Katoliccy i muzułmańscy teologowie sprzymierzyli się, by budować pojednanie

Vatican Insider
(fot. Deposit Photos)

- Mamy nadzieję, że nasz "nieuzbrojony" postęp może przyczynić się do "demilitaryzacji serca" wierzących i wszystkich członków naszej wielkiej ludzkiej rodziny - przeczytajcie wywiad o niezwykłej grupie teologów we Francji.

 

O osobliwościach i celach grupy islamsko-chrześcijańskiej powstałej z inicjatywy Konferencji Episkopatu Francji mówi Claudio Monge OP.


W Europie - kraju zdominowanym przez kulturę mającą obsesję na punkcie dbania o zdrowie, niezależności od wszelkich ograniczeń i optymalizacji radości jako strategii szczęścia - jest to dobrze znany fakt, doświadczany na co dzień, że więzi społeczne coraz częściej się rozpadają.

 

Chociaż fakt, że wielu ludzi każdego dnia z radością i ciężko pracując z pasją i samozaparciem angażuje się w naprawianie tej Europy, jest być może mniej znany.

 

To wspaniałe dzieło naprawienia, ta wielkoduszna praca opiekuńcza i troska o wszystko, co powstrzymuje europejski świat przed zatonięciem, zachęca oraz przywraca życie i wigor duszom nękanym przez zastraszanie i zniechęcenie, a także duszom oślepionym przez idoli i uzależnionych od obojętności i narcyzmu.

 

Tworzenie dobrych więzi przybiera wiele form: jedna, która wciąż stawia pierwsze kroki, reprezentowana jest przez islamsko-chrześcijańską grupę dialogu teologicznego złożoną z katolickich i muzułmańskich intelektualistów (dziesięciu w większości mieszkających we Francji), którzy pracują razem, aby zbudować społeczne pojednanie.


W skład tej grupy wchodzi ks. Claudio Monge, 50-letni dominikanin, szczególnie zaangażowany w dialog między chrześcijanami i muzułmanami.

 

Mieszka w Stambule od 15 lat, gdzie jest proboszczem w kościele św. Piotra i Pawła oraz szefem Studium DoSt-i Center (Dominicans Study Istanbul, skrót oznaczający w języku tureckim "przyjaciel, partner"), oba zlokalizowane w dzielnicy Galata, gdzie dominikanie są obecni od 1233 roku.

 

Ojciec Claudio, autor ostatniego tomu "The Martyrdom of Hospitality" ("Męczeństwo gościnności"; wyd. Dehoniane) w rozmowie z Vatican Insider opowiada o życiu i pracy tej grupy:


Vatican Insider: Często powtarzasz, nieco prowokacyjnie, że dialog islamsko-chrześcijański nie istnieje. Co przez to rozumiesz?


Claudio Monge OP: Nie istnieje, jeśli rozumiemy go jako związek między religijnymi wszechświatami: to, co istnieje i powinno być promowane, to dialog między chrześcijanami i muzułmanami, którzy zgadzają się spotykać i rozumować razem. To jest dialog, który prowadzę, i jak sądzę, jest to droga, którą powinniśmy iść dalej. To nie jest konfrontacja religii między wierzącymi. Zwykle ci, którzy mówią, że dialog między chrześcijanami i muzułmanami jest niemożliwy, wyrażają uprzedzenie i nigdy nawet nie próbowali budować prawdziwych relacji.


Na Zachodzie i w ogóle na świecie istnieje wiele grup dialogu islamsko-chrześcijańskiego. jJakie są wasze główne osobliwości?


Nasza grupa powstała dwa lata temu z inicjatywy Narodowej Służby ds. Stosunków z Muzułmanami Francuskiej Konferencji Episkopatu. Składa się z pięciu katolików: Vincenta Ferroldiego, Colette Hamzy, Emilio Plattiego, Adriena Candiarda i mnie oraz z pięciu muzułmanów (sunnitów): Dżamela Dżazouli, Denisa Grila, Abdessalala Souiki, Mohameda Bajrafila, Homera Marongiu Perrii.


Każdy z nas, oprócz tego, że prowadzi zajęcia akademickie, ponosi odpowiedzialność, w różnym zakresie, za wspólnoty lub grupy wiernych. Nie jesteśmy zatem intelektualistami mieszkającymi w wieży z kości słoniowej, pochłoniętymi wyłącznie przez badania, ale pracownikami duszpasterskimi, którzy - znając problemy, trudności, wątpliwości, jakimi ludzie żyją na co dzień w naszych złożonych społeczeństwach - chcą się nimi zająć.

 

Nasz projekt został częściowo zainspirowany przez Gric (Islamic-Christian Research Group), grupę chrześcijańskich i muzułmańskich naukowców uniwersyteckich urodzonych w Tunezji, która od około dwudziestu lat publikuje teksty (na różne tematy) cieszące się dużym zainteresowaniem i które stają się inspiracją do narodzin podobnego doświadczenia we Francji, Libanie, Maroku, a ostatnio w Hiszpanii.


Nasza grupa chce być "laboratorium dialogu", którego głównym celem nie jest tworzenie dokumentów lub tekstów akademickich: Konferencja Episkopatu Francji nie udzieliła nam precyzyjnego mandatu w tym zakresie. Zamiast tego poproszono nas, abyśmy rozwinęli dynamikę pracy, to znaczy poznali się, zwiększyli wzajemne zaufanie, spędzając razem czas, by szczerze się konfrontować, dzieląc się swoimi refleksjami na tematy, które uważamy za kluczowe dla wiary.

 

Nasza wymiana odbywa się w grupach wierzących zakorzenionych w ich wierze i otwartych na konfrontację, którzy poruszeni pragnieniem wywarcia wpływu na społeczeństwo, pracują nad budowaniem spójności, promowaniem i podtrzymywaniem więzi, likwidowaniem uprzedzeń, rozbrajaniem przemocy.


Zdecydowałeś się nazwać tę grupę "Teologia w dialogu". Jakie refleksje doprowadziły was do tej nazwy?


Nazwę wybrano podczas naszego ostatniego spotkania, które odbyło się w Kairze, w ośrodku badawczym dominikanów, którzy przez dziesięciolecia byli zaangażowani w dialog międzyreligijny z lokalnym Uniwersytetem Al-Azhar.

 

Zanim doszliśmy do tej nazwy, która wyraża naszą wspólną wolę wypowiadania naszych przekonań w kwestii wiary poprzez przywołanie racjonalności, spędziliśmy wiele dni, myśląc razem o tym, czym jest teologia i dialog.

 

Znaczenie tych dwóch terminów, które często uważane jest za oczywiste, może być różne. Dlatego dla nas konieczne było wyjaśnienie, co mamy na myśli, by nie doszło do nieporozumień, które podważyłyby cały proces późniejszej konfrontacji. W naszych rozmowach muzułmanie hojnie poświęcili się określaniu, czym jest dla nich teologia. W klasycznym, podstawowym podejściu do islamu, Bóg musi być wysłuchany i posłuszny: nie ma z Nim, ani o Nim, dyskusji. Muzułmanin jest tym, który oddaje się woli Bożej i powierza się Bogu.

 

Najdokładniejsze tłumaczenie terminu "islam" to nie uległość, lecz zaufanie. O ile w chrześcijaństwie myśl teologiczna ma historię bogatą w udział świeckich, o tyle świat islamski dopiero w ostatnich czasach zaczął zadawać sobie pytania teologiczne, ponieważ postępuje sekularyzacja - wielu wiernych muzułmańskich żyje coraz częściej wśród społeczności niewierzących lub wierzących innych wyznań; a ponieważ islam nie jest monolitem, istniejące w nim różnice - dziś szczególnie widoczne - narzucają refleksję i potrzebę mediacji. Tym, co czyni tę refleksję jeszcze bardziej naglącą, jest przemoc, do której dochodzi w ostatnich latach w imię islamu, a której ofiarami padła większość ludzi wiary islamskiej.


Homer Marongiu Perria, muzułmański socjolog i członek grupy, wielokrotnie nam o tym przypominał: nie chodzi już o rozważanie możliwości współistnienia. Pytanie dzisiaj jest inne: co możemy zbudować dla dobra społeczeństwa? To zobowiązuje nas, jako chrześcijan i muzułmanów, do rozważenia nowych pytań: jakim językiem mówić dzisiaj o Bogu? Co oznacza połączenie badań teologicznych i duszpasterstwa wiernych? Jak radzimy sobie z "innymi"? Czy różnorodność jest zagrożeniem, przed którym należy się bronić, czy bogactwem i zasobem, które należy odkryć i nauczyć się doceniać? Nasza grupa, z cierpliwością, pokorą i dużym zaangażowaniem, zajmuje się tymi pytaniami, wiedząc, że wiele problemów wpływa na codzienne życie naszych społeczności.


Czy już powstał statut grupy? Jakie są najważniejsze jego punkty?


Nie napisaliśmy jeszcze statutu, ale mamy pewne zasady. Chciałbym zwrócić uwagę na dwie z nich. Po pierwsze, zauważamy, że czasami istnieją ważne różnice między chrześcijanami i muzułmanami, a zatem nie zawsze będziemy w stanie osiągnąć wspólnej afirmacji; wierzymy ponadto, że głównym celem dialogu niekoniecznie jest osiągnięcie porozumienia.

 

Po drugie, pracujemy, wierząc w dobrą wiarę naszych rozmówców, szanując ich pozycje zrodzone ze szczerego przywiązania do wiary i poważnego traktowania świętych tekstów innych. To ostatnie jest ważnym i pod pewnymi względami nowym aspektem, ponieważ od dziesięcioleci w dialogu islamsko-chrześcijańskim każdy ograniczał się do tego, co ich własna tradycja, ich własne źródła mówią o drugim.


Jak się wyraża aktywność grupy?


Spotykamy się regularnie dwa razy w roku przez cztery dni, zazwyczaj w Paryżu, i za każdym razem, gdy mamy do czynienia z innym tematem: dwoje z nas (katolik i muzułmanin) wspólnie przygotowuje tekst, który stanowi punkt wyjścia do dyskusji.

 

Pod koniec spotkania sporządzamy nowy tekst, nad którym w ciągu następnych miesięcy kontynuujemy prace, wyjaśniając nasze myśli także w odniesieniu do refleksji proponowanych przez innych. Ta metoda pracy wydaje się skuteczna: z jednej strony pozwala nam pozostać razem i zwiększyć wzajemną wiedzę i zaufanie, z drugiej strony pozwala nam pozostać w kontakcie i udoskonalić nasze stanowiska, biorąc pod uwagę te zaproponowane przez innych. Na naszym następnym spotkaniu, które odbędzie się w marcu w Paryżu, omówimy temat: "Jakim językiem mówić o Bogu".


Jakie są twoje przemyślenia o włoskiej i europejskiej debacie publicznej na temat stosunków między chrześcijanami a muzułmanami?


Wiele problemów, z jakimi mamy do czynienia w grupie, przechodzi często przez gorącą i rozdrobnioną debatę publiczną: szokujące hasła i puste słowa mają najwięcej uwagi, a prowadzącą do gniewu i usztywniają odległe pozycje. Na swój sposób nasza grupa - świadoma, że wspólne życie chrześcijan i muzułmanów wymaga czasu i dużo pracy - stara się stymulować głębokie refleksje, które wykraczają poza powierzchowny poziom i ułatwiają wzajemne zrozumienie i budowanie więzi społecznych.

 

W dzisiejszej debacie publicznej jest również obecna, i nawet nie jest to ukrywane, krytyka religii monoteistycznych, uważanych za matryce przemocy na świecie. W rzeczywistości przemoc jest częścią istoty ludzkiej. W naszej grupie wszyscy pracujemy w przekonaniu, że religie mogą w znaczący sposób przyczynić się do zniesienia tej przemocy i przyniesienia pokoju.


Ostatnia historyczna podróż Papieża Franciszka do ZEA i Dokument o Ludzkim Braterstwie podpisany wraz z wielkim imamem Al-Azharu, zachęcają nas do kontynuowania naszych wysiłków, aby "przyjąć akceptację kultury dialogu jako drogi; wzajemną współpracę jako kodeks postępowania; wzajemne porozumienie jako metodę i standard".

 

Wspomniany wyżej dokument zdecydowanie popiera potrzebę nieoddzielania refleksji teologicznej od wyraźnej krytyki obecnego modelu rozwoju, który obok niekwestionowanego postępu prowadzi do "pogorszenia etyki" i "osłabienia wartości duchowych".

 

W naszych doświadczeniach duszpasterskich widzimy, jak bardzo ten model przyczynia się do szerzenia frustracji i rozpaczy, tworząc podatny grunt dla rozprzestrzeniania się ateistycznego i agnostycznego ekstremizmu i religijnego fundamentalizmu.

 

Dlatego mamy nadzieję, że nasz "nieuzbrojony" postęp może przyczynić się do "demilitaryzacji serca" wierzących i wszystkich członków naszej wielkiej ludzkiej rodziny.

 

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Vatican Insider. Przetłumaczony przez Gabrielę Kwaśniak

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.14

Liczba głosów:

189

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook