Proste ćwiczenie na uważność. Skup się na "tu i teraz"

(fot.chester wade/unsplash.com)

Nie przeżywamy tego, co dzieje się teraz. Ryzykujemy, że przemkniemy przez życie bez świadomości jego smaku. Jak się zatrzymać i jeszcze dzisiaj usłyszeć, co chce powiedzieć ci Bóg?


Dziecięce zabawy opierają się niekiedy na odwróceniu uwagi od tego, co rzeczywiście ważne. Większości czytelników znana jest zapewne zagadka, w której opisuje się, ilu pasażerów wsiadło do autobusu, a ilu wysiadło z niego na kolejnych przystankach. Osoba rozwiązująca zagadkę skupia się na liczeniu ludzi, oczekując, że na koniec padnie pytanie o to, ile ostatecznie osób zostało w autobusie.

 

Kiedy ma jednak ostatecznie powiedzieć, o ilu przystankach była mowa, nie jest w stanie udzielić odpowiedzi. Dokonanie obliczeń nie stanowiłoby trudności, ale zwracała uwagę na inne informacje. Czy - podobnie jak w tej zabawie - nie grozi nam skupienie się w życiu na czymś, co w końcu okaże się mało istotne?


Zdarzyło mi się przejść z kuchni do pokoju i zastanawiać się dłuższą chwilę, po co się tam znalazłem. Bywały konferencje, których chciałem wysłuchać, ale niektóre ich fragmenty mi umknęły, bo myślami byłem daleko. Nie raz wyszedłem do pobliskiego sklepu, ale później orientowałem się, że nie mam pojęcia jak zachmurzone było niebo i z którego kierunku wiał wiatr, nie mówiąc już o przyjrzeniu się twarzom mijanych ludzi. Osiągnąłem wszak cel - kupiłem, co zamierzałem. Może udało się jeszcze zadzwonić do kilku osób, załatwiając ważne przecież sprawy. Co przegapiłem? Czy miałem świadomość tego, co czuję i czy byłem uważny na to, co we mnie oraz wokół mnie?


Szybkie tempo życia, którego doświadcza większość z nas, nie pomaga w uważności. Analizujemy przeszłe wydarzenia albo planujemy zadania, które jeszcze przed nami. Nie przeżywamy tego, co dzieje się teraz. Skupieni na wszystkim tylko, nie na tym, co jest najważniejsze w obecnej chwili, ryzykujemy, że przemkniemy przez życie bez świadomości jego smaku. Uleganie pokusie życia przeszłością albo przyszłością skutkuje niezdolnością do usłyszenia Boga w codzienności.


W związku z uważnością na to, co dzieje się aktualnie w moim życiu proponuję proste ćwiczenie: świadomy spacer. Polega on na wyjściu samemu, z wyłączonym smartfonem, na przechadzkę w dość wolnym tempie. Najważniejsze w tym czasie jest korzystanie ze zmysłów. Oznacza to zauważenie każdego elementu świata, w którym się poruszam: od kształtu chmur na niebie przez rdzewiejący znak drogowy po wyraz twarzy mijanego człowieka. Prócz wzroku warto korzystać z innych zmysłów:


- słuchać głośniejszych i cichszych dźwięków, zwracając uwagę na to, co tworzy harmonię, a co odbieram jako hałas czy kakofonię;
- poczuć wszelkie zapachy, zauważając, które przyjmuję jako przyjemne, a które są dla mnie odrzucające;
- może posmakować pączka kupionego w mijanej cukierni, a może dotknąć kory mijanego drzewa, żeby poczuć jej szorstkość pod palcami.


Kolejnym krokiem może być uważność na wszelkie uczucia i myśli, jakie pojawią się w czasie przechadzki. Sztuką jest nie stracić kontaktu z otaczającym światem, mimo tylu bodźców zewnętrznych i przeżyć wewnętrznych.


Świadomy spacer może trwać krócej lub dłużej. Może być nim również droga do pracy czy na uczelnię. Od zauważenia świata wokół i przeżyć wewnętrznych krok już do uważności na Boga w chwili obecnej. Życiowe troski mogą pochłaniać większość naszej energii, podobnie jak liczenie osób wsiadających do autobusu i wysiadających z niego we wspomnianej zagadce. Jezus przypominał, że nie musimy "troszczyć się zbytnio". Skupienie na tym, co pozornie łatwiejsze - analogicznie do liczenia przystanków - okazuje się wyzwaniem, bo żeby być "tu i teraz", muszę zaufać Bogu. Tyle jednak wystarcza w Wielkim Poście i w czasie poza nim. Czy możemy doświadczyć czegoś lepszego niż spotkania z Jezusem i Jego działania w codzienności?

 

 

*

 

Już za tydzień na DEON.pl przeczytacie o kolejnym pomyśle na nietypowe ćwiczenie duchowe. To nie jest typowy duchowy trening, w czasie którego padniesz ze zmęczenia albo zaprzyjaźnisz się z uczuciem głodu przez zbyt częsty post. Zakonnica, mama i żona oraz jezuita, autorzy książki "Ile lat ma twoja dusza. Znajdź swoją duchową drogę", zapraszają do ćwiczeń dla duszy, z których można skorzystać w każdej chwili i w każdej codzienności, czyli twojej też! 

 

 

S. Ewa Bartosiewicz - zakonnica ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). Prowadzi bloga Spojrzenie Serca 

 

Majka Moller - aktywna zawodowo mama dwójki dzieci, na co dzień dentystka i magister psychologii. Od lat zakochana w swoim mężu, od zawsze i chyba z wzajemnością - w życiu i górach. Autorka bloga Chrześcijańska Mama

 

Piotr Kropisz - jezuita. Odpowiedzialny za dom rekolekcyjny w Warszawie Falenicy. Łączy zainteresowanie mocną muzyką z prowadzeniem warsztatów mindfulness. Przekonany, że Bóg jest zarazem potężny i bliski. Prowadzi bloga Piotr Kropisz SJ - blog multimedialny

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook