Abp Ryś: Kościół w Polsce musi przestawić się na bardziej indywidualną pracę z wiernymi

(fot. Abp Grzegorz Ryś / facebook.com)

Kościół w Polsce musi przejść od duszpasterstwa masowego do towarzyszenia człowiekowi w wymiarze indywidualnym - ocenia abp Grzegorz Ryś.

 
Odejście od modelu duszpasterstwa masowego
 
Podczas śniadania prasowego w siedzibie KAI metropolita łódzki uznał, że trzy kluczowe obszary wymagające intensywniejszej pracy Kościoła to rodzice dzieci pierwszokomunijnych, młodzież po bierzmowaniu i powołania.
 

Abp Ryś podkreślił, że jednym z głównych wyzwań dla Kościoła w Polsce jest odejście od modelu duszpasterstwa masowego na rzecz bardziej indywidualnego towarzyszenia w wierze. Stwierdził, że na obradach Episkopatu biskupi konstatują niekiedy, że nie bardzo wiedzą, co to znaczy towarzyszyć duchowo młodym ludziom.

 

Przyznał, że księża w Polsce "jak ognia" boją się podjąć takiego rodzaju towarzyszenia. Zdarza się, że nie doświadczają go nawet klerycy przygotowujący się w seminariach do kapłaństwa, a więc osoby szczególnie potrzebujące takiego towarzyszenia.

 

"Zrobiliśmy z wiary abstrakcję"

 

"To jest wyzwanie do zejścia z poziomu pracy z grupą, masą, z procentami do pracy, która ma wymiar indywidualny, osobisty, przełożony na lata. To jest co, czego w Kościele w Polsce musimy się uczyć, i im szybciej te lekcje przerobimy tym lepiej" - stwierdził abp Ryś dodając: "nie można pracować z młodzieżą, musimy pracować z młodymi".

 

Powołując się na ankietę przeprowadzoną wśród kilku tysięcy łódzkich maturzystów gość KAI wskazał, że dla 94 proc. badanych najważniejszą wartością jest rodzina, na wiarę wskazało 38 proc. Zwracając uwagę na fakt, że aż 78 proc. młodych nie szuka ważnych wartości życiowych w religii, abp Ryś pytał: "Co myśmy z tymi młodymi zrobili, mając ich w dużym procencie na katechezie, w Kościele, na spowiedzi".

 

"Zrobiliśmy z Pana Boga pojęcie, abstrakcję, definicję. Z wiary zrobiliśmy kawałek pobożności, praktyk, kilku zasad, z którymi się zgadzam lub nie" - ubolewał abp Ryś.

 

Przywiązanie do rodziny

 

Rodzina pozostaje też głównym środowiskiem, w którym młodzi ludzie poszukują ważnych dla siebie wartości, natomiast aż 78 proc. nie poszukuje tych wartości w religii - zwrócił uwagę metropolita łódzki. Nie znaczy to przy tym, że nie są to osoby religijne - dodał abp Ryś przestrzegając przed formułowaniem uproszczonych sądów.

 

11 proc. maturzystów określiło siebie jako niewierzących, 38 proc (najwyższy wskaźnik w pytaniu o wiarę) podało, że są "wierzący na swój sposób", 10 proc,. to osoby mocno zaangażowane w życie Kościoła, tzn. należące do różnych grup, ruchów itp. "Pozostali to różne odcienie szarości" - powiedział abp Ryś.

 

Z badań przeprowadzonych pod kierunkiem prof. Kai Kaźmierskiej wynika też duże przywiązanie młodych do rodziny. 65 proc. spośród chodzących do kościoła deklaruje, że idzie tam z rodziną, a 74 proc., że Boże Narodzenie i Wielkanoc to przede wszystkim święta rodzinne i z ochotą uczestniczą wtedy rodzinnych spotkaniach przy stole.

 

"Bardzo zależy im na tym, by być wtedy z rodziną, choćby się mieli wynudzić" - zauważył abp Ryś. Dodał jednocześnie, że święta te mają charakter przede wszystkim religijny jedynie dla 38 proc. maturzystów.

 

Podkreślenie kontekstu ewangelicznego

 

"Wszyscy zachwycają się deklaracjami, że dla młodych najważniejszą wartością jest rodzina, tylko że oni nie przeżywają tej wartości w sposób religijny. To nie jest tak, że wiara kształtuje obraz rodziny i przeżywanie rodziny" - stwierdził gość KAI.

 

Jego zdaniem przed Kościołem stoi zadanie pokazanie życia rodzinnego w kontekście Ewangelii. "Najwyraźniej coś tu przegrywamy, i to poważnie" - przyznał dodając, że podkreślanie wartości rodzinnych nie musi oznaczać postrzegania jej przede wszystkim jako miejsca przekazywania i kształtowania wiary.

 

"Wiara nie kształtuje rodziny, powstaje więc pytanie co ona w ogóle kształtuje, skoro młodzi nie szukają w religii wartości istotnych życiowo" - zauważył abp Ryś.

 

Trzy główne obszary działania

 

Z badań łódzkich maturzystów wynika, że seks przed ślubem za niedopuszczalny uważa 6,7 proc., antykoncepcję - 6 proc., kohabitację przed ślubem za niedopuszczalną uważa 3,7 proc. Takie wyniki, zaznaczył abp Ryś, przyniosła ankieta przeprowadzona po całorocznej katechezie na temat narzeczeństwa, rodziny i życia seksualnego.

 

Metropolita łódzki wskazał na trzy obszary, które, według niego, wymagają intensywnych działań Kościoła w Polsce. Pierwszy, to praca z rodzicami dzieci pierwszokomunijnych. "Oczekujemy, że do wiary mają prowadzić te dzieci rodzice, ale oni sami mają zasadniczy kłopot z wiarą" - zauważył gość KAI.

 

Dodał, że chodzi to pokolenie rodziców, które przeszło przez cały program katechezy szkolnej - od przedszkola, poprzez podstawówkę, gimnazjum i liceum. "Teraz mają duży problem z tym, jak przekazać wiarę swoim dzieciom" - przyznał abp Ryś.

 

Drugi obszar to młodzież po bierzmowaniu. Sakrament ten, wskazywał metropolita łódzki, musi być traktowany bardziej jako sakrament inicjacji a nie dojrzałości. Kościół w Polsce nie wypracował zaś żadnej propozycji dla młodych po bierzmowaniu.

 

"To bardzo poważny grzech zaniedbania" - podkreślił abp Ryś dodając, że "życie zaczyna się po bierzmowaniu". Odejście w tym czasie od Kościoła tak wielu osób jest winą Kościoła a nie młodzieży, bowiem powinna ona "po drodze" otrzymać szereg propozycji angażujących ich w Kościół. "Tych propozycji nie ma i dlatego nam giną" - skonstatował.

 

Trzecim obszarem wymagającym intensywniejszego zaangażowania Kościoła są powołania. "Można każdego roku udawać, że nie mamy kryzysu powołań, ale to jest bzdura" - stwierdził abp Ryś.

 

Jego zdaniem konieczny jest namysł nad tym, jak dziś budzić powołania, bowiem, "to jest być albo nie być dla Kościoła w Polsce". Jednym ze sposobów poradzenia sobie z kryzysem powinno być przejście na indywidualna pracę z młodymi.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.32

Liczba głosów:

31

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

k jar 11:15:01 | 2018-05-26
Ręce nie mają gdzie opaść:oczywistości od lat staja się newsem dnia.Przecież problemy były zgłaszane już w latach 70. i nic się nie zmieniło-mamy co najmniej dwa pokolenia do tyłu stracone i nagle hasło "indywidualnej pracy z wiernymi".Pytam się: kim? czym? wg jakiego planu i po co? Od śmierci Prymasa Wyszyńskiego w 1981 nie mamy opracowanej długofalowej strategii duszpasterskiej dla Polski.Zastępował to Episkopat wytycznymi, które do śmierci Jana Pawła II były bardziej wytycznymi Watykanu niż Polski.A potem nic już nie opracowywano starając się zachować dotychczasowe status quo. Przy obecnym stanie zapaści wątpię,czy przez najbliższe 25 lat uda się odbudować katolicką tożsamość rodzin w Polsce:nie ma przeciez wytycznych ani dla potrzeb mieszkalnictwa katolickiego,dla poradnictwa rodzinnego,wychowania seksualnego,służby zdrowia i opieki społecznej,dla kultury medialnej i dziedzictwa katolickiego w Polsce. Uczelnie katolickie nawet nie są do tego wdrażane.Nie znam żadnego przygotowywanego przez nie programu działań społecznych w Polsce. Niech w końcu Episkopat weźmie się do roboty i przedstawi wiernym sensowną wizję funkcjonowania katolicyzmu w Polsce,bo się nie wygrzebiemy z zapaści do Apokalipsy

Oceń 7 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

chlop 20:05:01 | 2018-05-25
Tak, tylko problem jest w tym, że Kościół w Polsce już nie ma kim pracować - w wielu diecezjach już brakuje księży, a Seminaria puste.

Oceń 9 2 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook