Zuzanna Radzik o przyczynach dymisji redakcji watykańskiego magazynu o kobietach

(fot. Paweł Kęska)

Zuzanna Radzik zaznacza, że nie można ignorować tego, że "kariery w Kościele robią zwykle kobiety lojalne i posłuszne".

 

W poprzednim tygodniu Lucetta Scaraffia, redaktorka comiesięcznego magazynu "Donne, Chiesa, mono" wydawanego przy watykańskim dzienniku "L'Osservatore Romano", poinformowała czytelników, że kierowany przez nią zespół postanowił zawiesić współpracę z "L'Osservatore Romano". 

 

>> Czy głosy kobiet są uciszane w Watykanie? Redakcja kobiecego dodatku do L’Osservatore Romano rezygnuje

 

Włoska dziennikarka w liście otwartym do papieża Franciszka wspominała o otaczającym jej zespół klimacie nieufności, postępującej delegitymizacji oraz próbie kontroli przez mężczyzn, które nasiliły się po materiałach dotyczących wykorzystywania seksualnego zakonnic.

 

Dodawała, że razem z ich odejściem kończy się nowe i wyjątkowe doświadczenie dla Kościoła, czyli to, że "po raz pierwszy samorządna grupa kobiet mogła pracować w sercu Watykanu, w wolności umysłu i serca".

 

Naczelna ogłosiła, że ona i jej redaktorki podają się do dymisji, o czym bardzo szybko zaczęła pisać światowa prasa. Zuzanna Radzik w "Tygodniku Powszechnym" przyznaje, że siła oddziaływania tego dodatku magazynowego "jest niepodobna innym wyrażającym głos kobiet". Argumentuje to tym, że to "watykańskie i zarazem kobiece pismo". Zwraca uwagę, że to właśnie tutaj poruszano tak ważne tematy, jak molestowanie seksualne zakonnic czy źle opłacana wykonywana przez nich praca.

 

>> "Chcieli się nas pozbyć". Redakcja watykańskiego magazynu o kobietach w Kościele składa rezygnację

 

Dzięki tak poruszanym tematom, odzywały się potem światowe media. Zuzanna Radzik przypomina, że kobiecy magazyn pojawił się dzięki Benedyktowi XVI, to on chciał obecności kobiet jako dziennikarek. Wcześniej nie pracowała tam żadna kobieta w roli dziennikarki. 

 

Kim jest redaktor naczelna?

 

Grupę kobiet-reaktorek zebrała właśnie włoska dziennikarka, Lucetta Scaraffia. Jest to jedna z pierwszych włoskich feministek, która potem zajęła się studiowaniem sytuacji zakonnic i przeżyła nawrócenie. Jak opisuje ją Radzik: "z jednej strony krytykuje Kościół w sprawach kobiet, z drugiej podkreśla, że jest lepiej niż mówią niektórzy". Mówiąc o pozytywach, wspomina o docenieniu przez Kościół macierzyństwa.

 

To ona ciągle powtarza, że "kobiety są większością w Kościele i większością wśród osób zakonnych - i powinny być słyszane". Nieraz zaskakuje światowe media swoimi mocnymi wypowiedziami. Jeszcze jedną z nich jest wypowiedź cytowana przez AFP w 2012 r.: "nie da się tak dalej. W Kościele jest mizoginia i kobiety są rozgniewane".

 

Skąd pomysł na watykański magazyn o kobietach?

 

Przede wszystkim chodziło o zwrócenie uwagi na głos kobiet. Zuzanna Radzik przyznaje, że pojawia się tutaj wiele pytań: "dlaczego Scaraffia?", "czy akurat kobieca redakcja powinna mieć większą autonomię wobec naczelnego niż wszystkie inne redakcje?". Zwraca uwagę na to, że cała ta sytuacja przypomina problem nieprzejrzystości nominacji, który pojawia się w Kościele i w watykańskich urzędach.

 

Można się zastanawiać dlaczego ta, a nie inna osoba ma kształtować ton rozmowy o kobietach. Radzik zaznacza, że zarzut naczelnej na temat deligitymizowania jej redakcji i zatrudniania tylko posłusznych kobiet to "niebezpieczna broń" ze względu na brak konkretów z jej strony. Dodaje, że to samo można by powiedzieć o samej naczelnej. Pisze: "z jakiegoś powodu wolność myśli i serca, którą zachwala w liście do papieża, nie obejmowała bardziej radyklanych głosów, obecnych przecież wśród kobiet w Kościele".

 

Włoska prasa, bliżej znająca redaktor naczelną, zaznacza, że przyczyną sporu są amibcje a nie patriarchat.

 

"To jedna z patologii systemu"

 

Na koniec Zuzanna Radzik zaznacza, że nie można ignorować tego, że "kariery w Kościele robią zwykle kobiety lojalne i posłuszne". Dodaje, że w radach duszpasterskich czy na wydziałach teologicznych nie ma feministycznych działaczek i teolożek. Przyznaje: "wolność głosu w Kościele wymaga <<wywaleczenia>> sobie niezależności, czasem wręcz zadbania, by materialny byt nie był zależny od konsekwencji wygłaszanych opinii. Jest to jedna z patologii systemu". 

 

Pisze: "w Kościele nie można zaprzestać pracy na rzecz równości kobiet i mężczyzn".

 

Cały tekst można przeczytać TUTAJ.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.19

Liczba głosów:

106

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 00:00:30 | 2019-04-04
Feministko-genderka pani Radzik odgrzewa temat! Za poprzednim razem się nie udało, więc ponowna próba, a tu znowu niziutkie oceny i dominują komentarze przeciwne tej lewackiej quasi (teo)logicznej narracji. Pani Zuzannie Radzik dziękujemy, proszę poszukać sobie inne miejsca na swoje genderowo-feministyczne wypociny.

Oceń 26 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wow Ras 21:38:55 | 2019-04-03
Instytucje kościelne (KK) są na wskroś zmaskulinizowane. Zapewne przyczyn jest wiele (m. in. kultura). Ja jednak stawiam na bronienie przez mężczyzn wydumanego (czyt. pysznego) poczucia wyższości nad kobietami, któe mają być "dodatkiem" do życia mężczyzny...
Niewielu chrześcijan umie dzielić się tym co ma z innymi, chyba że ochłapami...

Oceń 4 47 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wihajster 18:07:34 | 2019-04-03
"Dodaje, że w radach duszpasterskich czy na wydziałach teologicznych nie ma feministycznych działaczek i teolożek"

Ubolewać z tego powodu to jak gdyby uważać, że brak na mózgu czy trzustce komórek rakowych jest stanem nienaturalnym i niepożądanym

Oceń 98 10 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook