Trzeci tydzień Synodu Biskupów: Chrystus jako wzór wszelkich działań młodych ludzi (synteza)

(flickr.com/catholicism)

Propozycje formułowane podczas zgromadzenia Synodu Biskupów nt. młodzieży powinny "wynikać z prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkich działań młodych ludzi - powiedział 20 października w rozmowie z KAI abp Stanisław Gądecki.

 
Podsumował w ten sposób relacje z obrad 14 małych grup językowych ("circuli minores"), które dyskutowały nad trzecią częścią Instrumentum laboris - dokumentu roboczego obrad, dotyczącą tego, co Kościół może zaproponować młodzieży. Prace tych "kółek" wypełniły większą część trzeciego tygodnia Synodu (15-20 bm.).
 

Abp Gądecki: "Dobrze, że propozycje opierają się na teologii"

 

"Najważniejsze jest to, czy proponowane rozwiązania wychodzą od teologii, bo jest sporo wskazań praktycznych, wychodzących od konkretnego problemu, ale nie mających osadzenia w teologii. Ważne jest, by zacząć od prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkiego działania młodego człowieka. Jeśli nie ma się tego przed oczyma, to wtedy można podawać bardzo wiele rozwiązań, które nie mają właściwie nic wspólnego z chrześcijańską wizją młodości" - wskazał metropolita poznański.

Zaznaczył, że bardzo go ucieszyło to, że "dzisiaj pojawiły się wypowiedzi, które rozpoczynały od Chrystusa, od tego, co On może wnosić w życie konkretnego człowieka". Wyjaśnił, że najpierw jest to powołanie do świętości, które również w młodych powinno znajdować echo. "Realizuje się ono w oparciu o rodzinę szeroko pojętą: nie tylko rodziców, ale także rodzeństwo i dziadków, rodzinę, w której powinien panować klimat świętości" - podkreślił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

 

Przyznał, że oczywiście, "są to raczej pragnienia niż rzeczywisty stan dzisiejszych młodych ludzi". Ale praktyka zaczyna się od rodziców i dziadków jako pierwszych nauczycieli młodego człowieka, którzy uczą go miłości i humanizmu. Potem rolę tę przejmują wspólnoty braterskie (przyjaźnie, stowarzyszenia), które integrują młodych i zakorzeniają je w słowie Bożym oraz katolicka szkoła i uniwersytet.

Rozmówca KAI ujawnił, że w jednej z małych grup odbyła się "rozumna dyskusja, czym właściwie jest szkoła katolicka". Zauważył przy tym, że wprawdzie szkoły te cieszą się na ogół dobrą opinią i dobrze przygotowują do życia w przyszłości, "niekoniecznie jednak wychodzą z nich ludzie wierzący, a zdarza się nawet, że ktoś kończy szkołę katolicką i już nie odnajduje się w Kościele".

 

W tym kontekście przypomniał, że "szkoła katolicka jest częścią Kościoła, który ma zadanie ewangelizacyjne", a tymczasem niektórzy mówcy sprzeciwiali się temu, twierdząc, że np. w krajach muzułmańskich szkoła katolicka nie może wypełniać tego zadania, ewangelizując wprost, bo oznaczałoby to jej zamknięcie. "W praktyce pozostaje jej tylko dawanie świadectwa życia przez związki międzyludzkie" - podkreślił abp Gądecki. Jego zdaniem sensem istnienia szkół katolickich jest na pierwszym miejscu wychowanie nie tyle dobrego obywatela, ile dobrego katolika, czyli człowieka, który ma silną wiarę i jest w stanie ewangelizować innych.

 

W małych grupach wspominano także o tym, że sami młodzi nie są tylko odbiorcami ewangelizacji, że duszpasterstwo młodzieży nie jest tylko skierowane "do" ludzi młodych, ale jest też tworzone razem z nimi jako współpracownikami. Wspomniano ponadto o roli sztuki, muzyki, sportu w ewangelizacji młodych. Mowa była również o tym, że często liturgie w naszych kościołach w ogóle nie pociągają młodego człowieka. Z jednej strony istnieje więc konieczność tworzenia liturgii, która byłaby piękna i dostosowana do mentalności młodzieży, a z drugiej - dobrego katechetycznego wytłumaczenia, o co w niej chodzi i do czego ona zmierza.

 

Ojcowie synodalni zwrócili także uwagę na pobożność ludową: pielgrzymki, zgromadzenia, wydarzenia, które dla pewnej części młodych stanowią "pociągającą część życia Kościoła". Wskazali na pomoce dla młodych, jakimi są YOUCAT i DOUCAT, tworzone przez środowisko wiedeńskie. "Trzeba pamiętać, że o ile katechizm dla młodzieży YOUCAT jest bardzo pożyteczny dla młodych, o tyle DOUCAT nie stanowi kompendium całej katolickiej nauki społecznej, chociaż za taki się podaje, ale tylko jeden z jej elementów: opcję preferencyjną na rzecz ubogich" - przestrzegł metropolita poznański.

 

Na synodzie zajęto się też sprawą ukierunkowania seksualności pod kątem przygotowania młodego człowieka do zrozumienia tego, że Pan Bóg go kocha, niezależnie od tego, kim on jest, i że pomimo wszystkich trudności, jakie napotyka na swojej drodze, obowiązują go podstawowe cnoty, takie jak czystość. "Może wielu uważa ją za rzecz antykwaryczną, nie mającą dziś nic do powiedzenia, nie nadającą się na nagłówki gazet. Niemniej jednak są osoby, które ją traktują poważnie" - stwierdził przewodniczący episkopatu.

 

Podczas obrad wskazywano również, że młodzi uczą się bardziej z własnego doświadczenia i zaangażowania na rzecz ubogich niż z przekazywanej im wiedzy. Chodzi więc o edukację integralną, w której najpierw trzeba wprowadzać w wymiar duchowy życia, przygotowujący do bycia użytecznym w Kościele i społeczeństwie. Następnie konieczna jest formacja w katolickiej nauce społecznej, czyli przygotowanie do tego, żeby młody człowiek był potem dobrym katolikiem, ale też dobrym prawnikiem, lekarzem czy nauczycielem. - podsumował abp Gądecki.

 

Kard. Sarah: Kościół ma odważnie głosić prawdy zbawcze

 

W podobnym duchu wypowiedział się na Synodzie prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah. Jego zdaniem fakt, że niektórzy młodzi nie zgadzają się z katolickim nauczaniem moralnym, łącznie z seksualnością, nie oznacza, że nauka Kościoła jest niejasna lub że powinna zostać zmieniona.

 

Pochodzący z Gwinei purpurat kurialny podkreślił z mocą, że Kościół i jego pasterze muszą odważnie proponować ideał chrześcijański odpowiadający katolickiej nauce moralnej, a nie rozwadniać go, ukrywając prawdę, byleby tylko przyciągnąć młodych ludzi do Kościoła. Dodał, że Pan Jezus nie obniżał wymagań swego orędzia i nie może tego czynić Kościół.

 

Kardynał zauważył, że w ramach przygotowań do Synodu niektórzy młodzi ludzie prosili Kościół, aby jasno przedstawił swoje nauczanie na temat niektórych zagadnień, szczególnie bliskich ich sercu: wolności we wszystkich dziedzinach, a nie tylko w kontaktach seksualnych, braku dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, równości kobiet i mężczyzn, łącznie z Kościołem itp. Inni jednak żądają nie tylko dyskusji otwartej i bez uprzedzeń, ale także radykalnej zmiany, prawdziwego zwrotu Kościoła o 180 stopni w jego nauczaniu w tych dziedzinach - powiedział mówca.

 

Wskazał, że nie wszyscy muszą podzielać naukę Kościoła, ale nikt nie może powiedzieć, że nie jest ona jasna. Może być jednak brak jasności ze strony niektórych pasterzy w zakresie wyjaśniania doktryny i wymaga to głębokiego rachunku sumienia. Kardynał przypomniał spotkanie Jezusa z bogatym młodzieńcem, który pragnął za Nim pójść, ale nie był gotowy zostawić swego majątku. Zaznaczył, że Pan Jezus nie obniżył wymagań i także Kościół nie może tego czynić.

 

Prefekt urzędu kurialnego podkreślił ponadto, że jedną z cech młodych ludzi jest ich idealizm i wzniosłe cele, nie tylko w odniesieniu do ambicji zawodowych i osobistych, ale także w obszarach sprawiedliwości, przejrzystości w walce z korupcją i poszanowania ludzkiej godności. "Niedocenianie zdrowego idealizmu młodych jest poważnym błędem i oznaką braku szacunku" - powiedział kard. Sarah. Dodał, że taka postawa zamyka także drzwi do prawdziwego procesu rozwoju, dojrzewania i świętości. Zauważył, że szanując i promując idealizm młodych sprawiamy, by mogli oni stać się "najcenniejszym bogactwem społeczeństwa, które chce się rozwijać i udoskonalać".

 

D. Ange: młodzi najlepszymi ewangelizatorami swych rówieśników

 

Najlepszymi ewangelizatorami młodych są sami młodzi, którzy nie starają się ich do czegokolwiek przekonać, ale po prostu dzielą się swoim szczęściem - powiedział ojciec Daniel Ange, założyciel międzynarodowych szkół ewangelizacji Młodzi i Światło. Podkreślił, że Kościół bardzo potrzebuje takich kursów dla młodzieży, dodając, że podobna praktyka roku poświęconego Bogu na progu dorosłości sprawdza się w innych religiach i wyznaniach. Mają ją buddyści, a także wiele wspólnot ewangelikalnych. Również w Kościele katolickim zdaje ona egzamin. Młodzi domagają się od nas Ewangelii - powiedział mówca.

 

"Nie powinniśmy się lękać głoszenia młodym Ewangelii z całym jej radykalizmem. Wielu z nich ma silne pragnienie radykalizmu. Wystarczy spojrzeć na Francuzów, którzy niekiedy już w wieku 14, 15 lat wyruszają na dżihad do Syrii czy Iraku. Kiedy pytasz ich, dlaczego to robią, odpowiadają: "Chcę iść do raju, bo powiedziano mi, że zabijając niewiernych pójdę do raju". Pragną raju i aby to osiągnąć, są w stanie sprostać wszelkim trudnościom. "A gdyby tak spotkali młodych świadków prawdziwego raju, zmartwychwstania Jezusa, to by nie jechali zabijać niewiernych, lecz sami przyłączyliby się do jakiejś szkoły ewangelizacji" - przekonywał francuski kapłan. Przestrzegł przed próbami przymilania się do młodych i mówienia im: "Rób, co chcesz, Pan Bóg wszystkim przebacza". A przez to młodzi odchodzą do sekt, do wspólnot ewangelikalnych, do islamistów. "Bo młodzi chcą czegoś mocnego" - powiedział o. Daniel Ange.

 

Wiara jest przygodą, Kościół musi towarzyszyć młodym w ich drodze

 

Streszczając w auli synodalnej owoce dyskusji w 14 grupach językowych na temat odkrywania powołania ojcowie synodalni wskazywali, że osobiste spotkanie z Chrystusem jest podstawą każdego powołania, którego nigdy nie można narzucić, gdyż powołanie zawsze pozostaje zaproszeniem.

 

Odpowiedź na nie zakłada radość i ryzyko, ponieważ wiara jest przygodą. Biskupi podkreślali, że każdy powołany jest do miłości i świętości, co nie oznacza "zaciskania zębów do nadzwyczajnych działań", lecz ma być radosnym ofiarowaniem siebie drugiemu. Przypomniano, że rozeznawanie drogi życiowej powinno odbywać się zawsze w wolności i otwarciu na Boże działanie. Dostrzeżenie spojrzenia Jezusa pomaga bowiem wewnętrznie dojrzewać, przyjąć łaskę i Boże miłosierdzie.

 

Ojcowie synodalni zwrócili uwagę, że więź między młodzieżą a Chrystusem wymaga pogłębienia. Chrystus jest młody wśród młodych i uważny na procesy dojrzewania, które zachodzą w ich sercach, toteż osobiste spotkanie z Nim jest podstawą każdego powołania. Podkreślono również znaczenie wspólnoty w odkrywaniu powołania oraz konieczność lepszego wprowadzania młodych w sakramenty. Biskupi przypomnieli, że bierzmowanie nie może być jedynie "dyplomem świadczącym o przynależności do Kościoła".

 

Podczas spotkań w grupach wskazano ponadto, że misja Kościoła skierowana jest do każdego młodego człowieka, także do tych którzy cierpią, przeżywają kryzysy i trudności. Troska ta obejmuje również osoby o skłonnościach homoseksualnych, zadaniem Kościoła jest bowiem towarzyszenie młodym i wspieranie ich w poszukiwaniu sensu życia, szukając w świecie znaków Boga.

 

Wielokulturowość i wielowyznaniowość

 

Abp Grzegorz Ryś w rozmowie z Radiem Watykańskim zauważył, że wiele głosów ojców synodalnych pochodziło z Afryki i Azji. Delegaci z Czarnego Lądu zwracali uwagę na panujące tam ubóstwo i brak możliwości edukacji, co z kolei powoduje ogromną emigrację - albo wewnątrz własnych ojczyzn, ze wsi do miast, albo za granicę. Każda taka wędrówka jest dla młodych ludzi wyzwaniem w wierze, gdyż z braku edukacji nie mogą ukształtować własnej tożsamości. Z kolei mówcy azjatyccy podkreślali konieczność dialogu międzyreligijnego, ponieważ wielu młodych z tego kontynentu należy do Kościołów mniejszościowych. Stąd też muszą oni praktykować dialog międzyreligijny w obliczu różnych groźnych fundamentalizmów - powiedział metropolita łódzki.

 

Biskupa Mariana Florczyka pozytywnie zaskoczyły głosy, podkreślające ważność szerzenia kontekstu społecznego, w którym żyją młodzi ludzie, czyli szkół, uniwersytetów, polityki. "Niektórzy młodzi katolicy, żyjący w warunkach wielokulturowości czy wielowyznaniowości, muszą zmierzyć się z tym, że są mniejszością i niekiedy są z tego powodu prześladowani" - powiedział w rozgłośni papieskiej kielecki biskup pomocniczy. Dodał, że zwracano też uwagę na wartość i znaczenie Światowych Dni Młodzieży. "Odwołując się do ich początków, a więc do Jana Pawła II, podkreślano wielkie dobro, jakie płynie z tych spotkań" - zauważył bp Florczyk.

 

Nadużycia seksualne w Kościele

 

O odpowiedzialności Kościoła za nadużycia seksualne księży dość dużo mówi się w auli synodalnej - przyznał w rozmowie z KAI abp Grzegorz Ryś. Nie zgodził się on z tezą, jakoby ujawnienie takich przypadków spowodowało kryzys wizerunkowy Kościoła, o którym w Polsce świadczą też tłumy na seansach filmu "Kler". "To nie jest kryzys wizerunkowy, tylko reakcja na grzech" - stwierdził metropolita łódzki.

 

Wyraził przekonanie ("Może wbrew wyczuciu medialnemu"), że Kościół jest zdeterminowany i pragnie, żeby się "ze swoim grzechem zmierzyć". Punktem wyjścia jest tu oczywiście diagnoza, dokładny opis, policzenie księży, którzy się dopuścili tego strasznego grzechu, ale jeszcze ważniejsze jest dotarcie do ludzi, którzy są poranieni, zniszczeni, którzy są ofiarami. "To trzeba zrobić!" - wskazał abp Ryś.

Dodał, że "niezależnie od tego, jakie to będą liczby, odpowiedzialność za to spoczywa na Kościele jako takim i to nie na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności, ale zgodnie z logiką odkupienia: Chrystus wziął na siebie nasze grzechy". "W jakiejś mierze jest to nasz wspólny problem, bo nawrócenie jest wezwaniem dla całego Kościoła, a nie wyłącznie dla tych, którzy dopuścili się przestępstwa. Na ten temat się dość dużo mówi w auli synodalnej" - stwierdził hierarcha. Zaznaczył, że pokazuje to całemu Kościołowi, z jaką pokorą musi mówić o tym, z czym jest posłany do świata.

 

Abp Mokrzycki: nie ma ważniejszego środowiska niż rodzina

 

Nie ma ważniejszego środowiska wychowawczego niż rodzina. W niej właśnie przekazywane są te wartości, które kształtują dziecko na dalsze lata życia. Mówił o tym na Synodzie metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki. Podkreślił, że rozłam między pokoleniami jest w pewnej mierze skutkiem tego, iż w rodzinie nie przekazuje się pewników i wartości. I to trzeba zmienić. Wskazał ponadto, że rodzina ma istotny wpływ na funkcjonowanie psychiczne człowieka, jego późniejsze wybory etyczne i moralne, na aktywność zawodową, na jakość więzi, jakie będzie nawiązywał w wieku dojrzałym.

 

Abp Mokrzycki zauważył, że główny ciężar wychowawczy spoczywa na rodzicach, a od ich zaangażowania zależy jakość nowych pokoleń. Właśnie w rodzinie, w swych kontaktach z rodzicami, młody człowiek uczy się pierwszych zasad społecznego współżycia. Mówca przypomniał wypowiedzi Jana Pawła II, który m.in. podkreślał, że "pierwszym miejscem, gdzie rozpoczyna się proces wychowawczy młodego człowieka jest dom rodzinny".

 

Zamknięte parafie i lęk kapłanów przed młodymi

 

Na Synodzie wskazywano też, że aby skutecznie przekazywać wiarę, parafie muszą się bardziej otworzyć i stać się dla młodych ważnym punktem odniesienia. W grupach językowych dyskutowano m.in. nad trudnościami, na jakie napotykają młodzi w swych kontaktach z Kościołem. Wskazano na znaczenie coraz popularniejszych oratoriów, które otwierają parafie na dzieci i młodzież. Mówiono też o trudnościach młodych kapłanów, którzy nie znajdują wspólnego języka z młodzieżą i uciekają w bezpieczniejsze pola pracy duszpasterskiej z "pobożnymi babciami". Tam bowiem zyskują szacunek i uznanie, czyli coś zupełnie przeciwnego niż w punkcie wyjścia daje praca z młodzieżą.

 

Abp Bacouni: biskup musi wrócić do bycia pasterzem

 

Biskup winien zostać odciążony od prac administracyjnych, aby mógł wrócić do bycia pasterzem obecnym wśród wiernych - zaapelował o to na Synodzie greckokatolicki arcybiskup Akki w Ziemi Świętej Georges Bacouni. podkreślił, że biskupi są zbytnio przeciążeni pracą przy biurku. "Pragnę z całego serca, aby nadszedł zbawienny dzień, gdy biskupi zostaną uwolnieni od tych zajęć, aby z powrotem mogli być pasterzami" - powiedział pasterz wspólnoty, liczącej ok. 70 tys. wiernych. Zaznaczył, że lud potrzebuje bliskich świadków wiary, ale - zapytał retorycznie - "jak znaleźć czas dzisiaj, w obecnym systemie, w którym jesteśmy uwikłani, w którym nieraz wydajemy się tonąć?".

 

W kontekście młodych mówca podkreślił, że podstawowym wyzwaniem dla młodzieży na Bliskim Wschodzie jest pragnienie posiadania lepszej i bezpieczniejszej przyszłości. Młodzież chce znaleźć pracę, założyć rodzinę w otoczeniu, które nie zagraża ich życiu. Jednocześnie jednak istnieje wśród nich strach przed obecnością w innych regionach ruchów ekstremistycznych. Dlatego wielu młodych ludzi emigruje, a ci, którzy pozostają, są przekonani, że ich obecność na Bliskim Wschodzie jest Bożym powołaniem - zaznaczył bliskowschodni arcybiskup greckokatolicki.

 

Młodzi walczący o przeżycie

 

Synod musi pamiętać o wszystkich młodych, również o tych, dla których najważniejszą kwestią jest walka o przeżycie - zaapelował kard. Berhaneyesus Souraphiel z Etiopii. W czasie obrad był on rzecznikiem młodych, zmagających się z najbardziej elementarnymi problemami. Purpurat przypomniał, że na świecie jest dziś 40 mln niewolników, w większości młodych. I również młode pokolenia są głównymi ofiarami kryzysu migracyjnego. Kardynał wyraził ubolewanie z powodu zamykania granic przed migrantami, co, jak podkreślił, jest sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi.

 

A w rozmowie z Radiem Watykańskim wspomniał o młodych chrześcijanach, prześladowanych za swą wiarę w wielu częściach świata. Zapewnił ich, że jest blisko nich, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, w Pakistanie i Indiach, ale także w Afryce. Zwrócił uwagę, że jeszcze niedawno, gdy jego krajem rządzili komuniści, wyznawcy Chrystusa byli w nim prześladowani. "Mówiono nam, że dla religii nie ma miejsca" - wspominał kard. Souraphiel, dodając, że on także trafił do więzienia za wiarę i za to, że był księdzem. "Wszystkim, którzy cierpią, chcę powiedzieć, że wiara zawsze zwycięży, nawet jeśli umrą jako męczennicy. Tak wielu męczenników zmarło tu w Rzymie i Kościół został zbudowany na grobie św. Piotra. Dlatego mówię im: bądźcie odważni i mocni w wierze" - zaapelował rozmówca rozgłośni papieskiej.

 

Delegaci ekumeniczni: młodzi ludzie mogą pomóc Kościołowi rozpoznać znaki czasu

 

Młodzi ludzie są najbardziej kompetentni w rozumieniu dzisiejszych czasów, więc to oni mogą towarzyszyć Kościołowi w rozpoznawaniu i odczytywaniu znaków czasu. To jedna z propozycji przedstawionych w przemówieniach tzw. delegatów braterskich z innych Kościołów i wspólnot kościelnych na Synodzie.

 

Metropolita Nikita (Lulias) ze Stanów Zjednoczonych, reprezentujący Patriarchat Konstantynopola, zwrócił uwagę, że młodzi ludzie potrzebują dziś "odświeżającej i uzdrawiającej mocy Ducha Świętego". Nadeszły czasy, w których "wiele wartości i sformułowań z przeszłości straciło swoje znaczenie i wydają się zanikać z każdym kolejnym pokoleniem". W tej sytuacji "Kościoły i przywódcy kościelni muszą znaleźć nowe sposoby przedstawiania prawdy, miłości i przebaczenia Chrystusa, bez sztywnych sformułowań, zawiłych zdań i rozbudowanych zastrzeżeń, które mogły mieć znaczenie przed wiekami" - podkreślił hierarcha prawosławny. Dodał, że "potrzebujemy «duchowych żołnierzy», którzy mogą kontynuować odwieczną bitwę ze złem i grzechem, posługując się nowymi środkami, wzorcami i współczesnym językiem". Zaznaczył obrazowo, że "stare wino prawdy musi być wlane w nowe bukłaki zmieniającego się świata".

 

Inny prawosławny - bp Anastazy z Patriarchatu Rumuńskiego, wikariusz diecezji włoskiej swego Kościoła - przypomniał, że obowiązkiem biskupów jako następców Apostołów jest przekazywanie depozytu wiary i bogactwa życia duchowego następnym pokoleniom. Przez swoje nauczanie Kościół powinien wspierać nawiązywanie przez nich osobistej relacji z Chrystusem i "doświadczania Boga", aby stali się Jego przyjaciółmi i towarzyszami. Za pilne uznał zaszczepienie w duszach ludzi młodych "prawdziwego pragnienia Boga", aby jedynie On był przedmiotem i celem ich poszukiwań.

 

Przedstawiciel Wspólnoty Anglikańskiej ks. Joel Waweru Mwangi zauważył, że kiedy mówimy, wtedy powtarzamy to, co już zostało kiedyś powiedziane, ale gdy słuchamy, uczymy się nowych rzeczy. "Bardzo się cieszę, gdy widzę, jak Kościół katolicki podejmuje wysiłki, by słuchać ludzi młodych i ich umacniać" - wskazał kenijski duchowny. Dodał, że anglikanie mogą się wiele nauczyć od Kościoła katolickiego.

 

Jednocześnie zauważył, że w pracy z młodzieżą "krytycznych rozważań" wymagają trzy obszary: rodzicielstwo (nieobecność ojców i przepracowanie matek, nie mających czasu dla dzieci w latach ich dorastania), zapewnienie chrześcijańskiej formacji duchowej dzieciom i młodzieży w okresie nauki oraz kościelny wpływ na tworzenie polityki rodzinnej władz. Przestrzegł, że skutki rozbicia rodzin w życiu ludzi i państw będą w ciągu najbliższych 20-25 lat tak samo niszczące jak ocieplenie klimatu, zaś skutki "topnienia rodzin" tak samo katastrofalne jak w przypadku topnienia lodowców.

 

Pastorka Kościoła husyckiego w Czechach Martina Kopecká, reprezentująca Komitety: Naczelny i Wykonawczy Światowej Rady Kościołów, zwróciła uwagę, że młodzi ludzie często są zwierciadłem rzeczywistości dzisiejszego świata, zarówno w społeczeństwie, jak i w Kościołach. Choć żyją w różnych kontekstach, mają jedną wspólną cechę: emocje i uczucia. Potrzebują znaleźć sens życia w świecie, który daje wiele powodów do radości, ale też jest pełen cierpień i zranień. Młodych trzeba inspirować do tego, że nauka, dokonywanie małych kroków oraz podejmowanie wysiłku zmieniają rzeczywistość. "Takie jest wezwanie naszego Boga: idź i zrób to" - powiedziała czeska pastorka.

 

Pastor Marco Fornerone z Kościoła waldensów we Włoszech, który na synodzie reprezentował Światową Wspólnotę Kościołów Reformowanych, wezwał ojców synodalnych, aby słuchali także kobiet, których potencjał wciąż nie może jeszcze w pełni znaleźć swego wyrazu. Jednocześnie wyraził przekonanie, że młodzi ludzie są najbardziej kompetentni w rozumieniu dzisiejszych czasów, dlatego to oni mogą towarzyszyć Kościołowi w rozpoznawaniu i interpretacji znaków czasu. Trzeba więc uznać młodzież za locus theologicus - źródło dla teologii, na równi z ubogimi, zaapelował pastor.

 

W podobnym duchu wypowiedziała się Julia Braband z Komitetu Młodych Światowej Federacji Luterańskiej. Według niej młodzi są nie tylko przyszłością, ale także dniem dzisiejszym Kościoła. Dlatego należy patrzeć im prosto w oczy, wysłuchać i dać pole do działania, przekonywała młoda Niemka.

 

Gościem obecnych był też przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego metropolita Hilarion. W swym wystąpieniu mówił o współpracy katolicko-prawosławnej w wielu dziedzinach, szczególnie wychowania młodego pokolenia, aby budować społeczeństwo bardziej chrześcijańskie.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.4

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook