Jezuita o przysiędze Wojowników Maryi: macza w tym palce diabeł

(fot. Guido Reni [Public domain] // facebook.com/WMaryi)

"Kiedy patrzę na mężczyzn, którzy nazywają się wojownikami Maryi i trzymają miecze w ręku z wojowniczym nastawieniem, to pytam się znowu, w jakim Kościele ja żyję?" - pyta Dariusz Piórkowski SJ.

 

W opublikowanym na Facebooku wpisie Piórkowski odnosi się do "oblężenia Niepokalanowa", które miało miejsce w ostatnią sobotę. 114 mężczyzn zostało pasowanych, czyli dołączyło do ruchu Wojowników Maryi, którego duszpasterzem jest salezjanin ks. Dominik Chmielewski SDB. Do Niepokalanowa zjechało aż 2,5 tysiąca pielgrzymów.

 

Koniecznie tego wysłuchaj! Tak dzisiaj przysięgali Wojownicy Maryi Only4Men w niepokalanowskiej bazylice z Ks. @Dominik Chmielewski Fot. @ Magdalena Chudzicka

Opublikowany przez Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów Sobota, 8 czerwca 2019

 

"Mam (…) wątpliwości, czy miecz połączony z Maryją i archaniołem Michałem, a potem stylizowanie się na średniowiecznych rycerzy krucjaty, to dobry pomysł na dziś. Wojownicy twierdzą, że miecz jest symbolem walki z grzechem i złem w sobie. Niestety, miecz nie kojarzy się jedynie tak. To narzędzie wojny, śmierci i przemocy. Nie tylko w świecie. W Kościele też używano miecza, by zabijać innowierców i heretyków. Takie wyobrażenie siedzi w zbiorowej świadomości. W ten sposób wskrzesza się upiory" - pisze jezuita o sobotnich wydarzeniach.

 

Piórkowski podkreśla, że nie pomogą tu biblijne odniesienia, bo gdy święty Paweł porównuje chrześcijanina do żołnierza, to ma na myśli symbol, a nie sam miecz, bo "przejście od duchowej walki ze złem w sobie do walki ze złem w innych, czyli w ostateczności z nimi, jest bardzo płynne i często wręcz niezauważalne". Sam Jezus prosił uczniów, by nie bronili go mieczem, gdy został pojmany w Ogrójcu.

 

"W Kościele w Polsce w wielu środowiskach narasta atmosfera osaczenia. Wrogowie napierają zewsząd. Budzi się rozpaczliwa potrzeba obrony wiary, moralności, wartości, Boga, tradycji. Ale budzi się jeszcze coś innego. Macza w tym palce diabeł" - pisze Dariusz Piórkowski SJ, który twierdzi, że diabelskim sposobem radzenia sobie ze złem w świecie jest "mentalność chwastu".

 

"Główną siłą napędową mentalności chwastu jest lęk przed złem w drugich, który prowokuje do użycia różnych form przemocy, manipulacji. Ale jest to lęk okryty «słuszną» walką w obronie dobra. W mentalności chwastu zajmujemy się głównie złem, a nie dobrem" - wyjaśnia jezuita. Mentalność chwastu posługuje się pozorem dobra, a przed tym ostrzega sam Chrystus.

 

"To właśnie z tej mentalności rodzi się wysyp egzorcystów, obrona zranionych uczuć religijnych, przestrach na widok tych, którzy nie podzielają chrześcijańskich wartości, agresja, okopywanie się w twierdzy" - wylicza duchowny.

 

Kiedy patrzę na mężczyzn, którzy nazywają się wojownikami Maryi i trzymają miecze w ręku z wojowniczym nastawieniem, to...

Opublikowany przez Dariusz Piórkowski Poniedziałek, 10 czerwca 2019

 

Przeczytaj cały wpis:

Kiedy patrzę na mężczyzn, którzy nazywają się wojownikami Maryi i trzymają miecze w ręku z wojowniczym nastawieniem, to pytam się znowu, w jakim Kościele ja żyję?

 

Nie mam nic przeciwko temu, by mężczyźni tworzyli różne grupy i wspólnoty w Kościele, bo rzeczywiście jest ich dla nich za mało. Panowie potrzebują akcji, działania. Mam jednak wątpliwości, czy miecz połączony z Maryją i archaniołem Michałem, a potem stylizowanie się na średniowiecznych rycerzy krucjaty, to dobry pomysł na dziś. Wojownicy twierdzą, że miecz jest symbolem walki z grzechem i złem w sobie. Niestety, miecz nie kojarzy się jedynie tak. To narzędzie wojny, śmierci i przemocy. Nie tylko w świecie. W Kościele też używano miecza, by zabijać innowierców i heretyków. Takie wyobrażenie siedzi w zbiorowej świadomości. W ten sposób wskrzesza się upiory.

 

Nie pomoże tutaj powoływanie się na św. Pawła, który porównuje chrześcijanina do żołnierza. Z prostego powodu. Apostoł ma na myśli symbol, a nie sam miecz. Po drugie, tym żołnierzami mają być zarówno mężczyźni jak i kobiety. Na wojnach to głównie walczyli i walczą mężczyźni. Sam św. Paweł został ścięty mieczem. Poza tym, niebezpieczeństwo polega na tym, że przejście od duchowej walki ze złem w sobie do walki ze złem w innych, czyli w ostateczności z nimi, jest bardzo płynne i często wręcz niezauważalne.

 

Kiedy do Ogrójca przyszli arcykapłani i straże z mieczami i kijami, uczniowie natychmiast odpowiedzieli tym samym zachowaniem: obronić Jezusa mieczem, chociaż On już wcześniej stanowczo tego zabronił. Kazał Piotrowi schować miecz do pochwy. To znak. Chrześcijanin z mieczem w ręku dla jakichkolwiek powodów nie działa po myśli Jezusa. (Chciałbym jeszcze dodać, że nie jestem pacyfistą).

 

Co się więc dzieje? W Kościele w Polsce w wielu środowiskach narasta atmosfera osaczenia. Wrogowie napierają zewsząd. Budzi się rozpaczliwa potrzeba obrony wiary, moralności, wartości, Boga, tradycji. Ale budzi się jeszcze coś innego. Macza w tym palce diabeł. Inspirując się przypowieścią Jezusa o pszenicy i chwaście z trzynastego rozdziału Ewangelii św. Mateusza, mam na myśli "mentalność chwastu", czyli diabelskiego sposobu poradzenia sobie ze złem w świecie.

 

I to właśnie z tej mentalności rodzi się wysyp egzorcystów, obrona zranionych uczuć religijnych, przestrach na widok tych, którzy nie podzielają chrześcijańskich wartości, agresja, okopywanie się w twierdzy, mentalność getta, obrona Jasnej Góry przed Szwedami. To z tej mentalności zrodził się faszyzm, hitleryzm, komunizm. Wszyscy przecież działali dla dobra narodu, robotników, uciśnionych. Wszyscy chcieli dobrze. I wiemy, jak wyszło.

 

Chrystus nas nie łudzi, że będziemy żyć na ziemi jak w raju. Mówi o zgorszeniach, o tym, że pomiędzy nami nie będzie samego dobra. Chwast jest po to zasiany, za przyzwoleniem Boga, aby najpierw wyszło na jaw to, co siedzi w sercach wierzących. Jest zasiany po to, by wciągnąć człowieka w logikę zła i ciemności. Główną siłą napędową mentalności chwastu jest lęk przed złem w drugich, który prowokuje do użycia różnych form przemocy, manipulacji. Ale jest to lęk okryty "słuszną" walką w obronie dobra. W mentalności chwastu zajmujemy się głównie złem, a nie dobrem.

 

Mentalność chwastu jest pozorem dobra. Przed tym ostrzega nas Chrystus. Trudno to zauważyć, że broniąc dobra, możemy czynić zło, ponieważ motywacja wydaje nam się dobra. Samo oburzenie i lęk na widok zła jest w sumie jeszcze zrozumiałe. Pan z przypowieści nie dziwi się reakcjom sług. chociaż on sam nie panikuje. Ważniejszy jest jednak kolejny krok: jaka jest ich reakcja na powstałe zgorszenie, oburzenie i lęk. To jest w chrześcijaństwie kluczowe. Nie to, czy się oburzamy czy nie, ale do czego nas to oburzenie popycha.

 

Najbardziej intrygujące w przypowieści jest to, że my często nie walczymy z grzechem w sobie, lecz drażni nas grzech w innych, nazwanych w przypowieści chwastem. Bo nie widzimy go wyraźnie w sobie, a jeśli widzimy, chcielibyśmy się z tym szybko rozprawić. Nigdy na tym świecie nie zwalcza się abstrakcyjnego zła. Zło zawsze zasiane jest między ludźmi i w ludziach. I na tym polega problem.

 

Druga rzecz zadziwiająca jest taka, że pole, na którym nagle słudzy zauważyli chwast nie należy do nich. Nie zasiali również pszenicy. Nie mają pojęcia, skąd się wziął na nim chwast. Nie zapobiegli jego zasianiu. Ale oto nagle wiedzą, jak sobie z nim poradzić. Ich pierwszą reakcją jest wyrwać i usunąć chwast. Mają receptę. Wydaje im się, że wiedzą. Pan jednak zabrania takich rozwiązań, bo płyną z lęku, niecierpliwości i pychy, bo my rzekomo wiemy, jak rozwiązać problemy tego świata.

 

W przypowieści słudzy jednak najpierw poszli zapytać gospodarza, co zrobić. Czy my tak zawsze robimy z naszym lękiem i zgorszeniem? Mam duże wątpliwości.

 

No i jak wojownicy Maryi będą próbowali pogodzić miecz w ich rękach ze słowami Jezusa: "Pozwólcie obojgu (pszenicy i chwastowi) rość aż do żniwa?"

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.18

Liczba głosów:

469

 

 

Komentarze użytkowników (31)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

magdapus 10:25:59 | 2019-06-14
Ja też czasami mam takie pytanie "w jakim Kosciele ja żyje", ale odrotnie gdy patrzę na relację z Mszy Św. w Łodzi u Jezuitów. Tańce, tyłem do Najświętrzego sakramentu"... brak słów.
Co w Wojownikach kole w oczy? Miecz? - to tylko symbol. Ja bym powiedziała odwrotnie, cała ta nagonka na ks. Dominika teraz na Wojowników, jest demoniczna. Faceci, którzy się modlą w ciszy, w pokorze nie pochodzi od złego, ale na pewno diabłu zalezy aby zniszczyć tą wspólnotę. 
Tym czasem bardzo proszę wszystkich czytających mój komentarz o jedno Zdrowaś Maryjo za naszych kapłanów. Powierzajmy ich Matce codziennie! Proszę! <3 

Oceń 25 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 09:01:22 | 2019-06-13
Ojcze Dariuszu,

Czy Ojciec napisał, że w tej grupie proponują by przy pomocy (symbolicznego) miecza walczyć z innymi ludźmi (grzesznikami) a nie własnym grzechem?

Oceń 17 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

no_name 22:29:23 | 2019-06-12
Jeden z przedstawicieli ruchu "Wojowników Maryji" tłumaczył księdzu Dariuszowi na Fb (na stronie Księdza):
"miecz Wojowników Maryi jest wyłącznie symbolem..."
A tak odpowiedział na to ks. D. Piórkowski SJ:
"Ale ja nie piszę tu i w sumie w ogóle o mieczu."

A tu kilka innych wypowiedzi Księdza zamieszczonych dokładnie pod tym samym felietonem:
"W tym samym Kościele jedni obierają miecz jako symbol dla swojej wspólnoty, a drudzy (wcale nie tylko wrogie media) widzą w mieczu (nie we wspólnocie) jako symbolu walki coś zupełnie innego."

"Przecież to jasne, że jeśli ktoś atakuje i jest agresywny, trzeba się bronić. Ale jeśli atakuje słowem, mam się bronić słowem, a nie mieczem."

"A czy ja napisałem chociaż słowo krytyki o różańcu, Eucharystii, Maryi? Napisałem tylko o mieczu i jak może też być dzisiaj interpretowany."

"Nieco wcześniej Jezus mówi, aby uczniowie nie stosowali logiki władców tego świata, czyli siły, której symbolem jest miecz."

"Dosyć (to samo słowo, co wcześniej przy tym porównaniu),kiedy Piotr użył siły. Generalnie, Jezus nie stosuje w swoim życiu logiki miecza. Tutaj miecz jest widziany jako narzędzie przemocy i siły."

Czarne równa się białe i vice versa. Dla ks. D. Piórkowskiego SJ nie ma rzeczy niemożliwych, bo po prostu ma dar przekonywania. :-)

Oceń 20 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 09:33:05 | 2019-06-12
Ojcze Dariuszu, a może śladem Wojowników Maryi warto zacząć bardziej skupiać się na własnych grzechach, niż:
doszukiwać się grzechów u innych i szykać wszędzie działania diabła?

Oceń 79 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR . 02:01:51 | 2019-06-12
"Charyzmatem tej wspólnoty jest przede wszystkim to, że to są mężczyźni, którzy przyrzekają żyć Ewangelią, najbardziej radykalnie, jak się tylko da. Radykalnie, to znaczy w radykalnej miłości do Boga, swoich żon i dzieci"

To rzeczywiście przerażające...

Oceń 54 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

tarnawita 00:56:15 | 2019-06-12
No cuż Deon jak to Deon -katolicki odpowiednik GW. Jak jest kolorowo ,pląsy i charyzmatyczne pentakostalizacyjne szamanizmy ,tolerancja i rowery z argentyny to jest pięknie i po Bożemu ,a jak coś nawiązuje do tradycji katolickiej, korzeni i kultury europejskiej ,twardej męskiej i prostej wiary to już zło i ciemnogród i budzenie demonów. I do tego ten plastusiowy mięciutki Jezuicki bełkocik na poziomie niedouczonego studencika. Takie postępactwo na pół etatu i rozwadnianje wszystkiego. Byle do kolejnej kasaty Bracia Jezuici to wam zawsze dobrze robi i całemu Kościołowi.
I żeby nie było nie jestem fanem Wojowników Maryi ani kś.Dominika, poprostu nie lubie oszczerstw i głupoty szczególnie spod pióra przedstawicieli najbardziej zeświedczonego i pogrążonego w kryzysie i herezjogennego zakonu Kościoła.

Oceń 46 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lignator 23:27:53 | 2019-06-11
Oj Księże Darku, sposób rozumowania a'la gazeta wyborcza może podziała na biedaczków w stylu pląsających słodko dziewcząt z oazy (nie ujmując nic oazie). Identyczne podejście zaprezentował pan Jan Tomasz Gross, który na podstawie jednego zdjęcia opublikował stek bzdur pod tytułem "Złote żniwa".
To się nazywa samozaoranie. Brawo

Oceń 52 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 20:43:06 | 2019-06-11
Ciekawy ten nasz katolicyzm z bejsbolami i mieczami.Ciekawe czy jest jeszcze zrozumiały dla kogokolwiek poza Polską?

Oceń 10 122 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 20:41:14 | 2019-06-11
Mam wrażenie, że autor nie tyle polemizuje z charyzmatem Wojowników Maryji, ale z własnymi wyobrażeniami na ich temat. Autor strasznie płytko podszedł do tematu, snuje wyłącznie jakieś dywagacje na temat plastikowych mieczy, które w jego oczach urosły do zbroi i mieczy krzyżowców. Przecież w przysiędze jest wyraźnie, że miecz ma służyć do walki z grzechami własnymi, a nie cudzymi. Może zamiast takich pustych rozważań, lepiej byłoby uważnie posłuchać świadectw, starać się poznać po owocach, a nie powierzchownych wrażeniach estetycznych.

Oceń 40 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anonimus 19:13:20 | 2019-06-11
wypowiedź pana jezuity klasyczna - układna, głaskająca wrogów Kościoła, wroga wobec jednoznaczności, raczej przeciw Kosciołowi

Oceń 44 6 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?