Władzę nad śmiercią przejął Chrystus!

Kto poznaje Jezusa, kto poznaje, by tak rzec, Całego Jezusa, ten stopniowo nasyca się pewnością, że śmierć to nie koniec wszystkiego! Że śmierć nie jest samą grozą czy jakąś absolutną niewiadomą! I że nie jest czymś, co ma nas nieodwołalnie zastraszyć, rozbić, schaotyzować, zrujnować!

 

Po wielkim Przejściu Boga przez historię i ludzką naturę (po Passze Pana) – można widzieć w śmierci bramę do Nowego Życia! Owszem, jest do przejścia parę trudnych faz przygotowawczych, oczyszczających, ekspiacyjnych, alepaniczny lęk i rozpacz straciły racje bytu!

   

 

                      Część 1.

 

 

 

                       Część 2.

 

 

 

Przeczytaj rozważania

 

 

***

 

Krzysztof Osuch SJ podejmuje kilka tematów podwyższonego ryzyka i przedstawia je, być może, wbrew dyktatowi "poprawności". Chętnie rozważą je ci, którzy nie chcą być manipulowani ani przez małodusznych ludzi, ani przez złośliwe demony. Do trudnych tematów należą prorockie upomnienia, gniew i karanie Boga, który zawsze i przez wszystko naprowadza na swe nieskończone Miłosierdzie. Lekcja cierpienia skojarzona jest z …tańcem.

 

Rozważania adresowane są do różnych osób - zarówno do (już) wierzących, jak i do (jeszcze) czekających "na kamieni nagłe przebudzenie" i "na głębie co u stóp naszych legną".

 

Kup rozważania: Zobaczyć siebie oczami Chrystusa

 

 

Zobacz książki autorstwa o. Krzysztofa Osucha SJ:

 

 

Bóg tak wysoko Cię ceni. Rozważania na niełatwe tematy

 

Książka składa się z kilkudziesięciu rozważań. Autor porusza problem kondycji człowieka, jego pragnień, słabości i grzechów. Jednocześnie wskazuje dar największy, o który nie trzeba zabiegać - bezwarunkową miłość Boga. Jej odkrycie nadaje sens wszystkiemu co, nas spotyka. Bóg kocha grzesznika, a to przecież Dobra Nowina dla każdego.

 

 

 

 

  

Przed Tobą jest dal. Rozważania o miłości, pokonanej śmierci i jasnym wyborze

 

"I ciebie chce On wybawić z nieszczęść, przed tobą jest dal". Te natchnione słowa, jakie do cierpiącego Hioba skierował przyjaciel, wciąż niosą nadzieję na Bożą pomoc i szczęśliwy finał życia. W podobnym duchu utrzymane są niniejsze rozważania. Pomogą one dostrzec miłość Boga, której doświadczanie jest przedsmakiem Nieba.

 

 

 

 Pełny tekst rozważania

 

 

 

Słowo Boże warte przemedytowania

 

Najpierw zechciejmy bardzo uważnie (może nawet parokrotnie) odczytać niezwykle ważki fragment z Listu do Hebrajczyków: „Ponieważ (…) dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom” (Hbr 2, 14-18).
 
Uwaga: Jeśli ktoś zechce poniższe rozważanie potraktować jako podstawę do osobistej medytacji, odprawionej według metody św. Ignacego Loyoli, to może na samym jej początku, wyobrazić sobie, że nadszedł ostatni dzień życia. Zanim umrę, przyjmę po raz ostatni Pana Jezusa w Komunii Świętej… Podadzą mi także gromnicę jako znak obecności Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego. Zastanowię się chwilę, z jakimi ważnymi myślami i z jakimi uczuciami w sercu chciałbym przejść na „drugą stronę”. (Poniższe rozważanie dostarczy mi parę ważnych myśli).
 
Św. Ignacy Loyola radzi, by także poprosić o owoc modlitwy. Tu poproszę, aby rozważenie słowa Bożego z Listu do Hebrajczyków ugruntowało moje przekonanie i odczucie, że Jezus jest źródłem mojej niezachwianej nadziei i pokoju, także w godzinie śmierci. Poproszę też, aby w chwili śmierci Jezus miłosiernie przygarnął mnie, wziął za rękę i poprowadził do Ojca. 
 

To brzmi rewelacyjnie

 

Natchniony Autor nazwał nas naprawdę pięknie: dziećmi, które uczestniczą we krwi i ciele… Tylko ojcu – Bogu Ojcu – przysługuje prawo nazywania nas wszystkich dziećmi. Dziećmi, które właśnie uczestniczą we krwi i ciele; w ten sposób została przywołana nasza śmiertelność*. Przypomniano nam, że nikt, kto ma ciało i w kim płynie krew, nie potrafi trwać wiecznie (tu na ziemi). I że każdy musi umrzeć! Ta nieuchronna konieczność śmierci mocno dramatyzuje cud życia. Chcemy czy nie, musimy pogodzić się z tym faktem, że my ludzie nie panujemy nad śmiercią. Ani teraz, ani nigdy w przyszłości, sami z siebie, nad śmierciąnie zapanujemy.
 
Ale oto usłyszeliśmy, że nasz śmiertelny los żywo obchodzi kogoś bardzo ważnego: Jezusa Chrystusa – Przedwiecznego Syna Bożego, który dla nas stał się Człowiekiem! Choć Sam istnieje odwiecznie i nie podlega śmierci, to jednak – powodowany współczuciem i miłosierdziem – postanawia (wraz z Ojcem i Duchem Świętym) zaradzić temu, co gnębi nas najdotkliwiej, czyli właśnie śmierci, a także różnym cierpieniom.
 
Stwórca człowieka wie, że władza nad śmiercią (na nasze szczęście tylko na jakiś czas) wpadła „w łapy” tego, który ją wymyślił, czyli diabła, nieprzejednanego wroga Boga i człowieka. W Księdze Mądrości czytamy: „A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2, 24). Diabeł zdaje się także dzierżyć monopol na interpretowanie śmierci!
 
Tę fatalną sytuację przyszedł odmienić Jezus Chrystus!
 
W imieniu Trójcy Boskich Osób, najdobitniej jak mógł, zapewnił, że Ojciec miłuje ludzi odwiecznie i niezmiennie! I że Jego wola przygarnięcia potomstwa Abrahamowego jest niezmienna i nieodwołalna. Dotyczy czasu i wieczności! Na szalę Boskiej perswazji i budzenia w nas nadziei – Boży Syn „rzucił” aż to, że stał się uczestnikiem naszego człowieczeństwa – „całego” człowieczeństwa.  Jego uczestnictwo w ludzkiej naturze dotyczy dosłownie wszystkiego. Jedyny wyjątek stanowi Jego osobista bezgrzeszność! Absolutna świętość oraz moralna nieskazitelność. To oczywiste. Ale czyż nie jest niesłychane to, że Boży Syn nie uczynił wyjątku, gdy chodzi o poddanie siebie prawu umierania?  
 
Postąpił tak z bardzo ważnego powodu. Uczynił tak, „aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli”.
 
Być może przyzwyczailiśmy się do tych stwierdzeń, ale są one niebywałe i niezwykle obiecujące. – Rozważmy je nieco dokładniej.  
 

Śmierć pod władzą diabła

 

Natchniony Autor uświadomił nam najpierw to, że do czasów Chrystusa śmierć była najgroźniejszą bronią w szponach szatana. Wróg ludzkiej natury posługiwał się śmiercią bezwzględnie. Niejako „wymachiwał” nią, jak jakiś obłędny terrorysta, trzymający nabity rewolwer…
 
Szatan czerpał demoniczną satysfakcję z tego, że nieuchronność śmierci wywołuje w ludziach jedynie strach i poczucie bezradności. Wydaje się, że potężne echo demonicznej satysfakcji wciąż rozbrzmiewa w takich miejscach, jak obozy koncentracyjne, gułagi, różne grupy przestępcze itp. Ludzie zniewoleni przez logikę szatana, mając udział w szatańskiej zatraciesiebie, uczestniczą także w jego demonicznej „satysfakcji”. Oczywiście, strasznie marnej, fatalnej i krótkotrwałej…
 
1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~tomasz 09:18:39 | 2011-03-17
 dziękuję. podałbym także scenę finałową z "uwierz w ducha", gdy Whoopi Goldberg mówi do Patricka Swayze - "Sam, czekają na ciebie..." - ta scena jest dla mnie zawsze piekna, dodaje otuchy, po prostu mówi, że w Niebie jest cudownie. 
swoje chrześcijaństwo zbytnio mam takie "ostre", "kanciaste", pełne ćwiczeń, wymogów, wysokich poprzeczek, zmartwień i zbyt ponure. 
B XVI powiedział - dlaczego pustoszeją kościoły? Bo ludzie nie rozsmakowali się w Bogu.
- zapytajmy, czy pasterze pokazują właśnie to, promieniują własnie Nim, czy rodzą nadzieję, czy dmuchają w tlące się jeszcze płomyki... 

nie mówię by narzekać, ale dostrzec, że często demoniczna wersja kwestii śmierci przenika do tzw. mentalności  nibyteologicznej. 

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook