Mieszkańcy Sudanu Południowego znajdują schronienie w katedrze [FOTO]

(fot. IOM South Sudan / twitter.com)

Wojna w Sudanie Południowym nasila się, w związku z tym ludzie zaczynają opuszczać swoje domy w poszukiwaniu bezpiecznej przystani. Wielu z nich znajduje ją w kościele katolickim pod wezwaniem Maryi mieszczącym się w Wau, drugim pod względem wielkości miastem w tym państwie.

 

- Ci, którzy uciekają mają nadzieję, że nawet zbrodniarze boją się Boga i nie zaatakują bezbronnej ludności cywilnej znajdującej się na terenie kościoła - mówi ojciec Moses Peter, duchowny działający w Katedrze.

 

 

- Wiele innych kościołów również przyjęło ludzi - dodaje.

 

Sudan Południowy znajduje się w środku brutalnej wojny domowej już od 3 i pół roku. Spór podzielił kraj na zwolenników obecnego prezydenta, Salva Kiir oraz tych, którzy aprobują działania byłego wiceprezydenta, Reik Machar.

 

Od początku wojny ok. 4 miliony osób opuściło kraj przesączony agresją, w nadziei na to, że odnajdą spokój, pożywienie i pracę. Tylko w tym tygodniu do Ugandy dotarło aż milion uchodźców z Sudanu Południowego, tym samym zwiększając wymiar kryzysu i nadając mu rangę epidemii.

 

Ci, którzy nie opuścili kraju szukają schronienia na terenie kościołów m.in. w katedrze św. Maryi, która jest największym kościołem w Sudanie Południowym. Aktualnie ok. dziesięć tysięcy ludzi ubiega się o schronienie właśnie tam.

 

 

Wau od lat nie było narażone na brutalne działania wojenne, jednakże zmieniło się to wiosną 2017, kiedy obszar wojenny zwiększył się na tyle, że sięga terenu miasta.

 

Wśród uchodźców wewnętrznych (termin prawny dot. osób emigrujących w obrębie kraju) są kobiety, dzieci i ci, którzy stracili członków swych rodzin w wyniku wojny.

 

- Żołnierze spalili nasze domy, zabrali bydło i wymordowali niemal całą wioskę - mówi Maria, niepełnosprawna kobieta w podeszłym wieku, od roku mieszkająca w kościele pod wezwaniem św. Maryi.

 

- Nie wiem dlaczego mnie oszczędzono, zostałam sama i bezsilna - dodaje.

 

Niewidomy mężczyzna, który również przebywa w Katedrze mówi: "nie mam do czego wracać, więc zostanę tu, w kościele".

 

 

Kościół liczący sobie 61 lat jest otwarty na uchodźców, jednakże powoli kończą mu się zapasy żywienia. Ostatnia dostawa miała miejsce aż 4 miesiące temu.

 

Pomimo zadowalającej współpracy kościoła z agencjami udzielającymi pomocy i rządem wciąż brakuje zapasów żywności dla uchodźców. Jednakże dzięki pomocy międzynarodowych agencji kościół ostatnim czasem zaopatrzył się w pompy wodne, toalety, sale lekcyjne oraz pomieszczenia sanitarne.

 

 

 

Kiedy kościół św. Maryi zdaje się wciąż stanowić bezpieczną przystań, znajduje się już tylko w odległości 20 mil od obszaru, gdzie toczy się wojna. Lokalni pracownicy doświadczyli już pogróżek, a ochronę katedry zapewnia tylko jeden ochroniarz.

 

Jak powiedział ojciec Peter, "ludzie tutaj doświadczają mnóstwo przyjemności. Pomiędzy głodem, a brakiem bezpieczeństwa".

 

Jeden z lokalnych biznesmenów twierdzi, że głód w państwie nie jest spowodowany brakiem jedzenia, a raczej jest on wynikiem korupcji, inflacji i plądrowania.

 

Powiedział również, że "wystarczyłoby dla każdego, gdyby ludzie mieli pieniądze, jedzenie byłoby dla nich dostępne."

 

Tak długo jak rozlew krwi i agresja będą obecne w państwie, tak długo konflikt uchodźczy nie dobiegnie końca. Międzynarodowe próby ugaszenia wojny ustały i żadna ze stron nie skłania się ku rozejmowi.

 

- Nie jestem pewien co do pokoju - mówi niewidomy mężczyzna z Kościoła w Wau.

 

- Jeśli nie nadejdzie, to nie wiem czy kiedykolwiek znajdzie się miejsce po za murami tego Kościoła, które będę mógł nazwać domem - przyznaje.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook