Po obejrzeniu "Kleru" nikt z Kościoła nie odejdzie. Jestem wdzięczny za to, że takie filmy powstają

(fot. prywatne archiwum Grzegorza Kramera SJ)

Nie wierzę księżom, którzy zza swoich klawiatur piszą o tym, że są prześladowani, po czym wsiadają w samochody i jadą na lotnisko, by stamtąd odlecieć na wakacje w ciepłych krajach, wcześniej skrupulatnie rozliczając każdy dzień swojego urlopu, bo po ciężkiej kapłańskiej pracy w ciągu roku należy się odpoczynek.

 

My, księża w Polsce, mamy się dobrze. Otaczamy się ludźmi, którzy nas kochają, a nierzadko podziwiają. Niczego nam nie brakuje. System, w którym żyjemy, daje nam - pomimo wszystko - całkiem spokojne życie. Tak, robimy mnóstwo dobrych rzeczy, o wielu z nas świat nigdy nie usłyszy, ale w lokalnych społecznościach mamy uznanie ludzi, ich wdzięczność i wszystko to, co potrzebne do życia. Jasne, są wśród nas tacy, którzy żyją na granicy biedy, ale po pierwsze to wyjątki, po drugie od dawna zadaję sobie pytanie: a co z naszą solidarnością kapłańską, którą lubimy celebrować w innych kontekstach?

 

Już jako młodzi ludzie czytaliśmy w szkole utwór z XVIII wieku napisany przez arcybiskupa Krasickiego, opowiadający o przywarach mnichów katolickich. "Kler" to nic nowego, to współczesna wersja "Monachomachii" sprzed wieków, tyle że nie napisana groteskowym humorem, ale bardzo przykrym dramatem, dramatycznym o tyle, że minęło tak wiele lat, a takie utwory ciągle znajdują w realnym życiu konkretne inspiracje.

 

Ks. Andrzej Luter: nikt jeszcze filmu nie widział, a już wiadomo wszystko>>

 

Nie, nie jestem apologetą filmu Smarzowskiego, raczej kimś, kto od dawna mówi, że musimy się - duchowni - realnie nawracać. Zmieniać naszą mentalność, nasze działanie, sposób życia. Ciągle jesteśmy bardzo klechowscy, myślimy o sobie, a później dopiero o misji.

 

Bardzo lubimy używać, mówiąc o swojej codziennej robocie, słowa "posługa", ale równie chętnie bierzemy za nią pieniądze. Bardzo lubimy mówić o naszym opuszczeniu wszystkiego, poświęceniu się, ale chętnie korzystamy z naszych znajomości u lekarza, w urzędach i wszędzie tam, gdzie można zaoszczędzić parę groszy dla siebie.

 

Kiedy pojawiają się takie obrazy jak "Kler", to zachowujemy się skandalicznie i krzyczymy: a spróbujcie taki film zrobić o innych profesjach albo o innych religiach. Nawet nie reflektujemy nad tym, że w ten sposób życzymy innym źle. Oceniamy ich - nie wprost - mówiąc: u nich jest źle, a nawet gorzej. Po drugie z góry osądzamy całe środowisko, a przecież tak mocno przeciw temu protestujemy. I znów Ewangelia idzie w kąt. Nie lubimy ludzi i nie życzymy im dobrze.

 

Chętnie mówimy o prześladowaniach Kościoła, a dokładnie mamy na myśli nas - księży. Prawda to, jesteśmy prześladowani, wytykani palcami, jednak nie ze względu na Pana Jezusa (a o to idzie w Ewangelii), ale ze względu na to, że ludzie mają dość naszych grzechów.

 

Oburzamy się na obrazy takie jak "Kler", ale nie oburzamy się na to, kiedy jeden z nas chce wydrzeć kolejne miliony (i je dostaje). Od razu usprawiedliwiamy to sobie prowadzeniem kolejnej misji, pytanie, czy rzeczywiście koniecznej?

 

Zablokowano premierę "Kleru" w kolejnym polskim mieście. Jaka jest przyczyna?>>

 

Nie, po obejrzeniu filmu nikt od Kościoła - przez sam film - nie odejdzie. Co najwyżej zdobędzie się na odwagę nazwania tego, co od dawna widzi i obserwuje. I jeśli ktoś z Kościoła odejdzie, to przez grzech tego Kościoła. Grzech pychy, która wcale nie chce naśladować Pana Jezusa w uniżeniu, ale ciągle chce być w glorii i splendorze. Ludzie życzliwi nam - zostaną, ale rzecz w tym, żeby nie tylko oni zostali, ale w tym, by dać takie świadectwo, by nieżyczliwi nam do Kościoła przyszli.

 

Jestem wdzięczny za to, że takie filmy powstają, bo one mi pokazują, że grozi mi wielkie niebezpieczeństwo, że sposób życia, jaki wybrałem, może mnie łatwo doprowadzić do deprawacji, do robienia wielkiego zła, zasłaniając się Bogiem i wielką ideologią prześladowań.

 

Nie wierzę księżom, którzy zza swoich klawiatur piszą o tym, że są prześladowani, po czym wsiadają w samochody i jadą na lotnisko, by stamtąd odlecieć na wakacje w ciepłych krajach, wcześniej skrupulatnie rozliczając każdy dzień swojego urlopu, bo po ciężkiej kapłańskiej pracy w ciągu roku (nie licząc wolnych dni, w międzyczasie) należy się odpoczynek. Dla mnie prześladowanymi są ci, którzy od lat nie mają urlopu, a jeśli go mają, to w tym czasie robią remonty dla swoich dzieci, jadą na sezonówki za granicę, by podreperować budżet domowy. Prześladowanymi są ci, którzy przychodzą prosić o pieniądze na chleb, leki czy czajnik, który się spalił…

 

Niektórzy mówią, że "Kler" jest jednym z powodów, dla których ludzie jeszcze bardziej znienawidzą księży. Serio? A jak w takim razie skomentować wiadomości, które dostałem od ludzi wierzących (sic!): "Jak Ci Kościół Nasza Matka nie pasuje to Łysy Tumanie ściągnij koloratkę, przestań wypisywać te bzdury, którymi karmisz ludzi od lat i wypierdalaj do normalnej roboty!!! Może po kilku latach zmądrzejesz" i "Życzę ci miłej śmierci kur… jeb…". Nigdy żaden niewierzący nie upokorzył mnie tak, jak notorycznie robią to ludzie wierzący.

 

Nie cierpimy filmu Smarzowskiego, bo on w przerysowany sposób mówi nam: jesteście hipokrytami. Mówicie piękne kazania o miłości, a sami często padacie, i udajecie, że jest dobrze. Nie cierpimy tego filmu, bo gdybyśmy wzięli go na osobistą modlitwę, doszlibyśmy do wniosku, że trzeba nam się modlić, tyle że nie za reżysera, ale o nasze nawrócenie. O zmianę naszego życia, tak radykalną, by nikt nie musiał takich filmów kręcić. Łatwo zrobić krucjatę modlitwy przeciw Smarzowskiemu. Każdy ksiądz znajdzie przynajmniej kilkanaście osób, które z nim staną na takim czy innym rynku. Tylko że to nie on, ale my musimy się zmienić.

 

 

Grzegorz Kramer SJ jest proboszczem w Opolu, współautorem książki "Łobuzy. Grzesznicy mile widziani". Tekst pochodzi z bloga grzegorzkramer.pl

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.2

Liczba głosów:

1019

 

 

Komentarze użytkowników (84)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Zenek445 14:44:32 | 2018-10-24
Mówiąc:" a spróbujcie taki film zrobić o innych profesjach i religiach" nikt nie życzy nikomu żle.Tylko próbuje się pokazać ,że jest to atak na Kościół ,bo jakoś o innych środowiskach takich filmów się nie robi.Czyżby inne środowiska były nieskazitelne? A jeśli ksiądz uważa ,że taki film to jednak zło dlaczego ksiądz tą produkcje pochwala?Naprawdę cieszy się ksiądz ,że powstał film oczerniający tak wielu wspaniałych kapłanów ,siostry i braci zakonnych?

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

judeo 22:59:35 | 2018-10-04
Z przekazan filmowych, reklamowyh, wiemy jaki to jet film, co przedstawia, co pokazuje, co piętnuje... ja moim synom zawsze mówię: nie oceniajcie swoich kolegó, tylko dlatego że mają inne grzechy niż wasze... bo byście nie mieli kolegów....każdy kto krytykuje niektórych księży ( słusznie) winien sobie odpowiedzieć na pytanie.... dlaczego zsostawiłem zone, dwójkę dzieci i wybrałem młodą du....ę ... ja to jestem dobry.. prawda..

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ewcia 18:54:05 | 2018-10-01
Ja z innej beczki.
Film Smarzowskiego przedstawia nie tylko księży, ale również arcybiskupa Mordowicza (granego przez Gajosa). Czekam aż Kramer odwoła się również do złego świadectwa biskupów i hierarchów. Aż wezwie hierarchię do nawrócenia i wytknie jej obłudę... Uuups, zapomniałam, gdyby to zrobił, już nie byłby księdzem. Można być mocnym w gadce, byle tylko nie tykać "najważniejszych".

Oceń 5 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 16:22:04 | 2018-09-30
Kościól jest cacy tylko film zły.

Oceń 9 17 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ewa_Z 13:10:12 | 2018-09-30
Po obejrzeniu filmu nikt z Kościołą nie odejdzie, ale odejdzie przyglądając się postawom przedstawionym w filmie - sprawom tuszowania pedofilii, tolerancji wobec księży-homoseksualistów, karierowiczów i pazernych na pienieniądze, księży zajmujących się politykierstwem. To nie film szkodzi Kościołowi ale postawa jego duchownych.

Oceń 17 39 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

qjpus 19:51:05 | 2018-09-30
Ojciec Kramer, jak na reprezentatnta katomarksizmu przystało, może być ubogacony przez wiele rzeczy - przez "uchodźców", przez zwolenników aborcji, przez Islam, przez antyklerykałów, przez LGBT, tylko przez jedno ojciec Kramer ubogacony być nie może - przez dziedzictwo tradycyjnego polskiego katolicyzmu.

Oceń 83 27 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 10:03:57 | 2018-09-30
Brak reakcji na pedofilię albo na to, co zrobił abp Paetz, zawsze, zawsze będzie czymś złym i dla ofiar tych przestępstw, ale też dla kościoła, ale też trudno z ohydy pokazywania rzeczywistości (czyli sposób we wszystkich filmach tego reżysera) zrobić : nauczymy się.
Dlaczego? Dlatego m.in.
http://polskatimes.pl/ks-dariusz-kowalczyk-kler-to-falszywy-obraz-kosciola/ar/13532488?utm_source...

Oceń 33 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 23:09:13 | 2018-09-29
Bardzo dobry tekst, napisany przy okazji filmu, który wzbudził tyle emocji, ale nie o filmie własciwie, tylko zachęcający współbraci w kapłaństwie do zrobienia rachunku sumienia. Chyba nie tylko księży trzeba zachęcić do zrobienia rachunku sumienia, lecz wszystkich, bo kler jest taki, jakie jest społeczeństwo. 

Oceń 28 96 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

klara.osu 22:52:03 | 2018-09-29
Nie zgadzam się ze sposobem pisania o Kościele Ojca Kramera , ponieważ nie wiem komu ma służyć i  uważam, że czyni ono wiecej zamętu niz dobra. Dla równowagi pragnę dodać, że  Pania Karolina Pitorwska zachwyca sie  wpisem Ojca. Pozdrawiam 

Oceń 28 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook