Sprawa krzyża a Kościół w Polsce – debata

Na konflikt wokół krzyża Kościół zareagował zbyt późno i niezdecydowanie, a alternatywą na żałobę religijną stał się język drwiny – uznali publicyści uczestniczący w dyskusji „Co sprawa krzyża powiedziała nam o polskim Kościele?”. Debatę zorganizowała Fundacja im. Stefana Batorego w Warszawie.

 

Debatę prowadził Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego. Uznał, że ostatnie wydarzenia związane z konfliktem wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim pokazały, że w opinii Kościoła, zwłaszcza pojedynczych hierarchów, „istnieją prawa moralne wyższe niż prawa wspólnoty demokratycznej”. Dodał jednak, że w debacie na temat krzyża dało się zauważyć bardzo różnice poglądów wśród biskupów.

Smolar ubolewał nad tym, że w Polsce poza językiem religijnym „nie ma innego języka dla określenia i przeżywania żałoby”. Wystąpienia biskupów nawiązujące do tragedii smoleńskiej ujawniły język, który „szokował stopniem politycznego zaangażowania”. Jednym z jego przejawów miała być wrogość do Bronisława Komorowskiego, jeszcze jako kandydata na prezydenta. Wyraził też żal, że alternatywą dla religijnego sposobu przeżywania żałoby okazał się tylko „język drwiny i zgrywy”, obecny także w sferze politycznej debaty.

Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” odpowiedział, że nieporozumieniem byłoby oczekiwać, że Kościół - „tak długo jak poważnie traktuje swoją obecność w społeczeństwie” - będzie uznawać ustalenia demokratyczne za ostateczne. – Będzie tu dochodzić zawsze do sporu, gdyż inne są źródła władzy demokratycznej, a inne w Kościele, który zwłaszcza w dziedzinie moralności uważa się za reprezentanta wyższej prawdy i uważa, że powinien jej bronić nawet w stosunku do większości demokratycznej – powiedział.

Zdaniem Lisickiego, sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu pokazała, że Kościół w Polsce jest podzielony
. Widać to było w wypowiedziach biskupów, z których jedni utożsamiali obronę krzyża z obroną chrześcijaństwa, a drudzy, jak bp Pieronek, uważali, że krzyż nie powinien tam stać i jest to spór wyłącznie polityczny. Wypowiedzi abp. Nycza w sprawie krzyża Lisicki nazwał „zbyt enigmatycznymi”, by można było ustalić, po której stronie opowiada się metropolita warszawski.

Zdaniem Lisickiego, krzyż, który zawsze uważany był przez Polaków za uniwersalny symbol żałoby i po tragedii smoleńskiej długo nikomu nie przeszkadzał, po wywiadzie udzielonym przez prezydenta Komorowskiego oraz natychmiastowej odpowiedzi Jarosława Kaczyńskiego stał się przedmiotem ostrego sporu politycznego. Wokół krzyża zaczęli się zbierać zwolennicy śp. Lecha Kaczyńskiego i PiS-u, którzy uważali zamach za możliwe wytłumaczenie katastrofy smoleńskiej. Dlatego wypowiedzi hierarchów broniących krzyża lub kwestionujących jego obecność zaczęto interpretować jak sprzyjające jednej lub drugiej opcji politycznej.

- Kościół hierarchiczny nie rozpoznał, że nie chodzi tu wcale o krzyż, a o kwestię pamięci, i nie zareagował w sposób zdecydowany
, skutkiem czego 3 sierpnia nie uprawomocnił swoim autorytetem przeniesienia krzyża – dodał Lisicki. Jego zdaniem w tej sprawie „Kurii Warszawskiej zabrakło odwagi, by porozumienie o przeniesieniu krzyża podpisać otwarcie, a nie ‘pokątnie’”. - Sprawa krzyża ujawniła brak silnego przywódcy w polskim Kościele, zbyt późno i mało zdecydowanie reagowano na kolejne wydarzenia – uznał Lisicki.

Zdaniem Zbigniewa Nosowskiego, redaktora naczelnego „Więzi”, Kościół „nie ma dobrej strategii obecności w systemie demokratycznym” i „wciąż nie mu udało się wypracować skutecznego sposobu wpływania na kształt kultury życia społecznego”. Uznał jednak, że Kościół potrzebuje demokracji tak samo jak demokracja potrzebuje Kościoła. „Kościół potrzebuje demokracji, by żyć w wolności, a demokracja potrzebuje Kościoła, gdyż potrzebuje wartości” – dodał.

Nosowski nawiązał do opublikowanych niedawno badań CBOS, według których poziom zaufania Polaków do Kościoła (54 proc.) jest najniższy od 14 lat. Przypomniał jednak, że we wczesnych latach 90. ów poziom był jeszcze niższy (w maju 1993 r. 30 proc.), a nastroje antyklerykalne były o wiele większe. Stwierdził też, po sprawie krzyża potrzebna jest na nowo publiczna debata o relacjach państwo-Kościół.

Filozof Magdalena Środa uznała, że sprawa krzyża nie powiedziała jej o polskim Kościele „nic nowego”. Jej zdaniem, Kościół katolicki jest „instytucją zamkniętą oraz nieprzejrzystą ekonomicznie i obyczajowo”. Stwierdziła, że kiedyś Kościół był bardziej skłonny do dialogu i otwarty na środowiska osób niewierzących, a dziś już tak nie jest.

Zdaniem Środy, sprawa krzyża nie pokazała niczego nowego także o polskiej polityce. Nazwała ją „sztuką zarządzania emocjami”, w którą cynicznie zaangażowały się wszystkie najważniejsze ugrupowania polityczne.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~abuelo 11:07:58 | 2010-09-24
Szczególnie cenne są uwagi Środy która ma uczulenie na wszystko co łaczy sie z religią a kosciołem katolickim w szczególności. W takim układzie jej wypowiedzi jako "naukowca" są żadne

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?