Ks. Grzegorz Strzelczyk: to jest największa różnica między świeckim a duchownym w Polsce

(fot. Michał Lewandowski)

"A te chłopaki siedzą w zamkniętej strukturze, mają wszystko podstawione pod nos, nie mają tego doświadczenia rozruchu i jeszcze im się pakuje do głowy, że są wyjątkowi" - mówi ks. Strzelczyk w wywiadzie dla DEON.pl. 

 

Michał Lewandowski: Na czym polega największy problem w Polsce na linii świecki - duchowny?

 

Ks. Grzegorz Strzelczyk: Nas najbardziej różni to, że mamy inną codzienność. Jak kleryk ląduje w seminarium, to zostaje wyłączony z normalnych trosk jego rówieśników. Oni wtedy walczą o byt. Muszą utrzymać się na studiach, wychodzą z domu, przechodzą na samodzielność, muszą ogarnąć mnóstwo rzeczy: mieszkanie znaleźć, żonę znaleźć, męża znaleźć. Niektórzy zdążą spłodzić potomka. A te chłopaki siedzą w zamkniętej strukturze, mają wszystko podstawione pod nos, nie mają tego doświadczenia rozruchu i jeszcze im się pakuje do głowy, że są wyjątkowi. Po czym wychodzą na ambonę, mają dwadzieścia pięć lat, przekonanie, że wiedzą, jak ludzie powinni żyć. A z dołu, spod ambony widać, tony mleka pod nosem. Spora część na szczęście się orientuje, bo jak gorliwie duszpasterzują, to dopuszczają do siebie ludzi i to pozwala dojrzewać. Ale można nie pójść w tę stronę, bo jak już są na tym probostwie, to mają przecież pensję ze szkoły, z której nie muszą utrzymywać dzieci, płacą symboliczne pieniądze za mieszkanie, symboliczne pieniądze za jedzenie itd. Zostaje wielkie kieszonkowe. I tutaj się rozjeżdżamy bardzo mocno. Jeżeli zaczynamy mówić ludziom, jak mają żyć, a sami nie dotknęliśmy nawet tego, ile co kosztuje, to odzywa mi się głos Jezusa w głowie: "wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia, a sami palcem ich nie chcą tknąć". To jest to, co nam się dzieje.

 

Jezus mówił o polskich księżach, no ładnie.

 

Nie tylko. To dotyka prawdopodobnie funkcjonariuszy każdej religii.

 

No dobra, ale co zrobić, żeby było lepiej? Bo zaraz się tutaj zlecą ci wszyscy, którzy zarzucą, że chcemy tą rozmową walić w polskich księży, a ja bym bardzo chciał, żebyśmy pogadali o tym, jak to naprawić.

 

Rozmawiajcie z nami. Potrzebne jest głównie to, żeby świeccy zaczęli ignorować bariery stawiane przez system. I dobijać się do księdza jako do osoby. My ze względu na celibat i organizację duszpasterstwa nie nabierzemy części doświadczeń, które wy macie. Jeśli niektórzy księża mają fajne rodziny za plecami: braci, siostry, to zwykle ich orientacja w żuciu świeckich jest o wiele lepsza. Ale coraz częściej mamy w seminariach chłopaków, którzy przychodzą z porozwalanych rodzin.

 

To tylko fragment wywiadu. Całość dostępna tutaj >>

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.09

Liczba głosów:

43

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Jan Kowalski 10:48:39 | 2019-01-21
Ewcia chyba wogóle nie złapała istoty problemu, ale prze ostro do zamieszczania komentarza. Ile masz lat, jakie masz doświadczenie kościoła? Podziel się tym, a nie wyciągasz jakieś patologie jako równowagę do sytuacji opisanej w artykule. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ewcia 00:37:22 | 2019-01-20
A świeccy "rówieśnicy", którzy siedzą na garnuszku rodziców, a w efekcie mają dwie lewe ręce i głupoty w głowie?

Oceń 8 4 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook