej: nie wiemy do końca co uznać tutaj gatunkowo za korzystne. Nagle mamy taką ilość informacji, że pytanie jest jasne: jak w kolejnych pokoleniach będą się adaptować mózgi, które od samego początku dorastają w warunkach takiego zalewu informacji.

 

Dzisiaj rodzą się ludzie, którzy nie będą pamiętali czasów bez internetu.

 

Tak, ale pytanie jest co się z nimi stanie, kiedy będą w wieku 60 - 70 lat. Jak ich mózgi się zaadaptują? Czy ta daptacja będzie przekazywany genetycznie, czy nie? Nie mamy tutaj odpowiedzi.

 

Co będzie dalej?

 

Nanoroboty. Cyborgi i hybrydy. Będziemy rozmawiać z maszynami.

 

Jak asystent Google?

 

Na przykład. Chociaż moja pierwsza refleksja w tym względzie była wtedy, kiedy po raz pierwszy zagadał do mnie odkurzacz. I powiedział o sobie "ja". I to była reakcja na to, że źle go złapałem. Jestem informatykiem, wiem, że tam jest absolutnie prymitywna technologia, tam nie ma żadnej sztucznej inteligencji. Ale świadomość, że gada do mnie odkurzacz i mówi o sobie jako o podmiocie, zwaliła mnie z nóg - poprzez przeczucie konsekwencji.

 

A jak z ludźmi? Co kiedy jest ich zbyt wielu? Można pościć?

 

Relacje generalnie służą człowiekowi. To też wiemy z badań. Chyba tutaj warto być nieco łapczywym. Bycie z ludźmi jest fajne. Myślę, że nieumiarkowanie w dobrym byciu z innymi i dla innych nie jest grzechem (śmiech).

 

Nie męczą księdza ludzie?

 

Męczą mnie sytuacje, gdzie występuję, tak to nazwijmy, w roli pomocowej. To nie są relacje naturalne i dwustronne. Dlatego nakładają na mnie obciążenie. Codziennie od 2 do 4 godzin rozmawiam z ludźmi na czasem śmiertelnie poważne tematy ich dotyczące. To jest męczące. Czasem dostaję "ludziowstrętu". Ale to jest też tęsknota za relacjami, które są naturalne.

 

Gdzie jest granica pomiędzy postem, a pogardą dla ciała?

 

Granica jest przede wszystkim intencjonalna. W poście wyrzekam się tego, co jest dobre. Więc zanim się tego wyrzeknę muszę uznać, że to jest dobre. Jeśli w punkcie wyjścia pogardzam czymś, to to nie jest post. Uznanie wartości jest w punkcie wyjścia. I rezygnuję z niej z uwagi na wartość wyższą. To samo jest z celibatem. Rezygnuję z małżeństwa ze względu na inny rodzaj dobra. To dopiero wtedy działa, kiedy uznaję, że małżeństwo jest wartością i w ogóle chętnie bym w nie wszedł, gdyby nie rozpoznanie innego wezwania Bożego.

 

ks. dr Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej i teolog (adiunkt Katedry Teologii Dogmatycznej i Duchowości Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach). Odpowiada m.in. za formację do diakonatu stałego w archidiecezji katowickiej. Kieruje zespołem roboczym przygotowującym program ochrony dzieci i młodzieży archidiecezji katowickiej. 

 

Michał Lewandowski - teolog, dziennikarz DEON.pl

 

*  *  *

 

6 arcykatolickich pokus | Wielki Post to 6 tygodni przygotowania do Zmartwychwstania Jezusa. Ale to nie tylko czas oczekiwania, ale i mierzenia się z trudnościami. To także czas kilku pułapek, które mogą skutecznie złapać nas w swoje sidła, utrudnić drogę albo sprawić, że w ogóle z niej zejdziemy. Jak sobie z tym poradzić? Gdzie szukać mapy po bezdrożach? Na szczęście mamy przewodnika. Ks. Grzegorz Strzelczyk pokaże jak dobrze przygotować się na zmierzenie z 6 wyzwaniami, jakie może przynieść Wielki Post. Spokojnie i rzeczowo wytłumaczy, doda otuchy i poprowadzi w odpowiednim kierunku.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook